poniedziałek, 31 maja 2021

Moja pierwsza gra. Na jagody. Trefl

Kto z nas nie zna wesołej piosenki "Idziemy na jagody"? Założę się, że w głowie większości z Was zadźwięczały muzyka i słowa o jagodowym sercu. Rodzice maluchów znają też wiele bajeczek, w tym "Bobaski i Miś". I teraz właśnie będzie okazja jak ze znanymi dziecku bohaterami, wprowadzić Malucha w świat planszówek. Zaczynamy?
Moja pierwsza gra. Na jagody

Kilka danych technicznych
Tytuł: Moja pierwsza gra. Na jagody
Seria: Bobaski i Miś
Rodzaj: gra planszowa przestrzenna
Rok wydania: 2021
Wydawca: Trefl
Liczba graczy: 3
Cena wydawcy: 39,90 zł
Wiek: 2,5+

Zawartość pudełka
Przygotowanie planszy do rozgrywki

Bohaterowie serialu Bobaski i Miś, radośnie wyruszają na leśną przygodę. Po drodze do domku Misia zbierają pyszne jagódki. W zależności od wybranego wariantu gry, o zwycięstwie zadecydować może pierwszeństwo na mecie lub ilość zwanych jagódek. Istnieje możliwość gry kooperacyjnej, gdzie wszyscy gracze wspólnie zbierają jagody do koszyka. 
W skrócie Gra polega na rzucaniu drewnianą kostka, na której zamiast ilości oczek są kolorowe kółka, wyznaczające miejsce na planszy, i przesuwaniu w wyznaczony sposób pionków od startu aż do mety. Jeśli na kostce wypadnie rysunek koszyczka, gracz otrzymuje żeton jagody. Jeśli kostka wskaże słoneczko, gracz przesuwa się o 1 pole. Tyle zasad, czas na zabawę.
Trójwymiarowy mostek pomaga przekroczyć rzekę na planszy
W domku misia można otworzyć drzwi i okienko


Zawartość pudełka:
Przestrzenna plansza
3 drewniane pionki
Duża, drewniana kostka
16 żetonów jagód
Instrukcja
Pudełko zamieniające się w koszyk

Proste zasady sprawiają, że gra jest odpowiednia dla maluchów po skończeniu 2,5 roku. Wdrożenie w świat planszówek ułatwiają również przestrzenna plansza i duże drewniane elementy. 
Pionki i kostka wykonane są z drewna
Bardzo podoba mi się grubość planszy i trójwymiarowych elementów. Wiem, że nie zniszczą się nawet przy wielokrotnym rozkładaniu i składaniu. Pionki i kostka są równie solidne i ponadto wykonane z drewna. Z łatwością poradzą sobie z nimi małe rączki.
Na planszy i na kostce nie ma numerków, są kolorowe kółka. Nie trzeba więc wiele maluchowi tłumaczyć przy każdym rzucie. O ileż stresów mniej, zrozumieją tylko rodzice takich maluchów.
Kolejna rzecz, na którą zwróciłam uwagę, to możliwość gry kooperacyjnej, gdzie wszyscy gracze pracują na wspólny sukces. To uczy dziecko współpracy i tego, że nie zawsze trzeba być pierwszym, a sukces można osiągać wspólnym wysiłkiem.
Podsumowując, uważam, że to świetna planszówka dla maluchów, ale i nieco starszych dzieci. Pięknie wydana, estetycznie wykonana, z dbałością o szczegóły, bardzo ładnie dobrane kolory. Idealna do wprowadzenia dziecka w świat planszówek, ale i do pracy terapeutycznej przy problemach rozwojowych.

POLECAMY, a Wydawnictwu Trefl dziękujemy za możliwość zabawy!



Grubość planszy i przestrzennych elementów gwarantuje długą żywotność gry
Kiedy wszyscy grają razem, pudełko zamienia się w koszyk na jagody
Punkty można dostać za pierwszeństwo przy domku Misia i za ilość zebranych jagódek


W następnym wpisie opowiem Wam o książeczce, o tym samym tytule.

czwartek, 27 maja 2021

Modlitwa Matki

Kiedy rodzi się kobieta, nikt jej jeszcze nie powie
Że życie ją doświadczy i serce milion razy porwie
Dorasta naiwnie więżąc w cud narodzin i piękno istnienia
A później codzienność szara w pył wszystko zmienia
Wnet leży ona w przerażającej bieli szpitalnej pościeli
Łóżko od łóżka tylko mała szafka dzieli
Choć położna wita je "Dzień dobry Cesarzowe"
Ona pod kołdrę zapłakane oczy chowa
Z nadzieją słucha stukotu kół wózeczków
I płaczu rozwożonych matkom aniołeczków
Powoli wstaje, choć w głowie się kręci
Chce już utulić swe małe dziecięcie
Powolnym krokiem idzie do pokoju
Gdzie szklane domki dla dzieci w ciszy stoją
Przykłada dłoń do szyby, wnet dziecię się budzi
Zaczyna cicho kwilić, więc pozwolą je tulić
Dziecię jest maleńkie, mieści się na dłoni
Płyną łzy matczyne, serce z bólu płonie
Przytula do serca matka swoje dziecię
I tak zaczyna modlitwa w niebo lecieć
Boże miłosierny, Panie litościwy
Daj dzieciątku memu troszkę więcej siły
Pozwól jej oddychać już w moich ramionach
Nie chcę znów jej wkładać do szklanego domu
Zabierz bóle wszystkie, zrzuć na mnie cierpienie
Nic nie winne przecież to małe Stworzenie
Powiedz Panie szczerze, co ona zrobiła
Aby od początku tak karana była
Jej maleńkie dłonie i drobne stópeczki
Pewnie takie same mają aniołeczki
Lecz ja nie chcę Panie by aniołem się stała
Skoro mi ją dałeś, chcę by tu została
Pozwól dobry Boże na oddech spokojny
Niech już małe ciałko od kabli uwolnią
Daj zobaczyć Panie jej uśmiech na twarzy
Niech bez tych kabelków serce sobie radzi
Zabierz siły moje jeśli pragniesz tylko
Byle zdrowa była ta moja Kruszynka
Niech nie traci więcej z małej swojej wagi
Patrzeć na ten licznik nie mam już odwagi
Kładę ją na łóżku, w rękę wodę biorę
I maleńki krzyżyk kreślę jej na czole
Agnieszko ja Ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego
Bądź dobrym człowiekiem, uciekaj od złego
Chociaż mocno wierzę w dobroć mego Pana
Z przerażeniem teraz na kolana padam
Szepczę cicho skryte prośby i błaganie
Abyś jej nie zabrał do siebie mój Panie
Teraz jej nie oddam nie wypuszczę z objęć
By poczuła wreszcie serca matki płomień
Wierzę mocno Panie, że moc masz niepojętą
Uzdrowisz me dziecię jednym swym szepnięciem
Nie chcę dobry Boże dziś się na to zgadzać
Aby w tym momencie już Ci ją oddawać
Niech podziwia w polu rozkwitnięte mąki
Z radością podziwia motyle, drzewa, ptaki
Roześmiana niech biega boso po zielonej łące
I niechaj ogląda kaczeńce kwitnące
Niechaj rośnie zdrowo Panie na Twą chwałę
Cierpienie niestety nie uszlachetnia wcale
Kończę mą modlitwę i tak myślę sobie
Jeśli masz ją zabrać, zabierz Panie obie
Wierzę jednak Boże w dobroć Twą największą
Po to mi ją dałeś, by rodzinę powiększyć
Dziękuję więc Panie tak mocno jak umiem
Choć nie obejmuję Ciebie mym rozumem
Wierzę, że pozwolisz radośnie na rękach
Zanieść ją przed ołtarz i klęknąć w podzięce


sobota, 30 stycznia 2021

Segregator Jestem w ciąży

Kobietom w ciąży podrzuca się pod nos masę przedmiotów, gadżetów i tego wszystkiego, czego "potrzebują". Oczywiście znajdą się takie, które będą potrzebować każdej z tych rzeczy i będzie je na to stać. Większość jednak stara się nie oszaleć w tym "magicznym czasie" w swoim życiu i nie zagracić sobie życia i domu. Dziś chciałabym napisać o "gadżecie" dla kobiet w ciąży, stworzonym przez Nicole Sochacki- Wójcicką, znaną jako Mama ginekolog, czyli o segregatorze #jestem w ciąży. 
Segregator #jestem w ciąży Blondynka

Segregator #jestem w ciąży – czym właściwie jest?

Sama autorka określa segregator jako unikatowy produkt na polskim rynku.  Na stronie sklepu mamaginekolog.pl mamy kilka wersji okładki do wyboru (zawartość jest taka sama, różnią się tylko okładką, które mają swoje nazwy np. blondynka, boho, retro czy luz). Jako dodatki do segregatora dostajemy m.in. torbę, magnesy na lodówkę, naklejki.
Po otwarciu segregatora, na okładce znajdziemy miejsce na podpisanie o imieniem i nazwiskiem oraz wpisanie danych do kontaktu do bliskiej osoby. Jest też specjalne miejsce na kartę ciąży i informację o grupie krwi. Następnie w segregatorze znajdziemy kilka kart z ważnymi informacjami dla każdej ciężarnej:
- wywiadu położniczego;
- kalendarium ciąży;
- z zaleceniami suplementacji folianów, w tym informacja o innych zalecanych suplementacjach w ciąży według Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników;
- dotycząca USG połówkowego;
- miejsce na notatki z wizyt lekarskich i pytania do lekarza lub położnej.
W segregatorze znajdziecie także dedykowane wkładki z kieszonkami:
- z badaniami na kolejną wizytę oraz na dokumenty po wizycie np. zaświadczenia lekarskie, recepty czy skierowania;
- na obowiązkowe badania krwi;
- na badania moczu z szczegółowym opisem jak mocz powinien być oddany w ciąży oraz jaki jest cel tak częstego badania moczu w ciąży;
- na trzy obowiązkowe badania USG z szczegółowym opisem celu każdego z nich;
- na badania profilaktyczne (cytologia, USG piersi) oraz istotne badania sprzed ciąży ;
- na dokumenty po hospitalizacjach oraz konsultacjach specjalistycznych;
- z badaniami niezbędnymi do porodu.

 Wnętrze segregatora z foliowymi zakładkami

Głównym celem segregatora #jestem w ciąży, jest przede wszystkim ułatwienie przechowywania licznych dokumentów medycznych związanych z ciążą w specjalnym dla tego oznaczonym segregatorze, a także zwiększenie bezpieczeństwa przyszłej mamy. Sam segregator jest kompaktowy i bez problemu mieści się w przeciętnej damskiej torebce. Przewidziano w nim miejsce na wszystkie badania obowiązkowe i dodatkowe.

 
Segregator #jestem w ciąży – co o nim myślę i czy warto?

Bloga mamaginekolog.pl zapewne nie muszę nikomu przedstawiać. Prawie każda kobieta zainteresowana tematyką ciąży, opieki nad noworodkiem i profilaktyki ginekologicznej w końcu tam trafiła i raczej zostaje na dłużej. Do zamówienia segregatora #jestem w ciąży skłonił mnie segregator pediatryczny, który mam dla Piotrusia, a który bardzo mi się przydaje i pozwala utrzymać dokumentację medyczną dziecka w należytym porządku. Kiedy więc udało się przetrwać krytyczny początek ciąży, zamówiłam segregator #jestem w ciąży. Od razu zachwycił mnie swoją funkcjonalnością i wiedzą zawartą na wkładkach. Wraz z kolejnymi tygodniami był dla mnie jednak coraz mniej przydatny. Dlaczego? Zapewne dlatego, że ciąże prowadzę w Przychodni Przyszpitalnej, czyli "na NFZ", a nie prywatnie.

 Karty z informacjami

Kiedy prowadzi się ciąże w publicznej placówce służby zdrowia, nie otrzymujemy żadnych wyników badań- wszystkie karteczki trafiają do karty, a do tzw. karty ciąży są przepisywane tylko ostateczne i wybrane wyniki. Jedyne co dostajemy to wyniki potwierdzające grupę krwi i wynik badania GBS, który położna zszywaczem przytwierdza nam do karty ciąży..
 

Sam segregator jest bardzo solidny. Karty z kieszonkami w dobie COVID-19 przydały się na druki ankiet, które trzeba wszędzie wypełniać, więc mogłam wziąć na zapas i przed pójściem do placówki, na spokojnie wypełnić je w domu. W segregatorze mam też wyniki badań USG, które ze względu na żałosnej jakości sprzęt w przychodni, robiłam prywatnie. 
 Wygląd kart z kieszonką na dokumentację
 
Dzięki segregatorowi często nie musiałam się tłumaczyć, że jestem w ciąży, zwłaszcza, że długo nie było u mnie widocznego brzuszka ciążowego. Wystarczyło trzymać go w ręce, a nie w torebce.
 
Segregator #jestem w ciąży będzie idealny dla pacjentek prowadzących ciążę w gabinetach prywatnych i pozwoli utrzymać idealny porządek w dokumentach związanych z ciążą. Zdecydowanie jest on świetnym narzędziem pomagającym ciężarnej przejść spokojnie przez ciążę. Jeśli jednak prowadzisz ciążę "na Fundusz", bardziej przyda Ci się plakietka, którą możesz przypiąć do torebki, niż sam segregator. Informacje zawarte na wkładkach przekaże Ci lekarz prowadzący lub bez problemu znajdziesz je na stronach przychodni, PTG czy chociażby autorki segregatora.
 
Ogólnie nie żałuję wydanych pieniędzy, bo kilka razy dzięki segregatorowi dojrzały mnie pielęgniarki w punkcie pobrań i weszłam na badania bez kolejki. Będzie mi służył jako segregator na badania po ciąży, na zasadzie przechowywania dokumentacji, jak segregator Syna. Warto odkupić segregator od innej mamy lub choćby przejrzeć, jeśli macie taką możliwość i zadecydować dopiero o zakupie.

środa, 27 stycznia 2021

Torba do porodu w czasie pandemii

Pandemia zmieniła nasz tryb życia, nasze ostrzeganie świata i standardy dotyczące ochrony zdrowia. Niestety pojawiło się wiele obostrzeń, zakazów, nakazów. Dotyczą one oczywiście również kobiet w ciąży i oddziałów ginekologiczno- położniczych w szpitalach. Pewne rzeczy pozostają jednak niezmienne, jak chociażby fakt, że większość ciężarnych chce być dobrze przygotowana do porodu, również w kwestii dobrze spakowanej torby.
Ja postawiłam na torby, które w całości mogę uprać. Ta druga, to zapas, który w razie potrzeby Po prostu TATA przyniesie mi do szpitala.

Co więc warto zabrać ze sobą do szpitala? Oto sprawdzone i skonsultowane z położną i lekarzem dwie listy: dla przyszłej Mamy i dla Maluszka.


Dokumenty:
- dowód osobisty
- NIP- własny (w przypadku prowadzenia własnej działalności gospodarczej), bądź pracodawcy, choć teraz nie jest już niezbędny, ponieważ wszystko jest w systemie
- skierowanie do szpitala
- karta przebiegu ciąży
- ostatnie wyniki badań: morfologia krwi, wyniki badania moczu
- USG oraz innych przeprowadzonych w czasie ciąży badań
- antygen HBs
- wyniki badań w kierunku WR i HIV
- grupa krwi matki (tatuaż czy wpis w karcie ciąży nie są dokumentem potwierdzającym Twoją grupę krwi!)
- w niektórych przypadkach: określony poziom anty-Rh
- posiew z pochwy w kierunku paciorkowców (GBS)
- w przypadku bycia pod opieką specjalisty- wyniki badań od lekarza (np. kardiologa lub okulisty)
- przy planowanej cesarce - poziom potasu i sodu i koagulogram
- plan porodu (chociaż nie znam kobiety, która podczas porodu o nim pamiętała 😉)


Dla Ciebie:
- maseczki jednorazowe (ok. 10 szt)- najlepiej zapakowane w woreczek strunowy, aby były czyste i by uniknąć zakładania wciąż jednej i tej samej. alternatywą jest przyłbica ochronna 
- kosmetyki: przybory do mycia w małych buteleczkach, antyperspirant, krem do twarz i do rąk, pomadka do ust (podczas porodu bardzo wysychają usta, mogą nawet boleśnie popękać), szczotka do włosów, szczoteczka do zębów, pasta do zębów, waciki kosmetyczne, płyn micelarny, mgiełka do twarzy/woda termalna do nawilżenia twarzy
- chusteczka do okularów, jeśli je nosisz
- ręcznik średniej wielkości i malutki do przecierania twarzy
- ciapy do chodzenia po szpitali, łatwe do zdjęcia
- klapki pod prysznic
- papier toaletowy
- chusteczki higieniczne
- piżamy/koszule, najlepiej rozpinane w okolicy piersi - przydatne przy karmieniu piersią (polecam zabrać 3-4)
- szlafrok (najlepiej sprawdza się z kieszonkami, tak żeby móc włożyć np. podkład idąc do toalety, a nie paradować z nim całą drogę)
- jednorazowa bielizna poporodowa, pozwalająca oddychać ranom po porodzie
- duże podpaski/ podkłady poporodowe (najlepiej wysokochłonne)
- podkłady jednorazowe na łóżko
- biustonosze do karmienia (2-3 szt)
- wkładki laktacyjne
- podkładki na toaletę
- gumowe kółko do pływania dla dzieci (zajmuje niewiele miejsca, a może przydać się po pęknięciu/nacięciu krocza, nadmuchasz je ewentualnie w szpitalu)
- regularnie zażywane lekarstwa
- maść łagodząca na brodawki
- telefon wraz z ładowarką
- butelka wody mineralnej (polecam zabrać 2 mniejsze niż 1 dużą)
- biszkopty (uwierz, na polskiej porodówce mogą być wybawieniem, a ich smak będzie wyborny 😋)
- luźne, wygodne ubranie na wyjście do domu (może być to same, w którym przyszłyście do szpitala)
 
 
Dla Dziecka:
- bawełniane śpioszki, body, pajacyki rozpinane na całej długości (3- 5 par)
- sweterek lub bluzę
- czapeczki (3 szt.)
- skarpetki (3 szt.)
- rękawiczki by uniknąć drapania się przez dziecko
- pieluszki jednorazowe (wystarczy małe opakowanie)
- pieluszki tetrowe i/lub bawełniane (przydają się gdy Dziecko ulewa oraz do położenia na nich Dziecka np. przy przewijaniu)
- kocyk lub rożek
- ręcznik z kapturkiem
- kosmetyki dla Maluszka: mydło dla niemowląt oraz krem na podrażnienia pupy, oliwka lub balsam
- chusteczki nawilżające
- podkłady jednorazowe (polecam te pojedynczo pakowane)
- ubranka na wyjście ze szpitala (adekwatnie do pogody)


Dodatkowo warto zabrać słuchawki do telefonu, bo czasami muzyka będzie prawdziwym ukojeniem, a Ty nie będziesz przeszkadzać innej Mamie, która będzie z Tobą na sali po porodzie. Polecam też spakować laktator. Oczywiście w szpitalu można wypożyczyć, ale dużo bardziej komfortowe będzie posiadanie własnego. Weź też niezbędne przybory i odrobinę płynu do mycia, tak żeby móc umyć te części laktatora, które będą mieć styczność z ciałem i pokarmem. Laktator pomoże przy nawale pokarmu lub w pobudzeniu laktacji.

Pamiętaj, że rzeczy które bierzesz do szpitala powinny być z materiałów, które będziesz mogła wyprać w wysokiej temperaturze, tak żeby pozbyć się bakterii szpitalnych. Bierzemy jak najmniej rzeczy – o tyle mniej rzeczy z zarazkami szpitalnymi wróci do domu. Możesz też zabrać rzeczy, których nie będzie Ci szkoda wyrzucić lub zostawić w szpitalu.


Co bardzo ważne- NIE ZABIERAJ DO SZPITALA BIŻUTERII I KOSZTOWNOŚCI! Warto też zdjąć obrączkę, bo może dojść do obrzęku palców i może się okazać, że niezbędnym będzie rozcięcie jej. 
Nie zabieraj zabawek, misiów, gryzaków czy grzechotek, bo są zupełnie zbędne, a do domu wrócą z cała masą bakterii szpitalnych. Dokładnie to samo tyczy się poduszki do karmienia. Jeśli uprzesz się aby mieć taką przy sobie, pamiętaj, że po powrocie do domu musi zostać uprana w wysokiej temperaturze, tak jak kocyk/ rożek i ubranka. Nie potrzebujesz w szpitalu kombinezony dla dziecka i fotelika samochodowego- osoba, która będzie pomagać Ci w powrocie do domu, przywiezie te rzeczy w dniu wypisu.
 
POWODZENIA dla nas rodzących w tych szalonych czasach!!! Pamiętajmy, że wszystkie jesteśmy najlepszymi Mamami na świecie, a nasze Dzieci, niczym księżniczki i książęta- rodzą się w koronie!!!

poniedziałek, 25 stycznia 2021

Szczęście. Opowiastki dla dzieci

Szczęście dla każdego oznaczać może coś zupełnie innego. Nie jest ono jednak darem niebios. Autor, Leo Bormans, jest dziennikarzem i filozofem, który podróżuje po świecie jako ambasador organizacji Happines & Quality of Life. Spod jego pióra wyszła bestsellerowa seria książek "The World Books of Happiness", "The World Book of Love" oraz "The World Book of Hope". W "Szczęściu", próbuje nas przekonać, że jest ono niezwykłą wartością, która aby istnieć, musi być pielęgnowana w człowieku już od dziecka.

SZCZĘŚCIE. Opowiastki dla dzieci

Kilka danych technicznych:
Tytuł: Szczęście. Opowiastki dla dzieci
Tytuł oryginału: LitenGeluk voor kinderen
Autor: Leo Bormans
Ilustracje: Sebastiaan Van Doninck
Tłumaczenie: Iwona Mączka
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2019
Wydawca: Papilon (Publicat S.A.)
Liczba stron: 64
Format: 33 x 26,8 cm
Cena wydawcy: 49,90 zł
Wiek: 6+

Pierwsze wrażenie
Nie da się ukryć, że książka robi ogromne wrażenie. Duży format, twarda okładka i śnieżnobiały papier. Średniej wielkości czcionka. Zróżnicowanie kolorystyczne pod kontem podziału na opowieść, porady, wyjaśnienia czy podtytuły. A na dodatek przepiękne ilustracje ptaków i ich zachowań wprost z ich naturalnego środowiska. Jeśli należycie do tych, którzy zawsze wąchają książki, zatracicie się w świeżym zapachu druku, który wraz z ilustracjami Van Donincka przeniesie Was w pierzasty świat.

Już na początku, w spisie treści, poznajemy wszystkie ptaki przedstawione w książce

O czym jest książka?
O szczęściu i o... ptakach... Tak, tak. Książka to 10 opowieści o ptasim życiu. Czytając poznajemy ptaki, ich zwyczaje, ale i 10 uniwersalnych prawd/ wartości o szczęściu. Każda z opowieści skupia się na jednej z nich. Na koniec mamy 10 pytań: 5 z nich dotyczy opowieści i pozwala "sprawdzić" czy wszystko z tekstu zostało przez dziecko zrozumiane i ile zapamiętało ptasich ciekawostek. Następnie przedstawiony jest sposób na szczęście i pytania pomocnicze- nie tylko dla dziecka, ale i dla osoby czytającej na głos opowieść. Kiedy już sposób/ cel zostanie omówiony, autor przedstawia kilka faktów o ptakach, o których było opowiadanie. Na sam koniec mamy zadania do wykonania. 

Każdy sposób na szczęście jest omówiony. Dostajemy również specjalne zadania.
 
Co sądzę o książce?
Jestem nią oczarowana. Jest wspaniała w odbiorze i swej "prostocie". Nie potrafię napatrzeć się na ilustracje, które już w pierwszej sekundzie zdobyły moje serce. Opowiadania są krótkie i czyta się je dość szybko. Natomiast odpowiadanie na pytania zajmuje już dużo czasu. Bardzo podoba mi się, że już na samym początku autor daje nam wskazówki jak "ugryźć" książkę, którą oddaje w nasze ręce. I tak jak jest 10 opowiadań, tak my, jako rodzice, opiekunowie, dostajemy 10 wskazówek. Dotyczą one również samego rytuału czytania. Bormans pozostawia nam decyzję kiedy czytać, ale zwraca uwagę, aby się do tego "przyłożyć". Czytanie ma sprawiać radość i nam i dziecku. Dwie wskazówki podobają mi się najbardziej: "Nie spiesz się. Zadbaj o spokojną, miłą atmosferę. Usiądź obok dziecka." oraz "Bądź pozytywne. Nigdy nie mów dziecku, że za karę mu nie poczytasz."

Czytając, między dzieckiem, a osobą czytającą wytwarza się wyjątkowa więź.
 
Autor zwraca uwagę, że wiek nie gra roli. Czytać można każdemu, wszędzie i w każdej możliwej sytuacji. Zaleca naprzemienne czytanie szybko i powoli, głośno i cicho, a także naśladowanie głosów. Ważne, aby skupić się na rozmowie z dzieckiem, utrzymywać z nim kontakt wzrokowy.

Opowiedzmy naszym dzieciom co sprawia nam radość, historie z naszego życia. Nie ukrywajmy, że czasami jest nam smutno, bo każdy ma prawo do smutku. Czas spędzony na rozważaniach ptasich opowieści może stać się początkiem wspaniałej przygody, która może pomóc nam odkryć prawdziwe szczęście, nauczyć się je rozpoznawać. 

Bardzo ciekawe są zadania, które możecie zrobić sami, razem z dziećmi lub tylko pomagać w ich wykonaniu. Są ciekawe i różnorodne. Czasami wymagają większego wysiłku, a czasami tylko chęci, bo czyż nie pięknym jest dzielić się z innymi? Dzięki ptasim opowieściom nauczymy się razem z dziećmi, jak ważne jest dbanie nie tylko o innych, ale i o siebie. A to może być najtrudniejsze, bo często zapominamy właśnie o sobie. Książka pomoże zrozumieć, że ważne jest wyznaczenie celów, docenianie i dostrzeganie, ale i otwartość, szukanie czy wyrażanie emocji, a co chyba najistotniejsze... wytrwałość. Nikt nie mówi, że będzie to łatwy proces, ale z pewnością godny przeprowadzenia od początku do końca. Wytrwałość popłaca. Dzięki zastosowaniu rad i pomysłów, wprowadzeniu często niewielkich zmian, można być szczęśliwym.. tak po prostu.

"SZCZĘŚCIE. Opowiastki dla dzieci", to wyjątkowe, przepiękne ilustracje!
 
Podsumowując, książka "Szczęście. Opowiastki dla dzieci", to mini poradnik, jak szczęście odnaleźć, jak je pielęgnować i nie dać mu uciec z naszego życia. Na podstawie 10 ptasich opowieści możemy nauczyć nasze dzieci (i siebie), że bycie szczęśliwym jest dla każdego.

POLECAM!!!

wtorek, 19 stycznia 2021

Małe

Jest taka książka, która trafiła w moje ręce pod koniec 2020 roku. Wzruszyła mnie od razu i wzrusza za każdym razem, kiedy po nią sięgam. Szwedka, Stina Wirsén, oddaje w nasze ręce niewielką książkę o wielkich i ważnych sprawach...
"Małe" Stina Wirsén
 
 
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Małe
Tytuł oryginału: Liten
Autor: Stina Wirsén
Ilustracje: Stina Wirsén
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2020
Wydawca: Zakamarki
Liczba stron: 33
Format: 21,5 x 15,5 cm
Cena wydawcy: 27,90 zł
Wiek: 4+


Pierwsze wrażenie? Niewielka książeczka z materiałowym grzbietem, szyta w środku (!). Białe kartki, niewielka ilość tekstu, wielkość liter również mała. Rysunki proste, kolorystyka dość uboga. Hmmm... Czy warto było nabyć tą książkę? Młody przeczyta ją jeszcze z trudem, bo czcionka niewielka, ale może nas pozytywnie zaskoczy? I zaskoczyła, bardzo, bardzo, bardzo...

 Małe, jak każdy z nas, lubi, kiedy jest dobrze...

O czym jest książka "Małe"? To krótka opowieść o małym, które nazywa się Małe i mieszka wraz z dwójką dużych- Jednym i Drugim. Jak to małe, lubi, kiedy w domu jest miło i panuje w nim spokój. Bardzo lubi też swoje przedszkole, gdzie jest jego ulubiona Pani i dużo innych małych. Niestety są takie dni, kiedy duże krzyczą na Małe i na siebie, a czasami te kłótnie są wielkie, ogromne i przerażają Małe. Po takiej awanturze Jedno wychodzi- znowu... Małe zostaje zupełnie samo. Małe widzi, że Drugie cierpi i chce je pocieszyć, ale ono tego nie chce. Tylko kto pocieszy Małe? Ono ZNOWU zostało SAME...I jest mu bardzo smutno- w brzuchu, głowie, w rękach... Małe jest całe smutne. Na szczęście jest Ktoś i Pani w przedszkolu... Czy jednak będą umiały pomóc Małemu?

Książka o Małym, tak na prawdę jest książką o wszystkich dzieciach, które nie czują się bezpiecznie w swoich rodzinach, domach. Autorka w krótkiej opowieści przekazuje nam i dzieciom ważne informacje. Pisze o prawie dzieci do miłości, szacunku i opieki. Szwedka podpowiada przede wszystkim dzieciom, że bardzo ważnym jest, aby potrafiły zwrócić się o pomoc, aby znalazły osobę, której mogą zaufać i która im pomoże. Ważne aby dziecko dobrze wybrało. Pani z przedszkola, to osoba, której można zaufać!

Przemoc psychiczna jest straszna i rani... Dzieci powinny czuć się w domu bezpieczne!
 
Straszne, że książka musi nam, dorosłym, uświadomić, że to co rani nas, nie pozostaje obojętne dla dzieci. One patrzą, czują, SĄ... One cierpią i potrafią zamknąć się w sobie, jeśli nie dostaną na czas niezbędnej pomocy. One nie rozumieją wielu rzeczy, które obserwują wśród dorosłych, a wtedy się ich boją...Jak pisze Stina: "Jest więcej małych, które przeżywają to, co Małe. Jest więcej małych, którzy boją się w domu. Jeśli się o tym powie, znajdą się duzi, którzy pomogą."
 Dorośli odpowiadają za dzieci i nie mają prawa ich krzywdzić!
 
To na nas, dorosłych, spoczywa OBOWIĄZEK opieki nad małymi. Mamy się o nich troszczyć, tłumaczyć, opiekować i kiedy trzeba głaskać i przytulać. To my mamy pocieszać dzieci, a nie one nas. Nie mamy prawa wywoływać w nich lęku. Nie wolno nam krzywdzić dzieci! Przemoc wobec dzieci jest najgorszą formą przemocy, która nigdy nie powinna się pojawić. A może ona przybrać różną formę- psychiczne znęcanie się nad dzieckiem, jest najbardziej okrutną i najbardziej dotkliwą formą przemocy, jaką my, dorośli, możemy zafundować dziecku. Nie mamy do tego prawa!
 
"Małe" to poruszająca opowieść, którą powinno się przeczytać razem lub osobno. Jest tak dla dzieci, jak i dla dorosłych. Tylko ostrzegam- wyciska łzy i to jedyny moment, w który dziecko ma prawo pocieszyć dorosłych. "Małe" jest idealnym wstępem do rozmowy z własnym dzieckiem, w której możemy zapytać czy są w naszym domu sytuacje, w których nie czuje się dobrze, w których jest mu źle i boi się być w domu. Warto też porozmawiać z opiekunami w przedszkolu i polecić im książkę do przeczytania dzieciom w grupie. Pozwoli to przekazać większej ilości dzieci, że obowiązkiem dorosłych jest dbanie o dzieci, a kiedy jest źle, mogą i powinny prosić o pomoc.

POLECAMY!!! POLECAMY!!! POLECAMY!!!

niedziela, 17 stycznia 2021

Słonecznik wyklejanka

 Pogoda za oknem typowo zimowa. Mróz i śnieg. Biały puch okrył świat, w tym nasze choinki- 2 już wsadzone i 2 czekające na wiosnę, aby wsadzić je w naszym maleńkim przyblokowym ogródeczku. Wyglądają cudnie niczym z widokówki. Jest też bałwanek, którego Piotruś ulepił z Tatą i postawili go na ramie balkonu, żebym mogła go obejrzeć. 
Nasz wyklejankowy słonecznik
 
Dziś zatęskniliśmy za latem i postanowiliśmy dodać odrobinę słońca w naszym domu. Tak właśnie powstał słonecznik. Jak go zrobiliśmy? Już piszę. A może i Wy zrobicie podobny?
 
Czego potrzebujemy?
1. Niebieska kartka lub pomalowana kolorem niebieskim.

2. Garść z czarnej bibuły (przy okazji rozwijamy motorykę małą robiąc kuleczki z bibuły).
3. Pomarańczowe i żółte płatki, które Dziecko musi samodzielnie wyciąć. Możecie wcześniej narysować ich kształt na kolorowym papierze. Nie przejmujcie się jeśli nie będą idealnie równe, takie same. Takie właśnie będą najpiękniejsze. Najważniejsze, że Dziecko się starało i zrobiło to samo pod Waszym nadzorem.

4. Zielony papier kolorowy na łodygę i liście. Dziecko może wyciąć je samo lub możecie odrobinę pomóc.
5. Klej i nożyczki. Przyda się podkładka z klipsem, dzięki której nasze dzieło nie będzie się ruszać, co zdecydowanie ułatwi nam pracę. 

My zaczęliśmy naszą pracę plastyczną od przyklejenia łodygi i liści. Po posmarowaniu kółka klejem Piotruś jedną przy drugiej przyklejał kuleczki z bibuły. Bardzo się starał, pilnował, żeby nie było żadnej luki.
Kiedy mieliśmy już ziarenkowy środek naszego słonecznika, przykleiliśmy pomarańczowe płatki. Ważne aby jednym końcem przylegały do czarnego bibułowego środka.
One stały się tłem dla radosnych żółtych płatków, przyklejonych w następnej kolejności. Klejem smarowaliśmy tylko część przylegającą do czarnego środka. Zewnętrzna część płatków może swobodnie odstawać od kartki.

Nasz słonecznik wywołał uśmiech na naszych twarzach. Wyszło nam słoneczko na błękitnym tle. Porozmawialiśmy jak są hodowane słoneczniki i czy można je mieć w doniczce. Opowiedziałam jak można zabezpieczyć je przed ptakami, aby nie wyjadły wszystkich smacznych ziarenek. Była zabawa i nauka. Był czas spędzony razem, a ten jest bezcenny.
 
MIŁEJ ZABAWY!

środa, 13 stycznia 2021

Słodka mama, czyli cukrzyca ciążowa

Jako Zasłużony Honorowy Dawca Krwi, badam się regularnie, minimum co trzy miesiące. Nigdy nie miałam problemu z podwyższonym poziomem cukru we krwi. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy usłyszałam kolejny z "wyroków" w tej ciąży, który przez niewiedzę, wydał się jeszcze bardziej przerażający. Na szczęście mój lekarz prowadzący poświęcił na wyjaśnienia taką ilość czasu, aby wyjaśnić mi wszystko i nieco uspokoić. Kolejną trudnością okazało się znalezienie diabetologa i dietetyka w dobie pandemii COVID-19. Dietetyka nie mam do tej pory, a po wielu przejściach udało się znaleźć diabetologa. Niestety w przypadku cukrzycy ciążowej liczy się czas, pacjentka powinna być przyjęta zaraz następnego dnia po stwierdzeniu powikłania. Czasy jakie mamy i koszmarny stan polskiej służby zdrowia spowodował, że mimo diety, było u mnie "za późno" i trzeba było włączyć insulinę. Okazało się, że świetnie skomponowałam dietę i insulinę przyjmuję tylko na noc- tzw. insulina długo działająca, ponieważ dalej występuje problem z podwyższonym poziomem cukru na czczo.
Stały zestaw kobiety z cukrzycą ciążową
 
Czym więc jest cukrzyca ciążowa? 
Najogólniej, cukrzyca ciążowa to nietolerancja węglowodanów, występująca w trakcie ciąży u kobiet, które wcześniej miały prawidłowy poziom glukozy we krwi i jest wynikiem zaburzeń gospodarki hormonalnej. 
Jest to najczęściej rozpoznawane powikłanie o charakterze metabolicznym w czasie ciąży. Dane o ilości ciężarnych, które niestety to dotyka, są bardzo różne: Polskie Towarzystwo Ginekologiczne (PTG) podaje, że jest to ok. 3-5% kobiet, a niektóre źródła wskazują około 12%. Często wskazuje się, że tak duży odsetek "słodkich mam" jest bezpośrednio związany z czynnikami takimi jak wiek,  rasa i pochodzenie, a także uwarunkowania genetyczne. Nie bez znaczenia jest preferowany styl życia.  
Warto podkreślić fakt, że w ciągu ostatnich 20-30 lat znacząco wzrosła zachorowalność na cukrzycę ciążową. Duże znaczenie ma wykrywalność tego powikłania na skutek znacznej poprawy jakości opieki nad pacjentkami ciężarnymi, którym zleca się szereg badań, w tym monitorowanie stężenia glukozy we krwi. Niestety cukrzyca ciążowa bezsprzecznie związana jest z coraz częstszym występowaniem nadwagi i otyłości wśród coraz młodszych osób, a także niewłaściwą dietą i brakiem aktywności fizycznej. Może pojawić się u każdej ciężarnej, jednak bardziej narażone są kobiety, które przed ciążą miały sporą nadwagę, lub w ich najbliższej rodzinie znane są przypadki cukrzycy typu II. Ryzyko wzrasta wraz z wiekiem i każdą kolejną ciążą, zwłaszcza, w sytuacji kiedy w poprzedniej ciąży stwierdzano podwyższony poziom glukozy. 
 
Nierozpoznana, nieleczona lub źle leczona cukrzyca ciążowa może spowodować przedwczesny poród, niedojrzałość metaboliczną wielu narządów płodu-zwłaszcza układu oddechowego (noworodki często rodzą się z zaburzeniami oddychania i niejednokrotnie wymagają – mimo porodu w terminie – podłączenia do respiratora), a także przerost mięśnia sercowego u płodu oraz związane z nim upośledzenie jego czynności po porodzie. Co chyba najgorsze, u ciężarnych z cukrzycą częściej dochodzi do zgonu wewnątrzmacicznego. Powikłaniem cukrzycy ciążowej jest też tzw. makrosomia. Najogólniej jest to ryzyko urodzenia dziecka o masie ciała za dużej w stosunku do wieku ciążowego- waży ono powyżej 4,2 kg. Tak duży dzidziuś to ryzyko przedłużonego i utrudnionego porodu, a także urazów okołoporodowych u mamy, ale i dziecka. Cukrzyca ciążowa może być przyczyną ostrzejszego przebiegu żółtaczki noworodkowej, a więc Wasz pobyt po porodzie w szpitalu może się przedłużyć. 
Ważne, aby przyszła mama czuła wsparcie w walce z cukrem
 
Rozpoznanie cukrzycy ciążowej: test pierwszy
Powikłań związanych z cukrzycą ciążową można uniknąć. Warunkiem jest odpowiednio wcześnie rozpoznane i prawidłowo leczone schorzenie. Niepokojącymi sygnałami mogą być zawroty głowy, omdlenia, silne pragnienie wywołane nadmiarem glukozy we krwi, tzw. suchość w ustach. Jednak, co bardzo istotne, u większości kobiet cukrzyca ciążowa nie daje żadnych objawów, rozwija się ona bezobjawowo, a to może skutkować groźnymi powikłaniami. Dlatego też testy na stężenie glukozy we krwi wykonuje się w ciąży kilkukrotnie. Pierwszy raz badanie przeprowadza się do 10 tygodnia ciąży, najczęściej glukometrem, czasami pobiera się dodatkową próbkę krwi z żyły. Badanie jest proste, krew pobierana jest na czczo. Celem tego badania jest ocena, czy przyszła mama nie choruje na cukrzycę, o której nie wie.
 
Rozpoznanie cukrzycy ciążowej: test drugi
Pomiędzy 24. a 26. tygodniem ciąży przeprowadza się drugi test. Jest to tzw. doustny test obciążenia glukozą. To bardziej czasochłonne badanie. Najpierw pobierana jest krew na czczo, następnie ciężarna musi wypić szklankę mieszaniny, zawierającą odrobinę wody i 50-75g glukozy- w zależności od zalecenia lekarza. Roztwór jest bardzo słodki, dlatego pielęgniarki pozwalają dolać sok z połówki cytryny. W aptece można też kupić glukozę smakową- cytrynową lub cytrynowo- miętową. Nie wpływa to na wynik badania, ale to poprawia smak mieszanki. Po wypiciu płynu ciężarna musi spokojnie siedzieć w poczekalni i czekać. Należy unikać ruchu (nie możesz spacerować, żeby było lżej znieść mdłości wywołane spożyciem "glutka"), nie wolno nic jeść ani pić.
Krew ponownie pobierana jest po godzinie i po dwóch godzinach. 
Niekiedy- zwłaszcza w prywatnych laboratoriach glukoza dostępna jest w gabinecie. Najczęściej należy ją przynieść ze sobą- do kupienia w każdej aptece. Wynik zazwyczaj jest do odebrania następnego dnia, a jeśli podpytasz panie pielęgniarki, na pewno powiedzą co im wyszło chwilę po pobraniu. 
Jeśli poziom glukozy we krwi nie przekracza 140 mg/dl, wszystko jest w porządku.
 
Rozpoznanie cukrzycy ciążowej: test trzeci (tylko w przypadku, jeśli w teście drugim zastosowano 50g glukozy)
Jeśli wynik drugiego testu doustnego obciążenia glukozą przekracza 140 mg/dl i nie jest wyższy niż 180 mg/dl, ciężarna jest kierowana na tzw. test diagnostyczny. 
Badanie to jest takie jak test drugi. W tym przypadku jednak roztwór jest słodszy – należy wypić 75g glukozy, a krew pobierana jest nie po godzinie, ale po dwóch godzinach od momentu jego wypicia- chyba, że lekarz zleci pomiar po godzinie i dwóch godzinach.
Jeśli wynik tego testu na czczo jest wyższy niż 90 mg/dl, a dwie godziny po wypiciu słodkiego roztworu – przekracza 140 mg/dl, przyszła mama otrzymuje skierowanie do poradni diabetologicznej lub do ośrodka położniczego, który zajmuje się leczeniem cukrzycy u kobiet w ciąży.
Wyniki niższe oznaczają, że pacjentka nie ma cukrzycy ciążowej. 
 
WAŻNE! Test obciążenia glukozy jest prawidłowo przeprowadzony gdy:
- jest wykonywany na czczo;
- poprzedniego dnia ciężarna ograniczyła do minimum ilość spożytych słodyczy;
- ostatni posiłek został spożyty najpóźniej 12 godzin przed wykonaniem testu. 
 
Test trzeci jest ostatnim i już się go nie powtarza – wyniki nieprawidłowe świadczą o obecności cukrzycy ciążowej. Kolejny badanie tylko niepotrzebnie wydłużyłoby czas do rozpoczęcia leczenia.
Oczywiście lekarz prowadzący może zadecydować inaczej. W pierwszej ciąży miałam 4 testy obciążenia glukozą, ponieważ lekarzy martwiły moje wyniki po spożyciu płynu, nie przekraczające 75 mg/dl. 
 
 
Cukrzyca ciążowa - leczenie 
Leczenie cukrzycy ciążowej rozpoczyna się wraz z wizytą u diabetologa. Pierwszym etapem zawsze jest zmiana diety. Ma ona unormować poziom glukozy we krwi. Najczęściej wizyta u diabetologa połączona jest z wizytą u dietetyka. W czasach pandemii COVID-19, jest to niestety praktycznie awykonalne. Ja ułożyłam swoją dietę sama, na podstawie literatury wskazującej co "słodka mama" jeść może, a czego powinna unikać. Moja dieta okazała się być dość skuteczna, ponieważ cukier po posiłkach spadł do pożądanego poziomu poniżej 140 mg/dl. Problemem pozostał jedynie poziom glukozy na czczo.
 
Przede wszystkim należy ograniczyć ilość spożywanych cukrów prostych (czyli np. słodyczy i soków owocowych) oraz tłuszczów. Dietę należy skomponować uwzględniając okres ciąży, masę ciała oraz poziom aktywności fizycznej. 
Włącza się kontrolowanie poziomu glukozy cztery razy dziennie: rano na czczo i kolejno godzinę po każdym głównym posiłku- śniadaniu, obiedzie i kolacji. Czasami koniecznym jest mierzenie glukozy dodatkowo po II śniadaniu i po podwieczorku. Do samobadania stężenia glukozy we krwi służą glukometry. Są to specjalne urządzenia. W skład zestawu (poza samym glukometrem), wchodzą tzw. pen do nakłuwania z cieniutką igłą i paski pomiarowe. Igłą nakłuwa się skórę na palcu i ustawia glukometr z włożonym paskiem tak aby pobrał odpowiednią ilość z pojawiającej się w miejscu nakłucia kropli krwi. Wynik jest dostępny na wyświetlaczu glukometru po kilku sekundach.
Zaleca się, aby poziom glukozy na czczo nie przekraczał 90 mg/dl, a po posiłkach – 140 mg/dl. 
 
WAŻNE!
Dieta w cukrzycy ciążowej jest bardzo podobna, jeśli nie taka sama, jak ta zalecana chorym z cukrzycą. Posiłki winny być dobrze skomponowane- muszą zawierać odpowiednie ilości węglowodanów, białka i tłuszczu oraz dostarczać odpowiednią ilość kcal ( najczęściej pomiędzy 2300 a 2500 kcal/dobę). 
Kobietom z cukrzycą ciążową zaleca się stosowanie tzw. diety bogatoresztkowej. Składniki "resztkowe" znajdują się w: jarzynach, niektórych owocach oraz w produktach zbożowych. Hamują one nadmierne wchłanianie glukozy. Należy unikać wszelkiego rodzaju słodyczy, ograniczyć dosładzanie napojów takich jak kawa czy herbata. Tłuszcze powinny stanowić ok. 30 proc. dziennego zapotrzebowania na energię. 
Podsumowując zalecana dieta powinna zawierać: 
- 40–50 proc. węglowodanów (wybrane owoce, ciemne pieczywo, płatki owsiane, kasze);
- 30 proc. białka (drób, ryby); 
- 20–30 proc. tłuszczów. 
 
Przede wszystkim, należy pamiętać, że nie ma diety uniwersalnej! Zalecenia dietetyczne układane są indywidualnie dla każdej pacjentki.
Jeśli po tygodniu stosowania diety poziom glukozy nadal jest wyższy niż zalecane wartości docelowe, niestety koniecznym jest wdrożenie leczenia insuliną.
 
 
Postępowanie codzienne przy cukrzycy ciążowej 
Kobieta musi zacząć systematycznie prowadzić specjalny dzienniczek samokontroli. Za każdym razem zapisuje się w nim poziom glukozy z pomiarów oraz wielkość przyjmowanych dawek insuliny. Dodatkowo trzeba założyć specjalny notatnik, gdzie należy szczegółowo notować wszystkie posiłki i przekąski, wraz z podaniem ich wielkości (ml, gr, ilość sztuk) i sposobu przyrządzania (gotowane, pieczone, surowe, kiszone). Pozwoli to na dokładną analizę na każdej wizycie u lekarza, które będą odbywać się minimum raz w tygodniu i wprowadzenie ewentualnych koniecznych zmian.
Ważna jest nie tylko odpowiednia dieta, ale także wysiłek fizyczny. Poprawia on spalanie glukozy, a także zmniejsza insulinooporność tkanek i zwiększa ich wrażliwość na insulinę. Jeśli więc ciężarna dobrze się czuje i nie ma innych przeciwwskazań, zalecane są specjalne zestawy ćwiczeń przyspieszających metabolizm. Może je wskazać lekarz, ale bez problemu znajdziesz je w internecie. Pamiętaj, że nie mogą one przeciążać Twojego organizmu- Ty i dziecko jesteście najważniejsi. Dostosuj ilość i intensywność ćwiczeń do swoich potrzeb i możliwości. Czasami wystarczającym i dozwolonym będzie spacer. Niekiedy z ćwiczeń trzeba zrezygnować. Wszystko z głową i w porozumieniu z lekarzem prowadzącym. Przeciwwskazaniem do ćwiczeń może być np. skracająca się szyjka macicy, ponieważ ćwiczenia w takim przypadku mogą doprowadzić do przedwczesnego porodu.

Cukrzyca ciążowa - niezbędne częste kontrole u lekarza
Ciężarne z cukrzycą ciążową zdecydowanie częściej muszą zgłaszać się do lekarza prowadzącego, aby kontrolować stan dziecka i przyszłej mamy. Idealnym schematem jest aby kontrole odbywały się co dwa tygodnie od momentu rozpoznania cukrzycy do 34. tygodnia ciąży, a następnie raz w tygodniu – po 36. tygodniu ciąży. W polskim systemie jest to jednak praktycznie niemożliwe i najczęściej odbywa się co 3 tygodnie, a po 36. tygodniu raz na dwa tygodnie. W szczególnych przypadkach lekarz prowadzący może zadecydować o obserwacji pacjentki na oddziale patologii ciąży. 
Podczas kontroli lekarz ocenia m.in. wielkość dziecka, ilość wód płodowych oraz stan ciężarnej. Sprawdzana jest praca serca maluszka przy użyciu kardiotokografii (KTG)- jest to jedno z przyjemniejszych badań, większość mam bardzo je lubi, bo może posłuchać pracy serca swojego dzieciątka. 
W związku z tym, że jeszcze kilkanaście lat temu ciężarne z cukrzycą często rodziły martwe dzieci, czasami wykonuje się dodatkowo ocenę profilu biofizycznego płodu, co ma pomóc zapobiec obumarciu płodu.
Poza wizytami u ginekologa, dochodzą cotygodniowe wizyty w poradni diabetologicznej. Diabetolog musi ściśle analizować wyniki pomiarów glukozy we krwi, które ciężarna musi skrupulatnie spisywać w dzienniczku samokontroli. Lekarz decyduje również o dawce podawanej insuliny, o konieczności jej zwiększenia, zmniejszenia lub zmiany.

 
Poród przy cukrzycy ciążowej 
Jeśli ocena stanu płodu podczas wizyt u ginekologa wypada pomyślnie, a leczenie i kontrolowanie poziomu glukozy we krwi przynosi dobre rezultaty, można poczekać z porodem do jego naturalnego terminu. W takim przypadku nie ma przeciwwskazań do porodu naturalnego. Co jednak ważne, nie powinien się on jednak odbywać w zwykłym szpitalu, lekarz wskaże ośrodek referencyjny, czyli szpital specjalizujący się w przyjmowaniu trudnych porodów.
Przy porodzie obecny będzie neonatolog, który bezzwłocznie po przyjściu dziecka na świat oceni jego stan.
 
Jeśli natomiast z mamą dzieckiem dzieje się coś niepokojącego, albo jest ono zbyt duże (waga powyżej 4200 g), ciąża często jest rozwiązywana wcześniej, niejednokrotnie poprzez cesarskie cięcie. Najkorzystniej jeśli ma to miejsce po 37. tygodniu ciąży, co związane jest z rozwojem układu oddechowego dziecka- jest ono wtedy na ogół już zdolne do samodzielnego oddychania. Jeżeli ciążę należy rozwiązać wcześniej, kobiecie podaje się specjalne zastrzyki, mające na celu przyspieszenie rozwoju płuc maleństwa.


Co dalej?
Po porodzie poziom glukozy we krwi matki zazwyczaj wraca do normy. Przez pierwsze dwa tygodnie połogu koniecznym jest regularne kontrolowanie cukry we krwi. Po 2–3 miesiącach (najczęściej ok 7-9 tygodnia) po porodzie należy wykonać test doustnego obciążenia glukozą 75g, który ostatecznie potwierdzi czy była to cukrzyca ciążowa, czy też przerodziła się ona w cukrzycę, której leczenie należy kontynuować po ciąży- wtedy pacjentka musi także po urodzeniu dziecka pozostawać pod opieką poradni diabetologicznej.
Oczywiście warto zachować czujność i od czasu do czasu kontrolować poziom glukozy we krwi.
 
Wszystkim "słodkim mamom" życzę zdrowia i dużo sił- zwłaszcza tym, które muszą przyjmować  insulinę. Sama muszę stosować insulinę długo-działającą na noc. Wiem jak trudne i uciążliwe jest życie z cukrzycą ciążową- ciągłe pomiary, wyliczenia, kontrola posiłków, notowanie wszystkiego. Dla mnie dodatkowym problemem okazało się podawanie insuliny, ponieważ sama nie jestem w stanie tego zrobić. Potrzebuję wciąż pomocy- samodzielne wbicie igły i zrobienie sobie "zastrzyka" przerosło mnie. Pamiętajcie, że nie musicie być ze wszystkim same- proście odważnie o pomoc. Nie trzeba być na siłę bohaterem, bo może się to skończyć traumą. Nie warto się męczyć. Są na świecie ludzie, którzy Wam pomogą i warto z tego skorzystać. Jesteśmy silne i wywalczymy zdrowie dla nas samych i dla naszych Okruszków, których maleńkie serca biją tuż pod naszymi. Ściskam Was mocno i proszę o trzymanie kciuków za mnie, za nas...

Jeśli macie jakieś pytania, zapraszam do kontaktu.