piątek, 29 marca 2019

Śniadanie to podstawa

Nie od dziś wiadomo, że śniadanie to bardzo ważny posiłek w ciągu dnia. To co zjemy rano, ma nam dać energię na start. Dzieci biorą przykład z nas dorosłych, a my często jemy śniadanie w biegu lub zupełnie z niego rezygnujemy. A to ważne, aby Maluch dobrze i smacznie rozpoczął dzień. Dodatkowo w chłodne dni, śniadanie ma rozgrzać, a w sezonie przeziębień pomóc w walce z wirusami. Dlaczego śniadanie to podstawa? Postaram się Wam o tym przystępnie napisać.
Pożywne śniadanie to podstawa!

Śniadanie to zastrzyk energii. Najedzone Dziecko ma siłę do aktywności ruchowej. Owszem, nie posadzisz Malucha na podłodze/ macie/ łóżku, żeby spokojnie układał klocki, puzzle, czy oglądał bajki, ale podczas ruchu będzie doskonalić swoje umiejętności. Dziecko będzie chętne do zabawy piłką, turlania się, a w przypadku Maluszków np. do raczkowania. Pamiętaj, że ruch to zdrowie!

Po nocnej przerwie mózg jest "głodny". Żeby wszystkie procesy zachodziły poprawnie musisz dostarczyć mu paliwa, którym jest glukoza. Tak więc w śniadaniu powinny znaleźć się węglowodany. W ten sposób wpłyniesz na zwiększenie poziomu neuroprzekaźników odpowiedzialnych za przepływ informacji między komórkami nerwowymi, a to z kolei pomoże sprawnie myśleć.
Kto powiedział, że śniadanie musi być nudne?
Dobre śniadanko poprawi humor Pociechy. Posiłek musi być dobrze skomponowany. Ważne żeby przeważały węglowodany złożone. Cukry proste, owszem szybko dostarczą dużej ilości glukozy, ale spadnie ona równie szybko. Wywołasz tym tylko zdenerwowanie i rozdrażnienie. A przecież tego chcemy uniknąć. Unikaj zatem cukru i słodyczy. Cukry złożone powoli będą dostarczać glukozę i będzie to proces rozłożony w czasie. Unikniemy zatem "huśtawki" glukozy, a Dziecko będzie zaspokojone na dłuższy czas.

Pamiętasz, jak pisałam, że dobrze zbilansowane posiłki korzystnie wpływają na układ odpornościowy? Dlatego pamiętaj, aby rano dostarczyć Dziecku porcję białka i wapnia. Znajdziesz je w mleku i produktach mlecznych, jak np. kefir czy twarożek. Niech zwieńczeniem posiłku będzie warzywo lub owoc, bo to one są idealnym źródłem witamin i minerałów oraz tak ważnego błonnika.

Ach, i jeszcze jedna ważna informacja! Wiesz, że osoby nie jadające śniadań mają wolniejszą przemianę materii? Nadmiar kalorii w ciągu dnia odkłada się jako tkanka tłuszczowa. I to jest kolejny powód, żeby zjeść śniadanie. Pamiętaj tylko, że nie może to być pączek popity słodka herbatą 😉
Smaczne śniadanie to dobry początek dnia

środa, 27 marca 2019

Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy

Kilka dni temu zgłosiliśmy w konkursie chęć posiadania książki o udzielaniu pierwszej pomocy przez Dzieci. Zawsze uważałam, że takich książek nigdy za wiele, a wiedzę należy przekazywać już od małego. Zawsze korzystamy z możliwości szkolenia i ćwiczenia udzielania pierwszej pomocy. Dlatego tak bardzo ucieszyliśmy się, kiedy ogłoszono listę zwycięzców i okazało się, że na niej jesteśmy. Szybko zawitał do nas kurier Daniel (nasz ulubiony, z którym zawsze można się dogadać), który przywiózł paczkę w książką "Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy". Razem z Synkiem krzyknęliśmy z zachwytu:
- Ach!
- Jaka piękna- dodał Młody.
Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy
Autor: Izabela Michta
Ilustracje: Anna Gensler
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2019 
Wydawca: Dwukropek
Liczba stron: 32
Format: 23,5 x 27,5 cm
Wiek: 3+ lat
Cena z okładki: 29,90 zł

Pewnego dnia, kiedy mały Łukasz bardzo psocił w domu, Mama zabiera go na spacer, aby Tata mógł w ciszy popracować. Spacerując wchodzą do cukierni, gdzie ma miejsce niecodzienne zdarzenia- starszy pan upada na podłogę. Dzielna Mama udziela mu pierwszej pomocy. Łukasz jest z niej bardzo dumny i przyznaje, że też chciałby umieć pomagać innym. Zapada decyzja o nauce udzielania pierwszej pomocy. "Poszkodowanym" zostaje miś...
Trzeba pomagać, również obcym!
Dlaczego ta książka jest taka ważna? Uczy, ze warto udzielać pierwszej pomocy i trzeba się jej uczyć. Pokazuje, że można stać się bohaterem znając te techniki i zyskać w oczach ważnych dla nas osób, ale i obcych ludzi. Pozwala zrozumieć, że tylko wiedząc jak, możemy komuś pomóc i uratować tej osobie życie. Książka "Łukasz ratuje misia" mówi nam, że trzeba ćwiczyć, żeby nie zapomnieć jak stosować pomoc przedmedyczną.
Udzielanie pierwszej pomocy trzeba się uczyć i wciąż ćwiczyć!
"Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy" to pięknie wydana książka. Format, za którym nie do końca przepadam- szerszy niż A4, ale ciut mniejszy, więc książka trafia na półkę z nietypowymi formatami właśnie. Twarda okładka gwarantuje długą żywotność. Przyjemnie przewraca się matowe kartki. W dotyku przypominają mi stare wydawnictwa. Zastanawiam się tylko czy nie przejdą różnymi zapachami, dlatego latem zamierzam włożyć do książki kilka gałązek lawendy.
Konsultacja merytoryczna najlepsza z możliwych
Co ważne, "Łukasz ratuje misia" posiada najlepszą z możliwych konsultację merytoryczną- Piotra Skury, Koordynatora Krajowego Pierwszej Pomocy Polskiego Czerwonego Krzyża. Warto wspomnieć o patronacie, który honorowo objęli m.in. Polski Czerwony Krzyż, Polskie Radio Dzieciom i TVP abc.

POLECAMY!!!

piątek, 22 marca 2019

Mleko to NIEnudna sprawa

Wielu Rodziców i Opiekunów zastanawia się, czy podaje Dziecku odpowiednią ilość mleka, zwłaszcza, kiedy dieta jest już rozszerzona. Tylko jak długo można podawać przysłowiowa szklankę mleka? Aby nie zniechęcić Dziecka, trzeba Mu to urozmaicić. Jest na to kilka sposobów.
Szklanka mleka może znudzić się nawet wielkim miłośnikom białego płynu ;)
KAWA!
Kawa? Przecież Dzieci nie pija kawy! Spokojnie. Mam na myśli kawę zbożową. Tak jak kakao jest świetnym uzupełnieniem mlecznej diety. Możesz je podawać już po pierwszych urodzinach. Stawiaj na jakość produktów. Wybierz kakao naturalne, unikaj rozpuszczalnego. Wzbogaci dietę w magnez, żelazo, a także w witaminy z grupy B oraz A i E. Staraj się nie dosładzać napoju. Warto przyzwyczaić Dziecko do smaku kakao z mlekiem. Ale wracajmy do tej kawy. Kawa zbożowa robiona jest z palonych ziaren żyta, pszenicy lub jęczmienia. Jest źródłem błonnika, witamin z grupy B i minerałów (magnez, potas, fosfor) oraz prebiotyków (inulina). Podawana z mlekiem wpływa na wchłanianie zawartego w nim wapnia. Sprawdzaj skład, bo ważne jest, aby zawierały jak najmniej cukru.

ZUPA MLECZNA
Jeśli robisz zupkę mleczną z mleka modyfikowanego, pamiętajże nie możesz go zagotować. Przygotuj zatem oddzielnie porcję, zgodnie z przepisem na opakowaniu i dodaj składniki, które przygotowałaś- zwłaszcza jeśli wymagają obróbki termicznej! Na zwykłym mleku możesz przygotować tradycyjną zupę. Wybór jest spory. Sprawdzają się manna, owsianki czy zacierka. W tym przypadku nie musisz oddzielnie gotować dodatków, a to spory plus.

KOKTAJL MLECZNY
Zabawy może być bez liku. Nie dość, ze mleko zmieni smak, to i kolor napoju nie będzie już biały. Dodaj do mleka ulubione owoce- maliny, truskawki, jagody, jeżyny czy poziomki. Nie dosładzaj- owoce zawierają już cukier. Jeśli mimo to napój jest dalej kwaskowy, dodaj łyżeczkę miodu. Warto zagotować mleko z wanilią- smak pyszny, a zapach rozniesie się pysznie po całym domu.

KISIEL
Kisiel mleczno- owocowy to świetny sposób na urozmaicenie podawania mleka. To idealna propozycja na podwieczorek. Możesz wykorzystać owoce pod postacią musi lub przecieru. Ja czasami wykorzystuję też domowy dżem, bo wiem, że nie zawiera tak dużo cukru jak te kupione w sklepie.

ZABIELANE ZUPY
Możesz dodać mleko do praktycznie każdej zupy. Aby zachować ich kwasowość, zmieszaj mleko ze śmietaną. Pamiętaj, że żeby mleko się nie zwarzyło, musisz niewielką ilość zupy wymieszać z mlekiem lub z miksem mleczno- śmietanowym w oddzielnym kubeczku i dopiero po tym dodawać tak powastałą mieszankę do zupy, powoli, najlepiej cały czas mieszając wywar.

środa, 20 marca 2019

Zakupy z Dzieckiem?

Już sam tytuł tego posta brzmi jak wyprawa na Marsza? Coś w tym jest. Czasami sam entuzjazm i dobre chęci nie wystarczą. Trzeba dobrze wyważyć oczekiwania i możliwości oraz realia takiej sytuacji, jak chociażby opóźnienia, pewne trudności, nieoczekiwane sytuacje.
Przede wszystkim trzeba sobie uzmysłowić zmianę priorytetów. To nie zakupy będą najważniejsze. Wyprawa do sklepu z Maluchem to tak na prawdę nauka funkcjonowania społecznego. Dziecko nie zrozumie Twoich próśb, żeby nie tarzało się po podłodze czy nie urządzało awantur o niezakupioną czekoladkę. Nie zrozumie, że nie może kupić kolejnej zabawki, pluszaka czy smakołyku. Nie przewidzi konsekwencji biegu między alejkami, które często są śliskie i "zbyt wąskie". Tylko doświadczenie wizyty w markecie, robienia zakupów z Rodzicem pomoże Mu uznać, że pewne zachowania nie przyniosą efektów, których oczekuje. Tylko wtedy uzna, że rzucając się z płaczem na podłogę, nic nie osiągnie.
Przy okazji pokaż Dziecku wartość pieniędzy
Ważne, żebyśmy my dorośli nie poddawali się. Pierwsze "szaleństwa zakupowe" mogą odebrać nasz cały zapał. Ale przecież cierpliwość to podstawa rodzicielstwa. Krzycząc, grożąc, szantażując czy nie daj Boże szarpiąc Dziecko, nic nie osiągniesz. Pokażesz tylko swoją słabość i bezradność. W pamięci Malucha zapisze się to jako jedno z przykrych doświadczeń.

Wyprawa do sklepu będzie dla Pociechy morzem pokus. Tyle kolorowych, błyszczących opakowań. Tyle zabawek. Tyyyle słodyczy. Oczywiście wszystkie będzie chciało obejrzeć, dotknąć i najlepiej kupić. Dobrze jest przed wyjściem ustalić zasady, np. za pomoc w zakupach będzie mogło wybrać 1 (!) jeden smakołyk. Jasno określ zasady i granice. Nie używaj ogólnych pojęć. Dla Ciebie będą zrozumiałe, ale Maluch może je pojmować "po swojemu" lub nie rozumieć wcale. Stwierdzenie, że "ma być grzeczne" nic Mu nie powie. Ustal z Dzieckiem konkrety- nie biegamy, nie oddalamy się od siebie, nie ściągamy wszystkiego z półek itd. 

Pamiętaj, że dobrze zaplanowane wyjście to klucz do sukcesu. Zrób listę zakupów, nie będziesz chaotycznie biegać między alejkami. W pierwszej kolejności wkładaj do wózka rzeczy najważniejsze, najbardziej potrzebne. Przymierzanie ubrań zostaw na zakupy z koleżanką. Pamiętaj, żeby Dziecko było wypoczęty, wyspane, nakarmione i miało sucho (lub jeśli jest bez pieluszki, żeby skorzystało z łazienki przed wyjściem na zakupy). Warto sprawdzić, czy w sklepie są toalety i gdzie. Wybierz porę dnia, kiedy w sklepie jest najmniejsze ruch.

Cóż... Może być różnie. Warto uzbroić się w cierpliwość i trenować swoje stalowe nerwy. Będzie dobrze!

piątek, 15 marca 2019

Ciemieniucha- kłopot dla wielu Rodziców

Maleńkie Dziecko pojawiające się w domu, bywa dla młodych Rodziców niejednokrotnie powodem do zmartwienia. I nawet nie samo Dzieciątko, co pewne rzeczy, które przy Maluszku się pojawiają. Takim powodem do zmartwień są zazwyczaj małe, żółte łuski na główce Dziecka w okolicy ciemiączka. Ich widok może przyprawić o ból głowy, ponieważ sprawiają wrażenie objawu jakiejś groźnej choroby. I w 99% przypadków będzie to tzw. ciemieniucha/ciemieniuszka.

Cemieniucha to dla większości Dzieci niegroźna dolegliwość. Nie można jednak zostawić jej samej sobie. Niby nic, ale samo z siebie nie zniknie. Nazwa wywodzi się od najczęstszej lokalizacji ciemieniuchy, która pojawia się zazwyczaj w okolicy ciemiączka. Najczęściej przybiera postać żółtych łusek (czasami białawych). Powodem jej pojawienia się na małej główce są niedojrzałe gruczoły łojowe. Pracują one wtedy zbyt intensywnie, a nadmiar łoju łączy się ze złuszczonym naskórkiem. I tak powstają owe łuski, które wyglądają jakby przykleiły się do główki. Najczęściej dokucza Maluszkowi około 3-4 tygodnia życia. Niekiedy występuje u Dzieci starszych.
W aptece znajdziesz specjalne kremy na ciemieniuchę
Pielęgnacja ciemieniuchy jest zawsze taka sama. "Walka" z tą dolegliwością trwa zazwyczaj ok 2 tygodni. Powstałe łuski należy rozmiękczyć. Zazwyczaj stosuje się przeznaczone do tego kosmetyki- oliwki lub kremy. Tu szkoły są dwie. Jedni uważają za skuteczną tylko oliwkę, a inni twierdzą, ze wzmaga ona proces wydzielania łoju. Jedni i drudzy zgadają się z tym, że preparaty należy stosować kilka godzin przed myciem. Zaleca się też założenie bawełnianej czapeczki. Kolejnym etapem jest usuwanie zmiękczonych łusek. Część z nich odpadnie podczas mycia- można pomóc sobie bawełnianą myjką. Po myciu warto wyczesać je szczoteczką w mięciutkim włosiem. NIE UŻYWAJ GRZEBYKA- możesz skaleczyć delikatną skórę główki. Nie wolno podważać łusek, odrywać ich, zdrapywać! Po ustąpieniu zmian, nie zapomnij obserwować czy ciemieniucha nie nawraca. Jeśli tak się stanie, może to być objaw alergii. 

Czasami zdarza się, że zmiany pojawiają się także poza główką- uszy, paszki, plecki, a niekiedy nawet twarz Dziecka. W takich przypadkach niezbędna jest konsultacja lekarska- Malucha musi obejrzeć pediatra lub dermatolog, ponieważ mogą to być objawy poważniejszych problemów. Jednym z nich może być atopowe zapalenie skóry. Do lekarza musisz pójść również, jeśli standardowe metody pielęgnacji ciemieniuchy nie działają. Lekarz sprawdzi czy zmiany nie mają innego podłoża, jak np. grzybiczne. Zadecyduje o dalszym leczeniu.

Czy da się zapobiec pojawieniu się ciemieniuchy? Rodzice nie mają na to większego wpływu, bo nie są w stanie kontrolować wydzielania łoju w swojego Dziecka. Można jednak sprawić, żeby objawy były łagodniejsze. Przede wszystkim nie przegrzewaj skóry główki Maluszka. Pamiętaj, że jeśli Dziecko ma być w czapeczce, to musi ona być wykonana z przewiewnego materiału, najlepiej z bawełny. Jeśli już ciemieniucha się pojawi, nie panikuj. Większość Dzieci ją ma, dolegliwości szybko mijają- tak jak pamięć o niej. Trzymajcie się zdrowo!

poniedziałek, 11 marca 2019

Nic nas nie złamie

Są takie dni, kiedy słońce razi tak bardzo, że zamiast cieszyć się jego blaskiem i pozwolić skórze chłonąć radosne promienie, zasłaniasz rolety. Otwierając szafę automatycznie patrzysz na szarości, czernie, każdy ciemny skrawek. Burza w sercu nie pozwala cieszyć się odniesionymi wcześniej sukcesami. Wszystko przesłaniają czarne myśli... i łzy napływające do oczu...

Zakładasz ubranie i ruszasz do codziennych obowiązków. Zatrzymujesz się na chwile w wąskim korytarzu, oglądasz maski zawieszone na niewidzialnych haczykach. Wybierasz maskę do pracy i niby masz być gotowa do wyjścia. Kładziesz rękę na klamce, opierasz głowę o drzwi, bierzesz kilka głębokich wdechów, przymykasz oczy- niech ta cholerna łza tam zostanie. W oczach musisz ukryć pod codziennością mrok... Pora wyjść, ale czy jesteś gotowa?

Idziesz chodnikiem, mijasz tłum ludzi spieszący do pracy, szkoły, do codziennych zajęć. Starasz się wyrównać krok i płynąć z tą falą... Jak iść, kiedy serce każe się zatrzymać? Wchodzisz do pracy, rzucasz zdawkowe "Dzień dobry" i uciekasz do swojego pokoju. Z ulgą zamykasz za sobą drzwi. Zdejmujesz kurtkę, odwieszasz ją w szafie i uruchamiasz komputer. Radio? Tak, niech zagłusza wszystko, tak, żeby ludzie nie chcieli o nic pytać. Otwierasz przepastną szafę z dokumentami i wyjmujesz pokaźny stosik. Niech się nawet rozwali na całym biurku. Ile dziś zdążysz zrobić? Wszystko? Wszystko, a może jeszcze coś wyciągniesz? Niech pochłonie Cie wir pracy... Inaczej zwariujesz....
Każdy płatek to ułamek mego serca...
Pusty stał się mój świat... Jak wypełnić w sercu miejsce, które przeszyte jest teraz tylko bólem? Iść codziennie krok do przodu bez Ciebie oznacza walkę o każdy oddech... Smutkiem, smutkiem i pustką stał się mój świat... Modlę się w ciszy serca, w ciemnym, najmniejszym kąciku kościoła. Proszę Boga, aby wszystko zaczęło się jeszcze raz... Tak bardzo tego chcę...

Teoretycznie jestem tak silna, jak nigdy przedtem. Swoją postawą daję dowód wszystkim tym, którzy przegrali walkę, że warto walczyć do końca. Są ludzie, którzy mówią mi wciąż, że to już czas się poddać, że to już czas odpuścić. Może mają rację? Ile w końcu może znieść jedno serce? Ile może unieść jeden człowiek? Wstaje i każdego dnia walczę z szarym tłem codzienności. Ale czy nie zostałam sama na polu bitwy?

Uchwyć mą dłoń i nie zostawiaj mnie samej w walce o mnie. Pomóż przebrnąć przez ogród łez. Wtedy uwolnię się z tej matni. Już nigdy nie zostawiaj mnie samej na rozstajach. Niech nie kroczę już nigdy sama nieznaną drogą. Już nigdy nie wypuszczaj ze swych objęć. Chcę słyszeć Twe serce, które czasami bije tak spokojnie, a czasami wyrywa się z piersi.

Odrodzę się na nowo. Mam tyle żyć ile oddechów pomożesz mi wyrównać. W Twoich oczach widzę odbicie naszej siły, kiedy jesteśmy razem. Razem- daje moc, aby czynić cuda. Wiemy, że nic nas nie złamie...

czwartek, 7 marca 2019

Pucio powraca

Pucio, Pucio, Pucio... Kim jest Pucio? Pisałam Wam o nim TUTAJ  W wielkim skrócie, Pucio to główny bohater serii książek autorstwa Marty Galewskiej- Kustry. Kochają go dzieci, uwielbiają rodzice, wielbią logopedzi. Jest sympatyczny, ciekawy świata i pomaga przeprowadzić dziecko przez naukę mówienia, jakby był to spacer nad stawem- nad stawem z szuwarami ;) 
Pucia z książek znajdziemy teraz na puzzlach
Pod koniec lutego Wydawnictwo "Nasza Księgarnia" dało nam wszystkim niespodziankę. Teraz możemy powiększyć naszą "Puciową kolekcję" o... puzzle! Do wyboru mamy trzy zestawy. Ilustratorką jest oczywiście Joanna Kłos, która stworzyła całą szatę graficzna książek z przygodami tego pociesznego chłopca. Dostajemy zestawy przepięknych układanek, zapakowane w śliczne tekturowe pudełeczka. Mają sznureczek i "puzzelek" Pucia. Zdecydowanie idealne na prezent bez dodatkowego opakowania. Elementy wykonano z grubej tekturki. Jeden minus- są zapakowane w woreczki strunowe. Przy tak pięknych pudełkach zdecydowanie warto było zainwestować w woreczki materiałowe. Może w przyszłości Wydawnictwo to zmieni lub przynajmniej da możliwość wyboru. Osobiście wolałabym dołożyć kilka złotych.
Sami zobaczcie jakie są to piękne puzzle
W dalszym ciągu, poza zabawą, Pucio ma uczyć. Puzzle są zabawą, treningiem spostrzegawczości, wyobraźni, myślenia i oczywiście mowy!W zależności od potrzeb i możliwości dziecka,, puzzle są okazją do wielu zabaw o różnym stopniu trudności. Do wyboru mamy trzy zestawy: "Pucio. Czego brakuje?", "Pucio. Co tu pasuje?", "Pucio. 3 w 1". My wybraliśmy drugi i trzeci zestaw. Zestaw "Czego brakuje?" polega na dopasowaniu do puzzla, na którym narysowana jest konkretna sytuacja, puzzla z brakującą rzeczą. I tak na przykład mamy Pucia jedzącego śniadanie, a nasze dziecko musi dopasować puzzel z narysowaną nań bułeczką. Zestaw dedykowanym już dla dwulatków. Piotruś stwierdził, że to dla maluszków- taki z Niego duży 5-latek ;)
Pucio. Co tu pasuje?
Pucio. Co tu pasuje?
W pudełku znajdziemy 25 puzzli- 5 dużych, okrągłych, "głównych" i 20 mniejszych, "uzupełniających". 5 głównych elementów przedstawia Pucia w codziennych sytuacjach, które zna każde dziecko- jedzenie, poranna toaleta, zasypianie, zabawa i ubieranie się. Na puzzlach uzupełniających są rysunki różnych rzeczy- lalka, banan, czapka, misio, poduszka czy mydło. Zadaniem dziecka jest, po przyjrzeniu się głównemu puzzlowi, dopasowanie czterech rzeczy pasujących do sytuacji z głównego obrazka. I tak np do kółka przedstawiającego ubieranie się trzeba dopasować czapkę, rękawiczki, buty i kurtkę. Można urządzić zabawę kto szybciej dopasuje elementy do sytuacji lub ułożyć opowieść o stworzonym zestawie. Wszystko zależy od Waszej inwencji, możliwości dziecka i siły rodziców ;) Jest jeden minus- puzzle nie są zbyt dobrze docięte i niektóre elementy dość trudno dopasować. To może zniechęcać do zabawy.
Cena z pudełka: 24,90 zł
Pucio. Puzzle 3 w 1
Pucio. Puzzle 3 w 1
W tym zestawie znajdziemy trzy różne obrazki do ułożenia. Poza ilustracją, różnią się też ilością puzzli. Co ciekawe obrazków nie znajdziemy w książce, zostały stworzone specjalnie na potrzeby wydania puzzli. Obrazek z parasolkami to 16 elementów, zabawy w wodzie- 20, a robienie przetworów z babcią to 24 puzzle. Obrazki są po prostu ładne. Wywołują uśmiech, przyjemnie ogląda się stworzone dzieło. Wymiary obrazków to 20x20 cm. Wszystkie elementy są idealnie docięte, pasują do siebie bardzo dobrze.
Cena z pudełka: 31,90 zł
Wszystkie elementy idealnie do siebie pasują
Takie obrazki ułożycie mając zestaw "Pucio.3 w 1"
Niektóre elementy trudno dopasować
Tak wygląda kompletny obrazek w "Pucio. Co tu pasuje?"
W pudełku znajdziecie 25 elementów
Znajdziecie też mini instrukcję z opisem zabaw

poniedziałek, 4 marca 2019

Nalewki czosnkowe

Ostatnimi laty staram się naturalnie wspomagać organizm. Odnalazłam stary notatnik, w którym zapisanych jest wiele sekretnych receptur. Jednym z cudów natury jest czosnek! W czym pomogą nalewki czosnkowe? Mam kilka sprawdzonych propozycji!
Czosnek to jeden z najlepszych naturalnych antybiotyków
1. Antyseptyk, na bóle reumatyczne, aby rozszerzyć naczynia krwionośne i pomocna w obniżeniu ciśnienia tętniczego.
Przepis:
200g czosnku
1l wódki (40%-owej)
Czosnek pokrój i zalej wódką. Odstaw na 10 dni do macerowania. Pamiętaj aby miksturą często wstrząsać. Odfiltruj i gotowe.


2. Na astmę
Nalewka jak w pierwszym przepisie. Kostkę cukru skrop 5 kroplami. Ssij w chwili ataku.

3. W zapobieganiu miażdżycy i w jej wczesnej fazie. Do stosowania przez długi czas. Nalewkę przyjmuj 2-4 razy dziennie. Zaleca się 20 kropli przed głównymi posiłkami.
Przepis:
0,5 kg czosnku
1l wódki zbożowej
Czosnek obierz i drobno pokrój. Zalej wszystko wódką. Odstaw na 7 dni.

4. W przeciwdziałaniu miażdżycy, na obniżenie ciśnienia krwi.
Przepis 1-pić 2 razy dziennie po 30 kropli przez kilka dni:
1 kg czosnku
0,5l wódki
Przepis 2- pić 2 razy dziennie po kieliszku:
26 ząbków czosnku
3 cytryny
1l wody
Zmiażdż wszystkie ząbki czosnku. Wyciśnij sok z 3 cytryn. zmieszaj czosnkową miazgę z sokiem z cytryn. Zalej wszystko 1l wystudzonej przegotowanej wody. Odstaw na 2-3 dni.

NA ZDROWIE!!!