sobota, 25 czerwca 2022

Influencers LIVE Wrocław 2022

Koniec maja spędziliśmy we Wrocławiu. Na zwiedzanie samego miasta mieliśmy zaledwie kilka godzin, bo trafiła nam się deszczowa aura, której towarzyszył zimny i dość silny wiatr. Po załatwieniu wszystkich prywatnych spraw, został czas na udział w niesamowitym wydarzeniu, jakie zorganizowała grupka fantastycznych "szaleńców". Cała rodziną poszliśmy na Influencers LIVE Wrocław. 


Piątkowe popołudnie upłynęło pod znakiem foto-spaceru z Sony. Fotografowaliśmy architekturę, modernistyczną. Nie jest to mój ulubiony styl, ale starałam się czerpać z wiedzy specjalistów i samego spaceru. 


Po spacerze razem z Piotrusiem i pozostałymi uczestnikami pojechaliśmy do Hydropolis. Niesamowite miejsce! "Przywitała" nas kurtyna wodna z napisami. Wewnątrz odkryliśmy potęgę wody w różnych postaciach. Nasz przewodnik po tym wodnym raju opowiadał ciekawie i z pasją. Świetne miejsce i na pewno wrócimy tu na dłuższą wizytę!



Sobota i niedziela to już konferencja. Wykłady, warsztaty, dyskusje, spotkania. I dużo przytulania i uśmiechów. Tak cudownie było spotkać Was wszystkich. 
Po odebraniu identyfikatorów zaczęliśmy od zabawy na stanowisku Dolnego Śląska, gdzie ozdobiliśmy piernikowe serca. Zgarnęliśmy też piękne przewodniki, które pozwolą nam odkryć kolejne miejsca w tym regionie, który tak pokochaliśmy. Piotra zafascynowała najnowsza technologia, dzięki której mógł zobaczyć zabytki w 3D, zajrzeć do środka, a nawet je... zburzyć 😱 Śmiechu było przy tym co nie miara. Mamy też pamiątkowe zdjęcia z fotobutki.

Kiedy ja byłam na warsztatach z malowania z dziewczynami Pani to potrafi czy fotografii kulinarnej, moi odpoczywali w strefie relaksu na wygodnych fotelach i kanapach. Mogli tam zjeść pyszne lody, napić się wody i kawy, a jednocześnie słuchać prelekcji z sali obok.







Po raz kolejny odbyły się warsztaty z Komisją Europejską. Za każdym razem wnoszą one mi ogrom wiedzy i pozytywnych emocji. Pokazują, że są ludzie, którym jeszcze się chce walczyć o ten świat, o ludzi, o prawdę. Dobrze by było, gdyby cześć funduszy było przeznaczonych na konkretne kampanie z twórcami, którzy mają na nie konkretne pomysły. Pewnie to kwestia czasu, kiedy się pojawią takie kampanie, bo internet w dzisiejszych czasach to potęga.
Jeśli chodzi o "pogadanki", laur zwycięzców otrzymują ode mnie Janina Bąk i Daniel Józef Qczaj. Niestety musieliśmy wyjść pod koniec, bo Agunia była już zmęczona, a my mieliśmy przed sobą kilka godzin drogi do domku w samochodzie. Mimo tego, cieszę się, że mogłam Was wysłuchać, być przy Was, czuć ciepło w sercu przy tych wszystkich zdaniach. A i jeszcze dziękuję Janina za tego cudownego przytulańca. To było takie dobre!

Dziękuję organizatorom i uczestnikom za to spotkanie! Za każdy uśmiech i przytulenie, za ogrom przekazanej wiedzy, za rozrywkę i wspomnienia, które razem stworzyliśmy. Do zobaczenia za rok!



środa, 22 czerwca 2022

Końce świata. Peter Brannen

Czy ten tytuł nie przywołuje w waszych myślach wielu pytań? Wymieranie gatunków, katastrofy ekologiczno- geologiczne, koniec świata. Wydaje nam się nierealne, aby kiedykolwiek nastąpił. Okazuje się, że w przeszłości naszej planety zapisały się nie dwa, nie trzy, a pięć, a nawet sześć końców świata. Dlaczego o tym głośno się nie mówi? Dlaczego nie uczą o tym w szkole? Czy czeka nas kolejna zagłada, koniec świata? Zgodnie z przewidywaniami naukowców jest on nieunikniony…
Końce świata. Peter Brannen

Kilka danych technicznych:
Tytuł: Końce świata. Niezwykła opowieść o tym, jak wymierała nasza planeta
Tytuł oryginału: The Ends of the World:Volunic Apocalypses, Lethal Oceans, and Our Quest to Understand Earth's Past Mass Extinctions
Autor: Peter Brannen
Tłumaczenie: Ewa Ratajczyk
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2022
Wydawca: Wydawnictwo Znak Emotikon
Liczba stron: 448
Format: 14 x 20,5 cm
Cena wydawcy: 49,99 zł
 
Wciągająca lektura... Kartki same się przewracają...

Pierwsze wrażenie
Kiedy dostałam maila z informacją o książce, wiedziałam, ze muszę ją przeczytać. Jako archeolog i fascynatka paleontologii nie mogłam jej się oprzeć. Biorąc książkę do ręki, czuje się jej wagę- jak by nie było, to prawie 450 stron. Sam format jest bardzo poręczny. Miękka okładka z zakładką ułatwia czytanie, bo można szybko zaznaczyć miejsce, w którym musimy przerwać lekturę. Kremowe strony i dość duża czcionka są przyjemne dla oczu, światło nie odbija się od stron książki, co zdecydowanie poprawia jakość czytania. Wewnątrz znajdziemy zaledwie 6 stron ze zdjęciami i krótkimi opisami. Grubość książki może zniechęcić niektórych, ale spokojnie- napisana jest w taki sposób, że nawet fakty naukowe czyta się jak dobrą powieść. Wzięłam do ręki i zaczytałam się...

O czym jest książka?

Autor w rzetelny sposób zebrał informacje o przeszłości naszej planety. Spotkał się, rozmawiał, analizował dane z badaczami i znawcami w zakresie choćby geologii czy paleontologii. Pamiętam, jak przed egzaminem z paleontologii czytałam o mniejszych i większych zwierzętach, których masowe wymieranie przyczyniło się do powstania paliw kopalnych czy surowców. Przykładem niech będą krzemienie, które powstają (w wielkim skrócie oczywiście) z martwych okrzemków, a więc są materiałem pochodzenia organicznego. Wielkie lasy paprociowe stały się podwaliną do powstania złóż węgla czy ropy. Czy na naszej planecie widoczne są ślady, które jasno wskazują na zbliżającą się katastrofę? Jak je odczytywać? Czego możemy się spodziewać i w jakim czasie miałoby to nastąpić? Nie mogę Wam teraz na te pytania odpowiedzieć, bo zabrałabym wam przyjemność z lektury. 
Kilka ilustracji zdecydowanie wystarczy, by zobrazować dane zawarte w książce

Co sądzę o książce?
Przyznaję, że przepadłam w lekturze, zatapiając się w każdym kolejnym zdaniu. Przyjemnie było czytać efekty tak rzetelnego rozpoznania tematu. Tego właśnie spodziewałam się po znanym i uznanym dziennikarzu naukowym. Dokładne opisy i wnioski zdecydowanie zbiegały się z moim spostrzeżeniami. Sięgnijcie po książkę. Zasieje w Was ziarenko niepewności, a na pewno zmusi do refleksji. A może zaczniecie poszukiwania kolejnych informacji, aby poszerzyć swoją wiedzę?
 POLECAM!