wtorek, 3 grudnia 2019

Słuchając naszych serc

Pierwszy grudzień. Dzień powoli ucieka w objęcia mroku. Powoli kończę makijaż i zakładam Twoje ulubione kolczyki. Zapinam ostatni zatrzask sukienki, którą będziesz mógł zrzucić dwoma ruchami- nazwaliśmy ja "sukienka na dwa". Zakładam buty, kurtkę i wychodzę z domu. Przekręcam kluczyk w stacyjce i włączam radio, aby do naszego spotkania towarzyszyła mi muzyka. Uśmiecham się do siebie, kiedy słyszę dźwięki kawałka, który już zawsze będzie kojarzył mi się z Tobą. Wyjeżdżam z parkingu i powoli rozpędzam auto na głównej ulicy mojego miasta. Jadę pewnie, dość szybko, ale tak bardzo chcę być znów w Twoich ramionach.

Po około 40 minutach jestem w umówionym miejscu. Podchodzisz i otwierasz drzwi mojego auta. Pochylasz się nade mną i całujesz, odpinając jednocześnie mój pas.  Jak ja tęskniłam za smakiem Twoich ust... Jest ciepło, więc wysiadam z auta i zatrzaskuję drzwi. Jest już ciemno. Otacza nas cisza i szum drzew. To nasze miejsce, gdzie uciekamy przed światem. Opierasz mnie o auto i całujesz. Wtulam się w Ciebie. Przymykam oczy ze szczęścia.
- Tak tęskniłem- przytulasz policzek do mojego.
- Och Kochany...- pozwalam czule całować moje policzki i powieki.
- Boże jak ty pięknie pachniesz.  Teraz już cię nie puszczę.
Uśmiecham się. Wiesz o tym, mimo, że tego nie widzisz. Pytasz, jak to się stało, że nie trzymałeś mnie w swoich objęciach tak dawno. Oboje wiemy co i kto jest przyczyna tej tęsknoty. A mimo tych przeciwności gnamy do siebie, do swoich ramion, do ciepła tej drugiej osoby.

Po chwili księżyc wylania się zza chmur. Na naszej polanie robi się troszkę jaśniej. Na moim nosie ląduje coś zimnego.
- Zobacz, śnieg- czuję jak zimny puszek roztapia się i spływa mi na policzki.
- Pierwszy tej zimy.
- Nasze spotkanie przywołało śnieg.
- Chodź do auta, bo zmarzniesz.
- Czy my nie możemy jak ludzie spotykać się w jakichś ludzkich warunkach?
- Chcesz?
- Chcę.
- To jedziemy.
- Gdzie?- pytam zaskoczona.
- Jedź za mną.
- Dobrze.
Wyjeżdżamy z lasu. Śnieg sypie coraz mocniej. Po około dwóch kilometrach zatrzymujemy się na parkingu zaprzyjaźnionego zajazdu.Chwytasz mą dłoń i pewnym krokiem, wśród lekkiego, śnieżnego puchu ruszamy do wejścia.
- Dzień dobry- mówimy razem.
- Dzień dobry. Dawno Państwa u nas nie było- odpowiada znajomy na barem.
- Życie i brak czasu- odpowiadasz za nas.
- Stolik?
- Ten, co zawsze.
Nie czekasz, aż chłopak upewni się, że jest wolny, pociągasz mnie lekko za sobą. Idę, rozsuwając kurtkę. Docieramy do naszego kącika, pomagasz mi zdjąć kurtkę i usiąść wygodnie. Po chwili pojawia się chłopak i stawia przed nami herbatę z konfiturą malinowo- różaną, po czym niepostrzeżenie znika, nim zdążę mu podziękować. Dotykasz dłonią mojego policzka, gładzisz go delikatnie, a ja znów przymykam oczy w odpowiedzi na tą czułość.
- Kochanie...- to jedyne, co jestem w stanie wyszeptać.
- Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak na mnie działasz kobieto. Dla ciebie zburzyłem cały mój świat.
- Z... Przecież, ja jestem w podobnej sytuacji.
- Moja Mała.
- Nie zostawiaj mnie nigdy więcej na tak długo.
- Nigdy.
- Obiecujesz?
- Obiecuję. Boże jak tęskniłem- chwytasz moją twarz i całujesz- czule, delikatnie. Chcę żeby ta chwila trwała i żeby świat nas nie rozdzielał.- Zaraz wracam.
- Dobrze.
 

 Zostańmy wtuleni w siebie już na zawsze...
Mój wzrok podąża za Tobą. Śledzę każdy Twój krok i gest. Nie chcę przegapić nawet maleńkiego drgnięcia. Stajesz przy barze, chwilę rozmawiasz z barmanem i bierzesz coś od niego. Wracasz uśmiechnięty. Pomagasz mi wstać bez słowa i pociągasz za sobą. Idziemy po schodach na górę. Skrzypią cichutko. Otwierasz drzwi pokoju. Ogień przeskakuje z polana na polano. Jest tak cicho i przytulnie. Siadam na brzegu łóżka, a Ty stajesz przede mną. 
- I co teraz Mała?
- Ty mi powiedz.
- Spokój?
- A to możliwe?
Z uśmiechem siadasz za mną, opierasz się o szczyt łóżka. 
- Chodź do mnie.
Wtulam się w Ciebie. Zamykasz mnie w swych ramionach. Wpatruję się w ogień. Słucham już tylko bicia Twojego serca i cichego oddechu. Jest mi tak dobrze. Chcę żeby ta chwila trwała, żeby czas przestał mijać. Rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Rozmawiamy o nas.
- Dlaczego nie złapałeś mnie wtedy za rękę w Warszawie?
- Mała... wtedy były inne priorytety... Człowiek miał w głowie co innego?- wzdychasz ciężko.
- Co miałeś w głowie? Jakie priorytety? Wrócić tu, na ten mały komisariat?
- Wiesz, że nie.
- To co? Ciąża? Małżeństwo było tym priorytetem?
- Nie. 
- Co cię zmusiło do powrotu? Do tego, żeby mnie wtedy nie porwać?
- Głupota Mała, czysta głupota.
- Wariacie.
- Co z nami teraz będzie?
- Nie wiem, ale obiecaj, że nie zostawisz mnie już więcej na tak długo.
- Już obiecałem ci to dzisiaj.
- Wiem, ale chcę się upewnić.
- Nie zostawię. Nie funkcjonuję bez ciebie.

Leżymy tacy wtuleni. Świat przestał istnieć. Całujesz mnie czule we włosy. Całujesz moje oczy i policzki. Czule muskasz moją szyję. Uwielbiam smak Twoich ust. Przepadamy w naszych oddechach. Zanurzamy się w dźwięku naszych serc. To nasz moment... To nasza chwila... 

W tym samym czasie odzywają się nasze telefony.
- Cholerny dyżur- prawie krzyczysz na telefon.
- Podasz mi torebkę?
- Tak.
- Dzięki- otwieram ją, żeby znaleźć telefon.- Cholerny dyżur.
- Naczelnik?
- Tak. A u ciebie?
- Plac Wolności. Sporo krwi.
- To samo.
- Moim czy twoim?
- Wracamy tu?
- Po 16.
- To twoim.

Śnieg pada od wczoraj nieprzerwanie. Nasze spotkanie przyniosło zimę, a w sercu jest mi tak ciepło. Otwierasz mi drzwi. Wsiadamy do auta. Zakładam kamizelkę. Kładę dłoń na Twojej. Uśmiechasz się do mnie i razem ruszamy na to cholerne zdarzenie....

środa, 27 listopada 2019

Wielki-Mały człowiek

Doskonale pamiętasz moment, kiedy trzymałaś swoje Maleństwo po raz pierwszy na rękach. Czule dotykałaś drobne paluszki, głaskałaś po policzku, mruczałaś kołysanki. A teraz siedzi i wstaje, a na dodatek zaczyna "pyskować"- gaworzy, a może nawet pojawiły się pierwsze słowa? Jak to się stało, że przesypia prawie całe noce? Kiedy Dziecko wdrapało się na szczyt schodów? Kiedy minął rok?
Jeszcze niedawno Twój Maluszek mieściła się na Twoim przedramieniu...
Dziecko w okolicach pierwszych urodzin może zmienić tryb snu i czuwania. Najczęściej przesypia już noce, budząc się zaledwie raz lub dwa. Często rezygnuje z nocnego karmienia, a płacz jest sygnałem, aby Malucha przytulić, niekoniecznie nakarmić. Teraz ważna jest Wasza bliskość. To dobry moment, aby przestać karmić w nocy, co pomoże uniknąć próchnicy i zaburzeń łaknienia w ciągu dnia.
Problematyczne staje się spanie w ciągu dnia. Dzieci nie chcą już tak wielu drzemek. Sama to przechodziłam z Młodym dość ciężko, ponieważ musiałam powierzyć Go żłobkowej opiece w wieku 11 miesięcy, a tam drzemki są obowiązkowe. I jak miałam Mu wytłumaczyć, że musi spać w żłobku? Pomogła ulubiona podusia i przyjaciel- obaj zasypiali trzymając się za rączki.
Rocznemu Dziecku zazwyczaj wystarcza 2-3 godzinna drzemka w ciągu dnia, ale to zależy od temperamentu Malucha. Nie zmuszaj, ale i na siłę nie skracaj drzemek.

Roczniak wciąż próbuje nowych rzeczy. Pamiętaj, że traktuje Cię jak bezpieczną przystań, do której zawsze może powrócić, gdzie znajdzie pociechę i ukojenie. Postaraj się jednak nie mylić czułości z nadopiekuńczością. Ono musi się przewrócić, przeżyć niepowodzenia, a Ty nie możesz Go we wszystkim wyręczać. Nawet jeśli poznawanie będzie połączone niekiedy z frustracją, nie rozwiązuj "problemów" za Dziecko- to bardzo ważne w Jego rozwoju. Nie możesz otoczyć Dziecka szklaną kulą, wsadzić w złotą klatkę. Tylko zablokujesz Jego zdrowy rozwój.

Pamiętaj, że Maluch bacznie obserwuje Twoje zachowanie. Poza tą obserwacją, szybko te zachowania przyswaja. Możesz mieć teraz w domu małego "szpiega", który będzie śledził Twój każdy krok. Na pewno niejednokrotnie będzie Cię to cholernie irytować, ale pamiętaj, że to jedyny sposób nauki, który jest dla Niego oczywisty i pomaga w przyswojeniu nowych zachowań. Tak właśnie się uczy- obserwuje i powtarza, obserwuje i powtarza... i tak w nieskończoność.
Rok mija bardzo szybko, ale dla Dziecka nadal jesteś całym światem!

Jeśli Twoje Dziecko niebawem skończy roczek, ciesz się tym i wspieraj Je w dalszym rozwoju. Może ten fizyczny troszkę teraz wyhamuje, ale emocjonalny to dalej rewolucja, fajerwerki i szybki bieg. Spokojnie, przed Tobą bunt dwulatka, trzylatka, czterolatka... piętnastolatka... NIE ZAPOMNIJ ODDYCHAĆ! 😋

czwartek, 21 listopada 2019

W morzu ulotnych dni

Świat pędzi rozkołysany tęsknotą końca... Idziemy każdego dnia, mijając się z westchnieniem w oczach. Trzynaście lat temu, kiedy oblałeś mnie kawą na Nowym Świecie, mieliśmy zupełnie inne priorytety.Wiedząc i czując to, co teraz, nie skończylibyśmy wtedy spotkaniem w tej kawiarence. Ale... Mijamy się... Wymieniamy spojrzenia, by czas zatrzymał się dla nas na ułamek sekundy. Delikatnie muskamy się zaledwie opuszkami palców. Dla nas to największa czułość... Czułość, której nikt nie zauważa, a która każe przymknąć oczy w poczuciu największej bliskości...

Trafiamy za nasze biurka, siadając na wysłużonych fotelach. Jeszcze pięć minut i dzień ruszy pełnym galopem. To chwila, by zrobić kawę i dolać do niej spienione mleko. Trzymając kubek w dłoniach, przymykam na chwilę, by przypomnieć sobie poranną czułość. Wiem, że myślisz dokładnie o tym samym. "Ok liczymy- 5, 4, 3"- biorąc łyk kawy, przemyka mi przez głowę. Przy dwójce słyszę dźwięk powiadomienia. Biorę telefon do ręki i uśmiecham się do siebie.
- Co tam?- oddzwaniam.
- Hipopotam- odpowiadasz z uśmiechem. Do której dziś?
-Standardowo. A ty?
- Jeszcze nie wiem, bo właśnie się dowiedziałem, ze mnie wywalili na zachodnią dzielnicę, a później na telefonie do 6 rano.
- Zderzenie?
- 18?
- Polana czy kamieniołom?
- Gdzie chcesz?
- Tam gdzie ostatnio?
- Kamieniołom- słyszę, że się uśmiechasz.
- To ciao- dotykam czerwonej słuchawki i przytulam telefon.
Tylko z Nim kawa smakuje tak wybornie
Pędzę podpisać się na liście. Porządek musi być. Odbieram z sekretariatu stertę materiałów do przerobienia. Wracam do siebie i odpalam sprzęty. Dopijam resztki kawy. Dzień nabiera tempa. Szarość za oknem pomaga skupić się na wyznaczonych zadaniach. Biegam z tymi cholernymi papierami, by uporać się z uciekającymi terminami. Drukuj, kseruj, opieczętuj. Zaakceptuj, przekaż, odpisz. Otwórz, udostępnij, zamknij. Załącz, wyślij, transferuj. Zadania, zadania, zadania. Mniej więcej w południe łapie oddech. Uśmiecham się do siebie na wspomnienie poranka i myśl o wieczorze. Próbuje zjeść, ale co chwila odzywa się telefon. Niestety nie mamy "pomieszczenia socjalnego", gdzie moglibyśmy zjeść w spokoju, a będąc w pokoju mamy obowiązek odbierania telefonu. Oczywiście mogę udawać, ze wyszłam i zabłądziłam w toalecie, ale znając moje szczęście właśnie wtedy zadzwoni "szeryf" z "rutynową" kontrolą.

Wybiegam z biura, aby zdążyć odebrać Pociechę z przedszkola. To dopiero jest magiczny przybytek.Nigdy nie zrozumiem "logiki" przedszkolanek. Cóż, traktuję przedszkole jako swego rodzaju przechowalnię. Na miejscu okazuje się, że "Dawca życia" przejął dziś opiekę. Och jak cudownie. Miałam wieczór dla siebie. Zjadłam przygotowany dzień wcześniej obiad i postanowiłam odrobinę poczytać.

O 17 zaczęłam się szykować do wyjazdu. Wiedziałam co lubi. Wiedziałam, którymi perfumami skropić nadgarstki. Sukienka i ramoneska. Dziś postawiłam na Jego ulubione szpilki.

Czekał ma mnie, oparty o auto. Kiedy podjechałam ruszył w moją stronę i otworzył mi drzwi. Ledwo odpięłam pas i wysiadłam, objął mnie i zaczął całować.
- Zamknij auto.
- Dlaczego?
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Jaką?
- Zobaczysz- złapał mnie za rękę i znów do siebie przyciągnął.
Poszliśmy w dół wyrobiska ku zamkniętej kopalni. Przed wejściem zauważyłam biało- niebieską taśmę. Podniósł ją, żebym mogła swobodnie wejść.
- My możemy tu być? Tam były tabliczki z zakazem wstępu.
- Ciii- przyłożył mi palec do ust.
Rozświetlił drogę latarką. Za zakrętem czekała niespodzianka... Stolik, dwa krzesełka, świece- duuuuo świec i pucharki z moim ulubionym deserem. Pomógł mi  usiąść. Rozglądałam się oczarowana. Na prawdę mnie zaskoczył. Było pięknie. Rozmawialiśmy, delikatnie dotykał mojej dłoni.
Kiedy zrobiło mi się chłodno, wyszliśmy na zewnątrz. Powoli wróciliśmy nad wyrobisko. Słońce właśnie zachodziło. Oparł się o auto i przyciągnął mnie do siebie. Patrzyliśmy jak wielka pomarańcza ginie za lasem. Poczułam jak delikatnie całuje mnie w kark. Szarówka objęła sąsiednie pola.
-Pojedźmy do naszej karczmy.
- Teraz?
- Tak, mam dyżur telefoniczny.
- Dobrze Skarbie.
Usiedliśmy w najbardziej ukrytym przed ludźmi stoliku. Kelner przyniósł zamówione herbaty i ciasto. Rozmawialiśmy o naszych zmartwieniach, nie było ich mało. Nasza sytuacja była, delikatnie mówiąc, skomplikowana. Mieliśmy swoje rodziny, partnerów, z którymi niestety nie byliśmy szczęśliwi. Nie mogliśmy zakończyć tego marazmu, bo były małe dzieci, które nie zrozumiałyby naszych decyzji. Naszym rozmowom nie było końca, tematy pojawiały się same. Odwlekaliśmy rozstanie tak długo, jak tylko mogliśmy, jednak ono za każdym razem musiało nastąpić...

Kochałam Jego oczy. Tylko raz widziałam Go złego na naczelnika, ale nawet wtedy Jego oczy szybko rozbłysły, kiedy zaczęliśmy rozmawiać. Wiedziałam, że przepadamy z każdym spojrzeniem, które się łączyły. W ich blasku ukryte było wszystko, czego szukałam. Kiedy trzymał mnie za rękę czułam, że jesteśmy razem niczym wyspa w morzu ulotnych dni. Byliśmy częścią wszechświata, jego odrobiną, maleńkim pyłkiem, który był szczęśliwy tylko wtedy, kiedy tworzyły go nasze dwa zespolone ze sobą serca. W radosnych iskrach tych oczu odnajdywałam klucz do naszego wspólnego, wymarzonego domu. I nie chodziło mi o budynek z drzwiami, oknami, pokojami wypełnionymi meblami i bibelotami. Nasz dom był tam, gdzie byliśmy we dwoje. Nie ważne było miejsce, nie liczyła się lokalizacja. Liczyło się to, żebyśmy mogli się tam ukryć przed światem. Byle tylko móc wsłuchiwać się we wspólny rytm naszych serc.

Nasze spotkania dawały nam tak dużo. Były naszą ucieczką i radością. Były wypełnieniem naszych serc. Niczym łódka unosiły nas na fali morza codzienności. Miały smak miodu. W uszach gościł szept naszych rozmów. W oczach ukryta była dla nas broń na codzienność...Abyśmy mieli siłę wytrwać do momentu, kiedy będziemy mogli wykrzyczeć prawdę o nas całemu światu...

wtorek, 19 listopada 2019

Prezenty mikołajkowe dla Maluszka

Kiedy myślimy o prezentach dla Maluszków, okazuje się, że tak na prawdę są to prezenty dla ich Rodziców. Dlaczego? Dlatego, że tak małe Dziecko nie rozumie, że coś dostało i do tego była ku temu specjalna okazja.
Przed Mikołajkami wiele osób ma dylemat co takiemu Brzdącowi kupić. Niby można by pójść na łatwiznę i przywlec ze sklepu kolejnego pluszaka, ale pojawia się myśl: "Czy potrzebny jest im kolejny miś?". Wiele osób myśli też czy podarowanie tak praktycznego prezentu, jak paczka pieluch, jest na miejscu. Przecież obecni na miejscu inni goście, mogą pomyśleć, że chcieliśmy odciążyć Rodziców, a nie sprawić radość Dziecku, a także, że poszliśmy na łatwiznę, bo przecież pieluch nigdy dość.
A może pamiątkowa sesja fotograficzna? Model: Piotr Wodecki, fot. Anna Łosak
Podzielmy zatem prezenty na 3 podgrupy: praktyczne, "na później" oraz "kreatywne.

PREZENTY PRAKTYCZNE
Tu dobrym pomysłem będzie rozmowa z Rodzicami. Nie bójcie się, że będzie to nietakt, bo NIE BĘDZIE! Prezenty praktyczne pozwalają odciążyć młodych Rodziców, głównie finansowo. Maluch i tak nie zorientuje się o co chodzi, a są rzeczy, z których będzie większy pożytek niż z kolejnej grzechotki. Co polecam?
1. Pieluchy. Wiadomo, że w domu gdzie jest Noworodek, pieluch nigdy za wiele. Na początku idą wręcz w ilościach hurtowych.. Zapytaj jednak czy Rodzice używają jednorazowych czy wielorazowych. Przy jednorazowych ważna będzie firma/ marka, ponieważ niektóre mogą Malucha uczulać lub podrażniać. Przy wielorazowych może się okazać, ze przydadzą się tzw. wymienne wkłady lub 1 nowa pieluszka.
2. Kocyk. Każde Dziecko ma swój ukochany "kocyś". W większości przypadków jest on puszysty, mięciutki, często z motywem z bajki. Wiadomo, że Noworodek jeszcze nie ma ulubionej, dlatego warto wybrać uniwersalny lub ze zwierzątkiem, którego nazwą Rodzice określają swoją Pociechę, np. króliczek czy kotek. Warto zapytać o kolor (tak, nie wszyscy sztampowo trzymają się koloru niebieskiego dla chłopców i różowego dla dziewczynek!) lub kupić uniwersalny beżowy. Warto skorzystać z możliwości spersonalizowania kocyka. Większość firm oferuje wyszycie imienia Dziecka, daty urodzin itd. Jeśli nie zrobicie tego w miejscu zakupu, w wielu galeriach są stoiska, gdzie można prezent o taki haft uzupełnić.
3. Ręcznik/ szlafroczek/ ręcznik z kapturkiem. Praktycznie codzienna kąpiel Malucha, a w razie potrzeb częstsza, sprawia, że potrzebne są ręczniki dla Maluszka. Są one miękkie, żeby nie podrażniać delikatnej skóry. Najbardziej praktyczne są ręczniczki z kapturkiem. Ich wybór w sklepach jest ogromny. Są bardzo praktyczne, bo chronią główkę przed wychłodzeniem. Tu, tak jak w przypadku kocyków, również można pokusić się o personalizację.
4. Niania elektroniczna. To już droższy prezent. Można więc zrobić składkę z kimś bliskim i razem wybrać się w odwiedziny. Dlaczego to dobry pomysł? Daje Mamie odrobinę swobody. Dzięki niemu ma stały kontakt z Dzieckiem, nawet przebywając w innym pomieszczeniu. Często wyposażone są w czujnik ruchu oraz głosu, dzięki czemu informują Opiekunów o zmianach w tych zakresach. Z tego prezentu ucieszą się przede wszystkim Rodzice wcześniaków.

PREZENTY "NA PÓŹNIEJ"
Do tej grupy zaliczymy prezenty, o których zazwyczaj świeżo upieczeni Rodzice nie myślą. Od razu zaznaczę, że są to prezenty o znacznej wartości i warto się na nie złożyć. Uwierzcie, że lepszy jest jeden duży prezent niż kilkanaście tzw. pierdół. Ważne również, aby takie prezenty skonsultować z Rodzicami, bo może mają już upatrzone jakieś produkty. W takim przypadku zadowolenie gwarantowane. Jako, ze korzystać z tych rzeczy będzie Dziecko, ważne aby były wysokiej jakości- czasami to kwestia 10-20 zł, a jakość jest nieporównywalna. 
1. Mata edukacyjna. To specjalne "zabawki", najczęściej w formie płachty materiałów, do której przyczepione są specjalne pałąki i "zabawki". Głównym zadaniem takich mat, jest stymulowanie rozwoju Dziecka- wzroku, słuchu, dotyku. Zawierają wiele elementów, o różnej fakturze, które szeleszczą, piszczą, grzechoczą, szumią itd. Często maty mają motywy przewodnie np. podwodny świat, dinozaury, dżungla, wieś itp.
2. Rozkładana huśtawka przenośna. Tu do wyboru są dwa rodzaje. Jeden, który często jest preferowany przez Rodziców, to huśtawki "ręczne". Na specjalnym stelażu znajduje są huśtawka, a prędkość bujania wyznacza "bujający" (kreatywność rozwiązań w tym zakresie jest zadziwiająca i barwna). Drugą opcją jest huśtawka elektryczna. Tu wszystko można ustawić.  
Taka huśtawka często przydaje się przy usypianiu. Ponadto jest świetnym rozwiązaniem podczas wyjazdów. Można ją złożyć i dzięki temu w nowym miejscu Maluszek będzie mieć coś swojego, znanego, co zmniejszy stres związany z wyjazdem i nowym miejscem.
3. Krzesełko do karmienia. Przyda się, kiedy Rodzice zaczną rozszerzać dietę swojego Dziecka. Wtedy jedzenie potrafi być wszędzie, zwłaszcza jeśli Opiekunowie zdecydują się na metodę BLW. Zapytajcie tylko Rodziców , czy zgadzają się na plastikowe krzesełko, czy woleliby np. drewniane. Są też takie, które później można rozłożyć i  powstaną dwa oddzielne mebelki- stoliczek i krzesełko. Warto sprawę przemyśleć i uzgodnić z Opiekunami Malucha.
Może być tak, że Dziecko najbardziej ucieszą... wstążki i opakowanie ;)
PREZENTY KREATYWNE
Rodzice z pewnością docenią takie prezenty. Warto podkreślić, że są to oryginalne prezenty, które na pewno będą się wyróżniać.
1. Tort z pieluszek. To ostatnio dość popularna forma podarowania jakże praktycznych pieluch. Czasami przybiera inne formy, nie tylko tortu, np. rowerku czy misia. Dodatkowo w jego skład wchodzą nie tylko pieluszki jednorazowe, ale i tetrowe, śliniaczki, smoczki i inne przydatne drobiazgi. Zazwyczaj wykonuje się taki prezent w wybranej tonacji kolorystycznej. I tu po raz kolejny przypominam, żeby nie szufladkować kolorystycznie Dzieci. Wszystkie te drobiazgi są dostępne w wielu różnych kolorach. Nie ograniczajcie się tylko do niebieskiego czy różowego!
2. Karuzela/ karuzela z pozytywką. To prezent bardzo praktyczny i na pewno zostanie z Maluchem na dłużej. W sklepach znajdziecie ogromny wybór. Polecam również poszukać w internecie, ręcznie robionych. Wtedy, owszem, cena jest wyższa, ale można je praktycznie w całości spersonalizować. Zawsze może to być prezent "składkowy". Taką karuzelę przytwierdza się do ramy łóżeczka. Wolno obracające się elementy przykują uwagę Maluszka. Cicha melodia wygrywana przez pozytywkę, która często jest w zestawie, pomaga uspokoić Dziecko i ułatwia zasypianie.
3. Ramki/ puszki na odciski. Prezent zdecydowanie romantyczny. Bedzie wspaniałą pamiątką. W sklepie znajdziecie kilka zestawów do wyboru. Bedą zestawy z ramka lub z puszką. Podstawa jest jednak masa plastyczna, w której można odcisnąć maleńkie dłonie i/lub stópki. Wielkość zestawów tez jest różna. Pozwalają one na odciśnięcie np. jednej dłoni/stópki lub 2, albo obydwu dłoni i stópek. Takie pamiątki są bardzo wzruszające, zwłaszcza, kiedy ogląda się je z już dorosłym Dzieckiem.

To tylko kilka podpowiedzi co można sprezentować Noworodkowi. Przede wszystkim polecam zdrowy rozsadek. Warto tez skonsultować się z Rodzicami. Być może potrzebują pieluszek tetrowych lub prześcieradełka do łóżeczka i to będą najlepsze prezenty. Lepiej uzgodnić i przyjść z "oczywistym" prezentem, niż dostrzec, choćby kątem oka, że prezent nie przyniósł oczekiwanej radości.

piątek, 15 listopada 2019

Marioinex Classic, czyli uzupełnienie miniwafli

Kiedy poznaliśmy miniwafle, podbiły one nasze serce. O tym jak zafascynowały Piotrusia i na stałe zadomowiły się w naszym domu i sercach przeczytacie TUTAJ.
Zestawy klocków Marioinex z nagrodą Kids'Time STAR
Marioinex to firma, która cały czas się rozwija. Jako, że zbliżają się Mikołajki i Boże Narodzenie, chcielibyśmy z Piotrusiem pokazać Wam klasyczne klocki w marioinexowym wydaniu. Dodatkowo można je łączyć z mini waflami! To zwiększa możliwości zabawy.

 Materiał użyty do wykonania Classic'ów to dokładnie ten sam, co w mini waflach. Dzięki temu nie rozbolą Was palce podczas zabawy. Dodatkowym plusem jest łatwość w ich czyszczeniu. Bez problemu możecie umyć je pod bieżącą wodą lub w misce. Dzięki temu możecie bawić się nimi wszędzie- w domu, na podwórku, na plaży, gdzie tylko chcecie. Co najważniejsze, nadepnięcie na klocki Marioinex, nie jest tak bolesne dla naszych stóp, jak zetknięcie z plastikowymi klockami- zrozumieją to wszyscy, którzy choć raz w nocy wstrzymywali "siarczysty okrzyk radości", po wdepnięciu na "zapomniany" klocek. Teraz z Marioinexem stworzycie klasyczne konstrukcje. W mini instrukcji oraz na stronie internetowej znajdziecie wiele inspiracji.
W zestawach znajdziecie klocki o różnych rozmiarach, tak aby można było tworzyć z nich przeróżne konstrukcje, które wymagają wszelakich połączeń. Klocki mają bardzo różne kolory od pastelowych fioletów, przez klasyczne białe i charakterystyczne dla Marioinex pomarańczowe, po intensywne zielone.
W zestawie znajdziecie kolorowe klocki w różnych wymiarach
Przy okazji chcę Wam opowiedzieć, jak wiele korzyści przynosi zabawa klockami. Przede wszystkim rozwijamy u Dziecka zmysły poznawczy i motoryczny- rozwija się motoryka precyzyjna, precyzyjne ruchy. Możemy lepiej poznać własne Dziecko. Obserwując jak bawi się klockami, dowiemy się, czy jest cierpliwe czy gwałtowne, czy łatwo się poddaje. Zobaczymy też jak reaguje na porażki, jak sobie z nimi radzi.  Klocki rozbudzają wyobraźnie i wspierają kreatywność- nie ma do nich instrukcji, która byłaby jedyną i niezmienną opcją ich użytkowania, każdy może wymyślić swoją, bo nie ma narzuconych zasad i schematów.
Kto powiedział, że zwierzątka nie mogą być kolorowe?
Klocki pomogą w ćwiczeniu zdolności manualnych, a to zaowocuje podczas nauki pisania. Dzięki klockom łatwiej nauczysz Malucha kolorów, kształtów, a nawet liczenia i to nie tylko w ojczystym języku.Podczas zabawy klockami wytłumaczysz z łatwością takie pojęcia jak relacje przestrzenne (obok, pod, nad, za, przed), różnice duży- mały, blisko- daleko, nisko- wysoko itd.

Zabawa klockami pomoże w dalszej nauce, ponieważ ćwiczy koncentrację,koordynację ręka-oko, rozwija wyobraźnię przestrzenną (to pomoże w nauce matematyki), myślenie logiczne i twórcze.
Dzielcie się klockami i emocjami
Bawiąc się z Dzieckiem, uczysz je dzielenia się i współdziałania, podejmowania decyzji (nauka rozwiązywania problemów- Dziecko musi zadecydować który klocek i jak go dopasować).

Na koniec powiem Wam o "wadzie" Classic'ów Marioinex. Otóż... uzależniają i pochłaniają Wasz wolny czas. Istnieje ryzyko, że będziecie chcieli podbierać je Waszym Dzieciom. 

UWAGA! Przed użyciem kup więcej niż najmniejsze opakowanie i bez konsultacji rozpocznij zabawę z Dzieckiem, gdyż każda minuta z Marioinex Classic poprawia relacje rodzinne, zwiększa ilość uśmiechów i pobudza wyobraźnię.

Uwaga! Marioinex Classic uzależniają 😋
MADE IN POLAND! Wspierajmy polską markę!

środa, 6 listopada 2019

Nalewka śliwkowa

Składniki:
-1 kg śliwek
- 10 dag śliwek suszonych (bez pestek)
- 10 dag rodzynek
- 0,5 l spirytusu
- 0,5 szklanki wódki
- 0,5 szklanki białego rumu
- 0,5 kg cukru
- 1 laska wanilii

Przygotuj świeże śliwki. Umyj je dobrze, osusz i oddziel pestki. Wszystkie śliwki (bez pestek) i 15 sztuk pestek wrzuć do słoja i zalej wódka i spirytusem. Odstaw na 2 do 3 tygodni w ciemne miejsce.

Po odstaniu nalewu dodaj sparzone wcześniej rodzynki i suszone śliwki i odstaw miksturę na 2 tygodnie. Po tym czasie zlej nalew do nowego słoja i zamknij go. Dodaj do owoców rum, cukier i laskę wanilii. Potrząśnij i odstaw. Zabieg powtarzać co dwa dni, aż cukier zupełnie się rozpuści. Dopiero po tym czasie zlej syrop i odciśnij owoce. Syrop z owoców połącz z nalewem i odstaw na ok 4-5 dni. Kiedy syrop z nalewem "przegryzą się", odfiltruj i rozlej do przygotowanych butelek. Butelki odstaw w chłodne i ciemne miejsce na 6-8 miesięcy.

Dodatkowe rady
1. Polecam zagotować cukier w minimalnej ilości wody, zebrać tzw. szumowinę. Wygotowując wodę na nowo uzyskasz kryształki cukru. I dopiero wtedy dodaj go do owoców. 
2. Jeśli przekroisz laskę wanilii uzyskasz więcej aromatu.

SMACZNEGO!!!

środa, 30 października 2019

Luźna sprawa

Dziecko, tak jak i dorosły, może mieć biegunkę. Sama w sobie nie jest groźna, bo Maluch wydala wtedy z organizmu toksyny i zarazki. Jednak u Dziecka może wyrządzić dużo więcej szkód niż u osoby dorosłej. Powodem jest szybka utrata wody i elektrolitów. Efektem może być odwodnienie i konieczność podłączenia do kroplówki w szpitalu. I właśnie dlatego biegunki u Dzieci zawsze trzeba leczyć.
Biegunka u Dziecka może być bardzo niebezpieczna
Co może wywołać biegunkę? Oczywiście może to być efekt przyjmowania antybiotyków albo alergii pokarmowej, co często jest połączone z zaczerwienieniem, świądem skóry lub nawet z wysypką. Jednak częściej biegunkę u niemowląt i Dzieci wywołują rotawirusy, które szybko powodują osłabienie małego organizmu. Szczególnie niebezpieczne jest to u Niemowląt i maleńkich Dzieci, bo do odwodnienia może dojść już w ciągu 24 godzin od pojawienia się pierwszych objawów.

Jak więc rozpoznać biegunkę? Trzeba pamiętać, że Niemowlęta karmione wyłącznie piersią mogą brudzić pieluszkę i kilkanaście razy dziennie, co jest zupełnie normalne. Problem zaczyna się, kiedy z dnia na dzień ilość wypróżnień drastycznie się zwiększa, kupki robią się płynne lub półpłynne, a ich zapach jest ostry i kwaśny. Niekiedy pojawia się w nich krew, ropa lub duże ilości śluzu.
Łatwiej zdiagnozować biegunkę u Dzieci karmionych mieszanką lub jedzących już stałe posiłki. Maksymalnie powinny robić kupę 3 razy dziennie. Nie panikuj jeśli Maluch zrobi jedną kupkę więcej. Jeśli ta ilość się podwoi natychmiast trzeba udać się do lekarza.

Niemowlę z biegunką bezwzględnie musi szybko obejrzeć lekarz! Przy nieco starszym Dziecku, na początku możesz spróbować pokonać problem w domu- podaj probiotyki, nawadniaj i przygotuj lekkie posiłki. W aptece dostaniesz probiotyki dla Dzieci, które mogą skrócić trwanie biegunki, aż o 1 dzień, a to może mieć diametralny wpływ na zdrowie Twojej Pociechy!
Jeśli jednak biegunka utrzymuje się 2 dni lub pojawiają się objawy odwodnienia, natychmiast ZGŁOŚCIE SIĘ DO LEKARZA! Jeśli będzie to konieczne, zastosowane zostanie nawadnianie dożylne. Niezmiernie rzadko stosuje się leki hamujące biegunkę i zmniejszające perystaltykę jelit- absolutnie nie podaj ich Dziecku "na własną rękę"!

Zapytacie jak można rozpoznać odwodnienie? Jest na to kilka sposobów. Dziecko może mieć:
1. zapadnięte ciemiączko i gałki oczne (tzw. małe oczy);
2. suche spojówki i błona śluzowa jamy ustnej (Maluch może zacząć mlaskać, bo ślina wtedy gęstnieje i robi się lepka);
3. Dziecko staje się wiotkie i senne (mówi się, że "leci przez ręce"- wtedy nie czekaj i pędź do lekarza);
4. zmniejszone napięcie skóry (złap fałd skóry obok pępka i puść po chwili, jeśli po 2 sekundach "uszczypnięcie" się utrzymuje mamy do czynienia z odwodnieniem);
5. opóźniony powrót kapilarny (po uciśnięciu paznokcia aż do zbielenia opuszki, puść paluszek Dziecka i jeśli po 2 sekundach nie pojawi się zaróżowienie, Maluch jest odwodniony).
Słodycze podczas biegunki to zły pomysł
Kiedy już mamy pewność, że Dziecko ma biegunkę musimy zadbać o odpowiednie nawodnienie. Specjaliści zalecają podawanie specjalnych napojów- z glukozą i elektrolitami (z sodem, potasem, chlorem). Nie wszystkim Dzieciom będzie smakować. Sama uważam, że są paskudne w smaku, ale wzmacniają skutecznie organizm i przeciwdziałają odwodnieniu. Sprawdzonym sposobem jest podawanie ich w niewielkich dawkach, ale często. U nas sprawdziło się mocne posłodzenie mikstury. Skorzystaliśmy też z podpowiedzi naszego pediatry- podawaliśmy je strzykawką, po wewnętrznej stronie policzka, tak żeby Dziecko nie poczuło smaku napoju. Nie powinno się podawać słodkich napojów, ani soków, bo mogą one nasilić biegunkę. Nie podawaj Dziecku coli, bo zawiera wiele szkodliwych dla niego składników.
Jeśli chodzi o jedzenie, musisz przygotować się na brak apetytu u Malucha. Nie zmuszaj Dziecka do jedzenia, ale zachęcaj i podawaj lekkie posiłki, które nie podrażnią już i tak "wymęczonej" śluzówki jelit. Tym razem zachęcę do solenia, ponieważ podczas biegunki wytrącana jest sól z organizmu. Maluszkowi warto zrobić zupkę z rozgotowanej marchewki, kleik ryżowy lub podać przetarte pieczone jabłuszko. Zalecane są też banany i kisiel z suszonych jagód. Starszaki mogą chrupać paluszki. Absolutnie nie podawaj czekolady, bo ta nie tylko nie zatrzyma biegunki, ale fermentując może ją jeszcze wzmóc.

Pamiętaj, że przy każdej, choćby najmniejszej wątpliwości, konsultuj się z lekarzem! Zdrowia dla Was!!!




Post powstał przy współpracy z lekarzem pediatrą i z farmaceutą. Bazuje również na naszym doświadczeniu, kiedy w przedszkolu rozszalał się rotawirus.