sobota, 13 kwietnia 2019

Cynamonówka

Cynamon to bardzo popularna przyprawa kuchenna. Otrzymuje się ją z wysuszonej kory cynamonowca. W sklepach znajdziecie cynamon w dwóch postaciach- proszku lub w niewielkich, zwiniętych w rulonik kawałkach, tzw. laskach. Ma kolor brązowy, jakby rdzawy. Dzięki zawartemu w nim olejkowi cynamonowemu ma charakterystyczny słodkawo-korzenny, lekko piekący smak i silny aromat. Cynamon znany jest od czasów starożytnych- już w Starożytnym Egipcie stosowano go w procesie mumifikacji. Jeśli chodzi o źródła pisane, wzmianki o cynamonie znajdziecie w Piśmie świętym, w dziełach Herodota, lekarzy arabsko-muzułmańskich i autorów epoki klasycznej. Najczęściej mamy do czynienia z dwoma (z ok 250!) rodzajami- cejlońskim lub kasja tzw. wonnym. Różnice są znaczne, od wyglądu, przez smak, po właściwości. Niewprawionemu konsumentowi z łatwością można wcisnąć gorszy cynamon kasja. 
Laski cynamonu znano już w starożytności
Nalewka z cynamonu
Składniki:
- 2 laski cynamonu
- 15 goździków
- gałka muszkatołowa (najlepiej cała, do starcia na świeżo)
- mięta pieprzowa świeża
- alkohol (wódka lub spirytus)

Do przygotowania tej nalewki niezbędny będzie moździerz. Rozcieramy w nim cynamon i goździki. Do mieszanki ścieramy szczyptę gałki muszkatołowej. Jeśli nie masz całej, możesz wykorzystać gotową, sproszkowaną. Siekamy kilka listków mięty i dodajemy do roztartych specjałów. Aby przesypać do butelki i nie denerwować się zbytnio, polecam najpierw wysypać zawartość moździerza na kartkę papieru. Z jednej strony lekko ją zginamy lub skręcamy, tworząc lejek i nic nam się nie rozsypie. Kiedy mieszanka jest w butelce, zalewamy ją alkoholem. Polecam wódkę, bo spirytus może być dla większości zbyt mocny. Dobrze zakręć butelkę i odstaw na 15 dni. Każdego dnia potrząśnij nalewem. Po czasie odstawienia przecedź i przelej nalewkę. Pamiętaj, że warto w tym przypadku wybrać ciemne szkło. Ja tylko na chwilę przelałam swoją do jasnego szkła, żeby pokazać Wam kolor jaki uzyskaliśmy w nalewce "leżakującej 7 miesięcy.

Nalewkę możecie stosować na poprawę trawienia, pijąc kieliszeczek. Jeśli boli Was gardło lub macie kaszel możecie z niej zrobić płukankę. Wystarczy do szklanki wody dodać kieliszek cynamonówki i mieszanką płukać gardło. Cynamonówka łagodzi kaszel i chrypkę. Jako wiecznie cierpiąca na chrypkę właśnie, zdecydowanie polecam!

Z ciekawostek o cynamonie:
- jest doskonałym źródłem manganu, żelaza, wapnia i błonnika;
- kora cynamonu posiada właściwości bakteriobójcze i przeciwzapalne, ogranicza wzrost i rozmnażanie grzybów z rodzaju drożdżaków, jak np. popularnego Candida;
- olejek cynamonowy zwiększa wydzielanie soku żołądkowego;
- cynamon zapobiega nadkwasocie i działa przeciwbiegunkowo;
- zmniejsza objawy napięcia przedmiesiączkowego, np. zwiększony w tym czasie apetyt.

Cynamon na zdrowie! 😉

czwartek, 11 kwietnia 2019

Alfabet Stuka Puka

Kto tak w drzewo stuka, puka?
Toż to bardzo trudna sztuka
A to dzięcioł drogie Dziecię
On lekarzem jest drzew w lesie
Tu wydrąży małą dziurkę
A tam zerknie pod szypułkę
Każde drzewo prosi: "Zerknij"
Bo on dzióbek ma mosiężny
I on łapie te robaczki
Co na drzewach robią szlaczki
A więc niesie echo w lesie
Ten radosny dźwięk badania
Stuka puka, stuka puka
I już koniec rymowania


Ten radosny wiersz miał Wam zasugerować, przynajmniej w części, o czym będzie dzisiejszy wpis. Będzie o "szlaczkach na drzewie", które robi STUKA PUKA. Kim są? To pasjonaci! To rękodzielnicy ze wspaniałym podejściem do nauczania. Ludzie, którzy stworzyli polską (!) markę. Łączą w niej edukację, design, naturę, a we wszystkim czuć ogromne serce. Mam wrażenie, że nauka przez zabawę stała się dla nich mottem. Stuka Puka samodzielnie projektują i wykonują swoje prace, które powstają przy współpracy z terapeutami, psychologami, nauczycielami i lekarzami. Te cudeńka wspomagają motorykę małą i oczywiście posiadają zestawy atestów. A każdy szczegół wykonany ręcznie z materiałów od lokalnych dostawców. Jak sami piszą, inspirują się  metodą Montessori i pedagogiką waldorfską, działaniami Gavera Tulleya czy pracami Richarda Louva. To nie tylko wspaniałe pomoce edukacyjne, to cudowne zabawki, których sposobów użycia jest cała masa. A Dzieci łapią to w lot. Sami się przekonajcie!

Coś bez czego nie wyobrażamy sobie edukacji, to alfabet oczywiście! A czy zawsze musi wyglądać tak samo? B, jak babcia. D, jak dziadek. M, jak mama. T, jak tata- oczywiście. A dlaczego nie baran, delfin, małpka czy tygrys? 
Stuka Puka swój alfabet nazwali: "Abecadło z ZOO wypadło". Jak zawsze zaczynamy od podstawowych danych:
Wymiary: 28 x 53 cm.
Ilość elementów: 28 + ramka i okładka.
Grubość puzzli: 5 mm.
Grubość podstawy: 5 mm.
Grubość okładki: 3 mm.
Wykończenie: pomalowane bezbarwnym, bezzapachowym lakierem z atestem dla dzieci.

Nas ten alfabet zachwycił. Niech zdjęcia przemówią same za siebie.
Tak wyglądają puzzle w komplecie
Całość utrzymują mocne, szerokie gumki
Pod okładką znajdziemy całe ZOO
Są zwierzęta domowe...
... i te bardziej dzikie...
Pod zwierzętami znajdziemy cały polski alfabet

Zabaw jest co najmniej kilka.
1. Układanie. Wystarczy wyrzucić wszystkie puzzle i układać je z dzieckiem na podkładce. Ważne, żeby przy każdym zwierzątku mówić: "A, jak anakonda. B, jak baran".  Mówce "B" nie "Be", "N", nie "eN". Dziecku łatwiej przyjdzie dalsza nauka ;)
2. Uczymy się samogłosek i spółgłosek. Nic prostszego- wystarczy podzielić odpowiednio zwierzątka.
3. Pociąg. Rodzic jest zawiadowcą i wyczytuje litery, które oznaczają  wagony/przedziały, a Dziecko musi w odpowiedniej kolejności ustawić zwierzęta.
4. Poznaj zwierzęta świata. Tu będzie potrzebny atlas zwierząt. Nie sięgajcie po tablet czy telefon. Atlas możecie pożyczyć z biblioteki. W, jak wieloryb- sprawdzacie w atlasie. Dziecko dowiaduje się co to za zwierze, gdzie życie, co zjada, jakie ma zwyczaje. Prawdziwa lekcja przyrody na wyciągnięcie ręki.
5. Z alfabetem dookoła świata. Bierzemy globus, kolejne zwierzęta i przemierzamy z nimi glob. To może być bardzo ciekawa wyprawa. Dziecko zobaczy jak wielkie są oceany i amazońska dżungla. Przy okazji opowiedz, że jeśli nie będziemy dbać o środowisko, to może nie być już taka piękna, zielona planeta.
6. Plastelinowe pieczątki. Wystarczą kulki z plasteliny, odciskamy je na wybranym elemencie i gotowe. 
Sami zobaczcie, jak odbijają się wszystkie szczegóły
7. Domowe ksero, czyli frotaż. Przyłóż kartkę do wybranych elementów i pomaluj ją nieco mocniej dociskając kredkę. Negatyw gotowy. Mieszajcie kolory, niech Wasze ZOO będzie barwne!
 

Kilka drobiazgów, których nie potrafiłam wytłumaczyć mojemu Synkowi. 
1. Mamo, dlaczego mówisz "Z, jak zając", kiedy to królik? Skąd ten pomysł? Ano stąd, że króliki mają "klapnięte" uszka, a zające mocno sterczące. A ten ma ewidentnie królicze ;) Więc u nas jest "Z, jak zając, czyli królik", bo inaczej jest awantura. Dziecka nie przegadasz.
Zając, czy królik? Oto jest pytanie...
2. Wielkość zwierząt. Siedział, myślał, cmokał. "Mamo? A dlaczego słoń jest mniejszy do świni?" A ja nawet nie zwróciłam na to uwagi. Po długich negocjacjach uznał, że to tylko przedstawienie zwierzęcia, ale mam wrażenie, że nie był do tego przekonany.
Niezrozumiała zmiana wielkości ;)
3. A czy w ZOO jest noc? Otworzyłam szeroko oczy. Jak to? "Widzisz mamo? One sobie słodko śpią". Fakt, wiele zwierzątek ma zamknięte oczy. I tu trzeba było wytężyć wyobraźnię. Jedno śpi, drugie, przymknęło oczy w uśmiechu, trzecie razi słońce, czwarte ma słaby wzrok i mruży oczy, bo zapomniało okularów, piąte... uffff....
A dlaczego one śpią?

POLECAMY!!!

czwartek, 4 kwietnia 2019

Pieprzówka

Ostatnio miałam kilka bardzo trudnych dni. Dopadło mnie bolesne zatrucie pokarmowe. Kiedy wypróbowałam już wszystko i nic nie pomogło. Postanowiłam sięgnąć po pieprzówkę, o której cudownych zaletach mówiła mi niejednokrotnie Babcia, a która stała w małej buteleczce przy tylnej ściance barku. I na całe szczęście, że tam była! Podaję Wam zatem przepis. Miejcie to lekarstwo przygotowane na trudne chwile.
Pieprzówka najlepsza na problemy żołądkowe!
Składniki:
15 ziaren pieprzu (całych)
2 szklanki wódki
1/4 szklani spirytusu
1 łyżka miodu
1 łyżka karmelu

Przygotuj słój i wrzuć do niego całe ziarenka pieprzu. Zalej je wódką i spirytusem. Zamkniętą w słoju mieszankę odstaw na 2 tygodnie. Nie zapomnij potrząsać słojem co kilka dni.
Po 2 tygodniach zlej nalewkę. Przygotuj miód, najlepiej wyrazisty w smaku. My używamy gryczanego, ale może być inny- to Wasza decyzja. Karmel można zrobić samodzielnie lub kupić gotowy. Miód i karmel dodaj do nalewki. Odstaw na 5 dni. Po tym czasie przefiltruj i przelej do buteleczki.

Buteleczki muszą jeszcze odstać swoje. Nalewka jest gotowa po miesiącu. Oczywiście to nalewka lecznicza. Łagodzi dolegliwości żołądkowe, pomaga w zatruciach pokarmowych. I bardzo mocno rozgrzewa.

NA ZDROWIE!

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

KOOGLO. Drewniane klocki magnetyczne

Klocki są w naszym domu mile widziane- w każdej formie, kształcie, kolorze i rozmiarze. O ile to możliwe, stawiamy na materiały naturalne, najlepiej drewno (nie zawsze się da, bo np. Lego, to Lego i nigdy drewniane nie będzie 😋).
Klocki KOOGLO dają nowe możliwości konstrukcyjne dzięki magnesom subtelnie w nich ukrytych
Drewniane klocki, to taki ponadczasowy symbol dzieciństwa. Któż nie pamięta zabaw w przedszkolu, kiedy to powstawały ogromne zamki, obwarowane budowle, niszczone "głazami" z klockowych wyrzutni czy ogromne miasta na pół podłogi?  Ja nie wyobrażam sobie bez nich dzieciństwa. Oczywiście Maluchy głównie burzą budowle rodziców, by w szybkim czasie chwytać pojedyncze klocki i rzucają nimi. Ogromną radością dla Rodziców jest, kiedy próbują zbudować swoją pierwszą wieżę z dwóch, trzech klocków. Kiedy konstrukcje stają się bardziej zaawansowane, warto zastanowić się nad odpowiednim doborem klocków, które ułatwią zabawę i przeniosą ją w inny wymiar.I tu właśnie jest miejsce dla KOOGLO. Jakim miłym prezentem okazała się skrzyneczka KOOGLO wypełniona "magicznymi" klockami. Ale zacznijmy od początku. Czym są KOOGLO i kto się za nimi kryje? Zapraszam Was w niezwykłą podróż z Profesorem KOOGLO i jego żoną o dźwięcznym imieniu MARYSIA.
Poznajemy się z KOOGLO
Twórcy kloców KOOGLO dość przekornie stwierdzają, że życiem rządzą nie tylko przypadki i sploty wydarzeń, ale przede wszystkim... dzieciaki! I to one potrafią zainspirować dorosłych tak bardzo, że powstają cuda, a pomysły na kolejne trzeba spieszno spisywać. Połączyli Oni więc tradycję z nowoczesnością, obserwując swoich małych inżynierów- konstruktorów. Do drewnianych kloców dodali subtelne, magnesiki. Dzięki takiemu połączeniu mamy od wieków kochane drewniane, klasyczne klocki, które dają nam zupełnie nowe, inne możliwości łączenia. Dzieci intuicyjnie wiedzą jak je wykorzystać.
KOOGLO to POLSKIE (!) drewniane klocki, które możemy dostać w dwóch wariantach- naturalnym lub barwionym. Do wyboru zostają nam również wielkości zestawów. Uwierzcie mi, że będziecie chcieli więcej i więcej, bo nagle okaże się, że Wasze konstrukcje będą zdecydowanie bardziej rozbudowane.

 Ukryte w KOOGLO magnesy dają nowe możliwości
W świat klocków KOOGLO wprowadza nas profesorska para, o której juz wspomniałam. Imię MARYSIA, nie wzięło się znikąd- to imię inspiratorki stylu wychowania i nauki, Marii Montessori. Tłumaczą nam oni dlaczego klocki są takie fajne i dlaczego warto wybrać klocki KOOGLO. I tak dowiadujemy się, że pomagają one w 6 zakresach rozwoju.
1. Rozwój intelektualny- Dzieci uczą się rozpoznawać kolory i kształty. Rosną umiejętności związane z prostymi działaniami dodawania i odejmowania, z szeregowaniem czy planowaniem. Dziecko zaczyna eksperymentować. Odkrywa czym jest równowaga i jak przejawia się grawitacja, która nie pozwoli na zbudowanie irracjonalnych konstrukcji.
2. Rozwój fizyczny- Dzieci ćwiczą prawidłowy chwyt i precyzję. Powoli zaczynają rozpoznawać fakturę i kojarzyć ruch oraz konsekwencje, które za sobą niesie.
3. Rozwój językowy- Maluch poszerza słownictwo, uczy się sylabizować wyrazy. Układa opowiadania o swoich dziełach, historię ich powstawania, przez co zaczyna pojmować następstwo czasu.
4. Rozwój kreatywny- tu chyba nie trzeba wyjaśniać. Budując z klocków wykorzystujemy i pobudzamy naszą wyobraźnię przestrzenną, logiczne myślenie, planowanie. Dziecko poznaje możliwości wykorzystania różnych rzeczy do stworzenia tego, co cobie zaplanowało.
5. Rozwój emocjonalny- nasze Pociechy uczą się wytrwałości i tego, jak sobie radzić z porażką. Zaczyna nazywać uczucia, które towarzyszą Mu, kiedy zbuduje wysoką, stabilna budowlę, ale także kiedy konstrukcja runie. Zabawa klockami wspomaga utrwalanie tradycji rodzinnych i tworzenie wspomnień.
6. Rozwój społeczny- Maluch uczy się dbać o innych, dzielić się ale też odmawiać. Owszem, może oddać niepotrzebny klocek, ale musi umieć odmówić, jeśli ten konkretny jest potrzebny do skończenia jego budowli. Klocki rozwijają umiejętność funkcjonowania w grupie rówieśniczej, ale poprawiają też komunikację międzypokoleniową.
 

Rakiety, okręty, wieże z klocków KOOGLO
Z klockami KOOGLO mój pięciolatek doskonale zrozumiał czym jest przyciąganie, odpychanie się ładunków o tej samej wartości (+/-), a także grawitacja. Owszem klocki wspaniale się ze sobą łączyły, ale musiał zwracać uwagę na to jak obciąża swoją konstrukcję, żeby nie runęła. Ile było zabawy przy odpychaniu klocka bez dotykania go. Jeśli chodzi o konstrukcje z klocków KOOGLO ja mam bardzo "instrukcyjne" Dziecko- uwielbia wszelkie instrukcje, wzory itp. Ułożyliśmy więc na początek wszystko, co zaproponowali nam producenci. Później wodze popuściła wyobraźnia i się zaczęło... szaleństwo konstrukcyjne... 
Poznajemy zasady równowagi i grawitacji...
Po skończonej zabawie klocki KOOGLO można schować do skrzyneczki
Dla mnie sztosem okazała się skrzyneczka KOOGLO. Drewniana, dopracowana w każdym szczególe, elegancka. Można do niej schować stworzone konstrukcje. Po zabawie zostaje nam porządek. Idealnie sprawdziła się jako siedzisko- Dziecko uczy się utrzymania prostych pleców podczas siedzenia. Jest pojemna, można do niej schować ogromna ilość klocków. Łatwa w utrzymaniu czystości- wystarczy przetrzeć wypolerowaną powierzchnię. Łatwo ją przenosić w miejsca na miejsce dzięki zamontowanym sznurowym uchwytom.
Skrzyneczka KOOGLO, która pokocha każdy Rodzic- piękna i praktyczna!
  
Skrzyneczka idealnie sprawdza się jako siedzisko
Przygoda z KOOGLO trwa u nas w najlepsze. Piotruś bardzo się z nimi polubił. Mieliśmy już okazję je myć- nic się z nimi nie stało. Kiedy nie ma siły unieść skrzyneczki, po prostu ja ciągnie po podłodze. I tu mała podpowiedź, a za razem prośba do Producentów. Może warto stworzyć też wariant skrzyneczki na kółkach? Zdecydowanie ułatwiłoby to przemieszczenie klocków KOOGLO z miejsca na miejsce bez użycia większej siły. Wieczorem, po skończonej zabawie, nasza KOOGLO skrzyneczka służy jako stoliczek nocny, na którym stoi lampka, bidon z woda i chusteczki. Tak wiele zastosowań...
POLECAMY klocki KOOGLO!!!

Zapraszamy Was z KOOGLO na:
1. stronę- TUTAJ
2. fanpage- TUTAJ
3. instagram- TUTAJ

piątek, 29 marca 2019

Śniadanie to podstawa

Nie od dziś wiadomo, że śniadanie to bardzo ważny posiłek w ciągu dnia. To co zjemy rano, ma nam dać energię na start. Dzieci biorą przykład z nas dorosłych, a my często jemy śniadanie w biegu lub zupełnie z niego rezygnujemy. A to ważne, aby Maluch dobrze i smacznie rozpoczął dzień. Dodatkowo w chłodne dni, śniadanie ma rozgrzać, a w sezonie przeziębień pomóc w walce z wirusami. Dlaczego śniadanie to podstawa? Postaram się Wam o tym przystępnie napisać.
Pożywne śniadanie to podstawa!

Śniadanie to zastrzyk energii. Najedzone Dziecko ma siłę do aktywności ruchowej. Owszem, nie posadzisz Malucha na podłodze/ macie/ łóżku, żeby spokojnie układał klocki, puzzle, czy oglądał bajki, ale podczas ruchu będzie doskonalić swoje umiejętności. Dziecko będzie chętne do zabawy piłką, turlania się, a w przypadku Maluszków np. do raczkowania. Pamiętaj, że ruch to zdrowie!

Po nocnej przerwie mózg jest "głodny". Żeby wszystkie procesy zachodziły poprawnie musisz dostarczyć mu paliwa, którym jest glukoza. Tak więc w śniadaniu powinny znaleźć się węglowodany. W ten sposób wpłyniesz na zwiększenie poziomu neuroprzekaźników odpowiedzialnych za przepływ informacji między komórkami nerwowymi, a to z kolei pomoże sprawnie myśleć.
Kto powiedział, że śniadanie musi być nudne?
Dobre śniadanko poprawi humor Pociechy. Posiłek musi być dobrze skomponowany. Ważne żeby przeważały węglowodany złożone. Cukry proste, owszem szybko dostarczą dużej ilości glukozy, ale spadnie ona równie szybko. Wywołasz tym tylko zdenerwowanie i rozdrażnienie. A przecież tego chcemy uniknąć. Unikaj zatem cukru i słodyczy. Cukry złożone powoli będą dostarczać glukozę i będzie to proces rozłożony w czasie. Unikniemy zatem "huśtawki" glukozy, a Dziecko będzie zaspokojone na dłuższy czas.

Pamiętasz, jak pisałam, że dobrze zbilansowane posiłki korzystnie wpływają na układ odpornościowy? Dlatego pamiętaj, aby rano dostarczyć Dziecku porcję białka i wapnia. Znajdziesz je w mleku i produktach mlecznych, jak np. kefir czy twarożek. Niech zwieńczeniem posiłku będzie warzywo lub owoc, bo to one są idealnym źródłem witamin i minerałów oraz tak ważnego błonnika.

Ach, i jeszcze jedna ważna informacja! Wiesz, że osoby nie jadające śniadań mają wolniejszą przemianę materii? Nadmiar kalorii w ciągu dnia odkłada się jako tkanka tłuszczowa. I to jest kolejny powód, żeby zjeść śniadanie. Pamiętaj tylko, że nie może to być pączek popity słodka herbatą 😉
Smaczne śniadanie to dobry początek dnia

środa, 27 marca 2019

Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy

Kilka dni temu zgłosiliśmy w konkursie chęć posiadania książki o udzielaniu pierwszej pomocy przez Dzieci. Zawsze uważałam, że takich książek nigdy za wiele, a wiedzę należy przekazywać już od małego. Zawsze korzystamy z możliwości szkolenia i ćwiczenia udzielania pierwszej pomocy. Dlatego tak bardzo ucieszyliśmy się, kiedy ogłoszono listę zwycięzców i okazało się, że na niej jesteśmy. Szybko zawitał do nas kurier Daniel (nasz ulubiony, z którym zawsze można się dogadać), który przywiózł paczkę w książką "Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy". Razem z Synkiem krzyknęliśmy z zachwytu:
- Ach!
- Jaka piękna- dodał Młody.
Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy
Autor: Izabela Michta
Ilustracje: Anna Gensler
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2019 
Wydawca: Dwukropek
Liczba stron: 32
Format: 23,5 x 27,5 cm
Wiek: 3+ lat
Cena z okładki: 29,90 zł

Pewnego dnia, kiedy mały Łukasz bardzo psocił w domu, Mama zabiera go na spacer, aby Tata mógł w ciszy popracować. Spacerując wchodzą do cukierni, gdzie ma miejsce niecodzienne zdarzenia- starszy pan upada na podłogę. Dzielna Mama udziela mu pierwszej pomocy. Łukasz jest z niej bardzo dumny i przyznaje, że też chciałby umieć pomagać innym. Zapada decyzja o nauce udzielania pierwszej pomocy. "Poszkodowanym" zostaje miś...
Trzeba pomagać, również obcym!
Dlaczego ta książka jest taka ważna? Uczy, ze warto udzielać pierwszej pomocy i trzeba się jej uczyć. Pokazuje, że można stać się bohaterem znając te techniki i zyskać w oczach ważnych dla nas osób, ale i obcych ludzi. Pozwala zrozumieć, że tylko wiedząc jak, możemy komuś pomóc i uratować tej osobie życie. Książka "Łukasz ratuje misia" mówi nam, że trzeba ćwiczyć, żeby nie zapomnieć jak stosować pomoc przedmedyczną.
Udzielanie pierwszej pomocy trzeba się uczyć i wciąż ćwiczyć!
"Łukasz ratuje misia, czyli jak udzielać pierwszej pomocy" to pięknie wydana książka. Format, za którym nie do końca przepadam- szerszy niż A4, ale ciut mniejszy, więc książka trafia na półkę z nietypowymi formatami właśnie. Twarda okładka gwarantuje długą żywotność. Przyjemnie przewraca się matowe kartki. W dotyku przypominają mi stare wydawnictwa. Zastanawiam się tylko czy nie przejdą różnymi zapachami, dlatego latem zamierzam włożyć do książki kilka gałązek lawendy.
Konsultacja merytoryczna najlepsza z możliwych
Co ważne, "Łukasz ratuje misia" posiada najlepszą z możliwych konsultację merytoryczną- Piotra Skury, Koordynatora Krajowego Pierwszej Pomocy Polskiego Czerwonego Krzyża. Warto wspomnieć o patronacie, który honorowo objęli m.in. Polski Czerwony Krzyż, Polskie Radio Dzieciom i TVP abc.

POLECAMY!!!

piątek, 22 marca 2019

Mleko to NIEnudna sprawa

Wielu Rodziców i Opiekunów zastanawia się, czy podaje Dziecku odpowiednią ilość mleka, zwłaszcza, kiedy dieta jest już rozszerzona. Tylko jak długo można podawać przysłowiowa szklankę mleka? Aby nie zniechęcić Dziecka, trzeba Mu to urozmaicić. Jest na to kilka sposobów.
Szklanka mleka może znudzić się nawet wielkim miłośnikom białego płynu ;)
KAWA!
Kawa? Przecież Dzieci nie pija kawy! Spokojnie. Mam na myśli kawę zbożową. Tak jak kakao jest świetnym uzupełnieniem mlecznej diety. Możesz je podawać już po pierwszych urodzinach. Stawiaj na jakość produktów. Wybierz kakao naturalne, unikaj rozpuszczalnego. Wzbogaci dietę w magnez, żelazo, a także w witaminy z grupy B oraz A i E. Staraj się nie dosładzać napoju. Warto przyzwyczaić Dziecko do smaku kakao z mlekiem. Ale wracajmy do tej kawy. Kawa zbożowa robiona jest z palonych ziaren żyta, pszenicy lub jęczmienia. Jest źródłem błonnika, witamin z grupy B i minerałów (magnez, potas, fosfor) oraz prebiotyków (inulina). Podawana z mlekiem wpływa na wchłanianie zawartego w nim wapnia. Sprawdzaj skład, bo ważne jest, aby zawierały jak najmniej cukru.

ZUPA MLECZNA
Jeśli robisz zupkę mleczną z mleka modyfikowanego, pamiętajże nie możesz go zagotować. Przygotuj zatem oddzielnie porcję, zgodnie z przepisem na opakowaniu i dodaj składniki, które przygotowałaś- zwłaszcza jeśli wymagają obróbki termicznej! Na zwykłym mleku możesz przygotować tradycyjną zupę. Wybór jest spory. Sprawdzają się manna, owsianki czy zacierka. W tym przypadku nie musisz oddzielnie gotować dodatków, a to spory plus.

KOKTAJL MLECZNY
Zabawy może być bez liku. Nie dość, ze mleko zmieni smak, to i kolor napoju nie będzie już biały. Dodaj do mleka ulubione owoce- maliny, truskawki, jagody, jeżyny czy poziomki. Nie dosładzaj- owoce zawierają już cukier. Jeśli mimo to napój jest dalej kwaskowy, dodaj łyżeczkę miodu. Warto zagotować mleko z wanilią- smak pyszny, a zapach rozniesie się pysznie po całym domu.

KISIEL
Kisiel mleczno- owocowy to świetny sposób na urozmaicenie podawania mleka. To idealna propozycja na podwieczorek. Możesz wykorzystać owoce pod postacią musi lub przecieru. Ja czasami wykorzystuję też domowy dżem, bo wiem, że nie zawiera tak dużo cukru jak te kupione w sklepie.

ZABIELANE ZUPY
Możesz dodać mleko do praktycznie każdej zupy. Aby zachować ich kwasowość, zmieszaj mleko ze śmietaną. Pamiętaj, że żeby mleko się nie zwarzyło, musisz niewielką ilość zupy wymieszać z mlekiem lub z miksem mleczno- śmietanowym w oddzielnym kubeczku i dopiero po tym dodawać tak powastałą mieszankę do zupy, powoli, najlepiej cały czas mieszając wywar.