środa, 17 lipca 2019

Jak zadbać o skórę Maluszka?

Kiedy maleńki Człowiek przychodzi na świat, Jego skóra przechodzi swoistą rewolucję. W końcu tyle miesięcy otaczały ją wody płodowe, a teraz nagle "atakują" ją powietrze, kremy, woda czy tkaniny. Musi minąć trochę czasu nim przywyknie do nowych warunków. Mogą pojawić się objawy, które wywołają Twój niepokój. Nie martw się, to minie. Ale pamiętaj, że właściwa pielęgnacja to podstawa.

DELIKATNOŚĆ
Delikatna skóra Twojego Dziecka łatwo może ulec urazom. Zwróć więc uwagę na kilka rzeczy. Pamiętaj żeby pieluszka nie była zbyt mocno zaciśnięta, aby nie spowodować otarć. Po kąpieli osuszaj skórę powoli, lekko dotykając- nigdy nie pocieraj. Jakie ubranka będą najlepsze? Z naturalnych tkanin. Jeśli mają guziczki (również te ozdobne), suwaki, napy czy inne zapięcia lub nawet zagniecenia czy zakładki, mogą podrażniać Maluszka lub nawet sprawiać ból. Niech na nich nie leży. Uważaj zapinając je podczas ubierania i odpinając przed zdejmowaniem ubranek.
Specjalne ręczniczki kąpielowe pomagają w delikatnym osuszaniu skóry. Możesz używać specjalnych kremów/ balsamów.
IM MNIEJ TYM LEPIEJ
Na początku skóra Dziecka jest tak delikatna (można mieć wrażenie, że jest przezroczysta) i nie od razu spełnia swoją funkcję ochronną. Ponadto chłonie wszystko jak gąbka. I tu musisz zastosować zasadę, że mniej znaczy więcej. Na start wystarczy woda, maść do pośladków i ewentualnie bardzo delikatny płyn do mycia dedykowany Dzieciom od 1 dnia życia. Świetnie jeśli kosmetyki te posiadają atest instytucji przyjaznych Dzieciom, takich jak Instytut Matki i Dziecka. Zwracaj uwagę na skład kosmetyków. Im jest krótszy tym lepiej. Jeśli masz obawy lub wątpliwości, wybór kosmetyków możesz skonsultować z lekarzem Maluszka.

SUCHO
To jedna z rzeczy, o których musisz pamiętać. Pojawia się mały paradoks, bo musisz jednocześnie dbać o to, aby skóra Twojej Pociechy nie była przesuszona, a także aby nie zrobiła się wilgotna. To szczególnie trudne podczas używania pieluszek. Producenci wciąż je udoskonalają, ale nawet najbardziej nowoczesne nie są w stanie zastąpić uwagi opiekuna, który będzie je regularnie zmieniać, sprawdzać, aby nie przeciekły. Jeśli nie zrobicie tego na czas, drobinki moczu czy kupy mogą podrażnić, a nawet doprowadzić do pieluszkowego zapalenia skóry. Jak tego uniknąć? Zmieniaj często pieluszki, a podczas zmiany myj pupę Dziecka- najlepiej ciepłą, przegotowaną wodą. Spokojnie, nawilżane chusteczki nie są wyznacznikiem, że jesteś złą Mamą. Jednak lepiej będzie, kiedy będziesz ich używać tylko w wyjątkowych sytuacjach np. podczas wyjazdu, spaceru czy wizyty u lekarza. Nie zapomnij umyć wszystkich fałdek i pachwin, a kiedy je osuszysz, posmaruj je cieniuteńką warstwą kremu.
Chusteczki nawilżane nie są złe, ale używaj ich jak najmniej ;)
ZASADA 5 MINUT
Wiesz, że nie musisz kąpać Dziecka codziennie? Ale musisz pamiętać, że podczas kąpieli może się Ono relaksować i dlatego warto rozważyć wprowadzenie kąpieli do codziennych rytuałów. Pamiętaj, że kąpiel Maluszka nie powinna być długa. Pięć minut w zupełności wystarczy. Zaleca się temperaturę 37 stopni. Spokojnie sprawdzisz ją specjalnym termometrem. To zapobiegnie nadmiernemu przesuszaniu się delikatnej skóry.

NIE PRZEGRZEWAJ
Dotknij karku Dziecka. Jeśli skóra tam jest gorąca lub spocona, to jest Ono za grubo ubrane i mały organizm tak próbuje sobie z tym poradzić. Sprzyja to pojawieniu się tzw. potówek i podrażnień, a także infekcji. Ubieraj więc Pociechę stosownie do pogody, najlepiej na tzw. cebulkę, aby móc regulować grubość ubrania. Przyjęła się zasada, że Dziecko powinno mieć jedną (!) warstwę ubrań więcej niż dorosły.
Pamiętaj też, aby przy zmianie pieluszki chwilkę wietrzyć pupę Maluszka. Taka chwilka pomoże uniknąć potówek i podrażnień.

środa, 10 lipca 2019

Olbrzymy i Krasnale. Porządek musi być!

Ileż to opowieści o Olbrzymach i Krasnalach krąży po świecie, które opowiada się Dzieciom przed snem. Jedne straszne, ku przestrodze, a inne wesołe lub nawet śmieszne, aby ucieszyć małe serduszko. Pokażę Wam dziś książkę, w której znajdziecie opowiadania z ich świata zwanego "Krasnalowem".
Olbrzymy i Krasnale. Porządek musi być!
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Olbrzymy i Krasnale. Porządek musi być!
Seria: Olbrzymy i Krasnale.
Autor: Dorota Skwark
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2013
Wydawca: O-Press
Liczba stron: 20
Format: 20 x 24,5 cm
Wiek: nie wskazano
Cena wydawcy: 11 zł
Kto ma ochotę na "Magiczny napój" Krasnali?
Książeczkę rozpoczyna list od króla Krasnalowa, Krasnoluda Wielkiego, który zachęca do przeczytania wszystkich opowiadań. Przeczytamy więc o przygodach zabawnych Krasnali oraz Ojejka- ich przyjaciela olbrzyma, a także leśnych zwierzątek. W książce znajdziemy trzy pięknie ilustrowane opowiadania: Magiczny napój, Gród bobrów i Loteria dla maluchów.

Chcecie wiedzieć co się wydarzyło w Kasnalowie? Jakie przygody spotkają Krasnali i ich przyjaciół? Koniecznie musicie przeczytać całą książeczkę.
 Czy Bobry niszczą las?
Co mnie zachwyciło w tej niewielkiej książeczce? Przede wszystkim przepiękne kolorowe ilustracje. Napisana niezwykle pogodnym i przyjaznym dla dzieci językiem. Czcionka jest duża i oczy nie męczą się podczas czytania, dlatego to świetna książka dla początkującego małego czytelnika.
Jaką "Loterię dla Maluchów" zorganizowano? Przeczytajcie trzecie opowiadanie
POLECAMY Z PIOTRUSIEM!

czwartek, 4 lipca 2019

Kubuś i dobre maniery

Któż nie zna sympatycznego misia w czerwonej bluzeczce? Ileż to produkcji sygnowanych nazwiskiem Disney, w których owy sympatyczny zwierzak sie pojawia, zawładnęło ekranami kinowymi, jak i tymi mniejszymi w naszych domach? Kubuś Puchatek, bo o nim mowa, lubiany jest zarówno przez Dzieci, jak i przez dorosłych. Pluszak ze Stumilowego Lasu uczy, bawi, wzrusza od lat. Zdarzyło mu się wywołać również kontrowersje, ponieważ "dopatrzono się", że Kubuś hasa po Lesie bez dolnej części ubrania, a przecież to takie "gorszące". Ale dziś nie o tym. Dziś o pięknej książce, którą ostatnimi czasy otrzymał w prezencie Piotruś.
Kubuś i dobre maniery- Wasze Dziecko pokocha ką książeczkę
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Kubuś i dobre maniery
Tytuł oryginału: Book of Manners
Seria: Kubuś i Przyjaciele
Autor: Mary Hogan
Ilustracje: John Kurtz
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2015
Wydawca: Egmont Polska Sp. z o.o.
Liczba stron: 176
Format: 19,5 x 19,5 cm
Wiek: 3-5 lat
Cena wydawcy: 29,99 zł

 Format książeczki sprawia, że Dziecko chętnie po nią sięga. Podzielona jest na osiem rozdziałów, których tytuły zaciekawią Malucha. Ilość tekstu jest niewielka, poradzi sobie z nim początkujący czytelnik. Litery są duże, wyraźne, czcionka jest "przyjemna dla oka". W stosunku do tekstu, ilustracje zajmują ok 70%. Kolorystyka, jak i sama kreska, sprawiają, że przyjemnie się je ogląda, nie wywołują skrajnych emocji. Postacie są uśmiechnięte i zachęcają Dziecko do poznawania podstawowych zasad właściwego zachowania. W każdym rozdziale znajdziemy wierszyk- mruczankę. Warto zachęcić Dziecko, aby wymyśliło linie melodyczną i zaśpiewało, a może nauczy się którejś z rymowanek?

Na początek mamy "Dobre maniery". W tym rozdziale Krzyś wyjaśnia Puchatkowi czym są dobre maniery i że to bardzo nieładnie mlaskać podczas jedzenia lub mówić z ustami pełnymi miodu. Miś dostrzega wartość słów "proszę" i "dziękuję".

"Idziemy w odwiedziny". Krzyś z Misiem wybierają się w odwiedziny do Prosiaczka. Dziecko pozna zasady wizyty. Puchatek wie, że trzeba przywitać się z gospodarzem, używać słów "dziękuję" i "proszę", jeść poczęstunek powoli, grzecznie i pomóc posprzątać. Warto poświęcić gospodarzowi uwagę i docenić jego starania. Uprzejme pożegnanie jest tak samo ważne, jak powitanie.

"Gry i zabawy". W tym rozdziale do Puchatka i chłopca dołącza Tygrys. Skacze po Misiu, ale po chwili rozumie swój błąd, przeprasza go i proponuje zabawę patykami rzucanymi na wodę. Kiedy zaczyna przegrywać, wpada na pomysł oszustwa. Po zrozumieniu swojego błędu, przeprasza i stara się go naprawić. Uczy to Dzieci, że warto być uczciwym i szanować innych podczas zabawy.

"Idziemy na przyjecie". Pewnego dnia, wszyscy w Stumilowym Lesie otrzymują zaproszenie na urodziny Maleństwa. Kubuś z radością przygotowuje się do niego- umył nawet pyszczek i łapki. Choć sam najbardziej ucieszyłby się z miodu, wie, że dla Maleństwa nie będzie to dobry prezent. Postanawia podarować mu rysunek z pikniku i wyrusza w drogę. W pewnym momencie zauważa pszczoły i od razu chce się dobrać się do ich miodu. Na szczęście w porę pojawia się Prosiaczek i razem idą dalej. Trzeba pamiętać o tym,  żeby nie zgubić prezentu i nie spóźnić się na przyjęcie, bo to bardzo niegrzeczne.

"Nakrywamy stół". Kubuś wraz z Prosiaczkiem docierają na przyjęcie. Wita ich rozentuzjazmowane Maleństwo, ale po  reprymendzie Kangurzycy, troszkę się uspakaja. Bardzo cieszy się z otrzymanych prezentów, choć żołędzie od Prosiaczka nie są jego ulubionym przysmakiem. Kangurzyca prosi aby Puchatek rozłożył sztućce na stole. Pomaga mu w tym Krzyś, który wzoruje się na rysunkach z książki przygotowanych przez Kangurzycę. Stół został pięknie nakryty, bo wszyscy sobie pomagali.

"Przy stole". Nie trudno zgadnąć, że w tym rozdziale znajdziemy wskazówki, jak zachowywać się przy stole. Przyjęcie Maleństwa to przecież ważna sprawa. W zabawny sposób pokazane są zachowania niemile widziane przy stole. Wprost wskazane są te właściwe. Bohaterowie pocieszają, że czasami popełniamy błędy, ale warto przeprosić i więcej tak nie robić. Po przyjęciu wszyscy pomogli posprzątać i dopiero wtedy poszli się bawić.

"Telefon". Rozdział, którego nie mogło zabraknąć! Po powrocie z przyjęcia Krzyś próbuje nauczyć Misia jak prawidłowo odbierać telefon i prowadzić rozmowę. Dla Kubusia to chyba jednak zbyt wiele, nie potrafi sobie niektórych rzeczy wyobrazić. W końcu to Mis o bardzo małym rozumku. Krzyś podaje wiele przykładów dobrego zachowania. Najważniejsze jednak aby być miłym dla innych i nikomu nie robić krzywdy. Prawda, że łatwo zapamiętać?

"Podziękowanki". To już ostatni rozdział w naszej książeczce. Krzyś uczy Kubusia Puchatka, że warto dziękować- nawet za małe rzeczy. Wspólnie robią laurkę dla Kangurzycy i Maleństwa, aby podziękować za garnek miodu, który podarowali Puchatkowi.

Przyjemnej lektury i nie zapomnijcie podziękować sobie za wspólne czytanie 😉

sobota, 22 czerwca 2019

Nalewka z imbiru

Imbir ma wiele zbawiennych właściwości
Składniki:
- 10 dag korzenia imbiru
- 2 cytryny
- 3 łyżki miodu
- 750 ml spirytusu lub wódki 40%

Przygotowanie nalewki:
Obierz imbir i zetrzyj na tarce (na dużych oczkach) lub pokrój na cienkie plasterki. Cytryny sparz i pokrój w plastry. Do dużego słoja włóż przygotowane imbir i cytrynę, dodaj miód. Wszystko zalej alkoholem (spirytusem lub wódką).
Odstaw w ciemne miejsce na 2-3 miesiące. Po tym czasie przefiltruj nalewkę i gotowe.

Zastosowanie:
1. idealnie sprawdza się przy problemach trawiennych i przy przeziębieniu;
2. przy bólach gardła rozpuść 3-4 krople nalewki imbirowej w szklance wody i wypłucz gardło;
3. mix 30-40 kropel nalewki imbirowej i 30 kropel nalewki z czarnej porzeczki pomoże złagodzić bóle wywołane zapaleniem stawów, również reumatoidalnych.

Ciekawostka!
Kodeks apteczny Wielkiej Brytanii zaleca spożywanie 3 razy dziennie porcji 30 kropel nalewki z imbiru przy zapaleniu jelit. Często aby wzmocnić jej działanie, dodaje się 30 kropel nalewki z dzięgla. 
Imbir jest bardzo skuteczny w przypadku leczenia objawów kolki jelitowej.

NA ZDROWIE!

czwartek, 20 czerwca 2019

Czytanki z obrazkami

Są książki, które dla mnie są nowością. Ostatnio Piotruś dostał książeczkę, w której część słów zastąpiono obrazkami. Zapraszam Was na krótką recenzję.
"Czytanki z obrazkami" będziecie czytać z przyjemnością
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Czytanki z obrazkami
Autor: Anna Sójka
Ilustracje: Elżbieta Baranowska
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2015
Wydawca: Papilon
Liczba stron: 64
Format: 19 x 27 cm
Wiek: 3-7 lat
Cena wydawcy: 19,99 zł
Duże ilustracje przykuwają uwagę małego czytelnika
Książka Anny Sójki, to zbiór 8 opowiadań. Całość jest pięknie ilustrowana. Ciekawostką jest fakt, o którym już wspomniałam- tekst opowiadań połączono z małymi obrazkami zastępującymi niektóre słowa. Dzięki temu zabiegowi, "czytać" mogą nawet najmłodsze dzieci, oczywiście z naszą pomocą. Wystarczy raz podpowiedzieć dziecku co oznacza dany rysunek np., że ta "górka" to mrowisko, a ono już dalej samo będzie w odpowiednim momencie "odczytywać" narysowane słowo. Starsi czytelnicy sami poradzą sobie z lekturą.






Jakie opowiadania zagościły na kartach książeczki? Wszystkie dotyczą zwierzątek. Oczywiście są to bajeczki z morałami, które jednak nie są podane czytelnikowi na tacy. Weźmy pod lupę pierwszą historię zatytułowaną "Niespodzianka biedronki". Biedroneczka odpoczywa w cieniu stokrotki, podczas gdy pszczoły nieustannie zbierają nektar, a mrówki wciąż poprawiają konstrukcję mrowiska, rozbudowując tą wspaniałą budowlę. W pewnym momencie zapracowane owady zwracają uwagę biedronce, aby zamiast leżeć pod kwiatkiem, pomogła im w pracy. Nic tym nie zyskując, wracają do swoich zajęć. Tymczasem nasza biedronka prosi zaprzyjaźnione owady na łące o pomoc w przygotowaniu niespodzianki dla pracowitych pszczół i mrówek. Kiedy wieczorem owady skończyły wykonywać swoje obowiązki, czekała na nie impreza- niespodzianka. Wszyscy radośnie uczestniczyli w przyjęciu, które zorganizowała biedronka. Czego uczy ta opowieść? Tego, że każdy z nas ma swoje zadanie i talenty, i nie powinien pouczać innych co powinni robić.



Każda z opowieści niesie subtelne przesłanie. Duże ilustracje przykuwają uwagę małego czytelnika, a małe obrazki "zmuszają" do śledzenia czytanego tekstu. Taka konstrukcja moim zdaniem pomoże w nauce samodzielnego czytania, poprawi jego płynność.

Ciekawostką jest moim zdaniem papier wewnątrz książki. Jest matowy, miły w dotyku. Wykorzystaliśmy ten fakt, aby szare obrazki w tekście pokolorować. I tak szare pszczoły stały się żółto-czarne, a mrówki pomarańczowe, żaba zielona, a świnka różowa. Polecamy Wam to rozwiązanie, bo to dodatkowa zabawa i ciekawostka dla dziecka.
Przyjemnej lektury i miłej zabawy!

niedziela, 16 czerwca 2019

SeeBloggers 2019

Festiwal twórców internetowych SeeBloggers (tak, to już nie jest konferencja, to już festiwal) w tym roku odbył się w dniach 7-9 czerwca. Łódź odwiedzili w tych dniach blogerzy, youtuberzy, instagramerzy, influenserzy… Ileż to łódzkich zakamarków zostało w ciągu tych trzech dni obfotografowanych. W ruch poszły telefony i aparaty. Powstały nieliczone ilości fotografii- amatorskich i profesjonalnych. Ogrom ludzi spacerował, jadł, bawił się, uczył się, fotografował, spał, zwiedzał Łódź.

Zapytacie: „Dlaczego jedziesz po raz kolejny na to samo wydarzenie?”. Otóż tylko nazwa jest niezmienna. Jadę na SeeBloggers żeby spotkać się ze znajomymi i porozmawiać, zapytać co u nich słychać- nie przez komunikator, a stojąc lub siedząc obok. Poznaję tu również nowych, wspaniałych ludzi, twórców, którzy wyrażają własne zdanie w intrenecie, tworząc go jednocześnie. Poza tym nie ma dwóch identycznych spotkań, konferencji, szkoleń. Opowiem Wam o tegorocznym spotkaniu.
Jedna z piękniejszych ścianek zdjęciowych SeeBloggers 2019

W Łodzi pojawiłam się już w piątkowy poranek. Na początek pyszne śniadanko z Maciejem, który pokazał mi kilka lat temu piękno Łodzi i najbliższych okolic. Oprowadził po najważniejszych zabytkach, muzeach i miejscach, za każdym razem racząc mnie ciekawymi opowieściami. Trzeba przyznać, że historię ma w małym paluszku, a chcąc mnie w tym roku ugościć, postanowił zabrać mnie do Palmiarni Ogrodu Botanicznego i do sąsiadującego z nią Parku Źródliska. Przepadliśmy tam aż do obiadu, który zjedliśmy na Piotrkowskiej oczywiście.
 Uwielbiam Łódź za jej zakamarki i ogromną ilość... cegły!
Jak kocham zabytki wiedzą już chyba wszyscy ;)
Po obiedzie, Maciek odprowadził mnie do EC1, gdzie odebrałam swój konferencyjny identyfikator i opaskę oraz skąd ruszaliśmy na warsztaty fotografii ulicznej z Akademią Nikona. Nie zawiodłam się- Michał Leja to profesjonalista w każdym calu. Tylko dla mnie fotografia uliczna to bardziej architektura, a dla Niego to głównie ludzie. Z pewnością skorzystam z wielu cennych rad, które przydadzą się również podczas fotografowania zabytków. Czy zacznę fotografować ludzi na ulicach? Nie wiem, ale już posiadam wiedzę jak rozpocząć tą przygodę. 
Jedyne zdjęcie z człowiekiem z foto spaceru, z którego Michał był zadowolony ;)
EC1 zachwyca- grzechem byłoby nie sfotografować tego miejsca
Piątkowy wieczór to spotkanie ze znajomymi, spacer wśród małych, ciasnych uliczek, nieoczekiwanymi szlakami. Takie małe zboczenie zawodowe- zachwycałam się elewacjami, detalami architektonicznymi, balkonami, starymi budynkami jako całością. Łódź znów oczarowała mnie swym nietypowym pięknem.
Kto powiedział, że królowa musi być sztywniarą?
Sobotni poranek. Radosne „stadko” twórców ruszyło w stronę EC1. Oczywiście, że miałam wianek na głowie- w końcu to mój znak rozpoznawczy 😉 Na start ruszyłam na ogromną salę wystawienniczą partnerów festiwalu. Tam skosztowałam pysznych babeczek i kawy od Vizira, oraz przytuliłam się do ogromnego misia Pampers. Łapiąc w drodze wodę, pobiegłam na spotkanie z Wojtkiem Wawrzakiem- najlepszym prawnikiem ever. Jeszcze przed prelekcją udało mi się zamienić kilka słów z Milką i Iloną (Siostry ADiHD) oraz z samym prelegentem, wręczając Mu sześcioletnią nalewkę z pigwy, która wywołała niewielkie poruszenie wśród zebranych :P . Jak zawsze nie zawiodłam się, Wojtek mówił rzeczowo i w bardzo przystępny sposób. 
 Na sali u Sióstr ADiHD jestem zawsze etatowym przesiadywaczem
Uśmiech to podstawa, choć czasami przydaje się też 6-letnia pigwówka ;)
Gonitwa z wykładu na wykład, z warsztatu na warsztat, ze spotkania na spotkanie. Och cóż to było za cudowne zmieszanie. A do tego warsztaty kulinarne z Dawidem Budzichem i z Philipiakiem. Co to było za wariactwo. 
Po chwili przerwy i zmianie garderoby ruszyłam na wieczorną imprezę, którą na SeeBloggers nazywa się galą. W tym roku tematem przewodnim imprezy było "HollyŁódź". Zebranym kazano czekać przed wejściem, dlatego tym razem wyjątkowo cieszyłam się z faktu, że tak bardzo się spóźniłam. Poza spotkaniem ze znajomymi i koncertem Natalii Kukulskiej i Nicka Sinclaira całą galą zachwycona nie byłam. Wielcy, znani i lubiani na piedestale, a "cała reszta" miała być tłem dla "internetowych celebrytów". Był alkohol, całkiem sporo, brakowało jakichkolwiek przekąsek. Wraz z grupą znajomych wyszliśmy zjeść na mieście i nie czuliśmy ani potrzeby, ani ochoty powrotu na galę. 

Noc okazała się być niebywale krótka. Mimo to z przyjemnością ponownie ruszyłam w stronę EC1. Wiedziałam, że niedziela znów będzie radosną gonitwą za wiedzą. Postanowiłam nabrać sił i tu pokłony dla MILZU- organizatora śniadania. Było pysznie. Wiele wykładów miło mnie zaskoczyło. Uwielbiam zdobywać wiedzę. Popołudnie upłynęło mi na gotowaniu. Ponownie chłonęłam wiedzę od Dawida. Było pysznie i już kilka razy powtórzyłam te przepisy. 
 Przepiękna i jakże ludzka Tamara Macademian Girl- dziękuję za te wyszeptane słowa!
Dawid! Zgotujmy coś jeszcze, byle szybko, bo chłonę od Ciebie więcej wiedzy niż okoń masełka- Ty wiesz o co chodzi ^_^
Wracałam do domu pełna emocji. Z bukietem kwiatów od PSORu i balonami z helem dla Smyka. Wracałam oszołomiona przepychem i "celebryckością" wydarzenia. Ogólnie pokłony dla organizatorów- to nie lada wyczyn podołać organizacji takiego kolosa. Ale gdzieś w tym wszystkim zgubiła się idea jednoczenia się twórców. Miałam wrażenie, że mali byli jeszcze mniejsi, a wielcy błyszczeli jakby bardziej. Czy chcę pojechać w przyszłym roku? Tak! Dlaczego? Dla LUDZI! Dla wspaniałych warsztatów, wykładów i spotkań. Dla łódzkich zakamarków i pysznego jedzenia w pięknych restauracjach. Dla wina wypitego z przyjaciółmi. Dla minuty, w której znika celebryckość w oczach Tamary (Macademian Girl), która przytula mnie i szepcze kilka słów tylko dla mnie, mimo, że ustawiła się już długa kolejka, aby zrobić sobie z Nią zdjęcie...
Młode pokolenie "blogierów" nabiera rozpędu 😂😂😂

czwartek, 13 czerwca 2019

Dobrze, że wróciłeś

Jest gorąco i w niektórych momentach mam wrażenie, że nawet oczy mi się pocą. Ostatnie dwa tygodnie są niesamowicie intensywne. Dużo się dzieje w moim życiu. Podejmuję wyzwania i decyzje, które mogą zaważyć na całym moim życiu. Zastanawiam się jak udźwignąć "dary", którymi obdarza mnie los. Skupiam się na pozytywach, szukam dobrych relacji i prawdziwych ludzi.
 
Słońce nie daje mi wyboru. Oświetla drogę zbyt mocno. Nawet mrużąc oczy, nie zawsze udaje mi się utrzymać obrany kierunek. Kieruję swe kroki dość odważnie do przodu. Potykam się o leżące gałęzie i kamienie. A droga jest wyboista. Klęcząc po upadku, wcale nie udaje mi się dostrzec bezpiecznych granic. Znów czuję kurz w ustach. Na czworaka próbuję nie wpaść do rowu obok, gdzie świat wylewa swe pomyje. Zmęczona, zdyszana, siadam na skrawku bezpiecznego pobocza. Rosnące tu drzewo, rzucając swój cień, daje mi chwilę odetchnąć podczas mojej wędrówki. Powoli opieram się o stary pień. Przymykam oczy. Nie wiedziałam, że wybór, którego dokonałam, będzie tak trudną przeprawą. Przez chwilę zastanawiam się, czy oby na pewno warto ponosić taki trud, aby osiągnąć cel. A może ułatwić sobie zadanie, złamać zasady, użyć podstępu? Nie, nie umiem tak- ma być na maksa albo wcale. Nie potrafię pójść na kompromisy jeśli chodzi o moją osobę. Nie umiem sobie odpuścić. Ale satysfakcja jest proporcjonalnie większa.
Z Tobą nawet kręta droga, jest łatwiejsza
Docieram do domu. Wchodzę po schodach, mam wrażenie, że budynek jakby "osłabł", ledwo "stoi na nogach"... Pusto. Chodzę po pustych pokojach, dotykam ram okien, w których staliśmy wtuleni i patrzyliśmy, razem, na świat za szybą. Siadam na blacie kuchennym, zupełnie tak jak wtedy, kiedy razem przygotowywaliśmy obiad. Kroiłam masło, żebyś mógł dorzucić małe kosteczki do mojej ukochanej ryby. I jeszcze gałązka rozmarynu. Dziś siadam do stołu i mam wrażenie, ze przechyla się na boki. Powoli idę do salonu. Kładę się na podłodze przed kominkiem. Gładzę dłonią piękne drewno. Podłoga pręży się, klepki trzeszczą złowrogo, kiedy próbuję wstać. Wszystko jakby przechyliło się mrocznie. Uciekam do sypialni. Na niewielkim stoliku dostrzegam niewielki wazonik z polnymi kwiatami. Bezwładnie wręcz opadam na łóżko. Rozkładam szeroko ramiona, po czym przyjmuję pozycję niemal embrionalną. Czy to wszystko pozwoli mi odnaleźć siebie i zgubiony gdzieś po drodze sens? Nagle słyszę kroki. Wiem, że idziesz boso. Kładziesz się obok i całujesz mnie w ramię. Uwielbiam to. Tak bardzo cieszę się, że wróciłeś. Och, jak dobrze. Cały dom znów jest jakby oswojony. Kwiaty, które widziałam na stoliku, cichutko piją wodę. Uśmiecham się. Teraz, razem, możemy położyć się na podłodze przed kominkiem...
Kwiaty znów oswojone, cicho piją wodę
Otwieram niepewnie oczy. Stoisz z pewnie wyciągniętą w moim kierunku ręką. Chwytasz mą dłoń i pociągasz mocno. Niemalże podskakuję, by w ułamku sekundy znaleźć się w Twoich ramionach. Wtulam się w Ciebie i słyszę Twój szept: "Lubię twoje ciepło". Wiem, że droga będzie teraz łatwiejsza....