piątek, 10 sierpnia 2018

Kiedy serce nie da się oszukać

Odruchowo odsunęłam się od Michała i spuściłam wzrok. Zupełnie jak dziecko przyłapane na podkradaniu cukierków.
- Z? Ty tutaj?- powtórzyłam pytanie.
- A co? Przeszkadzam?
- Z przecież tylko pytam. Takie spotkanie, nie spodziewałam się...
- Widzę- spojrzał wymownie na Michała. Zatrzymałem się w centrum. Może kawa jutro?
- My też w centrum. Spotkamy się na śniadaniu. Cześć- urwałam rozmowę i pociągając Michała za rękę, odeszłam szybkim krokiem.
- Kto to był? Jesteś zdenerwowana- Michał wyraźnie się niepokoił.
- Byliśmy kiedyś razem, nasze rozstanie było dość burzliwe.
- Nadal coś do niego czujesz, prawda?
- Michał... Po prostu nie wyjaśniliśmy sobie pewnych kwestii i czuję, że to nie jest do końca zamknięty temat.
- Nie zejdę jutro na śniadanie, porozmawiacie spokojnie.
- Nie- pocałowałam go. Jestem tu z tobą i zjemy razem śniadanie, a ty podasz mi kawę, taka jak lubię.
- Dobrze Maleńka- uśmiechnął się niepewnie.
Spacerowaliśmy jeszcze chwilę, ale oboje nie byliśmy już w takim nastroju, jak przed spotkaniem Z. Weszliśmy do pokoju, usiadłam na brzegu łóżka. Michał zapalił lampkę nad biurkiem i usiadł obok.
- Zmarzłaś- chwycił mą dłoń.- Powinnaś jeszcze zakładać rękawiczki na takie wyjścia, wieczorami zdarzają się przymrozki.
- Spokojnie, wiesz, że ciągle o nich zapominam- uśmiechnęłam się do niego.
- Przygotuję ci kąpiel- i nim zdążyłam coś odpowiedzieć, zniknął w łazience. Po chwili usłyszałam szum wody.
Wchodząc do wanny czułam każdy milimetr ciała, które rzeczywiście przemarzło. Zanurzyłam się w wodzie i przymknęłam oczy. Nie dowierzałam, że akurat teraz Z był w Lublinie. Taki zbieg okoliczności? Jak uspokoić kołaczące serce?
Bad choices make good memories
Kończyłam fotografować mury podpiwniczenia. Wojtek w aucie zniecierpliwiony zatrąbił abyśmy się pospieszyli.
- Skończyłam. Chodźmy, bo Wojtek już się nudzi.
- Och Żaba, chodź tu do mnie- przyciągnął mnie do siebie.
- Co tam?- uśmiechnęłam się do niego.
-Jesteś taka piękna- pocałował mnie, a ja wtuliłam się w jego ramiona.
- Dlaczego akurat teraz mnie całujesz?
- Miałem ochotę już wcześniej. Już tam w lesie tak bardzo chciałem cię pocałować.
- Ponad rok czekałeś, a ja ponad rok robiłam wszystko, aby skusić cię na ten pocałunek.
- Nie byłem pewien czy chcesz. Za długo czekałem.
- Ach Z, czemu minęliśmy się wtedy 11 lat temu? Czemu mnie nie dostrzegłeś?
- Straciliśmy 11 lat. Ale wtedy były inne priorytety, inne cele.
- Tyle czasu...- szepnęłam, a on zaczął mnie znów całować.
Do dziś przymykając oczy czułam zapach Jego skóry i ciepło ciała. Pamiętam jak okrył mnie swoją kurtką, bo zadrżałam od zimna murów. I czułość dotyku, smak ust...
Od tamtego czasu nasza współpraca wyglądała inaczej, a wspólne kontrole były zdecydowanie częstsze. Uciekaliśmy od ludzi, chowaliśmy się w zakamarkach, by choć na chwilę być tylko we dwoje, musnąć usta w skrytym pocałunku, przytulić w przelocie... Jakże często udawałam bardziej niezdarną i delikatną niż byłam w rzeczywistości, tylko po to, aby móc poczuć Jego opiekuńcze ramię, ratujące mnie w opresji.
- Mam coś dla Ciebie- przywitał mnie uśmiechem.
- Tak? Gdzie? Co?
- Ale musimy pojechać w jedno miejsce.
- Dobra to ja was zostawiam, pogadajcie sobie- Damian wstał od biurka, wychodząc zamknął drzwi.
- Ale powiesz mi gdzie jedziemy i o co chodzi?
- Nie powiem, niespodzianka- dalej pisał coś na komputerze.
- To piję kawę i jedziemy, bo mnie ciekawość zżera. 
Po chwili podszedł do mnie, pochylił się i pocałował. Kiedy wychodziliśmy koledzy, jak zawsze, obdarzyli nas dwuznacznymi tekstami. Jak zawsze otworzył mi drzwi, jechał dość szybko. Przed wjazdem do miasta, stanął na poboczu i zawiązał mi opaskę na oczy.
- Powoli, teraz dwa schodki- prowadził mnie ostrożnie. Czułam, że jesteśmy na zewnątrz.- Dobrze, teraz powolutku usiądź.
- Mogę już zdjąć opaskę?- zapytałam zniecierpliwiona.
- Chwila, zaraz sam ci ją odwiążę.
Jak powiedział tak uczynił. Siedziałam na ławce w rosarium, otoczona najpiękniejszymi różami. Ich zapach sprawiał, że powietrze było słodsze. Uśmiechnęłam się i podskakując z radości, objęłam go i pocałowałam.
- Jak to załatwiłeś? Przecież tu jest zakaz wstępu?
- Ma się te znajomości- uśmiechnął się.- Ale to nie koniec niespodzianek. Ta jest dla ciebie- podał mi białą różę.
- Ale ich nie wolno zrywać!
- Dlatego zrobiłem to szybko- puścił mi oczko.
Siedzieliśmy na tej ławce z godzinę, nie mogąc się sobą nasycić. Trzeba było jednak wracać i po drodze podskoczyć chociaż w jedno miejsce, żeby mieć alibi. Oczywiście były to nasze ruiny. Uśmiechnęłam się widząc, że Z skręca w ich kierunku.
- No co, musimy mieć podkładkę.
- Nic. Po prostu lubię to miejsce- uśmiechnęłam się.
- Wiem, ja też.
Obiegliśmy wręcz ruiny, robiąc chyba ze sto zdjęć.
- Z mogę cię prosić na chwilę?- usłyszeliśmy po wejściu na wydział.
- Pędzę naczelniku. A ty sobie siadaj u mnie, masz klucze, to ten.
- Dobrze. Zgram zdjęcia. Kompa masz odpalonego?
- Tak.
- A to pani jest dziś u nas? Jakaś interwencja?
- Na szczęście okazało się, że to niezasadne zgłoszenie- uśmiechnęłam się.- Zgram tylko zdjęcia i uciekam.
- Proszę się rozgościć. Z odwieziesz panią, pogadamy jutro.
- Robi się naczelniku- uśmiechnął się, bo dzięki temu mieliśmy jeszcze chwilę dla siebie.
To był jeden z ostatnich, tak cudowny, dzień. Później ograniczono nam kontakt, dołożono dziwnych obowiązków, a nasze spotkania stały się krótkie, w biegu i zawsze z asystą. I tak aż do dnia, kiedy postanowiliśmy, a właściwie to On postanowił, że nie możemy się spotykać.
Wie, że wolę białe róże
- Przepraszam, przysnęłam w wannie- próbowałam usprawiedliwić się przed Michałem.
- Nie szkodzi. W końcu cały dzień biegaliśmy po mieście i jeszcze spacer wieczorem- uśmiechnął się do mnie.- Czyli teraz ja idę okupować łazienkę. Chcesz obejrzeć jakiś film?
- Coś lekkiego, wiesz, taki do uśnięcia.
Ustawił film i poszedł pod prysznic. Powoli rozczesałam włosy. Nie chciało mi się zakładać koszulki, położyłam się w szlafroku. Michał położył się obok. Wiedział, że coś mnie dręczy.
- Boli mnie brzuch, chyba pośpię jutro dłużej. Lepiej żebym nie jadł śniadania- wiedziałam, że udaje.
- Zostanę z Tobą, a sobie zamówię coś do pokoju. 
- Daj spokój. Idź i zjedz rano jak człowiek.
Zasnęliśmy "oglądając" komedię romantyczną.

Kiedy wychodziłam z pokoju, Michał udawał, że śpi. Z kolei Z czekał na mnie w restauracji. Zjedliśmy razem śniadanie. Wybierał moje ulubione smaki. Pamiętał. Po śniadaniu wziął mnie za rękę i wyszliśmy z hotelu. Szliśmy na Stare Miasto. Skręcił w dobrze mi znaną bramę. Po kilku krokach oparł mnie o mur kamienicy i pocałował.
- Żaba tak tęskniłem- szepnął, całując mnie w czoło.
- Z...
- Nie mogę przestać o tobie myśleć, nie chcę przestać. Chcę cię czuć przy mnie już zawsze.
- A co z R i dziewczynkami?
- Jeszcze nie wiem. Ale ciebie stracić już nie mogę- całował mnie tak jak kiedyś w "naszych" ruinach.
- Idźcie do hotelu gówniarze- starsza pani krzyknęła z balkonu.
- Czekamy aż otworzą Zadorę. Najlepsze naleśniki tu macie- Z odkrzyknął z uśmiechem.
- No najlepsze. Już do was schodzę.
- Ale trafiliśmy- uśmiechnęłam się.
Siedzieliśmy przy najcudowniejszym stoliku, podziwiając miniaturowe pokoiki obsypane kawą, które tworzą wystrój lokalu. Wtulona w Jego ramiona piłam kawę i zastanawiałam się, co mam powiedzieć Michałowi.
- Wymyśliłaś?
- Co?- zapytałam zdziwiona.
- Co mu powiesz- czytał w moich myślach.
- Jeszcze nie, ale wiem, ze stał w oknie, kiedy wychodziliśmy z hotelu. Dochodzi południe. Zaraz go wydzwonię. Do kiedy jesteś w Lublinie?
- Do końca weekendu.
- To tak jak my.
- Wracasz ze mną czy z nim?
- Tego nie mogę mu zrobić. Od dziś nie możemy powtarzać takiej ucieczki. Muszę to tak rozegrać, żeby za bardzo go nie zranić. Spotkamy się w domu.
- Dobrze Żaba. Ty do niego dzwoń, a ja uciekam. Mam jeszcze coś do załatwienia. Uwielbiam cię- pocałował mnie czule, delikatnie.- Jesteś moja!
- Dzwonię do Michała- pomachałam Mu kiedy wychodził.- Cześć Michaś. Jak się czujesz? Spotkajmy się na mieście! Gdzie? Może w Sielsko Anielsko? Będę tam na Ciebie czekać z żurkiem. Pa.
Wyszłam z Zadory i ruszyłam w stronę Sielska. W sercu burza, w głowie mętlik. Wydawało mi się przez chwilę, że mogę być szczęśliwa z Michałem, ale wystarczył jeden pocałunek Z, aby rozwiać ten pomysł. Wystarczyło jedno przytulenie, kiedy znów usłyszałam bicie Jego serca, aby zrozumieć, że moje serce nie da się tak łatwo oszukać. Co ja mam mu powiedzieć, jak postąpić, aby najmniej go zranić...

c.d.n. ...

piątek, 3 sierpnia 2018

Zostań bohaterem komiksu.Łzy bogini Nuwy. Wilkołak. GW Foksal

Czy kiedykolwiek czytając książkę chcieliście być głównym bohaterem? Wejść w jego skórę i przeżyć te przygody? Czy czytając komiks, chcielibyście być jego bohaterem? A czy zdarzyło się Wam "krzyczeć w myślach" do bohatera coś w stylu: "Nie rób tego! Nie idź tam! Wykup się!"? Czy można być takim bohaterem i tworzyć własną fabułę? Przekonaj się, sięgając po komiksy paragrafowe Grupy Wydawniczej Foksal! 

Jak to zrobić? Wystarczy wybrać postać i poruszać się pomiędzy ponumerowanymi kadrami, a tym samym decydować o tym, jak potoczą się jej losy. Teraz to Ty tworzysz historię pełną zaskakujących zwrotów akcji. Podczas emocjonującej gry zdobywasz umiejętności i artefakty. Może być tak, że walka, do której staniesz, może skończyć Twoja przygodę. Będziesz walczył z ludźmi i potworami, nauczysz się wykorzystywać magię i nowe umiejętności. Twoje wybory za każdym razem mogą być inne, przez co zakończenie może być zupełnie inne. Główne hasła przyświecające komiksom paragrafowym to: wyzwanie, ryzyko i tajemnica.
Zapraszam Cię do poznania komiksów paragrafowych, których bohaterem jesteś Ty!
W tej okładce zakochałam się od razu!

Łzy bogini Nuwy

Tytuł oryginalny: Les larmes de Nüwa
Autor: Manuro
Ilustrator: Ben Jurdic, Damien Gay 
Wydawnictwo: FoxGames
Seria: Komiksy paragrafowe
Rok wydania: 2017
Format: 15x21,5 cm
Ilość stron: 236
Druk: kolor
Okładka: twarda
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,99 zł

Jeśli lubisz klimaty dalekiego Wschodu, rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni, te komiks jest dla Ciebie! Średniowieczna Azja i żądza zysku, która może mieć straszne konsekwencje. Azja, gdzie świątynie mają status nietykalności, znajdują się tam święte źródła, posągi i rośliny, a także talizmany mające chronić okoliczną ludność i ich domostwa. Zniszczenie lub kradzież tych świętości jest jednoznaczne z rozpoczęciem okresu nieszczęść, klęsk... Aż tu nagle trzech złoczyńców kradnie boskie pędy ze świątyni bogini Nuwy.
Właśnie w tym nieszczęśliwym momencie poznajemy główną bohaterkę. Jest nią młoda dziewczyna, która obiecuje odnaleźć złodziei i zwrócić skradzione relikwie. Liczy na sowitą zapłatę. Pora wiec przygotować oręż, naostrzyć noże i starannie zabezpieczyć fiolki z trucizną. Dobre przygotowanie to podstawa, bo łotrów szukać będziesz w tajemniczych lasach, wilgotnych lochach, przemierzając wąskie uliczki azjatyckich miasteczek. Przed rozpoczęciem gry nadajemy jej “umiejętność główną”, którą może być: przebranie, kradzież czy też broń miotana.
Rozpocznij pasjonującą przygodę
Zasady “gry” są dość łatwe, nie trzeba uczyć się reguł. Jedyne co musimy kontrolować to upływ czasu i poziom życia, a na to wpływają posiadane przedmioty czy eliksiry. 
Zabawa z komiksem nie jest jednorazowa. Jest sporo przeróżnych rozgałęzień ścieżki, którą możemy kroczyć, podejmując konkretne decyzje. Nie jest łatwo spełnić zadanie znalezienia wszystkich pędów. Ostatecznie więc okazuje się, że albo skończył nam się czas, albo co gorsza nasza bohaterka straciła życie. Mi udało się przejść grę z pozytywnym wynikiem dopiero za trzecim razem, bo albo kończył się czas, albo umierałam.
Od początku to Ty decydujesz
Komiks jest piękne wydany, klimatycznie ilustrowany. Wewnątrz znajdziemy “ukryte” kadry, które dają nam skróty czy dodatkowe przedmioty. Brak jest jednak dodatkowych wskazówek przy dokonywaniu wyborów
Jako, że mamy tu sporo krwi, przemocy, raczej nie jest to pozycja dla najmłodszych. Polecam ją dorosłym i nastolatkom.
Tu nie do końca decyduje ślepy los
Jakie będą Twoje atrybuty?

Wilkołak


Autor: Moon
Wydawnictwo: FoxGames
Seria: Komiksy paragrafowe
Rok wydania: 2017
Format: 14,2 x 20,2 cm
Ilość stron: 326
Druk: kolor
Okładka: twarda
Wydanie: I
Cena z okładki: 34,99 zł
Wilkołak to gra, bardzo bliska grom RPG. Nasza postać stale się rozwija: kompletuje broń, zdobywa towarzyszy i umiejętności, używa zaklęć… Mamy do czynienia z dość skomplikowaną intrygą.  
  Niektóre działania przybliżają Cię do rozwiązania zagadki
Zima, senne miasteczko, troszeczkę ociekające średniowieczem.... Ale niech nie zmyli Was atmosfera Białegoboru, gdyż dzieją się w nim straszne rzeczy. Jesteś Eorasem, uczniem maga i już za chwilę staniesz się wilkołakiem, gdyż zostałeś przez niego zraniony. Zaczyna się Twoja przemiana- z wątłego człowieka w postać silną i wytrzymałą.. Twój mistrz Tedocred zniknął i wątpliwym jest, aby wybrał się na spokojny spacer, na co wskazują liczne znaki, takie jak tajemne emblematy na ciałach ofiar, mrożące krew w żyłach opowieści o ludziach przepadających bez śladu i wreszcie Twoja intuicja. Wiesz, że sprawa nie jest taka prosta.Musisz szybko nauczyć się myśleć i walczyć jak wilkołak.Czy Ci się uda zależy tylko od Ciebie...
Ilustracje mocno "kreskówkowe"
Styl ilustracji jest zdecydowanie inny niż w przypadku Łez bogini Nuwy. Zaskoczyło mnie połączenie stylu kreskówki z elementami mroku, czasami bywa nawet strasznie. Mamy też całkiem sporo ukrytych kadrów więc w tym momencie zwracam podpowiadam, aby bacznie obserwować każdy obrazek. 
Dysk, który rozstrzyga walki, ja zastąpiłam kostką k6
Aby przejść grę, poza karta postaci, będziemy potrzebować tabeli rozwoju umiejętności. Jest też dysk, który wycinany i obracamy w palcach, aby rozstrzygnąć walkę- losowość tego rozwiązania bywa bolesna w starciu ze stworami. Pamiętaj żeby nie unikać walk, ponieważ zdobywasz dzięki nim punkty doświadczenia, a one zwiększają poziom umiejętności gracza. Musisz się rozwijać, aby przetrwać. Ja w pewnym momencie zastąpiłam dysk zwykłą kostką k6, co zdecydowanie wpłynęło pozytywnie na moje odczucia podczas gry. Kostka spełniła swoją rolę doskonale- było łatwiej i przyjemniej.
Czasami musisz wrócić i podjąć inną decyzję
W Wilkołaku znajdziesz kilka ciekawych zagadek, ale jest ich nieporównywalnie mniej w stosunku do walk. Przygoda jest dłuższa niż w przypadku Łez, ale też w o wiele większej liczbie miejsc możemy zginąć. Niestety mimo możliwości leczenia, wzmacniania naszej postaci, kostka czy dysk nie będą nam sprzyjać... Możesz rozwijać bohatera na wiele różnych sposobów, od Ciebie zależy wybór. Dzięki losowości walk i możliwościom wybory ścieżki rozwoju, możesz powtarzać Wilkołaka wielokrotnie, jednocześnie tworząc nowa treść.
 Karta bohatera
Drzewko umiejętności warto mieć przed oczami
Akcja jest dużo bardziej rozwinięta niż w przypadku Łez- bogatszy świat, możliwość rozwoju bohatera. Niewielkim, ale jednak minusem jest dla mnie specyficzna kreska, bolesna losowość rozstrzygnięć walki, fabuła bez większych rozgałęzień, częstsze restarty, które z czasem coraz bardziej uciążliwe. Wilkołak jest, powiedziałabym, bardziej wymagający, momentami troszkę żmudny. Za to dysponujemy większa ilością zadań czy wyposażenia. Eoras musi niejednokrotnie dokonywać trudnych wyborów moralnych, nic nie przychodzi mu łatwo, często nieszczęśliwie kończy swój żywot. Polecam robić sobie mapkę- pomocniczy zapis, gdzie już byliśmy, ale nie jest to konieczne.
Przygoda może skończyć się szybciej niż byś chciał
 
Dla mnie ciekawszą pozycją są Łzy bogini Nuwy, ale dla wprawnego gracza RPG ciekawszy może okazać się Wilkołak. Trudno ocenić, dopóki samemu się nie spróbuje. Polecam Wam tą formę komiksu, bo dzięki niej to WY JESTEŚCIE GŁÓWNYMI BOHATERAMI! NIECHAJ LOS (KOŚCI) WAM SPRZYJAJĄ!!!
Łzy bogini Nuwy zdobyły moje serce (i wianek) okładką i treścią
 

wtorek, 31 lipca 2018

Klocki Plus- Plus

Kiedy coś lubimy dajemy tej rzeczy plus. A kiedy coś ma dwa plusy? To znaczy, że jest niesamowite. I tak jest właśnie z duńskimi klockami Plus-Plus. Dziś troszkę Wam o nich opowiem.

Kochamy klocki Plus-Plus
Wyprodukowane pod Kopenhagą klocki w kształcie połączonych ze sobą dwóch plusów miały swój debiut na Targach Toy Fair 2012 w Norymberdze. Od tego czasu pokochały je Dzieci wielu krajów, a same Plus-Plusy zostały wielokrotnie nagrodzone i wyróżnione. Na uwagę zasługują posiadane przez klocki certyfikaty EN 71-1, EN 71-2, EN 71-3, REACh, dzięki którym spełniają one wymogi European Toy Safety Directive, dotyczące produkcji zabawek na terenie Unii Europejskiej (bez użycia szkodliwych substancji i przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa). Oznacza to, ze klocki te produkowane są z wysokiej jakości tworzywa sztucznego, bez dodatku szkodliwych substancji. 
Plus-Plus'owy prezent dla Piotrusia
Klocki Plus- Plus mają kształt przywodzący na myśl dwa sąsiadujące znaki plus. Dostępne są w dwóch rozmiarach: mini – 2 cm oraz midi – 5 cm, zatem mogą się nimi bawić również młodsze Dzieci. Oczywiście ze względu na ryzyko połknięcia niewielkich elementów, producent zaleca aby klockami bawiły się Dzieci powyżej 3 roku życia. Dostępne są w kilku wersjach kolorystycznych: podstawowej, neonowej i pastelowej. Dedykowane są tak dla chłopców, jak i dziewczynek. Wystarczy wybrać odpowiedni dla siebie zestaw
Kolejne zestawy cieszą tak bardzo
Zestawy Mini zawierają 100/300/600/1200/1800 sztuk klocków w kolorach podstawowych/ neonowych/ pastelowych. Zestawy Midi zawierają 15/20/100/200 sztuk klocków w kolorach podstawowych. Znajdziecie też specjalne zestawy tematyczne o zróżnicowanej ilości klocków np. dinozaury, zamek rycerzy, księżniczka i kareta, pojazdy budowlane, wróżka i jednorożec, policja czy bardziej uniwersalne tematycznie jak cyrk, kamping czy zoo. Co ważne można łączyć z innymi zestawami. Aby zabawa była jeszcze ciekawsza dostępne są również płytki konstrukcyjne- do kupienia oddzielnie lub w komplecie w niektórych zestawach. Dobra wiadomość dla Rodziców- opakowania są niewielkie, nie ma w nich nadmiaru wolnej przestrzeni, do czego przyzwyczaili nas czołowi producenci.

Nasze ulubione to Plus-Plus mini- zdobyły tytuł Zabawki roku 2015
Wyłącznym dystrybutorem w Polsce jest firma Mokopico S.C., ul. Zielna 21, 05-502 Piaseczno. www.mokopico.pl , e-mail: mokopico@mokopico.pl

Uważajcie na podróbki- jest ich wiele na rynku
Jak wszystkie klocki, również Plus-Plus doskonale rozwijają wyobraźnię Dziecka (ale i Rodzica)! Z łatwością połączycie elementy, ale i rozłożycie powstała konstrukcję. Co ważne, w zestawach Plus-Plus nie znajdziemy gotowych kształtów jak ludziki, zwierzęta czy kwiatki. Wszystko trzeba zbudować od początku. W zestawach znajdziecie instrukcje, jak stworzyć coś z Plus-Plusów. Podpowiedzi są też na internecie, ale zdecydowanie radzę pozwolić ponieść się wyobraźni, która u małych konstruktorów ma nieograniczone pokłady. Stworzonymi konstrukcjami można się później bawić.
Stwórz bukiety z biedronkami
Największe wartości to przede wszystkim rozwój wyobraźni, koordynacji wzrokowo-ruchowej i umiejętności współpracy podczas zabawy w większym gronie. Zwracam Waszą uwagę na fakt, że z Plus- Plus można tworzyć zarówno płaskie, jak i trójwymiarowe konstrukcje, o niebanalnym charakterze nadanym przez kolory i nietypowy kształt klocków. Idealnie sprawdza się podczas samotnej zabawy, jak i w większym gronie. Pomogą uczyć cierpliwości, bo Dziecko musi nauczyć się je składać w taki sposób, aby uzyskać satysfakcjonujący Je efekt.

Nawet wysokie wieże stoją stabilnie
Wielokrotnie spotkałam się z zarzutem, że klocki Plus-Plus można składać tylko w dwóch płaszczyznach (poziom/pion), ponieważ w innych pozycjach konstrukcje nie są trwałe. Cóż... my budowaliśmy różności, w tym takie wymagające ustawienia plusików pod katem i nasze budowle świetnie się trzymały, mogliśmy się nimi bawić. 

Auto z przyczepą? Proszę bardzo!
Niewielkim "minusem" jest twardość klocków, przez co przy dłuższej zabawie mogą zaboleć nas palce, ale to nie zniechęca do zabawy. Dzięki tej twardości klocki Plus-Plus są praktycznie niezniszczalne. Na pewno nie połamią się podczas zabawy, a mniejsze Dzieci ich nie przegryzą. Ja zniszczyłam jeden z klocków w ramach doświadczenia, ale musiałam się nieźle natrudzić i użyć do tego narzędzi.
Klocki Plus-Plus są praktycznie niezniszczalne
Jeśli chodzi o wybór wielkości klocków, to nie do końca wiek gra tutaj rolę. Warto zabrać Dziecko do sklepu, gdzie będzie mogło sprawdzić czy woli Plus-Plus Mini czy Plus-Plus Midi. Niektórzy po prostu wola mniejsze, inni średnie. Mojemu Piotrusiowi odpowiadają tak mini jak i midi, ale zdecydowanie częściej sięga po mniejsze klocki. Plus-Plusy zadomowiły się u nas na stałe, kupiliśmy wiele zestawów podstawowych tzw. basic, ale i tematycznych. Zapewne niebawem zbudujemy z nich Pałac Kultury w wersji 1:1 😂
Plus-Plus'ów nigdy za dużo
BAWMY SIĘ KLOCKAMI PLUS-PLUS! POLECAMY!!!
 Klocki Plus-Plus- ich nigdy za mało!
 I 💗 PLUS PLUS
 Neonowy chłopiec zagościł w naszym domu
 Stworzonymi konstrukcjami można się bawić
 Kwiaty z klocków Plus-Plus nigdy nie zwiędną
 Na skuterze w świat
 Zrobiliśmy neonową dziewczynkę
Wymyśl i twórz
Zakochani w Plus-Plus

czwartek, 26 lipca 2018

Weź wyjdź! Wciąż jestem obca...

Czytasz mój blog regularnie. Oglądasz zdjęcia na Instagramie, podglądasz posty na Facebooku. Wiesz gdzie, kiedy i co jadam, jakie zestawy wybieram na nasze posiłki. Wiesz, które płatki śniadaniowe są moimi ulubionymi. Wiesz w jakim towarzystwie się obracam, z kim ćwiczę i z kim wypoczywam. Wiesz co czytam i co dostałam od Przyjaciela. Orientujesz się co robię zawodowo i jakie są moje pasje. Wiesz jak bardzo przeżywam niektóre rzeczy, zdarzenia... Wiesz kiedy się śmieje i kiedy płaczę... Wiesz...
Brawo Ty! Dziękuje Ci i bardzo szanuję Twój wysiłek. Wiesz o mnie tak wiele, że często ryzykujesz stwierdzeniem, że wiesz o mnie wszystko. Wiesz... ale czy oby na pewno?
Kochaj siebie, a pokochasz cały świat
Ostatnio z niedowierzaniem przeczytałam kilkadziesiąt wiadomości przesycone takim jadem, że wystarczyłoby spokojnie na kilka lat lub osób. Na prawdę nie szkoda Wam czasu na takie wiadomości? Czy płakałam czytając je? Tak, nie czytało się tego przyjemnie, ale nie płakałam, bo najzwyczajniej było mi szkoda autorów tych wiadomości. Tak, nie tylko kobiety napisały. Co było w listach? A czegóż tam nie było? Ogólny harmider i krzyk... o wszystko... Dosłownie i bez przenośni.
Ciesz się życiem i daj żyć innym
Dlatego dziś chce Wam napisać, że tak naprawdę nic o mnie nie wiecie. A raczej, że wiecie tyle, na ile chcę Was zaprosić do mojego życia. Największe radości, najwspanialsze chwile, najtragiczniejsze przeżycia zostawiam dla siebie. Często nawet Rodzina o nich nie wiem, jak więc Ty, osobo zza szklanego ekranu, możesz o nich wiedzieć? 

To co publikuje w internecie to tylko wycinek z mojego życia, zaledwie ułamek wydarzeń i niewielki procent przeżyć, uczuć, emocji...
Zdjęcia nie zawsze pokazują wszystko. Słońce niejednokrotnie musiało osuszyć łzy, abyśmy mogli przystąpić do sesji. Albo musiałam przestać śmiać się z żartów Ł, aby zrobić "poważne" zdjęcie. Czasami krzyczałam w poduszkę, bo setne ujęcie nie było takie jak oczekiwałam.
Ja akceptuję siebie. Ty nie? Może pora się z tym uporać?
Czy wiesz, że niejednokrotnie z folderu, który zawiera ok 1500 ładnych zdjęć, ja wybiorę tylko 20? A czasami z teoretycznie nieudanych 10, opublikuje aż 7-8, bo tak bardzo mi się spodobają? Czasami siedzę całą noc, bo chcę aby publikowany post był, oczywiście według mnie, idealny. A czasami pisze coś "z marszu" i jestem na tyle zadowolona, że klikam "Opublikuj". A i jeszcze jedno, czasami piszę post nocą, a publikuję o 10 czy 12. Zdradzę Ci sekret- czas publikacji można ustawić 😉
Och, jaką burzę wywołało zdjęcie z Watykanu... z Krajna
A więc Drodzy... Dziękuje Wam, że jesteście ze mną i współtworzycie mój mały zakątek w sieci. Dziękuję za komentarze i wiadomości. Dziękuję nawet za te wylane na mnie wiadra pomyj. Dziękuję! Ale bez najmniejszych wyrzutów sumienia, bez mrugnięcia choćby kącikiem oka, blokuję wszystkich hejterów. Nie chodzi o to, żeby mi słodzić, ale o sposób przekazu własnych odczuć. Inaczej czyta się "Nie uważasz, że na tym zdjęciu odsłaniasz za dużo ciała?" niż "Jesteś dzi*ką i tłustą świnią. Jak można być takim kaszalotem i robić sobie tyle zdjęć", czy "Cięgle masz pryszcze i strasznie się zapasłaś. Może zamiast zdjęć jedzenia zacznij robić przysiady na treningu". Za dużo w życiu przeszłam, aby przejmować się tak niedojrzałą forma wyrazu.Dla tych Państwa mam tylko jedno przesłanie: WEŹ WYJDŹ STĄD! I CIESZ SIĘ WŁASNYM ŻYCIEM!
Niech cieszy Was każda chwila. Wczoraj już nie ma, jutro może nie nadejść...
Ci, którzy na prawdę mnie znają, wiedzą, że w tej wypchanej, ciężkiej torbie miałam książki od moich kochanych Czytelniczek, a nie grzanki. Ci, którzy na prawdę mnie znają, wiedzą, że we wszystko wkładam serce- nawet w zabawę w wyzwania i że ciesze się z każdego drobiazgu. Są osoby, które na prawdę chcą mnie poznać, rozmawiamy i spotykamy się- często spotkania z internetu przenieśliśmy do kawiarni. Oni mnie poznają...
Ci, którzy mnie znają, wiedzą skąd wziął się wianek z białych kwiatów i zielone włosy. Nie wiesz tego? A więc nie znasz mnie, dla Ciebie nadal jestem obca dziewczyną z internetu...
Jak myślisz, ile sekretów skrywa to zdjęcie?

niedziela, 22 lipca 2018

Świst, który mi Ciebie zabrał

Jak ogarnąć cały świat, kiedy przelatuje on między palcami? Jak wrócić do rzeczywistości, kiedy wyrwano mnie z marzeń? Jak odnaleźć siebie, kiedy zagubiłam się z Tobą? Jak wypowiadać słowa, kiedy nie potrafię rozszyfrować myśli? Jak wrócić, kiedy każda, choćby najmniejsza ścieżka, prowadzi do Twoich kochanych dłoni? 

Milcz, jeśli chcesz, ale ja nie mogę znieść tej ciszy... Przenika mnie i przywraca wspomnienia- teraz tak bolesne. Mój świat stał się niczym zniszczony wojną dom, w którego potłuczonych szybach hula teraz wiatr, który kiedyś był radością rozwiewającą moje włosy. To taka chwila, która zmieniła cały mój świat. Nie mam już nic w dłoniach- pozostał tylko szept na automatycznej sekretarce...

Mówiłeś, żebym nie bała się zmian, że to wszystko da się pokonać, bo Ty zawsze będziesz trzymał mnie za rękę. Gdzie teraz jest Twoja kochana dłoń? Dlaczego pokrywa ją kurz tamtej ulicy? Mówiłeś, żebym odważyła się być piękną i trzymałeś kciuki za każdą kolejną metamorfozę. Z kim założę się o kolejna zmianę? Z kim wybiorę fason nowej sukienki i kto spojrzy na to krytycznym okiem? Mówiłeś, żebym pisała, bo lubisz zatapiać się w lekturze. Kto teraz przeczyta kolejny rozdział? Kto ugłaszcze zmierzwione włosy? Kto sprowokuje do działania już od rana? Przecież "ona nie pozwoliłaby mi spać". Kto przyłoży dłoń do serca, żebym poczuła, że jeszcze bije, skoro wiem, że przestało? Kto otrze najmniejszą z maleńkich gorącą łzę? Kto pocałuje mnie w policzek na powitanie? Kto przysiądzie się na ławeczce i przerwie lekturę ukochanej książki? Kto szepnie w chwili zwątpienia: "Wierzę w ciebie Maleńka"?

Jak odnaleźć źródło, kiedy tylko Ty znałeś drogę do oazy? Jak iść dalej, kiedy piasek pali stopy, a ciernie ranią je tak dotkliwie? Jak wybaczyć sobie ostatni krzyk na Ciebie i oburzenie, że przylecisz przy następnej zmianie? Jak wybaczyć sobie, że nie pojechałam wtedy do Ciebie? Jak zrozumieć bezduszność i anonimowość wojny? Jak wybaczyć szept, który nie zdążył do Ciebie dotrzeć? Jak zrozumieć świst kuli boleśnie rozcinającej powietrze, ubranie, skórę, serce? Jak poczuć niedotknięte? Jak usłyszeć niewypowiedziane? Jak?

I choć Ciebie już nie ma, chociaż tamtej kuli nie mogli zatrzymać nawet mój i Twój Aniołowie, to czuję, że jesteś blisko... Czuję, jak w chwili zwątpienia, ogarniasz mnie tymi swoimi kochanymi ramionami i chowasz w nich całą. Czuję, że w podmuchu lipcowego wiatru schowany jest Twój szept...

Wróćmy tam jeszcze raz... Niech zakwitną kwiaty na pustyni... Niech bezdroża poczują znów czułość bosych stóp... Niech podmuch wiatru uniesie znów Twój szept i ciepło bicia Twego serca... Niech spieniona fala ukryje ślady naszych stóp, leniwie zostawianych na ukochanej plaży... 

Jak posklejać serce, które drżące zostało trafione przez cień kuli, która mi Ciebie zabrała? Wróć jeszcze raz- dla mnie... do mnie... Oddaj Boże coś zabrał... proszę... błagam... błagam...
Już nigdy nie usiądziemy nad urwiskiem... teraz będę tu palić światełka...

piątek, 20 lipca 2018

Dobre maniery. Poradnik dla dzieci.

Mlaskanie przy jedzeniu, mówienie z pełną buzią, wyścigi na schodach czy wygłupy w pociągu... Każdy z nas widział już tak zachowujące się Dzieci (a niekiedy, o zgrozo, również dorosłych!) oraz ich zakłopotanych Rodziców. O ile Maluszkom upiecze się na sucho, o tyle uczeń podstawówki powinien do pewnego stopnia opanować podstawy etykiety. Pomoże w tym książka kieleckiego Wydawnictwa Jedność "Dobre maniery. Książka, którą mieć wypada. Poradnik dla dzieci".
Dobre maniery. Książka, którą mieć wypada. Poradnik dla dzieci
Podobnie jak poradnik o pierwszej pomocy i ten poradnik jest moim zdaniem dedykowany nie tylko Dzieciom, ale i Rodzicom i Opiekunom. Pomoże nam w przystępny sposób przekazać wiedzę, która z pewnością ułatwi Dziecku zrozumienie jak powinno się zachowywać w konkretnych sytuacjach.
Jak wręczać imieninowe kwiaty Babci? 
W poradniku znajdziemy dziewięć krótkich opowiadań, pięknie ilustrowanych:
- Na schodach;
- Coś na ząb;
- Imieniny babci;
- W teatrze;
- Przyjęcie;
- Podróż;
- Piłka u sąsiada;
- Cisza nocna;
- W pociągu.
Po każdym opowiadaniu znajdziemy "stronę ku pamięci". Są na niej uwagi, podpowiedzi i wyróżnione, szczególnie ważne informacje, do zapamiętania przez Dziecko.
Po krótkim opowiadaniu znajdziemy stronę z ważnymi wskazówkami
Kilka danych technicznych:
Autor: Barbara Żołądek
Ilustracje: Ola Makowska
Stron: 40
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2017
Format: 20,5x28,5cm
Cena: 14,90 zł (teraz w promocji!)
Czy tak można pójść do teatru?
Naucz Dziecko, że pierwszeństwo mają wysiadający!
Książka ma być pomocą dydaktyczną. Pamiętajmy jednak, ze najwięcej Dziecko uczy się od nas, patrząc na nasze postępowanie. Widzi czy wsiadając do autobusu przepuszczamy starsze osoby czy pchamy się do środka między wysiadającymi. Słyszy czy mówimy "Dzień dobry" wchodząc do sklepu i czy podobnie witamy się z napotkanym na spacerze sąsiadem. Widzi czy śmieci, opakowania po ciasteczkach niesiemy do kosza, czy rzucamy je obok miejsca, gdzie słodkości zjedliśmy. Bądźmy więc przykładem dla naszych Pociech. Wtedy poradnik będzie tylko utrwaleniem wpojonych zasad. 
Jak postąpić, kiedy piłką stłuczemy szybę?
To zdjęcie dedykuję Rodzicom- Dzieci biorą z nas przykład w każdej sytuacji!