wtorek, 19 stycznia 2021

Małe

Jest taka książka, która trafiła w moje ręce pod koniec 2020 roku. Wzruszyła mnie od razu i wzrusza za każdym razem, kiedy po nią sięgam. Szwedka, Stina Wirsén, oddaje w nasze ręce niewielką książkę o wielkich i ważnych sprawach...
"Małe" Stina Wirsén
 
 
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Małe
Tytuł oryginału: Liten
Autor: Stina Wirsén
Ilustracje: Stina Wirsén
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2020
Wydawca: Zakamarki
Liczba stron: 33
Format: 21,5 x 15,5 cm
Cena wydawcy: 27,90 zł
Wiek: 4+


Pierwsze wrażenie? Niewielka książeczka z materiałowym grzbietem, szyta w środku (!). Białe kartki, niewielka ilość tekstu, wielkość liter również mała. Rysunki proste, kolorystyka dość uboga. Hmmm... Czy warto było nabyć tą książkę? Młody przeczyta ją jeszcze z trudem, bo czcionka niewielka, ale może nas pozytywnie zaskoczy? I zaskoczyła, bardzo, bardzo, bardzo...

 Małe, jak każdy z nas, lubi, kiedy jest dobrze...

O czym jest książka "Małe"? To krótka opowieść o małym, które nazywa się Małe i mieszka wraz z dwójką dużych- Jednym i Drugim. Jak to małe, lubi, kiedy w domu jest miło i panuje w nim spokój. Bardzo lubi też swoje przedszkole, gdzie jest jego ulubiona Pani i dużo innych małych. Niestety są takie dni, kiedy duże krzyczą na Małe i na siebie, a czasami te kłótnie są wielkie, ogromne i przerażają Małe. Po takiej awanturze Jedno wychodzi- znowu... Małe zostaje zupełnie samo. Małe widzi, że Drugie cierpi i chce je pocieszyć, ale ono tego nie chce. Tylko kto pocieszy Małe? Ono ZNOWU zostało SAME...I jest mu bardzo smutno- w brzuchu, głowie, w rękach... Małe jest całe smutne. Na szczęście jest Ktoś i Pani w przedszkolu... Czy jednak będą umiały pomóc Małemu?

Książka o Małym, tak na prawdę jest książką o wszystkich dzieciach, które nie czują się bezpiecznie w swoich rodzinach, domach. Autorka w krótkiej opowieści przekazuje nam i dzieciom ważne informacje. Pisze o prawie dzieci do miłości, szacunku i opieki. Szwedka podpowiada przede wszystkim dzieciom, że bardzo ważnym jest, aby potrafiły zwrócić się o pomoc, aby znalazły osobę, której mogą zaufać i która im pomoże. Ważne aby dziecko dobrze wybrało. Pani z przedszkola, to osoba, której można zaufać!

Przemoc psychiczna jest straszna i rani... Dzieci powinny czuć się w domu bezpieczne!
 
Straszne, że książka musi nam, dorosłym, uświadomić, że to co rani nas, nie pozostaje obojętne dla dzieci. One patrzą, czują, SĄ... One cierpią i potrafią zamknąć się w sobie, jeśli nie dostaną na czas niezbędnej pomocy. One nie rozumieją wielu rzeczy, które obserwują wśród dorosłych, a wtedy się ich boją...Jak pisze Stina: "Jest więcej małych, które przeżywają to, co Małe. Jest więcej małych, którzy boją się w domu. Jeśli się o tym powie, znajdą się duzi, którzy pomogą."
 Dorośli odpowiadają za dzieci i nie mają prawa ich krzywdzić!
 
To na nas, dorosłych, spoczywa OBOWIĄZEK opieki nad małymi. Mamy się o nich troszczyć, tłumaczyć, opiekować i kiedy trzeba głaskać i przytulać. To my mamy pocieszać dzieci, a nie one nas. Nie mamy prawa wywoływać w nich lęku. Nie wolno nam krzywdzić dzieci! Przemoc wobec dzieci jest najgorszą formą przemocy, która nigdy nie powinna się pojawić. A może ona przybrać różną formę- psychiczne znęcanie się nad dzieckiem, jest najbardziej okrutną i najbardziej dotkliwą formą przemocy, jaką my, dorośli, możemy zafundować dziecku. Nie mamy do tego prawa!
 
"Małe" to poruszająca opowieść, którą powinno się przeczytać razem lub osobno. Jest tak dla dzieci, jak i dla dorosłych. Tylko ostrzegam- wyciska łzy i to jedyny moment, w który dziecko ma prawo pocieszyć dorosłych. "Małe" jest idealnym wstępem do rozmowy z własnym dzieckiem, w której możemy zapytać czy są w naszym domu sytuacje, w których nie czuje się dobrze, w których jest mu źle i boi się być w domu. Warto też porozmawiać z opiekunami w przedszkolu i polecić im książkę do przeczytania dzieciom w grupie. Pozwoli to przekazać większej ilości dzieci, że obowiązkiem dorosłych jest dbanie o dzieci, a kiedy jest źle, mogą i powinny prosić o pomoc.

POLECAMY!!! POLECAMY!!! POLECAMY!!!

niedziela, 17 stycznia 2021

Słonecznik wyklejanka

 Pogoda za oknem typowo zimowa. Mróz i śnieg. Biały puch okrył świat, w tym nasze choinki- 2 już wsadzone i 2 czekające na wiosnę, aby wsadzić je w naszym maleńkim przyblokowym ogródeczku. Wyglądają cudnie niczym z widokówki. Jest też bałwanek, którego Piotruś ulepił z Tatą i postawili go na ramie balkonu, żebym mogła go obejrzeć. 
Nasz wyklejankowy słonecznik
 
Dziś zatęskniliśmy za latem i postanowiliśmy dodać odrobinę słońca w naszym domu. Tak właśnie powstał słonecznik. Jak go zrobiliśmy? Już piszę. A może i Wy zrobicie podobny?
 
Czego potrzebujemy?
1. Niebieska kartka lub pomalowana kolorem niebieskim.

2. Garść z czarnej bibuły (przy okazji rozwijamy motorykę małą robiąc kuleczki z bibuły).
3. Pomarańczowe i żółte płatki, które Dziecko musi samodzielnie wyciąć. Możecie wcześniej narysować ich kształt na kolorowym papierze. Nie przejmujcie się jeśli nie będą idealnie równe, takie same. Takie właśnie będą najpiękniejsze. Najważniejsze, że Dziecko się starało i zrobiło to samo pod Waszym nadzorem.

4. Zielony papier kolorowy na łodygę i liście. Dziecko może wyciąć je samo lub możecie odrobinę pomóc.
5. Klej i nożyczki. Przyda się podkładka z klipsem, dzięki której nasze dzieło nie będzie się ruszać, co zdecydowanie ułatwi nam pracę. 

My zaczęliśmy naszą pracę plastyczną od przyklejenia łodygi i liści. Po posmarowaniu kółka klejem Piotruś jedną przy drugiej przyklejał kuleczki z bibuły. Bardzo się starał, pilnował, żeby nie było żadnej luki.
Kiedy mieliśmy już ziarenkowy środek naszego słonecznika, przykleiliśmy pomarańczowe płatki. Ważne aby jednym końcem przylegały do czarnego bibułowego środka.
One stały się tłem dla radosnych żółtych płatków, przyklejonych w następnej kolejności. Klejem smarowaliśmy tylko część przylegającą do czarnego środka. Zewnętrzna część płatków może swobodnie odstawać od kartki.

Nasz słonecznik wywołał uśmiech na naszych twarzach. Wyszło nam słoneczko na błękitnym tle. Porozmawialiśmy jak są hodowane słoneczniki i czy można je mieć w doniczce. Opowiedziałam jak można zabezpieczyć je przed ptakami, aby nie wyjadły wszystkich smacznych ziarenek. Była zabawa i nauka. Był czas spędzony razem, a ten jest bezcenny.
 
MIŁEJ ZABAWY!

środa, 13 stycznia 2021

Słodka mama, czyli cukrzyca ciążowa

Jako Zasłużony Honorowy Dawca Krwi, badam się regularnie, minimum co trzy miesiące. Nigdy nie miałam problemu z podwyższonym poziomem cukru we krwi. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy usłyszałam kolejny z "wyroków" w tej ciąży, który przez niewiedzę, wydał się jeszcze bardziej przerażający. Na szczęście mój lekarz prowadzący poświęcił na wyjaśnienia taką ilość czasu, aby wyjaśnić mi wszystko i nieco uspokoić. Kolejną trudnością okazało się znalezienie diabetologa i dietetyka w dobie pandemii COVID-19. Dietetyka nie mam do tej pory, a po wielu przejściach udało się znaleźć diabetologa. Niestety w przypadku cukrzycy ciążowej liczy się czas, pacjentka powinna być przyjęta zaraz następnego dnia po stwierdzeniu powikłania. Czasy jakie mamy i koszmarny stan polskiej służby zdrowia spowodował, że mimo diety, było u mnie "za późno" i trzeba było włączyć insulinę. Okazało się, że świetnie skomponowałam dietę i insulinę przyjmuję tylko na noc- tzw. insulina długo działająca, ponieważ dalej występuje problem z podwyższonym poziomem cukru na czczo.
Stały zestaw kobiety z cukrzycą ciążową
 
Czym więc jest cukrzyca ciążowa? 
Najogólniej, cukrzyca ciążowa to nietolerancja węglowodanów, występująca w trakcie ciąży u kobiet, które wcześniej miały prawidłowy poziom glukozy we krwi i jest wynikiem zaburzeń gospodarki hormonalnej. 
Jest to najczęściej rozpoznawane powikłanie o charakterze metabolicznym w czasie ciąży. Dane o ilości ciężarnych, które niestety to dotyka, są bardzo różne: Polskie Towarzystwo Ginekologiczne (PTG) podaje, że jest to ok. 3-5% kobiet, a niektóre źródła wskazują około 12%. Często wskazuje się, że tak duży odsetek "słodkich mam" jest bezpośrednio związany z czynnikami takimi jak wiek,  rasa i pochodzenie, a także uwarunkowania genetyczne. Nie bez znaczenia jest preferowany styl życia.  
Warto podkreślić fakt, że w ciągu ostatnich 20-30 lat znacząco wzrosła zachorowalność na cukrzycę ciążową. Duże znaczenie ma wykrywalność tego powikłania na skutek znacznej poprawy jakości opieki nad pacjentkami ciężarnymi, którym zleca się szereg badań, w tym monitorowanie stężenia glukozy we krwi. Niestety cukrzyca ciążowa bezsprzecznie związana jest z coraz częstszym występowaniem nadwagi i otyłości wśród coraz młodszych osób, a także niewłaściwą dietą i brakiem aktywności fizycznej. Może pojawić się u każdej ciężarnej, jednak bardziej narażone są kobiety, które przed ciążą miały sporą nadwagę, lub w ich najbliższej rodzinie znane są przypadki cukrzycy typu II. Ryzyko wzrasta wraz z wiekiem i każdą kolejną ciążą, zwłaszcza, w sytuacji kiedy w poprzedniej ciąży stwierdzano podwyższony poziom glukozy. 
 
Nierozpoznana, nieleczona lub źle leczona cukrzyca ciążowa może spowodować przedwczesny poród, niedojrzałość metaboliczną wielu narządów płodu-zwłaszcza układu oddechowego (noworodki często rodzą się z zaburzeniami oddychania i niejednokrotnie wymagają – mimo porodu w terminie – podłączenia do respiratora), a także przerost mięśnia sercowego u płodu oraz związane z nim upośledzenie jego czynności po porodzie. Co chyba najgorsze, u ciężarnych z cukrzycą częściej dochodzi do zgonu wewnątrzmacicznego. Powikłaniem cukrzycy ciążowej jest też tzw. makrosomia. Najogólniej jest to ryzyko urodzenia dziecka o masie ciała za dużej w stosunku do wieku ciążowego- waży ono powyżej 4,2 kg. Tak duży dzidziuś to ryzyko przedłużonego i utrudnionego porodu, a także urazów okołoporodowych u mamy, ale i dziecka. Cukrzyca ciążowa może być przyczyną ostrzejszego przebiegu żółtaczki noworodkowej, a więc Wasz pobyt po porodzie w szpitalu może się przedłużyć. 
Ważne, aby przyszła mama czuła wsparcie w walce z cukrem
 
Rozpoznanie cukrzycy ciążowej: test pierwszy
Powikłań związanych z cukrzycą ciążową można uniknąć. Warunkiem jest odpowiednio wcześnie rozpoznane i prawidłowo leczone schorzenie. Niepokojącymi sygnałami mogą być zawroty głowy, omdlenia, silne pragnienie wywołane nadmiarem glukozy we krwi, tzw. suchość w ustach. Jednak, co bardzo istotne, u większości kobiet cukrzyca ciążowa nie daje żadnych objawów, rozwija się ona bezobjawowo, a to może skutkować groźnymi powikłaniami. Dlatego też testy na stężenie glukozy we krwi wykonuje się w ciąży kilkukrotnie. Pierwszy raz badanie przeprowadza się do 10 tygodnia ciąży, najczęściej glukometrem, czasami pobiera się dodatkową próbkę krwi z żyły. Badanie jest proste, krew pobierana jest na czczo. Celem tego badania jest ocena, czy przyszła mama nie choruje na cukrzycę, o której nie wie.
 
Rozpoznanie cukrzycy ciążowej: test drugi
Pomiędzy 24. a 26. tygodniem ciąży przeprowadza się drugi test. Jest to tzw. doustny test obciążenia glukozą. To bardziej czasochłonne badanie. Najpierw pobierana jest krew na czczo, następnie ciężarna musi wypić szklankę mieszaniny, zawierającą odrobinę wody i 50-75g glukozy- w zależności od zalecenia lekarza. Roztwór jest bardzo słodki, dlatego pielęgniarki pozwalają dolać sok z połówki cytryny. W aptece można też kupić glukozę smakową- cytrynową lub cytrynowo- miętową. Nie wpływa to na wynik badania, ale to poprawia smak mieszanki. Po wypiciu płynu ciężarna musi spokojnie siedzieć w poczekalni i czekać. Należy unikać ruchu (nie możesz spacerować, żeby było lżej znieść mdłości wywołane spożyciem "glutka"), nie wolno nic jeść ani pić.
Krew ponownie pobierana jest po godzinie i po dwóch godzinach. 
Niekiedy- zwłaszcza w prywatnych laboratoriach glukoza dostępna jest w gabinecie. Najczęściej należy ją przynieść ze sobą- do kupienia w każdej aptece. Wynik zazwyczaj jest do odebrania następnego dnia, a jeśli podpytasz panie pielęgniarki, na pewno powiedzą co im wyszło chwilę po pobraniu. 
Jeśli poziom glukozy we krwi nie przekracza 140 mg/dl, wszystko jest w porządku.
 
Rozpoznanie cukrzycy ciążowej: test trzeci (tylko w przypadku, jeśli w teście drugim zastosowano 50g glukozy)
Jeśli wynik drugiego testu doustnego obciążenia glukozą przekracza 140 mg/dl i nie jest wyższy niż 180 mg/dl, ciężarna jest kierowana na tzw. test diagnostyczny. 
Badanie to jest takie jak test drugi. W tym przypadku jednak roztwór jest słodszy – należy wypić 75g glukozy, a krew pobierana jest nie po godzinie, ale po dwóch godzinach od momentu jego wypicia- chyba, że lekarz zleci pomiar po godzinie i dwóch godzinach.
Jeśli wynik tego testu na czczo jest wyższy niż 90 mg/dl, a dwie godziny po wypiciu słodkiego roztworu – przekracza 140 mg/dl, przyszła mama otrzymuje skierowanie do poradni diabetologicznej lub do ośrodka położniczego, który zajmuje się leczeniem cukrzycy u kobiet w ciąży.
Wyniki niższe oznaczają, że pacjentka nie ma cukrzycy ciążowej. 
 
WAŻNE! Test obciążenia glukozy jest prawidłowo przeprowadzony gdy:
- jest wykonywany na czczo;
- poprzedniego dnia ciężarna ograniczyła do minimum ilość spożytych słodyczy;
- ostatni posiłek został spożyty najpóźniej 12 godzin przed wykonaniem testu. 
 
Test trzeci jest ostatnim i już się go nie powtarza – wyniki nieprawidłowe świadczą o obecności cukrzycy ciążowej. Kolejny badanie tylko niepotrzebnie wydłużyłoby czas do rozpoczęcia leczenia.
Oczywiście lekarz prowadzący może zadecydować inaczej. W pierwszej ciąży miałam 4 testy obciążenia glukozą, ponieważ lekarzy martwiły moje wyniki po spożyciu płynu, nie przekraczające 75 mg/dl. 
 
 
Cukrzyca ciążowa - leczenie 
Leczenie cukrzycy ciążowej rozpoczyna się wraz z wizytą u diabetologa. Pierwszym etapem zawsze jest zmiana diety. Ma ona unormować poziom glukozy we krwi. Najczęściej wizyta u diabetologa połączona jest z wizytą u dietetyka. W czasach pandemii COVID-19, jest to niestety praktycznie awykonalne. Ja ułożyłam swoją dietę sama, na podstawie literatury wskazującej co "słodka mama" jeść może, a czego powinna unikać. Moja dieta okazała się być dość skuteczna, ponieważ cukier po posiłkach spadł do pożądanego poziomu poniżej 140 mg/dl. Problemem pozostał jedynie poziom glukozy na czczo.
 
Przede wszystkim należy ograniczyć ilość spożywanych cukrów prostych (czyli np. słodyczy i soków owocowych) oraz tłuszczów. Dietę należy skomponować uwzględniając okres ciąży, masę ciała oraz poziom aktywności fizycznej. 
Włącza się kontrolowanie poziomu glukozy cztery razy dziennie: rano na czczo i kolejno godzinę po każdym głównym posiłku- śniadaniu, obiedzie i kolacji. Czasami koniecznym jest mierzenie glukozy dodatkowo po II śniadaniu i po podwieczorku. Do samobadania stężenia glukozy we krwi służą glukometry. Są to specjalne urządzenia. W skład zestawu (poza samym glukometrem), wchodzą tzw. pen do nakłuwania z cieniutką igłą i paski pomiarowe. Igłą nakłuwa się skórę na palcu i ustawia glukometr z włożonym paskiem tak aby pobrał odpowiednią ilość z pojawiającej się w miejscu nakłucia kropli krwi. Wynik jest dostępny na wyświetlaczu glukometru po kilku sekundach.
Zaleca się, aby poziom glukozy na czczo nie przekraczał 90 mg/dl, a po posiłkach – 140 mg/dl. 
 
WAŻNE!
Dieta w cukrzycy ciążowej jest bardzo podobna, jeśli nie taka sama, jak ta zalecana chorym z cukrzycą. Posiłki winny być dobrze skomponowane- muszą zawierać odpowiednie ilości węglowodanów, białka i tłuszczu oraz dostarczać odpowiednią ilość kcal ( najczęściej pomiędzy 2300 a 2500 kcal/dobę). 
Kobietom z cukrzycą ciążową zaleca się stosowanie tzw. diety bogatoresztkowej. Składniki "resztkowe" znajdują się w: jarzynach, niektórych owocach oraz w produktach zbożowych. Hamują one nadmierne wchłanianie glukozy. Należy unikać wszelkiego rodzaju słodyczy, ograniczyć dosładzanie napojów takich jak kawa czy herbata. Tłuszcze powinny stanowić ok. 30 proc. dziennego zapotrzebowania na energię. 
Podsumowując zalecana dieta powinna zawierać: 
- 40–50 proc. węglowodanów (wybrane owoce, ciemne pieczywo, płatki owsiane, kasze);
- 30 proc. białka (drób, ryby); 
- 20–30 proc. tłuszczów. 
 
Przede wszystkim, należy pamiętać, że nie ma diety uniwersalnej! Zalecenia dietetyczne układane są indywidualnie dla każdej pacjentki.
Jeśli po tygodniu stosowania diety poziom glukozy nadal jest wyższy niż zalecane wartości docelowe, niestety koniecznym jest wdrożenie leczenia insuliną.
 
 
Postępowanie codzienne przy cukrzycy ciążowej 
Kobieta musi zacząć systematycznie prowadzić specjalny dzienniczek samokontroli. Za każdym razem zapisuje się w nim poziom glukozy z pomiarów oraz wielkość przyjmowanych dawek insuliny. Dodatkowo trzeba założyć specjalny notatnik, gdzie należy szczegółowo notować wszystkie posiłki i przekąski, wraz z podaniem ich wielkości (ml, gr, ilość sztuk) i sposobu przyrządzania (gotowane, pieczone, surowe, kiszone). Pozwoli to na dokładną analizę na każdej wizycie u lekarza, które będą odbywać się minimum raz w tygodniu i wprowadzenie ewentualnych koniecznych zmian.
Ważna jest nie tylko odpowiednia dieta, ale także wysiłek fizyczny. Poprawia on spalanie glukozy, a także zmniejsza insulinooporność tkanek i zwiększa ich wrażliwość na insulinę. Jeśli więc ciężarna dobrze się czuje i nie ma innych przeciwwskazań, zalecane są specjalne zestawy ćwiczeń przyspieszających metabolizm. Może je wskazać lekarz, ale bez problemu znajdziesz je w internecie. Pamiętaj, że nie mogą one przeciążać Twojego organizmu- Ty i dziecko jesteście najważniejsi. Dostosuj ilość i intensywność ćwiczeń do swoich potrzeb i możliwości. Czasami wystarczającym i dozwolonym będzie spacer. Niekiedy z ćwiczeń trzeba zrezygnować. Wszystko z głową i w porozumieniu z lekarzem prowadzącym. Przeciwwskazaniem do ćwiczeń może być np. skracająca się szyjka macicy, ponieważ ćwiczenia w takim przypadku mogą doprowadzić do przedwczesnego porodu.

Cukrzyca ciążowa - niezbędne częste kontrole u lekarza
Ciężarne z cukrzycą ciążową zdecydowanie częściej muszą zgłaszać się do lekarza prowadzącego, aby kontrolować stan dziecka i przyszłej mamy. Idealnym schematem jest aby kontrole odbywały się co dwa tygodnie od momentu rozpoznania cukrzycy do 34. tygodnia ciąży, a następnie raz w tygodniu – po 36. tygodniu ciąży. W polskim systemie jest to jednak praktycznie niemożliwe i najczęściej odbywa się co 3 tygodnie, a po 36. tygodniu raz na dwa tygodnie. W szczególnych przypadkach lekarz prowadzący może zadecydować o obserwacji pacjentki na oddziale patologii ciąży. 
Podczas kontroli lekarz ocenia m.in. wielkość dziecka, ilość wód płodowych oraz stan ciężarnej. Sprawdzana jest praca serca maluszka przy użyciu kardiotokografii (KTG)- jest to jedno z przyjemniejszych badań, większość mam bardzo je lubi, bo może posłuchać pracy serca swojego dzieciątka. 
W związku z tym, że jeszcze kilkanaście lat temu ciężarne z cukrzycą często rodziły martwe dzieci, czasami wykonuje się dodatkowo ocenę profilu biofizycznego płodu, co ma pomóc zapobiec obumarciu płodu.
Poza wizytami u ginekologa, dochodzą cotygodniowe wizyty w poradni diabetologicznej. Diabetolog musi ściśle analizować wyniki pomiarów glukozy we krwi, które ciężarna musi skrupulatnie spisywać w dzienniczku samokontroli. Lekarz decyduje również o dawce podawanej insuliny, o konieczności jej zwiększenia, zmniejszenia lub zmiany.

 
Poród przy cukrzycy ciążowej 
Jeśli ocena stanu płodu podczas wizyt u ginekologa wypada pomyślnie, a leczenie i kontrolowanie poziomu glukozy we krwi przynosi dobre rezultaty, można poczekać z porodem do jego naturalnego terminu. W takim przypadku nie ma przeciwwskazań do porodu naturalnego. Co jednak ważne, nie powinien się on jednak odbywać w zwykłym szpitalu, lekarz wskaże ośrodek referencyjny, czyli szpital specjalizujący się w przyjmowaniu trudnych porodów.
Przy porodzie obecny będzie neonatolog, który bezzwłocznie po przyjściu dziecka na świat oceni jego stan.
 
Jeśli natomiast z mamą dzieckiem dzieje się coś niepokojącego, albo jest ono zbyt duże (waga powyżej 4200 g), ciąża często jest rozwiązywana wcześniej, niejednokrotnie poprzez cesarskie cięcie. Najkorzystniej jeśli ma to miejsce po 37. tygodniu ciąży, co związane jest z rozwojem układu oddechowego dziecka- jest ono wtedy na ogół już zdolne do samodzielnego oddychania. Jeżeli ciążę należy rozwiązać wcześniej, kobiecie podaje się specjalne zastrzyki, mające na celu przyspieszenie rozwoju płuc maleństwa.


Co dalej?
Po porodzie poziom glukozy we krwi matki zazwyczaj wraca do normy. Przez pierwsze dwa tygodnie połogu koniecznym jest regularne kontrolowanie cukry we krwi. Po 2–3 miesiącach (najczęściej ok 7-9 tygodnia) po porodzie należy wykonać test doustnego obciążenia glukozą 75g, który ostatecznie potwierdzi czy była to cukrzyca ciążowa, czy też przerodziła się ona w cukrzycę, której leczenie należy kontynuować po ciąży- wtedy pacjentka musi także po urodzeniu dziecka pozostawać pod opieką poradni diabetologicznej.
Oczywiście warto zachować czujność i od czasu do czasu kontrolować poziom glukozy we krwi.
 
Wszystkim "słodkim mamom" życzę zdrowia i dużo sił- zwłaszcza tym, które muszą przyjmować  insulinę. Sama muszę stosować insulinę długo-działającą na noc. Wiem jak trudne i uciążliwe jest życie z cukrzycą ciążową- ciągłe pomiary, wyliczenia, kontrola posiłków, notowanie wszystkiego. Dla mnie dodatkowym problemem okazało się podawanie insuliny, ponieważ sama nie jestem w stanie tego zrobić. Potrzebuję wciąż pomocy- samodzielne wbicie igły i zrobienie sobie "zastrzyka" przerosło mnie. Pamiętajcie, że nie musicie być ze wszystkim same- proście odważnie o pomoc. Nie trzeba być na siłę bohaterem, bo może się to skończyć traumą. Nie warto się męczyć. Są na świecie ludzie, którzy Wam pomogą i warto z tego skorzystać. Jesteśmy silne i wywalczymy zdrowie dla nas samych i dla naszych Okruszków, których maleńkie serca biją tuż pod naszymi. Ściskam Was mocno i proszę o trzymanie kciuków za mnie, za nas...

Jeśli macie jakieś pytania, zapraszam do kontaktu.

środa, 23 grudnia 2020

Boże Narodzenie 2020

 Kochani, te Święta Bożego Narodzenia będą inne niż zazwyczaj. Większość z nas spędzi je w niewielkim gronie najbliższych osób. Na zewnątrz brak śniegu, co również nie nastraja do celebrowania tych grudniowych Świąt. 

U mnie też dużo zmian. Dla tych, którzy obserwują mnie na Instagramie lub Facebooku, wiedzą, że jestem w ciąży i czekam na mojego Okruszka. Dawno mnie nie było tu na blogu, ponieważ to trudna ciąża, dlatego też nie chwaliłam się nią wcześniej. Walczymy o każdy dzień i spędzam je w łóżku, u  lekarzy, na terapii, badaniach, diagnostyce. Posypałam się, ale najważniejsze, że przekroczyliśmy już magiczny 30 tydzień. Teraz walka o kolejne miesiące, tygodnie i dni. Trzymajcie za nas kciuki!

Nasza choinka z 2019 roku

Życzę nam i Wam, aby te Święta były wyjątkowe mimo wszystko. Niechaj przy wigilijnym stole nie zabraknie najważniejszych w Waszym życiu osób. Talerze niech wypełnią się przysmakami, które lubicie i na które czekacie cały rok, bo nawet przygotowane w innym czasie, nie smakują tak dobrze, jak w ten magiczny wieczór. Światełka choinki, niech odnajdą bliźniaczy błysk w oczach osób zgromadzonych wokół niej. Prezenty oby były trafione, a jeśli nawet nie, to nie martwcie się- zawsze można je oddać na aukcję charytatywną. 😉 Pamiętajcie, że Wasze Święta nie muszą spełniać oczekiwań innych i jeśli nie lubicie karpia czy makowca, to nie muszą znaleźć się na Waszym stole. Niech tradycje będą Wasze, bo nikt nie przeżyje Świąt za Was i nikt nie będzie ich za Was wspominał. To Wasze Święta, tradycje i wspomnienia!

Dla wierzących ślę życzenia wielu łask bożych. Niechaj Nowonarodzony Chrystus przyniesie radość, która zagości w Waszych sercach. Niechaj wypełni je łaską i nadzieją. Zaufajcie Mu i oddajcie się w Jego ręce, a wtedy wszystko stanie się znośniejsze. Niech będzie ukojeniem i radością.

Wszystkiego co piękne! Cieszcie się sobą i doceniajcie każdą chwilę razem. Dobra i miłości!

Otoczcie się magią Świąt, bo ona rozpala cudowne ciepło w ludzkich sercach...

środa, 4 listopada 2020

Dobranoc, Trefliki na noc

Wychylają głowy z okopów zabawek, by ujrzeć wroga, który chce ich przepędzić i skazać na sen. Jak straszny to wróg wiedzą tylko dzielni żołnierze, których wysyła się na "tortury" sprzątania, zdrowej kolacji, mycia, a co gorsze- mycia zębów i wreszcie... snu... Tak właśnie można by opisać większość wieczorów w wielu domach gdzie są dzieci. Dzielni żołnierze to oczywiście maluchy, a rodzice to całe to zło, które zmusza ich do pójścia spać. Wydawnictwo Trefl postanowiło pomóc rodzicom w usypianiu dzieci. Przed Wami książka "Dobranoc, Trefliki na noc".

Dobranoc, Trefliki na noc

Kilka danych technicznych:
Tytuł: Dobranoc, Trefliki na noc
Autorzy: Liliana Fabisińska, Patrycja Wojtkowiak- Skóra, Martyna Jelonek
Ilustracje: KAZstudio S.A., Wydawnictwo Trefl Sp. z o.o.
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2020
Wydawca: Wydawnictwo Trefl Sp. z o.o.
Liczba stron: 248
Format: 15 x 21 cm
Cena wydawcy: 34,99 zł

Poznajmy naszych bohaterów...

Książka wydana bardzo ładnie. Estetyka zachowana na najwyższym poziomie. Twarda oprawa, to coś co docenią opiekunowie młodszych dzieci, bo dzięki temu, książka zdecydowanie "przeżyje" dużo dłużej.  W środku kredowy papier, przez co było mi trudno zrobić zdjęcia do recenzji- wybaczcie "prześwietlenia". Tekst z pewnością nie do samodzielnego czytania nawet przez 6-7-latki, ponieważ czcionka jest dość mała, a dodatkowo czytanie utrudnia różowe "cieniowanie" stron. Dzieci na pewno ucieszy duża ilość ilustracji, które są doskonale dobrane do opowieści. Kolory wyraźne, ale nie jaskrawe, nie męczą podczas czytania. Każda strona numerowana na dole. Tyle danych technicznych.

Do Rodziców słów kilka...

Co więc zawiera książka o przyjaźnie brzmiącym tytule? Otóż składa się ona z trzech części. Pierwsza jest skierowana do dzieci i rodziców, aby wskazać w czym właściwie może im pomóc. Zawiera też propozycje, które pozwolą zmienić wieczór w dobrą zabawę. Kolejno omawia się 10 rytuałów: oglądanie bajki, sprzątanie zabawek, wieczorna zabawa, przygotowanie pokoiku do snu, kolacja, kąpiel, mycie zębów, przebieranie w piżamkę, wieczorne wygibasy i czytanie książeczki- nawiązanie do kolejnej części. Po nich mamy już część przeznaczoną dla dzieci. Zawiera ona 15 krótkich opowiadań z życia tytułowej rodziny Treflików. Rozpoczyna się opowiadaniem "Wieczór pełen przygód", które pomaga pokazać dziecku, że wieczorem każdy ma swoje obowiązki- mama szykuje kolację, tata kąpiel, a dzieci muszą posprzątać pokój i umyć zęby. Po obowiązkach kolej na przyjemności- przytulanie i bajkę czytaną przez rodziców. Po opowiastkach dla dzieci znów mamy część "wspólną" z opisem kolejnych wieczornych rytuałów: plan na jutro, przytulanie, kołysanka i gaszenie światła.

Rytuały omawiane są dla dzieci i rodziców- część wyróżniona kolorowym paskiem po lewej stronie tekstu

Dlaczego uważam, że książka jest wartościowa, kiedy na rynku znajdziemy masę poradników, jak poradzić sobie wieczorem z dziećmi? Dlatego, ze nie jest to typowy poradnik. Bardzo podoba mi się omówienie rytuałów wieczornych, które przeznaczone jest dla dzieci i rodziców, z tym, że część dla opiekunów wyróżniona jest poprzez oznaczenie pionowym paskiem. Tak na prawdę nie podoba mi się w niej tylko punkt pierwszy, czyli oglądanie bajki. Nawet słowem nie wspomina się, że punkt ten można pominąć, a przecież oglądanie bajek nie jest niezbędne. Owszem podkreślone jest aby była to krótka bajka ok. 8-minutowa i nie później niż dwie godziny przed snem. Uważam jednak, że punkt ten można spokojnie pominąć. Następne punkty uważam za bardzo trafione, zwłaszcza punkt 10- czytanie książeczki. U nas jest to punkt, którego absolutnie nie można pominąć. Warto pamiętać, żeby to były krótkie opowiadania lub kolejne rozdziały w książce, tak aby nasza Pociecha niczego "nie przegapiła". Tu zabrakło mi uwagi, że powinno się czytać dzieciom codziennie przez minimum 20 minut. Książka "Dobranoc, Trefliki na noc" zawiera króciutkie ok. 5-minutowe bajki i wprawionego słuchacza na pewno jedna nie zadowoli. Ja musiałam przeczytać 4, aby podczas ostatniej usłyszeć przeciągłe ziewanie mojego Syna. Oczywiście jeśli nie czytaliście do tej pory Waszym dzieciom, to taka jedna treflikowa bajka na początek wystarczy. Bajki zdecydowanie pozwalają się dziecku wyciszyć. Warto więc zadbać, aby w jego pokoju nie byłą włączonych sprzętów typu radio czy telewizor, a telefon opiekuna, co chwila alarmujący o nowym powiadomieniu, powinien zostać w salonie lub jego gabinecie. Podoba mi się, że autorki dopuszczają słuchanie z dzieckiem audiobooków. Prawdą jest, że czasami rodzic po całym dniu pracy jest bardzo zmęczony, zwłaszcza jeśli część pracy wykonuje przed monitorem. Takie wspólne słuchanie pozwala na dodatkowe przytulanie, a więc mamy dzięki temu większą dawkę czułości i bliskości, której dzieciom bardzo brakuje.


Książka jest pięknie ilustrowana. Ilustracje są duże i zajmują większą część strony

"Dobranoc, Trefliki na noc" to książka, która pomoże rodzinom zadbać o wieczorne rytuały i umili ten czas. Z pewnością wskazuje kierunki i podpowiada wiele rozwiązań. Należy pamiętać, że są to wskazówki, a nie sztywne zasady. Słowa odnoście rytuałów kierowane do dzieci, pozwalają poczuć im, że one są ważne i współtworzą wieczorną atmosferę. Okazuje się, że to nie tylko decyzje rodzica, ale i dzieci są istotne i podejmując je wspólnie, tworzymy ciepło rodzinnych chwil. A po takim wieczorze wszyscy zasypiają z uśmiechem...

Dobrze zorganizowany wieczór, może stać się świetną przygodą

Dobranoc, Trefliki na noc....

niedziela, 25 października 2020

Baletnice. Przyjaciółki i rywalki. Francuski bestseller już w Polsce

Małe dziewczynki i nastolatki mają marzenia odnośnie swojej przyszłości. Najmłodsze chcą zostać księżniczkami. Po tych wszystkich falbankach i koronach przychodzą inne zawody i nasze małe księżniczki chcą zostać piosenkarkami, aktorkami, modelkami lub... baletnicami. Te ostatnie chcą zagrać w "Jeziorze łabędzim", godzinami chodzą na paluszkach i trenują piruety. Często zapisywane są więc na lekcje tańca, baletu. Te, które wytrwają w swoich marzeniach, starają się dostać do elitarnych szkół. Jedną z nich jest Szkoła Tańca Opery Paryskiej, która w stolicy Francji, mieści się przy Alei Tańca 20. Obowiązują tam bardzo surowe reguły, a poza "normalnymi" lekcjami, dzieci uczęszczające do tej szkoły mają zajęcia z tańca klasycznego i ludowego, pantomimy czy muzyki. Znaczna część z nich mieszka w szkolnym internacie, który staje się ich drugim domem, a współuczniowie rodziną, przyjaciółmi. I to właśnie tam poznajemy tytułowe baletnice.
Baletnice. Przyjaciółki i rywalki.
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Baletnice. Przyjaciółki i rywalki
Tytuł oryginału: 20, ellée de la Danse. Amies et rivales
Autor: Elizabeth Barféty
Ilustracje: Magalie Foutrier
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2020
Wydawca: Znak emotikon
Liczba stron: 160
Format: 15 x 21 cm
Cena wydawcy: 36,99 zł 
 
"Baletnice" to opowieść o nauce w elitarnej paryskiej szkole baletu. To historia rywalizacji między przyjaciółkami w wewnątrzszkolnym konkursie, który ma zakończyć się dla najlepszych uczennic występem na scenie opery paryskiej z największymi gwiazdami baletu. Poznajemy perfekcyjną Constance, spóźnialską i nieprzewidywalną Zoyę, blondwłosą Włoszkę- Sofię i pochodzącą z Martyniki Mayę. Do paczki należą również dwaj chłopcy- Bruno i Colin. Chłopcy kibicują dziewczynkom, z których tylko Zoya niekoniecznie chce walczyć o występ w operze.
Każdy rozdział "zaczyna" rysunek baletek
Podczas "walki" o występ, dziewczyny przeżywają wiele "życiowych problemów". Poznają nowe emocje, z którymi niekoniecznie dobrze sobie radzą. Odkrywają "sekrety" innych mieszkańców internatu i te, które siedziały w nich głęboko, a z których nie do końca zawały sobie sprawę.
Czasami tak trudno poradzić sobie z emocjami...
Tak na prawdę jest to opowieść Mayi, która jest bardzo pozytywnie nastawioną do życia dziewczynką. Stara się wszystkim pomagać i wspierać w trudnych chwilach. Niestety ma poczucie, że jest gorsza od innych, że lepiej ustąpić innym, który przecież są "lepsi" i zasługują na wszystko bardziej niż ona sama. W pewnym momencie nie wytrzymuje od nadmiaru emocji i wybucha. Po policzkach mimowolnie płyną łzy...
My pokolorowaliśmy naszą książkę, to pomogło nam oddać nasze emocje z nią związane, pokazało też jak odbieramy przeżycia młodych baletnic.
Jak zakończy się przygoda baletnic? Która z dziewczyn zdobędzie wymarzoną rolę? Czy Maya podda się i wróci do domu, rezygnując z marzeń? Czy przyjaźń przetrwa ten burzliwy czas? Wszystkie odpowiedzi znajdziecie w książce Elizabeth Barféty. To pierwszy tom bestsellerowej francuskiej serii "Baletnice". Książka w pięknej twardej oprawie- takie lubię najbardziej, bo gwarantują większą żywotność książki. Na różowej okładce ilustratorka przedstawiła nam całą paczkę głównych bohaterów. W środku znajdziemy lekko szarawe kartki z dość dużą czcionką, która ułatwia czytanie młodemu czytelnikowi. Całość podzielona jest na 10 rozdziałów bez tytułów. Treść uzupełniają czarno- białe ilustracje, które my standardowo pokolorowaliśmy. Nadało to naszym bohaterom wyrazistości, a naszą książkę spersonalizowało. Tak, wiem, dla niektórych to świętokradztwo, ale nas takie kolorowanie bardzo cieszy, a książka staje się jakby "bardziej nasza". 
"Baletnice" uczą, że o własne marzenia trzeba walczyć do końca!
"Baletnice" w piękny sposób przedstawiają relacje miedzy dziećmi, nastolatkami. Pokazują jak można poradzić sobie w wielu trudnych sytuacjach. Najbardziej podoba mi się to, że autorka pokazuje, że warto walczyć o siebie i swoje marzenia. Warto być dobrym dla siebie, dbać o własne uczucia, starać się je zrozumieć. Warto być przyjacielem dla samego siebie. Książka jest ogromną wartością nie tylko dla dziewczynek, ale i dla chłopców. Zawarte w niej uniwersalne przesłanie, powinniśmy jak najczęściej przekazywać naszym dzieciom. Z niecierpliwością wyczekuję, czy też raczej wyczekujemy, drugiego tomu. Chcemy poznać kolejne przygody baletnic i otrzymać kolejne wskazówki, które pokażą, że emocje dziecka, nastolatka są tak ważne i mają wpływ na to jakimi dorosłymi się staną. Piękna książka. Polecam każdemu- dzieciom, nastolatkom i dorosłym!

sobota, 17 października 2020

Króliczek Alilo

Pewnego dnia nad naszym domem zawisły czarne chmury. Nie mogłam uspokoić mojego Synka, który nagle stracił przyjaciela. Jak do tego doszło? Ktoś bestialsko wykradł go z szatni przedszkola. I wiecie, o ile nie zdziwiło by mnie, że jakieś dziecko zapragnęło mieć tego króliczka, o tyle nie rozumiem do dziś jego rodziców, którzy musieli zauważyć "nową" zabawkę swojej pociechy. Wystarczyło króliczka podrzucić, ale przedsiębiorczy opiekunowie tego nie zrobili. Mam tylko nadzieję, że po dziś dzień wasze dziecko cieszy nasz królik... Na szczęście sytuację uratowała Ciocia Ania Steć, która podarowała Piotrusiowi nowego Króliczka. Szczęśliwy, nie wypuszczał go z rączek przez kilka dni, nawet podczas kąpieli Alilo musiał stać i obserwować Smyka. Kiedy Piotruś zastanawiał się jaką klatkę zrobić dla króliczka, żeby nikt go znów nie porwał, Ciocia Ania znów rozgromiła smutek i Piotruś dostał niebieski króliczkowy plecaczek, dzięki któremu mógł go mieć zawsze przy sobie. Serce mojego Syna zasnęło tego dnia bez lęku. ANIU JESTEŚ WIELKA!!!
Przyjaciele od lat- Piotruś i króliczek Alilo

Co takiego ma w sobie ten króliczek? Dlaczego Alilo to dla nas zabawka na medal? Dlaczego króliczek Alilo jest z nami już tyle lat? Zacznijmy od krótkiego opisu.

Alilo Honey Bunny G6

Nasz królik Alilo, to Alilo Honey Bunny G6. Sam producent określa go jako zabawkę edukacyjną, która rośnie razem z naszym dzieckiem. Alilo = muzyka + bajki + zabawa + nauka. Króliczek opowiada bajki, a także śpiewa piosenki i kołysanki w kilku językach. Zdziwić Was może, że Wasze dziecko wybierze jako ulubioną piękną azjatycką kołysankę. Nagrywa głos i dźwięki. Jest lampką nocną, która nie razi dziecka, dzięki świecącym uszkom. 

Króliczek posiada gniazdo karty pamięci Micro SD z możliwością odtwarzania uprzednio zapisanych plików MP3 i dzięki temu może przechować wiele utworów muzycznych lub opowiadań. Możesz też wgrać tzw. biały szum, który pomoże ukoić najmłodsze dzieci. W zestawie dostajecie kartę pamięci i kabel USB, więc możecie aktualizować to, czego słucha Wasza pociecha, wgrać ulubione zestawy piosenek, kołysanek, "uspokajaczy". Dzięki funkcji nagrywania dźwięków, możesz nagrać bajkę dla Twojego Maluszka i dzięki temu łatwiej zaśnie, kiedy Ty nie będziesz mogła/ mógł być przy nim. A dzięki specjalnie zaprojektowanemu 52 milimetrowemu podwójnemu głośnikowi dźwięk będzie odtwarzany w bardzo wysokiej jakości. 

Alilo, to dobrze wychowany króliczek- sam się Wam przedstawia w instrukcji 😉

Króliczek Alilo  jest całkowicie bezpieczny dla małych użytkowników. Co najważniejsze, nie ma żadnych ostrych krawędzi i jest odporny na wstrząsy i upadki, których doświadcza każda dziecięca zabawka. Jako lampka sprawdza się idealnie, bo nie nagrzewa się, więc nie poparzy dziecka i nie stanowi zagrożenia pożarem. Ponadto miękkie silikonowe uszka wykonane ze specjalnego materiału, który jest zgodny ze standardami RoHS, a więc jest bezpieczny dla niemowląt i dzieci kiedy zapragną wgryźć się w świecące uszy. Idealnie zatem sprawdzi się przy ząbkowaniu. Króliczek jest bardzo łatwy w obsłudze, a uwierzcie, że dzieci szybko łapią co i jak i sami zdziwicie się, jak szybko Wasze dziecko zacznie samo przełączać na ulubione kołysanki lub bajki. Alilo ma ogonek w kształcie słodkiej kuleczki, który został specjalnie zaprojektowany dla małych rącze. To dzięki ogonkowi włączamy, wyłączamy i regulujemy głośność naszej zabawki. Królik ma blokadę, aby dziecko nie mogło bawić się przyciskami, ale jeśli przez przypadek wyłączy dźwięk, ratuje nas funkcja wznawiania, która pozwala na odtwarzanie w miejscu zatrzymania (wyłącza się po 30-tu minutach odtwarzania).

Słodki ogonek- pokrętełko i okrągły głośnik

Króliczek Alilo jest przyjazny dla środowiska. Nie musicie wciąż kupować i zmieniać baterii, ponieważ posiada bardzo wydajny litowo-polimerowy akumulator o dużej pojemności. Działa ok 5 godzin. Ponadto, możecie odtwarzać bajki lub używać króliczka jako lampki podczas ładowania, co czasami pozwoli uniknąć wieczornych łez, kiedy zapomnicie naładować akumulator w ciągu dnia. Za to posunięcie kłaniam się Twórcom nisko w pas. Oczywiście wtedy bezwzględnie powinniście czuwać przy dziecku, aż nie zaśnie. Nie zapominajmy, że to w takim przypadku zabawka w połączeniu z prądem.

Króliczka nie może zabraknąć wieczorem w łóżku Piotrusia

Dla dociekliwych napiszę tylko, że Alilo spełnia wszystkie wymogi europejskiej normy bezpieczeństwa, która określa jednolite wymagania techniczne dotyczące bezpieczeństwa artykułów dla niemowląt i małych dzieci oraz procedurę kontroli w całej Europie. Posiada również wiele nagród, wyróżnień i nominacji. Alilo to Zabawka Roku 2015, posiada Znak Jakości KIDZONE 2017, a także wyróżnienie  w Konkursie Świat Przyjazny Dziecku Komitetu Ochrony Praw Dziecka. Posiada też miano Najlepszej Zabawki Edukacyjnej Po prostu MAMA, którą przyznajemy króliczkowi Alilo wraz z Piotrusiem.

Królik Alilo jest z nami zawsze i praktycznie wszędzie. Ułatwia to króliczkowy plecak.

Piotruś wszędzie zabiera swojego ukochanego króliczka Alilo. Alilo zwiedza z nami, poznaje nowe miejsca i ludzi, pomaga uspokoić inne maluszki, urządza z nami mini dyskoteki, odwiedza muzea. Przeżył już wiele podróży, uderzeń i upadków, a wciąż jest jak nowy. Raz nawet udało się Młodemu prawie włożyć uszka do środka. Jak widzicie na zdjęciach, bez problemu wróciły na swoje miejsce. 

Dla mnie Alilo to wybawienie w te wieczory, kiedy padam na twarz. Opowiada wtedy za mnie ulubione bajki i utula do snu Piotrusia Jego ulubionymi kołysankami.

Alilo sprawdził się i sprawdza, kiedy muszę wyjechać np. na konferencję lub do pracy na dłużej niż na 1 dzień. Wtedy Piotruś słucha opowiadań, które dla Niego nagrywam. Mnie też uspakaja myśl, że słucha mojego głosu czytającego kolejny rozdział z książki, która leży przy łóżku, a nie obcej pani z internetu.

Podoba mi się też fakt, że mogę wgrać coś więcej niż to co dał nam na karcie producent. Piotruś lubi piosenki po angielsku i rosyjsku, a także rosyjskie bajki i opowiadania. Dzięki kablowi USB, sama decyduję czego może słuchać. To ciekawa opcja, która pomaga w nauce języków.

Alilo sprawdził się nam też jako DJ na imprezie dla dzieci. My spokojnie piliśmy kawę, a dzieci wybierając ulubione piosenki zrobiły sobie niezłą imprezkę. Widok dzieci tańczących przed królikiem "Kaczuchy" jest nie do przebicia. 😉

Decyzja oczywiście należy do Was, ale my z czystymi sercami i sumieniami POLECAMY!!!

Na koniec zobaczcie jakie kolory mają uszy Alilo, kiedy włączycie opcje lampki.