piątek, 14 września 2018

Pyłek na wietrze

Jestem pyłkiem na wietrze
Znikam wśród tłumu
Każdy, nawet niewielki podmuch
Sprawia, że możesz stracić mnie z oczu

Czasami siadam na liście dębu
Czasami opadam nań z lekkością
Czasami uderzam z impetem
Czasami siła wiatru sprawia, że przedzieram się przez zieleń

Odpoczywam na piasku w pełnym słońcu
Przymykam wtedy z błogością oczy
Blask sprawia, że nie dostrzegam świata wokół
Rozgrzewam ciepłem moje jestestwo

Ulatuję lekko nad torfowiskiem
Ocieram się o rzęsy łani wpatrzonej w dal
Przycupnę na chwilę w czerwieni płatka maku polnego
Oprószę mą suknię złotem pyłku z kwiatów jabłoni

Unosi mnie kolejny podmuch
Gdzie będzie mi dane wylądować tym razem?
Może w cieple Twych dłoni?
Przytul mnie zatem do serca
I kochaj... tak po prostu...
Daj porwać się wiatrowi

sobota, 8 września 2018

Fortalicja Zamek Rycerski w Sobkowie

Fortalicja w Sobkowie- miejsce idealne na spacer
Dziś z powodu mojej choroby będzie mniej tekstu, a dużo więcej zdjęć. Zapraszam Was do poznania kolejnego miejsca na mapie województwa świętokrzyskiego. 
Sobków to dawne miasto, a obecnie osada położona w gminie o tej samej nazwie, w powiecie jędrzejowskim i oczywiście w województwie świętokrzyskim. Wieś znajduje się częściowo w obszarze Doliny Nidy, częściowo zaś na Wzgórzach Sobkowsko-Korytnickich.
Sobków założony został w 1563 roku przez Stanisława Sobka z Sulejowa- kasztelana bieleckiego, starostę małogoskiego i podskarbiego wielkiego koronnego.
Zdecydowanie zachwycający widok
Jak dojechać do Sobkowa? Znajduje się około 12 km na północny wschód od Jędrzejowa- tu poprowadzą Was znaki drogowe. 3 km na północny zachód od samej miejscowości znajduje się stacja kolejowa Sobków- linia kolejowa nr 8 Warszawa Zachodnia – Kraków Główny. Także dla chcącego nic trudnego.
Teren wokół ruin jest zadbany i ładnie urządzony 
Miejsce, w którym znajduje się zespół podworski, położone jest nad brzegami rzeki Nidy. Składa się nań fortalicja (1560-1570), wewnątrz której znajdują się ruiny klasycystycznego pałacu (ok. 1770). Fortalicja pierwotnie zamknięta była z czterech stron murem obronnym z basztami. Do dziś zachowały się pozostałości murów i trzy baszty. Uwagę zwracają wczesnoklasycystyczne ruiny pałacu, z czterema jońskimi kolumnami w części środkowej. W elewacji południowo-wschodniej zobaczyć można ryzalit z zamurowanymi arkadami, półkolisty tympanon, w którym umieszczony jest kartusz stiukowy z rogami obfitości i girlandami oraz literami Stanisława Szaniawskiego i jego małżonki Anny z Kluszewskich. 
Obok ruin ustawiono repliki armat
Obiekt obecnie znajduje się w rękach osoby prywatnej. Został częściowo wyremontowany. Teren wokół obiektu jest zadbany, zachęca do spacerów i robienia pięknych zdjęć. W fortalicji urządzone są pokoje gościnne i restauracja „Pod zakutym łbem". Na teren obiektu wejść może prawie każdy. Kto nie może? Dowiecie się oglądając zdjęcia!
Miejsce zachęca do spacerów i zdjęć
Cały zespół fortalicji został wpisany do rejestru zabytków nieruchomych województwa świętokrzyskiego (nr rej.: A.159/1-4 z 29.06.1956, z 18.10.1956 i z 8.05.1971).
W Sobkowie zachowało się wiele detali 
 Nad ruinami powiewa flaga z orłem
 Spacerować po Fortalicji w Sobkowie może każdy
 Wiadomo kto wejść nie może 😉
 Wewnętrzne ściany ruin w Sobkowie
 Wnętrze ruin w Sobkowie
 Na zimowe przejażdżki w Sobkowie czekają już sanie
Bryczkami można się oczywiście przejechać
Podglądanie między ścianami
 W Sobkowie można swobodnie spacerować między murami
 Wejdźcie do środka i dotknijcie historii
Zwierzęta, w tym ptaki są tu mile widziane 
 Jesienią widać to co latem skrywa przyroda
 Ruiny w Sobkowie oprószone śniegiem
 Otoczenie ruin w Sobkowie zimą
 Zachwycający widok fortalicji w Sobkowie
 Zima dodatkowo zdobi szronem ruiny

czwartek, 30 sierpnia 2018

MILZU! Płatki śniadaniowe inne niż wszystkie

 Truskawki to idealny dodatek do MILZU!
Płatki śniadaniowe MILZU! poznałam w łodzi na śniadaniu podczas konferencji SeeBloggers. Ucieszyłam się, że to nie klasyczne płatki kukurydziane, ale żytnie ze wspaniałymi dodatkami, jak żurawina, miód czy rokitnik. MILZU! zafundowało nam pyszne śniadanie z ogromną ilością zdrowych dodatków w postaci świeżych owoców. Mogliśmy zaszaleć :) Wtedy też dość długo rozmawiałam o nich z Mārtiņš'em, który z pasją opowiadał mi o wszystkich rodzajach płatków. Dostałam od Niego płatki dla mnie (BIO z dodatkiem owsa), dla Piotrusia (kółeczka z dodatkiem kakao) i dla Po prostu TATY (z dodatkiem rokitnika). Opowiedział mi o firmie i idei, która jej przyświeca.
Kubeczek MILZU! na każda pogodę!
A więc po kolei. MILZU! to rodzinna łotewska firma, produkująca od września 2014 r. zdrowe, bogate w błonnik płatki śniadaniowe. Są to płatki pełnoziarniste z naturalnych surowców oczywiście z Łotwy. W odróżnieniu od najbardziej popularnych płatów kukurydzianych, MILZU! to płatki zbożowe z pszenicy i żyta. Warto zaznaczyć, że MILZU! jest obecnie największym producentem pełnoziarnistych płatków w kręgu państw nadbałtyckich. Misją MILZU! jest inspirowanie dzieci i dorosłych w zdrowym odżywianiu. 
Sami zobaczcie, że płatki śniadaniowe nie muszą być nudne i można z nich tworzyć pełnowartościowe posiłki i smaczne desery.
 Potrzeba Ci więcej słodyczy? Dodaj miodu :)
 Przekąska idealna- MILZU! i owoce
 Lubicie schrupać coś zdrowego w plenerze?
MILZU! to płatki wykonane z pełnoziarnistej mąki żytniej. Zawierają błonnik i witaminy, ale nie znajdziecie w nich środków barwiących, tylko naturalne składniki! Firma podzieliła je na 3 grupy: dla Dzieci, dla dorosłych i BIO.
Dzieci mogą wybierać pomiędzy: Umysł, Siła, Radość, Zwinność. Piotruś posmakował w MILZU! Siła. Są idealne również do pochrupania w trakcie oglądania bajki. To krążki z pełnoziarnistej mąki żytniej z dodatkiem pełnoziarnistej mąki owsianej – bogatej w błonnik i beta-glukany, działające dobroczynnie dla mikroflory jelitowej i odpowiadające za szybki rozkład cholesterol. Zawierają nierozpuszczalny i rozpuszczalny błonnik niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu, witaminy z grupy B (B1, B2, B5, B6 itd.), które odgrywają ważną rolę w procesach metabolicznych, uwalnianiu energii, a także stabilizują funkcjonowanie układu nerwowego. Zawierają witaminę E, która jako przeciwutleniacz działa na poziomie komórek w organizmie i kontroluje ilość selenu. W płatkach tych znajdziecie składniki mineralne takie jak fosfor, wapń, magnez, żelazo, cynk, miedź. Wszystkie pełnią ważną rolę w organizmie i dodatkowo służą jako przeciwutleniacze. Kakao dodano w małych ilościach.  Praktycznie taki sam skład mają MILZU! Siła, ale są w kształcie łódeczek.
MILZU! Radość to płatki w kształcie "ziareniek"
z dodatkiem oryginalnego miodu z Łotwy. MILZU! Zwinność różnią się od nich kształtem. "Doprawiono" je odrobiną cynamonu.
Zakochaliśmy się w płatkach MILZU!
Dorośli moją zasmakować w żytnich płatkach z żurawiną, z rokitnikiem zwyczajnym, z miodem i z kakao. Ja zdecydowanie postawiłam na rokitnik zwyczajny. Wykonane z pełnoziarnistej mąki żytniej z dodatkiem pełnoziarnistej mąki owsianej. W płatkach znajdziecie witaminy B i E, które nie są dodawane sztucznie, ale pozostają w ziarnach podczas procesu produkcji płatków. Zawierają składniki mineralne, takie jak fosfor, wapń, magnez, żelazo, cynk i miedź. Są idealne dla wegetarian i wegan. Co dla mnie ważne są z dodatkiem oryginalnego suszonego i zmielonego rokitnika zwyczajnego z Łotwy. Są bez środków barwiących, substancji typu E ani genetycznie modyfikowanych organizmów szkodliwych dla zdrowia.
 Rokitnik to idealny dodatek. Brawo MILZU! za pomysł!
 Na naszym śniadaniu nie może zabraknąć płatków MILZU!
Wersja BIO? Proszę bardzo. Do wyboru macie zwykłe żytnie, z miodem uzyskiwanym na Łotwie (Park Narodowy Gauja), miodowe kółeczka lub kulki kakaowe. Ja postawiłam na prostotę, bez dodatków i po raz kolejny nie zawiodłam się. Wykonane są z żytniej mąki BIO, pozyskane w biologicznie certyfikowanych gospodarstwach, z dodatkiem owsa BIO i szczypta soli. Zawierają witaminy B i E. Nie znajdziecie w nich żadnych sztucznych E, barwników czy produktów modyfikowanych genetycznie. To idealne płatki dla wegan. A i jeszcze dobra rada: przechowujcie je w suchym i chłodnym miejscu, wtedy dłużej będą smaczne i chrupiące.
 Deser z płatkami MILZU!
 MILZU! zwiększają możliwości twórcze w kuchni
 Codzienna porcja zdrowia
 Chętnie zjadam MILZU! ze świeżymi owocami
 Popołudniowa zdrowa przekąska
 MILZU! jako dodatek do lodów sprawdza się idealnie
 Przerwa w pracy? MILZU! na posterunku!
 Deser po niedzielnym obiedzie? Zaskocz gości dodatkiem z MILZU! z rokitnikiem
 MILZU! znajdziecie na półkach ze zdrowa żywnością
 SMACZNEGO!

wtorek, 28 sierpnia 2018

100 Lat Polskiego Lotnictwa Wojskowego

TYLE SAMO STARTÓW CO LĄDOWAŃ! Czego więcej można życzyć pilotom z okazji ich święta? Aby maszyny nie zawodziły, przyrządy nie wariowały, a człowiek się nie mylił. Aby pogoda sprzyjała lotom, akrobacjom i spełnianiu się w pasji.
Zegary oznajmiły, że czas świętować

O historii tego święta już pisałam i możecie poczytać o nim TUTAJ Ostatni weekend sierpnia planuję bardzo starannie i niezmiennie pod znakiem Międzynarodowych Pokazów Lotniczych AirSHOW w Radomiu. W tym roku plany nagle musiały ulec zmianie i mogłam cieszyć serce i oczy jedynie połowę sobotnich pokazów i całą niedzielę. Ponownie spotkałam się z Przyjaciółmi, ale i poznałam wielu wspaniałych ludzi. Podziwiałam, podziwiałam, podziwiałam. Były wspaniałe maszyny i genialni piloci. Był po prostu AirSHOW, a teraz są zdjęcia, wspomnienia i nowe numery telefonów. I mimo iż tegoroczne pokazy upłynęły przede wszystkim pod znakiem deszczu i błota, to i tak była moc. Cieszył każdy pokaz i każda akrobacja. Lotnicy z 22 państw: Austrii, Belgii, Chorwacji, Czech, Finlandii, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Jordanii, Litwy, Łotwy, Niemiec, Pakistanu, Rumunii, Szwajcarii, Turcji, Ukrainy, Wielkiej Brytanii, Włoch, USA, NATO i oczywiście z Polski pokazali sztukę pilotażu na najwyższym poziomie. Ponad 110 statków powietrznych i takie gwiazdy jak: „Biało-Czerwone Iskry” i „Orlik Aerobatic Team”, „Frecce Tricolori” z Włoch, „Patrulla Aguila” z Hiszpanii, łotewskie „Baltic Bees”, chorwackie „Wings of Storm”. Samolot wczesnego ostrzegania i kierowania AWACS, który wykonał niski przelot. 
Z uśmiechem na twarzy rozpoczęłam wizytę w Radomiu
Były też minusy. Organizatorzy kompletnie nie przygotowali się na ciągłe opady. Pomijam fakt zawieszenia czasowego i odwołania kilku pokazów, czy też ograniczeń w akrobacjach, bo bezpieczeństwo jest najważniejsze. Ludzie grzęźli w błocie idąc oglądać wystawę statyczną, kupić pamiątki lub coś do jedzenia czy chcąc skorzystać z toalety. Nie było się też gdzie schronić. Stoiska w strefie gastronomicznej, jeśli już posiadały namioty lub parasole, wystarczały dla garstki z tego ogromnego tłumu. Nie przewidziano też możliwości wyjścia i powrotu na pokazy, jeśli ktoś musiał opuścić teren lotniska, choćby po to aby się przebrać. Wystarczyło przystawić jakąkolwiek pieczątkę, że ktoś opuszcza lotnisko, tak, aby po zmianie ubrania na suche mógł spokojnie wrócić i dalej oglądać pokazy. Ja przewidziałam taką potrzebę i miałam ze sobą 2 zmiany suchych ubrań, a dzięki uprzejmości wystawców, mogłam przebrać się w dość komfortowych warunkach. Do poprawy drodzy Organizatorzy!!!
Moje ukochane "śmigiełka"
Z AirSHOW, jak zawsze, przywiozłam pamiątki: historyczne gry planszowe, książki, przepiękne albumy, w tym, przepiękny album od Polski Zbrojnej, plakaty, gadżety z tej edycji pokazów i zestaw nagród od Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej za zdobycie rekordowej ilości punktów w teście dla kontrolerów ruchu lotniczego- 17 na 21 możliwych. Pan, który reprezentował Agencję ze zdziwieniem stwierdził: "Czy pani wie, że pobiła pani rekord tegorocznych pokazów? Za taki wynik będzie specjalna nagroda, a nawet zestaw nagród." Jak zapowiedział, tak uczynił i dostałam całą torbę upominków i zaproszenie na październikowy nabór. Dla mnie był to duży sukces, tym bardziej, że z taką matematyką ostatni raz do czynienia miałam prawie 15 lat temu. 
Choć w tym roku zdjęć dużo mniej, a większość rozmazana przez deszcz, zapraszam Was na kilka fotograficznych wspomnień. Miłego oglądania.
Piloci chcieli pokazać wszystko, na ile pozwoliły warunki
Skoro Tygrysy, to musi być też ich maskotka
Narady i pogaduszki, często opowieści w różnych językach
Mimo deszczu na pokazach zjawiły się tłumy
Wystawa statyczna była urozmaicona
Zachwycający widok
Każdy z nas zna ten wiersz
Odejmowało mowę wszystkim
Jedna z najpiękniejszych ciężarówek jakie widziałam
Nie tylko Panowie byli zachwyceni
Przy tym olbrzymie rozbrzmiewała skoczna, radosna muzyka
Najbardziej obfotografowany kask AirSHOW 2018 ;)
Takie cudeńka tez mogliśmy podziwiać
I znów tygrysie paski...
Wystawa statyczna robiła wrażenie
Takiego misia nawet ja bym przygarnęła
Mimo deszczu Piloci pokazali swój talent
Rozejście
AWACS
Formacja w akcji
Wylądowali i zaraz sobie pomachamy ^_^
Symbol tegorocznego AirSHOW... Wypadałoby pomyśleć o strefie "handlowej"
Najsłodszy upominek od ekipy ze Słowacji ^_^