środa, 14 października 2020

Październik 2020- trudny czas

Ostatni czas jest dla nas wszystkich pewną nowością. Nie możemy wyjść z domu i swobodnie oddychając pójść na spacer. Nie możemy spokojnie, bez pośpiechu zrobić zakupów. Trudno, a będzie coraz trudniej, spotkać się ze znajomymi. Nikt nie chce narażać drugiej osoby, jeśli ma objawy przeziębienia, bo może to oznaczać, że dorwał go ten podstępny wirus. 
Czasami czuję się tak, jakby założono mi kajdany

Ze względu na moje zdrowie, jestem obecnie na zwolnieniu lekarskim. Praktycznie nie wychodzę z domu. Moje wyjścia związane są tylko z obowiązkami, których nie mam jak z siebie "zrzucić". Niestety nie mamy rodziny w Kielcach, która mogłaby pomóc nam w zaprowadzaniu i odbieraniu Piotrusia ze szkoły. Zgodnie z zaleceniami lekarza mierzę każdy krok i nasza wyprawa trwa zamiast 7, ok. 20-25 minut. Nie mogę też zaniechać wizyt u lekarzy i zleconych badań. Oraz bardzo podstawowych zakupów- chleb, kilka warzyw i owoców, coś na kanapki i na obiad. Są to niewielkie zakupy, bo nie wolno mi dźwigać. W sklepie spędzam dosłownie 10-15 minut. W moim przypadku to wyjścia wyższej konieczności. Nie chodzę na spacery, do kina, na shopping w galerii. Nie spędzam z Synem czasu na placach zabaw, w bawialniach czy innych tego typu miejscach. 

Obecnie w Kielcach obowiązują zasady strefy czerwonej. Codzienność stała się jeszcze trudniejsza. Jako, że w obecnej sytuacji zdrowotnej mam problemy z oddychaniem, mam zaświadczenie od lekarza, że nie powinnam zasłaniać ust i nosa. Ale zakładam przyłbicę. Też trudno mi się w niej oddycha, ale chcę dawać przykład mojemu Synkowi, że należy szanować zalecenia, przepisy i obostrzenia. Nie jestem wirusologiem i nie wypowiadam się o wirusach, bo moja wiedza i kompetencje w tym zakresie nie są na poziomie, na jakim mogłabym zabierać odpowiedzialnie głos w publicznej dyskusji. Nie zmienia to faktu, że cholernie denerwuje mnie, że nie mogę dostać się do lekarza, bo on boi się zakażenia, mimo, że mam aktualny wynik, który potwierdza, że jestem "COVID-UJEMNA". Wkurza mnie, że konsultacja dermatologiczna odbyła się przez telefon. Yyyyy? Jakim cudem lekarz ocenił moje zmiany skórne? Wkurza mnie, że wszystkim dzieciom z katarem i kaszlem, przepisuje się antybiotyk, bez osłuchania dziecka. Przez telefon stawiane są diagnozy! I to jest dla mnie skandal!!! Na domiar złego, ci sami lekarze bez ograniczeń przyjmują w swoich prywatnych gabinetach. Tam wirus już nie zaraża. Tam są już bezpieczni, bo chroni ich 200 zł z portfela pacjenta. W takim razie proszę zwrócić moje składki na nfz, bo "na fundusz" mnie nie chcecie przyjąć. Wtedy będzie mnie stać na wizyty prywatne u tych co prywatnie leczyć się nie boją...

Wkurzają mnie godziny dla seniorów, których ja muszę przestrzegać, ale oni już nie. I latają dziesięć ray w ciągu dnia do pobliskiego sklepu po bułeczkę, serek, pomidorka, masełko, 5 plasterków wędliny. Osoby z grupy podwyższonego ryzyka nie potrafią zrozumieć, że pewne zasady są dla ich bezpieczeństwa. Nikomu źle nie życzę, ale nie chciałabym, żeby lekarz stał przed decyzją komu dać respirator- staruszce, która być może walczyła o wolność tego kraju czy młodej osobie, która teraz swoją pracą walczy o jego rozwój.

Nie wrzeszcz na policjanta, który nakłada na ciebie mandat karny za niezakrywanie ust i nosa. To jest jego praca. Możesz odmówić przyjęcia mandatu, nawet nie posiadając zaświadczenia od lekarza. Wtedy sprawa jest kierowana do sądu i to on zadecyduje, czy mandat był słusznie nakładany czy nie.

Nie wrzeszcz na farmaceutów, którzy odmawiają ci sprzedaży leku, który jest wyłącznie na receptę. NIE MOGĄ! Odpowiadają za to karnie, dyscyplinarnie i finansowo. Zdajesz sobie sprawę, że dzięki recepcie płacisz za lek 5,50 zł, a bez refundacji kosztuje on 30 000 zł? Nie, to nie pomyłka. Jeśli farmaceuta sprzedałby ci ten lek, a ty nie przyniósł byś mu recepty, musi pokryć jego koszt z własnej kieszeni. To nie ich wina, że lekarze nie chcą przyjmować pacjentów. 

Nie wrzesz na sprzedawców, którzy grzecznie wypraszają cie ze sklepu, bo już przebywa w nim dopuszczalna liczba osób. Takie są przepisy i nikt nie będzie ryzykował zapłacenia wysokiej kary.


Pozwól mi mieć swoje zdanie. Nie mów mi, że to "koronaściema", że to "koronaświrus". Z tego co wiem, tez nie jesteś wirusologiem, ani nawet lekarzem internistą. Nie mów mi, że zakładam kaganiec na twarz, bo ja zasłaniam twarz zgodnie z wprowadzonymi zasadami w miejscach publicznych, tak jak powinno się robić również podczas grypy lub zakażenia innym wirusem, nie tylko koronawirusem. Jeśli jesteś taki odważny, to dlaczego nie zgłosisz się na ochotnika do pracy w DPSie lub na oddziale zakaźnym najbliższego szpitala? Tylko broń Boże nie zakładaj maseczki- przecież wirus nie istnieje, nie zarazisz się. Po co myjesz ręce po skorzystaniu z toalety? Przecież nie ma takiego obowiązku, a więc jest to sprzeczne z konstytucją. Dlaczego na wszelkich marszach zasłaniasz twarz maską, chustą, szalikiem? Nie masz wtedy problemu z oddychaniem? Nie musisz się ze mną zgadzać. Nie musimy mieć takiego samego zdania. Ja szanuję twój wybór, ale nie zmuszaj mnie, żebym przyjęła twój punkt widzenia za mój i jedyny słuszny. Pozwól mi się bać. Pozwól mi dokonać wyboru czy zakryję usta i nos. Dość mam już pseudo- celebrytów, którzy krzyczą, że maseczki to zło. Jeśli nosisz jedną i ta samą, niepraną maseczkę od marca, to masz rację- Szatan też by się jej bał. Ale możesz założyć przyłbicę- serio wirusom trudno przedostać się przez plastik. Pozwól mi zadecydować o dezynfekcji rąk. To moja decyzja, że moje Dziecko ma przypięty do plecaczka niewielki żel dezynfekujący. To moja decyzja, że podczas mycia rączek, mówi wierszyk, który sprawia, ze czynność ta trwa minimum 30 sekund. To moja decyzja, ze teraz częściej zmieniam w domu ręczniki, a ten "do rąk" co drugi dzień. To mój wybór, że unikam tłumów i większości miejsc publicznych. Twoja ideologia jest twoja, moja pozostaje moją. Ale nie mów, że jestem głupia, bo robię to, wszystko, żeby zminimalizować strach mój i mojej Rodziny. Ludzi, którzy mówili o HIV też nazywano głupcami. Ludzi, którzy mówili o prezerwatywach wyzywano od wariatów, szarlatanów, szatańskich pomiotów. Tak, tak, wiem- Ziemia jest płaska, na jej krańcach jest niekończący się wodospad, dysk dźwigają cztery słonie, a całość dryfuje we wszechświecie na skorupie wielkiego żółwia. A i jeszcze słońce krąży wokół naszej niebieskiej planety...


Dobrej nocy! Bądźcie zdrowi!!!

20 komentarzy:

  1. Tak, a na końcu tęczy jest garnek złota.
    Nie przebywam w Polsce i nie wiem, kiedy zobaczę moich bliskich. Zostaje telefon i skype i ogromna tęsknota. Polska firma od kilku lat oddelegowuje mnie do pracy za granicą. Tu też jest pandemia, nosimy maseczki i omijamy się jak trędowaci. Rękawiczki, żele, odstępy, jak automaty. Jestem tu już od kwietnia i niedługo potrzebny będzie mi psychiatra. Bo w tym roku do Polski nie wrócę. Tu też są antyszczepionkowcy i protesty.Tylko ja wiem, że wirus istnieje i nie wybiera.Tu lekarze przychodzą do domu, po leki byłam w przychodni. Każdy się boi, chociaż nie, tu są tacy, którzy wykrzykują, iż zarazę zesłał Allach, bo w niego tu większość nie wierzy. Mogłabym tak pisać parę godzin.
    Pozdrawiam i zdrowia życzę :-)
    Irena-Hooltaye w podróży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj się tam mocno! Też coraz mocniej odczuwam "skutki uboczne" tej całej sytuacji... Psychika to bardzo delikatna sfera, łatwo zaszkodzić, trudno naprawić...

      Usuń
  2. Mnie już te wszystkie obostrzenia,zakazy i nakazy męczą,a wszystko wskazuje,ze tez niebawem wskoczymy do czerwonej strefy. Przestrzegam zasad,ale bardzo bym chciala powrotu do normalnosci. Życzę Ci duzo zdrowia i spokoju!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tęsknię za normalnością. Tak bardzo chciałabym pójść z Synkiem na spacer, na plac zabaw, do kina...

      Usuń
  3. Wspaniały wpis, masz rację mnie też to wszystko denerwuje, że lekarze rodzinni zamiast stać na pierwszej linii frontu i pomagać zasłaniają się owym lękiem. Wybrałeś taki zawód to teraz go wykonuj należycie. Przez owe leczenie na telefon tyle pacjentów jest źle leczonych, diagnozowanych itd. Po co te godziny seniorów? Dla kogo to ulga? Bo na pewno nie dla nas. Dlaczego boją się wprowadzić konkretne zalecenia? Uhh zakończe ten komentarz słowami: trzymaj się kochana, dbaj o siebie i swoich bliskich ❤️

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowia Ci życzę przede wszystkim! Również dbaj o siebie i swoich bliskich.😘

      Usuń
  4. No tak. Tego lęku nie da się zlikwidować, minimalizuję go codziennie a i tak wybucha kiedy pomyśle o tym czy o tamtym. Jestem w grupie ryzyka z wielu względów, ale też prawie nie wychodzę z domu, licząc, że w sklepie jakoś mnie nie dopadnie, maseczki, rękawiczki, odkażanie, a jednam nie sypiam... Kiedy czytam o antymaseczkowcach mam ochotę... Nie, na nic nie mam ochoty, odbierają mi chęć do życia, mogą też odebrać życie. Niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie najbardziej denerwuje, jak wypowiadają się osoby bez wiedzy i kompetencji. Zgroza.

      Usuń
  5. Ostatnio widziałam bardzo przykrą sytuację, starsza pani chciała wejść do sklepu jako czwarta, bidulka została zjechana przez sprzedawczynię, a przecież staruszka nie rozumiała w pełni nałożonych przepisów, a wystarczyło trochę empatii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielu osobom puszczają nerwy. To działa w obie strony. Mój Ł. był w sklepie, już kończył zakupy i kazano Mu zostawić koszyk i wrócić za 2 godziny, bo zaczęły się zakupy dla seniorów. Paranoja. W takim razie niech nie przychodzą do sklepów w innym czasie.

      Usuń
  6. Kinga, jesteś pewna, że lekarze w przychodniach NIE CHCĄ przyjmować, a w prywatnych gabinetach już chętnie? Bo mi się wydaje, że to nie do końca tak. Ich też obowiązują procedury. Piszesz "nie wrzeszcz na policjanta"...ja chętnie policjantom z moich okolic...w każdym razie wrzeszczenie na niektórych to mało. Potrafią być chamscy, ordynarni i wykorzystują swoja przewagę.
    To nie zmienia faktu, że żyje się ciężko i bardzo Ci współczuję choroby. W tym momencie to prawdziwy koszmar. Też mnie denerwują ci wszyscy wymądrzający się co pozjadali wszystkie rozumy świata. Damy jednak radę, musimy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Gosiu, jestem pewna. Niestety lekarz odmówił mi wizyty w przychodni i ochoczo poinformował, że zaprasza do swojego gabinetu prywatnego. Wizyta 250 zł. Miał pecha, bo to nagrałam i wezwałam policję. Szybko przyjął mnie na fundusz. Nie znam policjantów w Twojej okolicy. Nasi są uczynni i pomocni. Czasami widać, że chcą pomóc,ale mają inne rozkazy. Oczywiście zawsze znajdzie się czarna owca, czy też... baran...

      Usuń
  7. Powiem Ci, że ja to mam ochotę bić i drapać ludzi, którym ciężko jest założyć maseczkę na twarz, bo nie będą chodzić w kagańcu. Oby los się na nich nie obraził, bo walka o każdy oddech nie należy do przyjemnych. Wszyscy żyjemy w tym trudnym czasie i wszyscy musimy zacisnąć zęby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo takich, którym nos wystaje. Takie zakładanie maseczki nie ma najmniejszego sensu.

      Usuń
  8. Każdy zakaz i nakaz wywołuje u mnie bunt, ale mimo to potrafię się do nich przystosować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że nie można się buntować, ale z głową i tylko wtedy, kiedy jest to uzasadnione.

      Usuń
  9. Jak patrze na to co się dzieje w naszym kraju to ręce mi opadają i tylko czekać Jak ludzie nie wytrzymają i wyjdą na ulicę... Ale nie z takim spokojem jak do tej pory biorąc udział w demonstracjach, o których w TV nie mówi się ale w zamieszkach...i oby nie było gorzej...
    Moje szczęście ze mieszkamy w Norwegii bo tu nie ma tego co w Polsce i oby ten kraj nie zwariował... tu żyjemy normalne tak jak przed tym wariactwem...
    Mimo że tu żyjemy normalnie bez takiego wariactwa jak Polsce też jestem zmęczona tą sytuacją bo chcę przyjechać do rodziców bez odbywania kwarantanny i czekam aż to się skończy i rządzący przejrza na oczy i zobaczą jakie piekło zgotowali swoim narodom...
    Tobie zycze duzo zdrówka i cierpliwości w tym okropnym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz to Ci zazdroszczę tej Norwegii. My mieszkamy w Polsce, a też ciężko spotkać się z Rodzicami. Jak przyjechali, to nie mogłam się Nimi nacieszyć.

      Usuń
  10. Ostrożność zachować trzeba, jednak strach jest złym doradcą. Trzeba zachować pozytywne nastawienie. Ignorować idiotów, nie brać udziału w nie swoich dyskusjach. Szkoda nerwów.

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdy tak czytam Twój wpis to mogłabym się obiema rękami podpisać. Nie piszę na ten temat, ale niestety mam podobne doświadczenia i obawy. Dużo zdrowia i sił dla Was :*

    OdpowiedzUsuń