poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Podzamcze Piekoszowskie

Rezydencja wojewody nadal jest okazała
Zwiedzając województwo świętokrzyskie, często zachwycam się pięknem miejsc, zabytków i przyrody. Wiele takich perełek można minąć. Warto wtedy zawrócić. Taki skarb znalazłam w Podzamczu Piekoszowskim. Tam gdzie droga w Podzamczu skręca ostro w prawo, za zakrętem znajdują się doskonale widoczne pozostałości pałacu. Polną dróżka można podjechać pod same ruinki z zaparkować auto.
Zapatrzeć się w tych ruinach nie trudno
Pałac wzorowany jest na kieleckim "zamku". Był on prawie wierną kopią Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach, co stara się wyjaśnić powszechnie znana legenda. Wzniesiono go ok połowy XVII w. Usytuowany na wzgórzu. Otaczały go podmokłe tereny, które z czasem osuszono i zamieniono na stawy. Stawy i mokradła pełniły funkcję wodnego systemu ochronnego. Architektonicznie założenie pałacowe pokazuje przemiany rezydencji zamkniętej w otwartą. Budynek pałacowy usytuowany był między ogrodem a dziedzińcem z podjazdem (otoczonym murem). Ufundowany był przez rodzinę Tarłów i pozostawał w ich rękach do 1842 r. Został opuszczony po pożarze około połowy XIX wieku. 
Niestety ruiny niszczeją coraz bardziej
Do dziś przetrwały mury obwodowe dwukondygnacyjnego pałacu w trój-kondygnacyjnymi wieżami w narożach. Wieże te pełniły dwie role: dekoracyjną oraz "mentalną", bo miały podkreślać "starożytność" rodowej siedziby.
Zasłuchana w legendę o białej drodze
Jesteście ciekawi legendy? Otóż wojewoda Tarło, uczestniczył w 1642 roku w przyjęciu z okazji ukończenia budowy kieleckiej rezydencji biskupów krakowskich. Zaprosił wtedy biskupa Jana Zadzika (ówczesnego wielkiego kanclerza), do siebie. Biskup znany był z pokpiewania ze swych gości. Zapytał więc wojewodę: "Pewnie sąsiad chce mnie pod włościańską strzechą ugościć?" Ten zaś z pychą odrzekł: "Proszę mi wierzyć, że podejmę waszą książęcą mość równie godnie i w siedzibie godnej jego ekscelencji. Przyjedziesz do mnie pierwszymi saniami."
Wojewoda jak rzekł tak uczynił. Budowa choć ruszyła bardzo szybko. Ukończono ją niestety nie na zimę, ale dopiero latem. Wojewoda był jednak zbyt dumny aby ponieść klęskę. Od granic wojewódzkiego majątku do bram pałacu biskup przejechał saniami... po drodze wysypanej białą solą.

Zapraszam Was na spacer po ruinach pałacu w Podzamczu Piekoszowskim...
 Ruiny zaczyna przejmować roślinność
 Lokalni "artyści" ozdabiają ściany pałacu
 Spójrzcie jakie wspaniałe sklepienie

2 komentarze: