wtorek, 11 października 2016

Multicooker Philips

Kochani, chciałabym Wam przedstawić mojego pomocnika w kuchni. Udało mi się po raz kolejny zostać ambasadorką marki Philips, a do testowania dostałam Multicooker HD3037/70.

To niepozorne urządzenie odmieniło moje gotowanie. Ale od początku. Kiedy kurier przyniósł nam paczkę, podekscytowana otwierałam ją razem z Piotrusiem, który podwędził od razu książkę z przepisami. Spodziewałam się ciężkiego urządzenia, które pięknie wygląda tylko na reklamie. I tu pierwsze zaskoczenie. Multicooker okazał się być lekki, bez najmniejszego trudu Piotruś (oczywiście z moją asekuracją) zaniósł go do kuchni. Wygląd bardzo estetyczny, przyjemny dla oka, kolor srebrno-biały idealnie pasuje do naszej maleńkiej kuchni.



Na początek postanowiłam "dać mu wycisk". Mąż mówił: "Może najpierw ryż, zobaczysz jak to działa, przetestujesz powoli?", na co odpowiedziałam: "Jak szaleć, to szaleć. Co mi po samym ryżu? Skoro taki multi to niech pokaże co potrafi!". I tak oto pierwszą potrawą były gołąbki. Jak je robiłam i jakie efekty? Czytajcie dalej.

Gołąbki w Multicookerze  Philips 3037/70
Składniki:
> 1 główka kapusty
> 1 kg mięsa mielonego
> 2 cebule
> 300 g ryżu
> 1 marchewka
> 2 łyżki koncentratu pomidorowego
> 1 łyżka cukru
> sól i przyprawy do smaku

Sposób przygotowania:
1. Liście kapusty umieścić w misie, zalać wodą.
2. Na urządzeniu ustawić program BOIL i gotować przez 10 minut.
3. Do mielonego mięsa dodać przyprawy, posiekaną cebulę i surowy ryż, dokładnie wymieszać.
4. Z powstałej masy ulepić kulki i zawijać w liściu.
5. Pokrojoną marchew i cebulę umieścić w misie, a na urządzeniu ustawić program STEW i czas 1 godzinę i 40 minut.
6. Po 10 minutach dodać wodę, cukier, sól i pieprz. W sosie umieścić gołąbki. Dodać koncentrat pomidorowy.

Niby takie proste, że wydawało mi się zbyt proste. Ale przecież lubię wyzwania. Co zmieniłam? Aby łatwiej poradzić sobie z liśćmi kapusty nie oddzielałam ich na surowo. W misie umieściłam całą główkę, dzięki temu liście odchodziły mi delikatnie i nie rwały się (na ten pomysł wpadłam po zmarnowaniu 2 pięknych, dużych liści). I zdecydowanie poleca Wam ten sposób. Mięsko doprawiłam tak jak lubimy. Ważę sobie ryż i nagle pojawia się myśl: "Ale jak to surowy? Przecież zawsze go podgotowywałam... A dobra co mi tam!". Dosypałam niepewnie ryż i wymieszałam. Cebulę też zawsze najpierw dusiłam. Ale jak test, to test. Ulepiłam sobie kuleczki i pozawijałam pięknie w listki. Szukam w przepisie informacji i podłożeniu liści na dno, ale nie widzę. Zaczynam zatem szukać intensywniej. O nie! Już zgodziłam się na surowy ryż i cebulę do farszu! Liście muszą być- zwłaszcza, że z Piotrusiem je uwielbiamy! Tylko jak to zrobić? Kiedy miałam już sosik, delikatnie w misie umieściłam najpierw 3 dorodne liście kapusty i dopiero na nich ułożyłam moje zawiniątka. Jeszcze koncentrat pomidorowy i zamknęłam pokrywę.
Po określonym czasie degustacja. PYCHA! Kapustka mięciutka, ryż dogotowany, cebula praktycznie niewyczuwalna. TEST ZDANY!

Następnego dnia robiliśmy kus-kus z warzywami! 12 minut i danie gotowe. Kolejne były klopski w sosie koperkowym, gulasz z ziemniakami i fasolą szparagową, wiele różnych zup i kilka "moich" dań, których nie znalazłam w książce z przepisami.

W piątkowy wieczór lubimy urządzić sobie "szwedzki stół" i miło spędzać czas razem, często oglądając jakiś film, a przed położeniem Piotrusia spać jakąś bajkę. Postanowiłam znów użyć Multicookera i zrobić nasze ulubione placuszki. Zawsze robiłam je troszkę inaczej, ale postanowiłam zaufać przepisowi.
Placuszki maślane
Składniki:
> 1 szklanka mąki
> 0,5 łyżeczki sody oczyszczonej
> 0,5 łyżeczki proszku do pieczenia
> 1 jajko
> 1 szklanka maślanki
> 1 łyżka cukru
> dodatki do gotowych placuszków np. syrop klonowy, dżem itd.









Powiem Wam szczerze, że nie dawałam tej maszynie wielkich szans, przy moich łakomczuchach. A jednak poradziła sobie swietnie, zaskakując mnie niejednokrotnie. Dzięki Multicookerowi Philips oszczędzam czas i miejsce w kuchni. Nie muszę też stać nad garnkami i pilnować czy przypadkiem nic się nie przypala, nie wylewa, nie kipi. Nie używam praktycznie w ogóle dodatkowych tłuszczy (np. do smażenia placuszków czy ryby), przez co dbam o zdrowie swoje i moich najblizszych. I teraz coś, czym chcę się z Wami podzielić. Przez 2 tygodnie testowania Multicookera zrzuciłam 2 kg! Wiem, że to nie jest fenomenalny wynik, ale biorą pod uwagę, że nie zmieniłam nawyków żywieniowych oraz stylu życia, to dla mnie bardzo dużo. "Winę" zrzucam na Multicookera, bo dzięki niemu ograniczyłam znacząco zużycie oleju w naszej kuchni.

GORĄCO POLECAM!!!

4 komentarze:

  1. Rewelacja :-) ja też chcę takie cudo :-) a te placuszki to jeszcze nigdy nie robiłam i koniecznie muszę je przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci serdecznie! Cena nie jest wygórowana, a korzyści ogromne!:)

      Usuń
  2. Rewelacja :-) ja też chcę takie cudo :-) a te placuszki to jeszcze nigdy nie robiłam i koniecznie muszę je przetestować ;)

    OdpowiedzUsuń