sobota, 22 września 2018

Nasze urwisko

Kiedy dusza z tęsknoty rwie się do nieba
Kiedy wino zaczyna rozlewać się
Ciepłem po całym ciele
Kiedy szum wiatru kołysze myśli
Przytłumione światło księżyca wyznacza szlak
Kroczę niepewnie, ale do przodu
Wprost ku naszemu sekretnemu miejscu
Już tam na mnie czekasz
Kiedy podchodzę blisko odwracasz się ku mnie
Na twarzach pojawia się uśmiech
Siadam na krawędzi urwiska
Przytulam się, obejmujesz mnie
Kładę głowę na Twym ramieniu
I rozmawiamy naszym milczeniem
***
Zerkam w dal pustym wzrokiem
Zimno, chłód przenika me ciało
Brak ciepła Twej kochanej dłoni
Braj silnego ramienia, abym miała oparcie
Brak tej ciszy naszej bezgłośnej rozmowy
***
Przychodzę tu czasami, aby odetchnąć głęboko
Przymykam oczy i odchylam głowę
Patrzę w niebo, wpatruję się w księżyc
Jest tak jasny jak wtedy w Bieszczadach
Kiedy zachodzi za chmury to znak
Wstaję, powoli kieruję się na ścieżkę
Tylko ta cholerna różnica...
Dziś nie złapiesz mnie
Kiedy poślizgnę się na kamieniu...
Tęsknię Przyjacielu!
Usiądź ze mną na urwisku choć jeszcze jeden raz...

6 komentarzy:

  1. Jak wiele wspomnień mam związanych z Bieszczadami, cieszy mnie zwłaszcza to, że niosą w sobie pozytywne nuty. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ładnie napisane. Dzisiaj wspominalam dzieciństwo i dla mnie takim miejscem jest wieś. U dziadków byłam szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładnie napisane :) od serca...

    OdpowiedzUsuń
  4. Każde wspomnienie miłych rzeczy jest super

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie bylam w Bieszczadach ale chetnie bym pojechala

    OdpowiedzUsuń
  6. Jest taki rodzaj pustki, której nie da się wypełnić. Czasem gdy ktoś odchodzi, przepada z nim wielka część naszego świata. I góry wydają się bez niego trudniejsze do zdobycia, a urwiska są bez niego groźniejsze. Sztuką jest pozwolić sobie na tęsknotę i żyć dalej.

    OdpowiedzUsuń