czwartek, 3 sierpnia 2017

Bez Ciebie

Ktoś mi kiedyś powiedział, że najtrudniej jest wracać i trwać w miejscach, które odkryliśmy z Kimś kochanym, bez tej osoby. I wiecie co? Miał całkowitą rację. Tak strasznie boli serce, kiedy tracimy Kogoś, na widok Kogo serce radośnie wyrywa się z piersi. Jak trudne stają się spacery po parku, gdzie razem podziwiało się kwitnące kasztany. Jak ciężko wzdycha się na widok ławki, gdzie rozmawialiśmy pierwszy oraz ostatni raz, ogrzewając wzajemnie zziębnięte dłonie...

Patrzę w niebo i z bólu przymykam oczy- dziś chciałby unieść się ku słońcu, a pozostaje tylko cisza. Idę ulicą, czuję bruk śródmieścia pod stopami i poranną ciszę uśpionych jeszcze kamienic. Zerkam na mijany hotel, łza kręci się w oku- tu ukryliśmy się przed lipcowym, nocnym deszczem o 3 nad ranem... I okno z zapierającym dech w piersiach widokiem. Pamiętam jak powtarzaliśmy te nasze nocne wyprawy i ucieczki do "naszego" hotelu, do "naszego" pokoju.. Pamiętam Twój równy, spokojny oddech bladym świtem, kiedy odsypiałeś nasz "Star Walk", a ja obok na kanapie po raz kolejny czytałam ukochaną książkę Coelho i podkreślałam w niej podpowiedzi dla mojego serca. Wtedy nie rozumiałam co chce mi ono powiedzieć. Myślami byłam daleko. Tak, to prawda. Wolałabym wtedy być z mężczyzną, który tak nie nękałby mojego serca. Z takim mężczyzną, z którym mogłabym cieszyć się upływającą chwilą, bez najmniejszej obawy, że stracę Go następnego poranka, kolejnego nieubłaganie zbliżającego się dnia. Bez nerwowego zerkania na dziwnie głośno cykający zegarek, bo czas płynąłby wolniej, a my oboje moglibyśmy bez drżących serc, spokojnie trwać w milczeniu. Nie spieszylibyśmy się z rozmowami, bo na to mielibyśmy cale życie. 

Dochodzę do tej "naszej" ławeczki, którą za każdym razem teraz przeklinam w myślach. Tu po raz pierwszy oraz po raz ostatni milczeliśmy tak naprawdę. I nie była to wymuszona cisza, nie było to milczenie strwożonego serca. To było nasze milczenie i nasza cisza. Mówiło wszystko, a memu sercu szeptało, że czasem nie warto wszystkiego do końca sobie wyjaśniać... I to nasze wspólne słuchanie muzyki... I ten strach, bo to wszystko było dla nas takie zupełnie nowe i nieznane, a nowość i strefy nieznane napawały nas lękiem, który zagłuszaliśmy ciszą... Cholerna ławka!

Pora na kawę- poranna wystygła, a sam zapach nie zdołał mnie obudzić. Pytanie czy chciałam się obudzić? Czy chcę usłyszeć od świata, że Ciebie już nie ma? NIENAWIDZĘ TAKIEJ KAWY! Czarna jak noc i gorzka jak smak porażki, kiedy dobiegasz na metę jako czwarty... Ty ją uwielbiałeś, więc dziś, obiecuję, nawet raz się nie skrzywię i wypiję czarną jak noc, mocną jak przyjaźń, która zrodziła się z milczenia i gorzką jak żal po iskrze, która uciekła w obłoki... A przecież mogła spopielić połacie złotej pszenicy....

Leć Przyjacielu i niech niosą Twe serce skrzydła, albo... przecież wiesz.... A ja przymknę oczy na "naszej" ławce, grzejąc dłonie na kubku z małą czarną... I niech ta cholera- łza toczy się leniwie po policzku, bo 214 będzie na zawsze nasz, Izrael to nie koniec świata...


22 komentarze:

  1. Aż mnie ciarki przeszły , jakie to smutne , przytulam Cię Kochana wirtualnie .Tak bardzo chciałabym się z Tobą spotkać 🍀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja Kochana dziękuję! Koniecznie musimy się spotkać! KONIECZNIE!:*

      Usuń
  2. Piękne, aż sama łza w oku się kreci

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest świetny wpis Mała... dociera głęboko, bo każdy ma gdzieś w sobie taką cholerną ławkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana! Pomyśleć, że tak kochałam tą ławkę... tą cholerną ławkę...

      Usuń
  4. Uderza w serce i daje do myślenia ... każdy boi się takich momentów i takich chwil trzymaj się kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję... Niestety pewne wiadomości uderzają w nas jak grom z jasnego nieba- za szybko, zbyt nagle, bezpowrotnie paląc nasze serca...

      Usuń
  5. Przepiękny tekst aż łezka w oku się zakręciła!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mała, to tylko kilometry... Musisz tylko odnowić paszport, bilet dostaniesz! Izrael to nie koniec świata! Bartek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bartuś,tylko ile razy w roku można lecieć do Tel Avivu? Wiesz, że ja trzymam kciuki jak nikt inny i zawsze będę powtarzać to życzenie: "Miech Twe serce niosą skrzydła Poruczniku!"

      Usuń
  7. To musi być wspaniała Przyjaźń- nic tylko pozazdrościć!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nice You are writing. I had to translate it, but I burst out crying. WRITE BOOKS!!!! LeChiffre

    OdpowiedzUsuń
  9. 214? Tego chyba tylko nie zrozumiałam. Całość piękna, wzrusza i dale do myślenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. A 214... Cóż Ci co powinni, wiedzą co oznacza ;)

      Usuń
  10. Przytulam! Głowa do góry, smutek nie trwa wiecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkładam już pieniądze na bilety lotnicze...

      Usuń
  11. Ty weź się za pisanie książki, co :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Które wydawnictwo odważy się to wydać?

      Usuń