piątek, 2 czerwca 2017

Góra Dobrzeszowska- zapomniane słowiańskie sanktuarium

Piękna i przebogata była wiara naszych przodków. Obecnie praktycznie obca i nieznana jest młodym pokoleniom Polaków. Zewsząd słyszymy wypowiedzi tych, co twierdzą, że Polska i jej kultura zbudowana została na chrześcijaństwie, podczas gdy było na odwrót. Nasza kultura w znacznym stopniu wywodzi się z kultury czasów przedchrześcijańskich, a dawnym wierzeniom i zwyczajom nadano wymowę chrześcijańską. Święta katolickie, takie jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc w swej elementarności ludowej i kulturowej są świętami naszych dziadów, poświęcone i przystosowane dla Boga, dla "TEGO, KTÓRY JEST".

Dziś będzie trochę tekstu i bardzo duuuużo zdjęć. Podzielę się z Wami moja pasją, archeologią i pokażę jeden z niesamowitych zabytków województwa świętokrzyskiego. Magię tego miejsca czuje się w każdym kamieniu, który tam leży!

Każde, nawet najmniejsze wzniesienie, kryje w sobie jakąś tajemnicę. Góra Dobrzeszowska wznosi się na wys. 367 m n.p.m. w Paśmie Dobrzeszowskim Gór Świętokrzyskich. Na jej szczycie założono rezerwat przyrody „Góra Dobrzeszowska”. Rezerwat Góra Dobrzeszowska, to potrójny rezerwat-archeologiczny, przyrodniczy i geologiczny. Teren rezerwatu objęty jest ścisłą ochroną! Dla mnie oczywiście najbardziej istotne jest, że w 1977 roku został wpisany do Rejestru Zabytków, wtedy Województwa Kieleckiego, a niedługo będzie przepisany do Rejestru Zabytków Archeologicznych Województwa Świętokrzyskiego jako miejsce kultu pogańskiego. WAŻNE SĄ KAMIENIE- sterty kamieni uformowane w kamienne wały rękami setek ludzi przed wiekami, ponad dwunastoma dodam. Świątynia pustki, ciemności i milczenia...

Interesująca jest już sama sceneria odkrycia i metody pracy archeologów-ekipy Pani Eligii Gąssowskiej, analogiczne do poszukiwań starożytnych miast Majów. Na szczycie góry, w zaroślach gęstego lasu, piętrzyły się stosy kamieni o niewyraźnym, zagadkowym wątku. Trzeba było niezwykle ostrożnie wykarczować krzewy, ściąć paprocie, aby nie poruszyć kamieni. Każdy mógł być całkowicie rozmyślnie zataszczony w to konkretne miejsce. Praca była trudna, mozolna,ciężka, ale pozwoliła rozpocząć badania.

Skalę obiektu można przedstawić w liczbach: obwód pierwszego wału 262,5 m, drugiego 260 m, trzeciego 332 m. Wysokość wałów: pierwszego 1,66 m, drugiego 1,34 m, trzeciego 1,93 m. Kamienie na budowę wybierano z zachodniego zbocza góry. Przed ich ułożeniem trzeba było oczyścić szczyt- do tej pory nie oszacowano nakładu pracy, którą trzeba było wykonać wznosząc sanktuarium. Wewnętrzny wał, obejmujący szczyt góry jest pełną elipsą. Kolejne dwa wały o kształtach półksiężyca, łączą się z pierwszym po zachodniej stronie. Są tu stopnie kamienne wiodące od podnóża góry do wnętrza kamiennych kręgów. U ich zachodniego styku, znaleziono kamień z podłużnym wyżłobieniem. Sądzi się, że był to kamień ofiarny. Pośrodku odkryto pokaźnych rozmiarów głaz – tzw. kamień centralny, który być może przedstawiał jakieś bóstwo. Tego nie wie nikt.

Ciekawostką jest fakt, że znaleziska ceramiki, narzędzi i innych przedmiotów zlokalizowane były poza obrębem kamiennych wałów. Czyżby zatem niczego tam nie było? Było! Pustka i milczenie. Sanktuarium istoty, do której nikt nie miał dostępu. Wewnątrz wałów znaleziono grubą na 3 m warstwę spalenizny, a więc palono tu duże ogniska. Podobnie w dwóch zaokrągleniach wału w konstrukcjach przypominających kamienne skrzynie. Ognie palono w punktach wyznaczających cztery strony otaczającego świata. Datowanie resztek drewna z warstwy spalenizny pozwoliło ustalić czas działania świątyni na plus minus 796 rok. A zatem odkryto miejsce rytualne użytkowane w czasach umacniania się na naszych ziemiach niedawnych przybyszów - plemion słowiańskich. Co istotne, brak znalezisk wewnątrz wałów oznacza, że ludzie wchodzący do sanktuarium musieli zachowywać idealną próżnię, czystość i spokój miejsca.Być może dlatego składano ofiary poza obrębem wałów?

Otaczanie świętych miejsc na szczytach gór wałami usypywanymi z kamieni znamy też z innych gór: Ślęży, Raduni i Wieżycy w Masywie Ślęży, a w Górach Świętokrzyskich na Świętym Krzyżu, być może na Górze Siniewskiej.

Było to miejsce święte, święty krąg, święta góra, miejsce spotkań, modlitw bądź składania ofiar. O ludziach, który zamieszkiwali te tereny mniej więcej w VIII w. n.e. wiemy niewiele. Brak niestety sprawdzalnych źródeł pisanych lub są one mało wiarygodne, bądź bardzo enigmatyczne. 

Wierzenia germańskich i słowiańskich ludów, które ścierały się na tej ziemi i przenikały nawzajem mają wiele wspólnych cech. Oba na przykład tworzyły święte miejsca ku czci swoich bogów, do których ograniczały dostęp. Symbolika pustki, ciszy i ciemności, zasada negacji wszystkiego co stanowi rzeczywistość, by „coś” niematerialnego stało się aktem znana jest we wszystkich kulturach. Symbolikę tą znajdziemy w Germanii Tacyta, gdzie ciszą właśnie rozpoczynano rytualne zgromadzenia odbywające się w miejscach świętych, nocą. U Skandynawów występował tajemniczy bóg ciszy lub rozważnego i uroczystego milczenia. U Celtów podczas majowego święta Beltaine w nocy przybywały z zaświatów duchy przodków i demony, zbliżały się do siebie i przenikały światy- „ten” i „tamten”, a więc bez wyjątkowej potrzeby człowiek nie opuszczał domu. Robiono to jedynie aby wypytać przodków o dalsze losy.

Na Górze Dobrzeszowskiej uderza całkowity brak pozostałości składanych tu krwawych ofiar. Zidentyfikowano owszem podwalinę pod ołtarz i kamień ofiarny na zewnątrz wałów. Być może krwawe ofiary jednak składano, tylko potem starannie usuwano je ze świętej przestrzeni? Może  były tu ukrywane w pustce, ciemności i milczeniu? Może stanowiły niedostępną zwykłym wiernym tajemnicę tych miejsc?

Wiele jest takich gór, wiele takich miejsc, których tajemnicy być może nigdy nie rozwikłamy... 

I jak powiedział mój Przyjaciel: „I tylko innemu Bogowi je poświęcamy…”

A może czas wyprosić obcego i powrócić do swoich słowiańskich Bogów?

Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam. Teraz zapraszam Was na zdjęcia, dużo zdjęć! Były robione tuż przed nadejściem ciepłych dni- stąd czapki i kurtki ;) Dzięki temu kamienie, wały, całe sanktuarium było doskonale widoczne.
Mamusiu chodź szybciutko
Szukając leśnych wróżek
Już niedługo będzie z "tego" piękna paproć
Po drodze na szczyt mijamy wieżę do obserwacji
Ślady działalności użytkowników motocykli terenowych. Niestety Policja rozkłada tylko szeroko ręce, podobnie Nadleśnictwo
Wał
WOW! Ile kamieni!!!
Przyroda czaruje
Kamienie wyściełane mchem zapraszają, by przysiąść
Chrześcijanka w sanktuarium pogańskim
Wszystkie ścieżki wiodą na szczyt
"Radosna twórczość" współczesnych
Wał kamienny na Górze Dobrzeszowskiej
Przechodzimy przez "bramy" w wałach sanktuarium
Przy znaku pomiarowym
Szczyt zdobyty! Zapatrzony Piotruś przy punkcie pomiarowym Góry Dobrzeszowskiej
Mamusiu to są stare kamienie?
Odpoczynek
Posiłek wśród głazów
Rwana chałka z truskawkami- pyszota!
Na szczycie sanktuarium Góry Dobrzeszowskiej
Posiłek po trudach wspinaczki
Na szczycie!
W takich "drzewnych kieszonkach" często zbiera się deszczówka
Chodzimy tylko po ścieżkach
Kamienie na jednym z wałów
Kolejny fantazyjny kształt kory
Podobno mogły stąd staczać się obcięte głowy...
Ile wysiłku wymagało wtoczenie tych głazów na samą górę
A może ktoś tu mieszka?

Słoneczko operowało dość mocno, ale nie mogło zabraknąć pamiątkowych zdjęć przy tablicy.
Oczarowały nas "malownicze" pnie
Huba
Po terenie Rezerwatu poruszamy się tylko wyznaczonymi szlakami!
Połamane, stare drzewa zostają na swoim miejscu.
Zawilce w tym roku kwitły wyjątkowo długo
Możecie spokojnie zjeść na świeżym powietrzu.
Piękne i pyszne fiołki- idealne do sałatki. Pamiętajcie, aby nie zrywać ich na terenie Rezerwatu!!!
Przez Rezerwat biegnie szlak rowerowy. 

4 komentarze:

  1. Kinga, jestem zafascynowana kulturą słowiańską i jestem jak najbardziej za tym, by prawdziwa historia ujrzała światło dzienne.
    Najpierw byli Słowianie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kinga, jestem zafascynowana kulturą słowiańską i jestem jak najbardziej za tym, by prawdziwa historia ujrzała światło dzienne.
    Najpierw byli Słowianie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam takie miejsca, która mają w sobie tyle historii...
    Warte do obejrzenia. Każde miejsce zobaczone jest naszą własnością. A czas spędzony z dzieckiem jest wyjątkowy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Są miejsca i historie, która zapierają dech w piersiach.

    OdpowiedzUsuń