Podobno pierwszy "bunt" dziecka pojawia się miedzy 18. a 26. m.ż. U nas by się zgadzało, bo Młody ma 22 miesiące. Macie podobnie? Jak sobie z tym radzić? Walczyć czy pozwolić, żeby dziecię się wyszalało? Co radzą eksperci?
Dlaczego dziecko tak się zachowuje? Dlatego, że powolutku rozumie, że jest indywidualną personą, zdaje sobie sprawę ze swojej odrębności (ja i mama to nie jeden organizm), przez co pojawia się odruch obronny tejże indywidualności. Jednocześnie Maluch odczuwa potrzebę zależności i bliskości. Skomplikowane prawda? Dlatego tez nasz Skarb troszkę się "gubi", wielość uczuć i tak ogromne ich zróżnicowanie stwarza napięcie, a Dziecko nie jest w stanie nad nim zapanować. Stąd te skrajne emocje
Ten mały Człowiek potrzebuje konkretów. Warto pozwolić Dziecku wybierać,ale jednocześnie trzeba wyznaczyć jasne granice. Ja przedstawiam Młodemu 2, góra 3 propozycje- nie chcę aby zbyt duża ilość możliwości Go przytłoczyła i zdenerwowała. Granice wyznaczone przez rodziców dają Dziecku poczucie bezpieczeństwa i uporządkowania sytuacji życiowej.Najgorszym rozwiązaniem jest wzajemne przekrzykiwanie się. Zamiast tego warto postawić na kreatywność- ja staram się przedstawić Piotrusiowi ciekawą alternatywę dla działań, których zabroniłam. Nie pozwalam skakać z łóżka na podłogę, ale robimy stertę z kołder i poduszek, na która moja Pociecha uwielbia się rzucać, a latem u Dziadków wykorzystujemy trampolinę. Należy pamiętać, ze Dziecko potrzebuje aprobaty rodzica, dlatego chwalę Piotrusia za wszelkie sukcesy- duże, małe i zupełnie maleńkie. Nagradzam Go barwami za to jak pięknie tańczy, jak zjada sam serek, kiedy zanosi pieluszkę do kosza, mówię jaki jest mądry i kochany, przytulam, a za zrobienie siku na nocniczek dostaje mandarynkę/ khaki/ jabłuszko, a czasami nawet mleczną kanapkę, kiedy sam przychodzi do łazienki i ściąga ubranka, żeby zasiąść "na tronie". Nagroda nie musi być duża, ważne, że się pojawia, a Dziecko widzi jak bardzo jesteśmy z Niego dumni. To pomaga Mu budować Jego pewność siebie i poczucie własnej wartości.
Jak rozsądnie stawiać granice w wyborze? Ja stosuję taktykę "zamienników" Jeśli chcę, żeby Młody zjadł kanapkę, proponuję Mu wybór dodatków. Nie pytam "czy zjesz kanapeczkę?" tylko pytam co chciałby mieć na chlebku i podsuwam produkty na desce. On wybiera, więc czuje się ważny i samodzielny, ale Jego decyzje są w zgodzie z moimi planami- w ostateczności zjada to co sama bym Mu dała. Jeśli chcę, aby zjadł serek, nie pytam "zjesz serek?", tylko "Który serek chcesz?"- zjada serek, którym chciałam Go nakarmić, ale sam wybiera smak- u nas często kończy się zjedzeniem obu :P
Pamiętacie z jakim rozdrażnieniem my dorośli czasami mówimy: "Nie rozkazuj mi!"?. Podobnie reaguje Dziecko. Nie ma sensu kłótnia ze zbuntowanym dwulatkiem. Aby przekonać Go do swoich racji, warto w prozaiczne czynności wprowadzić odrobinę zabawy. Czasami Młody nie chce się położyć np. do zmiany pieluszki, wtedy biorę Go na ręce i udajemy samolot- strzelamy do niewidzialnych celów, latamy po pokoju i lądujemy na wyznaczonym miejscu, gdzie robimy "wymianę towaru" ^_^
Pamiętaj, aby nie krytykować Dziecka, bo jest ono na to zbyt male- nie zrozumie, nie przyjmie, poczuje się złe i niepotrzebne. Jeśli Łobuziak coś przeskrobie trzeba z Nim o tym porozmawiać, wytłumaczyć, pokazać, ze takie zachowanie sprawia Rodzicom przykrość, ale nie krytykować Dziecka!!!
I temat rzeka, czyli Mamo przygotuj się na słowo "nie"
Poproszony o przyjście do łóżka Piotruś odwraca się w drugą stronę, biegnie do Taty i słyszę tylko oddalające się "nieeee". Zakładam Mu jedną skarpetkę, drugą właśnie ściąga. Zakładam bluzeczkę, On ściąga spodenki. Zakładam czapkę, On rozsuwa kurteczkę. A tak wyglądała ostatnio nasza rozmowa podczas ubierania się do domku w żłobku:
- Byłeś grzeczny w żłobku?
- Nie.
- Zjadłeś wszystko co Ciocie dawały?
- Nie (zjada wszystko i dodatkowo podkrada innym dzieciom)
- Bawiłeś się ładnie?
- Nie! (bawił się!)
- Idziesz do domku?
- Nie. (podaje czapkę)
- Zostajesz w żłobku?
- Nie!
- Jesteś głodny?
- Nie.
- Masz pełny brzuszek?
- Nieee.
- Idziemy na spacer?
- Nie.
- Kochasz Mamę?
- Nieee (śmieje się)
- A dasz buziaka?
- Nieee (nastawia policzek do całowania)
- A przytulisz Mamę?
- Nie, nie, nieeee. Mama? Nieeee! (przytula mnie mocno!)
Słowo „nie” pojawia się rano po otwarciu oczek i znika dopiero kiedy zaśnie wieczorem. "Nie" to odpowiedź na pytania, polecenia, zakazy. Na całe szczęście nasz Smyk czasami tylko płacze, kiedy nie dostaje tego co chciał, ale zdarzają się dzieci, które płaczę, krzyczą i nawet zaczynają bić siebie i rodziców, co najbardziej daje nam Rodzicom w kość w tzw. miejscach publicznych.
Musimy pamiętać, ze taki "bunt" jest Dziecku bardzo potrzebny. Każde Dziecko przechodzi ten etap rozwoju bardzo indywidualnie- jedne spokojnie, inne bardzo buntorniczo. Specjaliści zgodnie twierdzą, że nie ma dobrego wychowania bez stawiania rozsądnych granic. Pokazują one, czego się od Dziecka oczekuje, a czego Mu nie wolno. Należy pamiętać też, aby nie były zbyt restrykcyjne i wygórowane- Malec musi im sprostać. Konsekwencja, pokora i uśmiech potrafią zdziałać cuda!
Prawda Synku?
NIEEEE!!! ;)





















































