czwartek, 3 grudnia 2015

Mój (prawie) 2latek się buntuje

Podobno pierwszy "bunt" dziecka pojawia się miedzy 18. a 26. m.ż. U nas by się zgadzało, bo Młody ma 22 miesiące.  Macie podobnie? Jak sobie z tym radzić? Walczyć czy pozwolić, żeby dziecię się wyszalało? Co radzą eksperci?

Dlaczego dziecko tak się zachowuje? Dlatego, że powolutku rozumie, że jest indywidualną personą, zdaje sobie sprawę ze swojej odrębności (ja i mama to nie jeden organizm), przez co pojawia się odruch obronny tejże indywidualności. Jednocześnie Maluch odczuwa potrzebę zależności i bliskości. Skomplikowane prawda? Dlatego tez nasz Skarb troszkę się "gubi", wielość uczuć i tak ogromne ich zróżnicowanie stwarza napięcie, a Dziecko nie jest w stanie nad nim zapanować. Stąd te skrajne emocje

Ten mały Człowiek potrzebuje konkretów. Warto pozwolić Dziecku wybierać,ale jednocześnie trzeba wyznaczyć jasne granice. Ja przedstawiam Młodemu 2, góra 3 propozycje- nie chcę aby zbyt duża ilość możliwości Go przytłoczyła i zdenerwowała. Granice wyznaczone przez rodziców dają Dziecku poczucie bezpieczeństwa i uporządkowania sytuacji życiowej.Najgorszym rozwiązaniem jest wzajemne przekrzykiwanie się. Zamiast tego warto postawić na kreatywność- ja staram się przedstawić Piotrusiowi ciekawą alternatywę dla działań, których zabroniłam. Nie pozwalam skakać z łóżka na podłogę, ale robimy stertę z kołder i poduszek, na która moja Pociecha uwielbia się rzucać, a latem u Dziadków wykorzystujemy trampolinę. Należy pamiętać, ze Dziecko potrzebuje aprobaty rodzica, dlatego chwalę Piotrusia za wszelkie sukcesy- duże, małe i zupełnie maleńkie. Nagradzam Go barwami za to jak pięknie tańczy, jak zjada sam serek, kiedy zanosi pieluszkę do kosza, mówię jaki jest mądry i kochany, przytulam, a za zrobienie siku na nocniczek dostaje mandarynkę/ khaki/ jabłuszko, a czasami nawet mleczną kanapkę, kiedy sam przychodzi do łazienki i ściąga ubranka, żeby zasiąść "na tronie".  Nagroda nie musi być duża, ważne, że się pojawia, a Dziecko widzi jak bardzo jesteśmy z Niego dumni. To pomaga Mu budować Jego pewność siebie i poczucie własnej wartości.

Jak rozsądnie stawiać granice w wyborze? Ja stosuję taktykę "zamienników" Jeśli chcę, żeby Młody zjadł kanapkę, proponuję Mu wybór dodatków. Nie pytam "czy zjesz kanapeczkę?" tylko pytam co chciałby mieć na chlebku i podsuwam produkty na desce. On wybiera, więc czuje się ważny i samodzielny, ale Jego decyzje są w zgodzie z moimi planami- w ostateczności zjada to co sama bym Mu dała. Jeśli chcę, aby zjadł serek, nie pytam "zjesz serek?", tylko "Który serek chcesz?"- zjada serek, którym chciałam Go nakarmić, ale sam wybiera smak- u nas często kończy się zjedzeniem obu :P

Pamiętacie z jakim rozdrażnieniem my dorośli czasami mówimy: "Nie rozkazuj mi!"?. Podobnie reaguje Dziecko. Nie ma sensu kłótnia ze zbuntowanym dwulatkiem. Aby przekonać Go do swoich racji, warto w prozaiczne czynności wprowadzić odrobinę zabawy. Czasami Młody nie chce się położyć np. do zmiany pieluszki, wtedy biorę Go na ręce i udajemy samolot- strzelamy do niewidzialnych celów, latamy po pokoju i lądujemy na wyznaczonym miejscu, gdzie robimy "wymianę towaru" ^_^ 
Pamiętaj, aby nie krytykować Dziecka, bo jest ono na to zbyt male- nie zrozumie, nie przyjmie, poczuje się złe i niepotrzebne. Jeśli Łobuziak coś przeskrobie trzeba z Nim o tym porozmawiać, wytłumaczyć, pokazać, ze takie zachowanie sprawia Rodzicom przykrość, ale nie krytykować Dziecka!!!

I temat rzeka, czyli Mamo przygotuj się na słowo "nie"
Poproszony o przyjście do łóżka Piotruś odwraca się w drugą stronę, biegnie do Taty i słyszę tylko oddalające się "nieeee". Zakładam Mu jedną skarpetkę, drugą właśnie ściąga. Zakładam bluzeczkę, On ściąga spodenki. Zakładam czapkę, On rozsuwa kurteczkę. A tak wyglądała ostatnio nasza rozmowa podczas ubierania się do domku w żłobku:
- Byłeś grzeczny w żłobku?
- Nie.
- Zjadłeś wszystko co Ciocie dawały?
- Nie (zjada wszystko i dodatkowo podkrada innym dzieciom)
- Bawiłeś się ładnie?
- Nie! (bawił się!)
- Idziesz do domku?
- Nie. (podaje czapkę)
- Zostajesz w żłobku?
- Nie!
- Jesteś głodny?
- Nie.
- Masz pełny brzuszek?
- Nieee.
- Idziemy na spacer?
- Nie.
- Kochasz Mamę?
- Nieee (śmieje się)
- A dasz buziaka?
- Nieee (nastawia policzek do całowania)
- A przytulisz Mamę?
- Nie, nie, nieeee. Mama? Nieeee! (przytula mnie mocno!)

Słowo „nie” pojawia się rano po otwarciu oczek i znika dopiero kiedy zaśnie wieczorem. "Nie" to odpowiedź na pytania, polecenia, zakazy. Na całe szczęście nasz Smyk czasami tylko płacze, kiedy nie dostaje tego co chciał, ale zdarzają się dzieci, które płaczę, krzyczą i nawet zaczynają bić siebie i rodziców, co najbardziej daje nam Rodzicom w kość w tzw. miejscach publicznych.

Musimy pamiętać, ze taki "bunt" jest Dziecku bardzo potrzebny. Każde Dziecko przechodzi ten etap rozwoju bardzo indywidualnie- jedne spokojnie, inne bardzo buntorniczo. Specjaliści zgodnie twierdzą, że nie ma dobrego wychowania bez stawiania rozsądnych granic. Pokazują one, czego się od Dziecka oczekuje, a czego Mu nie wolno. Należy pamiętać też, aby nie były zbyt restrykcyjne i wygórowane- Malec musi im sprostać. Konsekwencja, pokora i uśmiech potrafią zdziałać cuda!

Prawda Synku?
NIEEEE!!! ;)

sobota, 21 listopada 2015

Bałwanki bez śniegu

Kiedy tworzy się rękodzieło często zapomina się o sobie. W domu zabraknie bombki, stołu nie zdobi piękna misternie tkana serweta, nie ma śnieżynek i wianuszka. Są za to sterty ścinek, rozrzucone szpulki i motki, wbite w różne miejsca szpilki i igły... I są takie właśnie momenty, kiedy rękodzielnik mówi: "Dość tego! Ja tez chcę coś mieć!" I tak oto powstały bałwanki i tworzą się kolejne, które ozdobią NASZ DOM! I nikomu ich nie oddam! ;)









środa, 18 listopada 2015

Książeczka kreatywna

Kiedy chce się rozwijać umiejętności swojego dziecka, człowiek szuka różnych rozwiązań. Ja postanowiłam stworzyć dla Niego kreatywną książeczkę. Wiem, że nie jest doskonała, ale stworzyłam ją sama, bez szablonów czy gotowych wzorów i... prosto z serca!

Okładka to imię Synka i meteczki co miętoszenia























1 i 2 strona to owoce. Na 1 drzewo owocowe, na 2 jeżyki je dźwigające. Kombinacja owoców dowolna.









Strony 3 i 4. Na 3 są grządki z marchewkami, a na 4 taczka, do której trzeba je zebrać.







Strony 5 i 6. Na 5 jest łąka z kwiatami, a na 6 wazon z bukietem dla mamy. Kwiaty można dowolnie zmieniać.






Strony 7 i 8. Na 7 bucik do sznurowania, na 8 biedronka z magicznym pancerzykiem i kropeczkami. Jeśli biedronka idzie na bal i chciałaby się przebrać wystarczy rozsunąć pancerzyk i wyjąć zapasowe kolorowe kropeczki.







Strony 9 i 10. Na 9 żaba, która aby zjeść misi przeciągnąć język przez wszystkie pętelki, a na 10 liczydło, gdzie każda liczba to inny kolor i kształt koralika.




Strony 11 i 12. Na 11 jest pralka, do której trzeba włożyć ubranka, a to jak się piorą można obserwować przez szybkę. Na 12 sznurki do suszenia wypranych ubranek- są oczywiście spinacze, ale Młody postanowił, że na zdjęciach ich nie będzie ;)












wtorek, 17 listopada 2015

Ja i uchodźcy i paraliżujący strach

Kilka haseł:

Wojna- zorganizowana walka zbrojna między państwami, narodami lub grupami społecznymi, religijnymi itp., prowadzona dla osiągnięcia zamierzonych celów (np. zagarnięcia obcego terytorium lub obrony własnego); konflikt zbrojny

Uchodźca – osoba, która musiała opuścić teren, na którym mieszkała ze względu na zagrożenie życia, zdrowia, bądź wolności. Zagrożenie to jest najczęściej związane z walkami zbrojnymi, klęskami żywiołowymi, prześladowaniami religijnymi bądź z powodu rasy lub przekonań politycznych.

Imigrant- osoba, która przybyła zza granicy do innego kraju w celu osiedlenia się


Z przerażeniem oglądam każde kolejne wydanie wiadomości/informacji/panoramy. Patrzę na ludzi wędrujących z miejsca na miejsce i zostawiających za sobą zniesmaczenie, żal i... sterty śmieci.. W sercu pojawia się niepokój, lęk i brak zrozumienia. Ostatnie zamachy we Francji... Spytacie dlaczego nie zmieniłam zdjęcia profilowego na flagę Francji? Otóż dlatego, że to w żaden sposób nie pomoże tym ludziom. Dlatego, że na mój profil nie wchodzą Francuzi i nie zobaczą mojej z nimi jedności. Dlatego, że wolę się za nich pomodlić niż kolorować swoje zdjęcie, tylko dlatego, że spora część moich znajomych tak zrobiła.


Taki "porządek" zostaje po uchodźcach

Jeszcze niedawno całym sercem byłam za ludźmi, których z domów wygnała wojna. Do czasu, kiedy zobaczyłam, że w większości maszerują tam zdrowi, silni, młodzi mężczyźni, a kobiety i dzieci to wyjątki. Dlaczego oni nie walczą za swoją ojczyznę? Dlaczego w piekle walk zostały kobiety z dziećmi, a nie oni?  Gdyby z taką zaciekłością z jaką szturmują granice innych państw, walczyli o swój kraj, dom, ta wojna już dawno by się skończyła! Dlaczego przychodząc tu nie ma w nich krzty pokory? Czują się niczym panowie, niesłusznie wygnani ze swych ziem i teraz na nie powracający... Roszczeniowa postawa we wszystkim. Dlaczego mordują się i gwałcą w obozach dla uchodźców? Okłamują nas, że są biedni, a tymczasem oglądam kolejne obrazki zaplątanych kabli i ładowarek do telefonów, tabletów. Dlaczego nie chcą uczyć się języka kraju, do którego uchodzą, mimo iż lekcje są za darmo? Dlaczego nie chcą przestrzegać prawa danego kraju skoro chcą korzystać z przywilejów, które on daje? 

Tak szturmują granice


Malownicza plątanina ładowarek

 Czarę goryczy przelały relacje w mediach pokazujące utopionego małego chłopca, którego ciało leżało na plaży. Serce pękało, ale i oburzenie rosło. Dlaczego nie pokazano dziecka na Ukrainie szukającego wśród ciał swojej martwej matki? To jest właśnie manipulacja informacją. Dla mnie oba widoki były szokujące, ale nie rozumiem dlaczego szerszemu gronu odbiorców pokazano tylko to maleńkie martwe ciało!

Mam znajomego, który jest wyznawcą islamu. Ostatnio rozmawialiśmy. Mówił o tym jak bardzo boi się tej inwazji. Mówił, że nie wie jak zabezpieczyć swoją rodzinę. Zaszokował mnie stwierdzeniem: "Wiesz oni najpierw wyłapią takich jak ja. Dlaczego? Dlatego, że bratam się z niewiernymi... Boję się!". Nie wiedziałam jak powinnam zareagować, co powiedzieć. Widziałam ten smutek i przerażenie w Jego oczach.

Czy ja się boję? Boję się to mało powiedziane. Jestem przerażona. Nie chcę tych ludzi w Polsce. Tak wiem, wielu z Was powie, że jestem nieludzka. Ale perspektywa zmienia się, kiedy stajesz się rodzicem. I nie chodzi o to, ze ci ludzie mogą mnie zabić- nie chodzi o mnie. Chodzi o moje dziecko! Co zrobią Jemu? Czy będzie musiało wychowywać się bez rodziców? Jestem katoliczką i nie zmienię wiary! Wiem, że to może być wyrokiem. Boję się, po prostu się boję...



sobota, 14 listopada 2015

Wyniki konkursu

Kochani moja kochana "Maszyna losująca" zamieszała małymi rączkami i wylosowała zwyciężczynię konkursu!

Niebawem kolejny konkurs, gdzie do wygrania będzie świetna bajka na DVD. Liczę na Was i Waszą frekwencję. Mam nadzieję, że będzie większa :)

Klaudia Żak, czekam na kontakt i jeszcze raz gratuluję!!!