niedziela, 22 lipca 2018

Świst, który mi Ciebie zabrał

Jak ogarnąć cały świat, kiedy przelatuje on między palcami? Jak wrócić do rzeczywistości, kiedy wyrwano mnie z marzeń? Jak odnaleźć siebie, kiedy zagubiłam się z Tobą? Jak wypowiadać słowa, kiedy nie potrafię rozszyfrować myśli? Jak wrócić, kiedy każda, choćby najmniejsza ścieżka, prowadzi do Twoich kochanych dłoni? 

Milcz, jeśli chcesz, ale ja nie mogę znieść tej ciszy... Przenika mnie i przywraca wspomnienia- teraz tak bolesne. Mój świat stał się niczym zniszczony wojną dom, w którego potłuczonych szybach hula teraz wiatr, który kiedyś był radością rozwiewającą moje włosy. To taka chwila, która zmieniła cały mój świat. Nie mam już nic w dłoniach- pozostał tylko szept na automatycznej sekretarce...

Mówiłeś, żebym nie bała się zmian, że to wszystko da się pokonać, bo Ty zawsze będziesz trzymał mnie za rękę. Gdzie teraz jest Twoja kochana dłoń? Dlaczego pokrywa ją kurz tamtej ulicy? Mówiłeś, żebym odważyła się być piękną i trzymałeś kciuki za każdą kolejną metamorfozę. Z kim założę się o kolejna zmianę? Z kim wybiorę fason nowej sukienki i kto spojrzy na to krytycznym okiem? Mówiłeś, żebym pisała, bo lubisz zatapiać się w lekturze. Kto teraz przeczyta kolejny rozdział? Kto ugłaszcze zmierzwione włosy? Kto sprowokuje do działania już od rana? Przecież "ona nie pozwoliłaby mi spać". Kto przyłoży dłoń do serca, żebym poczuła, że jeszcze bije, skoro wiem, że przestało? Kto otrze najmniejszą z maleńkich gorącą łzę? Kto pocałuje mnie w policzek na powitanie? Kto przysiądzie się na ławeczce i przerwie lekturę ukochanej książki? Kto szepnie w chwili zwątpienia: "Wierzę w ciebie Maleńka"?

Jak odnaleźć źródło, kiedy tylko Ty znałeś drogę do oazy? Jak iść dalej, kiedy piasek pali stopy, a ciernie ranią je tak dotkliwie? Jak wybaczyć sobie ostatni krzyk na Ciebie i oburzenie, że przylecisz przy następnej zmianie? Jak wybaczyć sobie, że nie pojechałam wtedy do Ciebie? Jak zrozumieć bezduszność i anonimowość wojny? Jak wybaczyć szept, który nie zdążył do Ciebie dotrzeć? Jak zrozumieć świst kuli boleśnie rozcinającej powietrze, ubranie, skórę, serce? Jak poczuć niedotknięte? Jak usłyszeć niewypowiedziane? Jak?

I choć Ciebie już nie ma, chociaż tamtej kuli nie mogli zatrzymać nawet mój i Twój Aniołowie, to czuję, że jesteś blisko... Czuję, jak w chwili zwątpienia, ogarniasz mnie tymi swoimi kochanymi ramionami i chowasz w nich całą. Czuję, że w podmuchu lipcowego wiatru schowany jest Twój szept...

Wróćmy tam jeszcze raz... Niech zakwitną kwiaty na pustyni... Niech bezdroża poczują znów czułość bosych stóp... Niech podmuch wiatru uniesie znów Twój szept i ciepło bicia Twego serca... Niech spieniona fala ukryje ślady naszych stóp, leniwie zostawianych na ukochanej plaży... 

Jak posklejać serce, które drżące zostało trafione przez cień kuli, która mi Ciebie zabrała? Wróć jeszcze raz- dla mnie... do mnie... Oddaj Boże coś zabrał... proszę... błagam... błagam...
Już nigdy nie usiądziemy nad urwiskiem... teraz będę tu palić światełka...

20 komentarzy:

  1. Bardzo osobisty i poruszający wpis

    OdpowiedzUsuń
  2. Strata zawsze dotkliwie boli, szuka się jej wytłumaczenia, a często właśnie go nie ma.

    OdpowiedzUsuń
  3. :( nawet nie wiem, co mogłabym napisać. Nie ma takich słów,które posklejały by złamane serce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstrząsające :( Nie wiem, czy opisujesz prawdziwą historię, czy to tylko beletrystyka... Tak czy owak, czuje się w tym prawdziwy ból :( Jestem z bohaterką tego posta <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ból jest prawdziwy, jak i historia... Niestety...

      Usuń
  5. To nie pierwszy tak poruszający list w Twoim wydaniu. Przejmujące...
    Próbuję zrozumieć kim jest On, Przyjaciel i czy tylko kolejny raz wyjechał by wrócić czy już nie wróci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie tym razem... Wróci po raz ostatni, ale już nie poczuję Jego ciepła...

      Usuń
    2. Babrdzo, bardzo, bardzo mi przykro! Wyrazy współczucia! Waszą historię czytało się z przyjemnością, wzruszeniem, czasami ciarkami na skórze.
      :( :( :(

      Usuń
  6. Nie ma dobrych słów by skomentować tak piękny list. Dużo siły dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wzruszające... oby kiedyś udało Ci się ukoić ten ból straty.

    OdpowiedzUsuń
  8. Twój tekst mnie poruszył bo sama zmagam się ze stratą i mam nadzieję że kiedyś ból bedzie mniejszy tego ci życzę

    OdpowiedzUsuń
  9. Siedzę i płaczę... Nie próbuje nawet wyobrazić sobie, jak wielki ból targa Twoim sercem... Trzymaj się Kinia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Co ja mogę napisać, poza tym, że przytulam Cię do serca tak mocno, jak tylko potrafię? Trzymaj się dziewczyno!

    OdpowiedzUsuń