środa, 26 lutego 2020

Micro waffle Marioinex

Zaglądacie tu, więc wiecie, jak bardzo lubimy klocki polskiej firmy Marioinex. Mam do niej osobisty sentyment, bo obchodzimy razem urodziny. 😉
O mini waflach pisałam Wam TUTAJ Później pojawiło się ich uzupełnienie czyli Klocki Classic. Można je łączyć z mini waflami. O nich poczytacie TUTAJ
Podczas X Targów Kids'Time, Marioinex zdradził niektórym plan stworzenia micro waffli. Nie wolno nam jednak było zdradzać tego sekretu, aż firma oficjalnie wypuści je na rynek. Do tej pory mam moje pierwsze 6 micro waffelków, które stoją na toaletce. Ale oto są! Możecie mieć swoje zestawy i cieszyć się zabawą!
Micro waffle Marioinex zdobyły nasze serce
Co sądzimy o micro wafflach? W skrócie, są to miniaturki mini waffli. Zrobione są z tego samego materiału. Są miękkie w dotyku, podczas zabawy nie bolą nas palce. Ilość kolorów zadziwia. Są jasne i ciemne kolory, pastele. Jeśli dokładnie się przyjrzycie, dostrzeżecie, że na każdym micro waffelku wytłoczono nazwę firmy Marioinex.
Nie trzeba było tłumaczyć, wystarczyło dać garść klocków do zabawy...
 Tak powstał piętrowy domek z leżakiem
Nowością są plansze, które "podpowiadają", jaki "obrazek" można ułożyć. Po drugiej stronie planszy umieszczone są tylko zarysy wafelków. To miejsce na Waszą wyobraźnię. Marioinex proponuje, żeby pokolorować szablon w wybrany przez siebie sposób, ułożyć swój wzór.


 Plansze Marioinex są tylko propozycją, podpowiedzią...
Oczywiście nie musicie ograniczać się do płaskich konstrukcji. Micro waffle można układać dokładnie tak, jak mini wersje. Jest to jednak odrobinę trudniejsze niż w większej wersji. Trzeba bardziej się postarać. 😉 








Pamiętaj, aby nie dawać micro waffli Dzieciom poniżej 3 roku życia
Takie małe pudełeczko, a ukrył w sobie słonia...
Nasza kolekcja micro waffli wciąż się rozrasta 😀

Bawcie się!

poniedziałek, 17 lutego 2020

I co dalej?

Trzy miesiące, które szef dał mi na przemyślenie mojej decyzji o odejściu z pracy, minęły bardzo szybko. Byłam przekonana o jej słuszności. Moje podejście do tematu nie zmieniło się.
- Dzień dobry szefie.
- Dzień dobry. Proszę usiąść i niech pani zamknie drzwi.
- Dobrze.
- I jak wolne?
- Podtrzymuję moją decyzję i wypowiedzenie, które złożyłam trzy miesiące temu uznaję za dokonane.
- Dam pani podwyżkę i dostanie pani nowy komputer.
- Widzi pan, to nie tylko o te rzeczy chodzi. Ja już tak nie mogę pracować. 
- Czyli jak? 
- Kiszę się tutaj. Ja nie jestem typem osoby, która lubi pracę w biurze. Ja lubię teren, lubię akcję.
- Myślisz, że tam będzie lepiej?
- Nie wiem. Ale nie chcę żałować, że nie spróbowałam.
- To pani decyzja. W kadrach przygotują dokumenty.
- Dziękuję.
- Powodzenia.
- Dziękuję szefie.
Wstałam i pewnym krokiem opuściłam jego gabinet. Za drzwiami z ulgą wypuściłam powietrze. Sekretarka spojrzała wymownie.
- To koniec. Teraz idę spakować rzeczy z gabinetu. Masz jakieś pudełko czy mam lecieć do sklepu?
- Wiesz jaka jest polityka tej firmy?
- Taaa... radźta sobie- westchnęłam.
- Masz te 2 pudełka na dokumenty i uciekaj nim ktoś zobaczy, bo będę miała kłopoty.
- Dzięki- przesłałam jej buziaka i szybko zamknęłam drzwi.
 
Ostatnia kawa w pracy daje moc by wystartować z nowym...
Usiadłam w fotelu przy moim biurku. Włączyłam komputer i podpięłam dysk, żeby zgrać prywatne pliki. Wcisnęłam enter i wygasiłam monitor. Zaczęłam owijać w papier kubki, filiżanki, szklanki, talerzyki. Wyjęłam z szuflad słoiczki z mieszankami herbat i kaw, wszystkie sucharki i "pogryzacze". Pierwszy karton zapełniony. Przyszła kolej na szuflady i szafkę biurka. W pudełku wylądowały czasopisma i publikacje naukowe, wydruki, artykuły. Na drobnicę biurową nie starczyło już miejsca. Na szafie dostrzegłam pudełko po papierze ksero. Separatory i pojemniki na przybory, a także cała prywatna drobnica trafiła do niego. Zabrałam się za zdejmowanie plakatów, map i kalendarzy-zwinęłam je w jeden rulon, zabezpieczyłam frotką do włosów. Stanęłam przed oknem i zapatrzyłam się w dal. Z transu wyrwał mnie dźwięk powiadomienia w komputerze. Na dysku znajdowały się wszystkie przegrane pliki. Otworzyłam skrzynkę mailową i wysłałam "masowego" maila z podziękowaniem za tyle lat współpracy, pozostawiając jednocześnie do siebie nowe namiary. Wyłączyłam komputer.
- Boże daj mi siłę, bo inaczej zaraz się rozpłaczę- szepnęłam, przymykając oczy.
Mimo próby zduszenia żalu w sobie, spod powieki po policzku potoczyła się ciepła łza. Pozwoliłam jej powoli naznaczyć moją twarz. Była mi potrzebna. Wiele wydarzyło się w tych murach- dobrych i mniej przyjemnych chwil, ale te drugie wyparłam z pamięci. W gruncie rzeczy było mi tu dobrze. Była to praca, która dawała gwarancję zatrudnienia i wypłaty na czas. Tylko tego terenu brakowało mi najbardziej. Rozwój tylko na własną rękę, bez wsparcia firmy, choćby w formie urlopu- zawsze musiałam się uprosić... I ludzie, którzy się wypalili. Nie potrafiłam pracować w takim zespole. Na niczym im nie zależało poza "odbębnieniem" tych 8 godzin. Nie rozumieli mojej potrzeby rozwoju, starań...

- Cześć Mała- usłyszałam znienacka.
- Cześć Michaś- uśmiechnęłam się niepewnie.- Co tu robisz?
- Zamieniłem się z Radkiem. Przyjechałem po ciebie. Gotowa?
- Cholera, rzeczywiście przyjechałam pociągiem, a tu tyle rzeczy.
- Wiesz, tyle lat, więc uzbierało się troszkę. Ale już wszystko? Mam jeszcze rozkładane kontenery.
- Jeszcze szafa za filarem i kwiatki z parapetu.
- No to pakujemy i zbieramy się do domu.
- Tak.
Składałam ubrania z szafy, spakowałam kalosze i trekingi. Kosmetyczka i apteczka. Moja poduszka do masażu. Zapełniając kolejny kontener, zdałam sobie sprawę, że pakuję kilka lat życia, pracy i cząstkę siebie. 
- Hej! Chodzą słuchy, że zwijasz graty?
- Cześć Piotrek. Tak. Jutro jeszcze wpadnę po papiery i pożegnać się z zespołem, bo dzisiaj nie ma wszystkich.
- Wózek archiwalny przywiozłem, żeby było ci łatwiej do auta zabrać kartony.
- Dzięki, przyda się.

Rozmawialiśmy jeszcze chwilkę. Piotrek pomógł Michałowi zawieść wszystko do auta. Poszłam do pomieszczenia gospodarczego i przyciągnęłam do gabinetu wózek sprzątaczki. Moje rzeczy przeniosłam do pokoju Anki i zaczęłam sprzątać. Przetarłam sprzęt, umyłam biurko i parapety, na końcu zmyłam podłogę. Odprowadziłam wózek. Weszłam do środka i usiadłam na biurku. Michał zrobił mi zdjęcie. Ostatnie w tym miejscu. Stanęłam w progu gabinetu. Westchnęłam i zgasiłam światło. Przekręciłam klucz i oparłam się o drzwi. Z dziwną "czułością" położyłam dłoń na chwilę na drzwiach, zupełnie jakbym dziękowała za wszystko czego tu doświadczyłam, a czego one były niemym świadkiem przez te wszystkie lata... Przeszłam się jeszcze po pokojach i zaprosiłam wszystkich na jutrzejsze pożegnanie.
Jak się żegnać to z przytupem
Stół zastawiony pysznościami. Sama odstrzeliłam się jak na konkurs miss. Poprawiłam odruchowo serwetki.
- Jakieś rozplanowanie miejsc?- usłyszałam za mną głos mojego mentora.
- Cześć- objęłam go wzruszona, że przyjechał.
- Cześć koleżanko. To kwiaty dla ciebie i skromny prezent od emerytów.
- Dziękuję, nie trzeba było. Proszę siadajcie do stołu. Tylko włożę kwiaty do wody i wracam do was.
Po chwili w drzwiach pojawili się pozostali z "fabryki" z "szeryfem" na czele. Były kwiaty i prezenty, które bardzo miło mnie zaskoczyły. Siedzieliśmy, jedliśmy i piliśmy. Rozmowom i wspomnieniom nie było końca...
- Patrysiu mamy dla ciebie jeszcze jeden prezent. Ten album stworzyliśmy specjalnie dla ciebie. Znajdziesz tu wiele wspomnień. Mamy nadzieję, że zaglądając do niego będziesz nas miło wspominać. Nas i pracę z nami. Życzymy ci powodzenia i trzymamy za ciebie kciuki.
- Ula, dziękuję! Dziękuję wam wszystkim. Wzruszyłam się. Dziękuję za wszystkie wspólne dni i sprawy. Dziękuję za wasze wsparcie i to jak dużo się od was nauczyłam, zwłaszcza od mojego Najjaśniejszego. Bez was nie byłabym w tym miejscu, w którym teraz jestem. Szampan koleżanki i koledzy. Nasze zdrowie!- krzyknęłam unosząc kieliszek w geście toastu.
- Zdrowie!- odpowiedzieli głośno i napiliśmy się wspólnie szampana.

Siedziałam w aucie. Michał zamykał moje drzwi. Zapięłam pas. Nikomu się nie spieszyło, była pierwsza w nocy. Jechaliśmy w ciszy ponad 4 godziny. Ruch był na trasie niewielki. Drogę do domu Matyldy oświetlały nam latarenki. Michał wniósł prezenty i kwiaty, wstawił je do wazonów. Usiadłam w fotelu na tarasie. Zdjęłam szpilki i podciągnęłam nogi, obejmując je ramionami.
- Jak się czujesz?- Michał usiadł obok.
- Nie wiem. Jakoś tak mi dziwnie.
- Zostawiłaś za sobą sporą część swojego życia. Nie dziw się.
- Niby wiem, że dzięki temu ruszę do przodu, ale chyba dopiero teraz dotarło do mnie to wszystko. Zostałam sama.
- Hej, nie mów tak. Jestem przy tobie.
- Wiem, ale...
- Mała, nie płacz... No chodź- otworzył szeroko ramiona.
- Michaś...- wyszeptałam i wtuliłam się w niego. Płakałam jak mała dziewczynka. 
- Jestem przy tobie- otarł moje łzy i delikatnie mnie pocałował. Dzień budził się z pierwszymi promieniami słońca między szczytami gór. Dla mnie to miał być pierwszy dzień nowego życia...


(Pamiętajcie, że ten tekst jest fikcją literacką)

sobota, 8 lutego 2020

Proszę mnie przytulić

Przytulanie ma niezwykłą moc. Dowody pojawiają się w naszym życiu codziennym, ale i media donoszą, że przytulanie pomaga. Ostatnio głośno było o potrzebie przytulania niemowlaków. Wolontariusze, którymi zostali Seniorzy, tulili Maluszki w czasie, kiedy nie mogli tego robić ich Rodzice. Każdy Rodzic wie, jak potrafi uleczyć maleńkie serce przytulenie, buziak, głaskanie. Kiedy Dziecko nie radzi sobie z emocjami czasami wystarczy Je po prostu przytulić. Dorośli też jakby łagodnieją. Sami sprawdźcie akcję "FREE HUGS". Kobiety z zakupami, starsi panowie, grupa nastolatków, budowlaniec czy biznesmen z neseserem i w garniturze przytulają człowieka z kartką z tym napisem. I nagle każdy z nich zaczyna się uśmiechać.
Proszę mnie przytulić, P. Wechterowicz
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Proszę mnie przytulić
Autor: Przemysław Wechterowicz
Ilustracje: Emilia Dziubak
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2019
Wydawca: Wydawnictwo Ezop Sp. z o.o.
Liczba stron: 36
Format: 25,7 x 25,8 cm
Wiek: nie określono
Cena wydawcy: 33 zł

Przyłapany... Tata Niedźwiedź z pyszczkiem całym w miodzie...
W lesie mieszkają Niedźwiedzie. Cieszą się one pięknem przyrody. Pewnego dnia Tata Niedźwiedź pyta Synka czy wi, jaki jest najlepszy sposób na udany dzień. Niedźwiadek ma na to swoje pomysły, ale Tata wyjaśnia, że wystarczy mocno się przytulić, a świat nagle pięknieje. Misie postanawiają zweryfikować tą teorię. Ruszają więc z las, aby przytulać napotkane zwierzęta...

Jaki będzie  efekt tej wyprawy? Kogo Niedźwiedzie przytulą podczas tej wędrówki? Czy to zmieni ich świat? A może bardziej wpłynie na losy przytulanych zwierzaków?
Zwierzęta są wdzięczne za przytulenie
Nam książkę czytało się bardzo przyjemne. Owszem nie jest to standardowy format, ale mamy specjalną półkę na kwadratowe książki. Okładka jest twarda, gruba i raczej trzeba by się postarać, żeby ją zniszczyć. Główni bohaterowie na okładce są "polaminowani", co sugeruje, że książka będzie dotyczyć relacji między nimi. W środku znajdziemy matowe kartki z przepięknymi ilustracjami.

Sama opowieść jest pełna humoru, a jednocześnie wzrusza, rozczula. Okazuje się, że jeden mały gest, może zmienić tak wiele w życiu każdego z nas. Mnie chyba najbardziej wzruszyła przytulona Panna Łasica, która po spotkaniu z Niedźwiedziami "jeszcze trzymała się za serce... wzruszona". Poruszono też problem samotność osób/ zwierząt starych. Myślą, że są tak starzy, że nikt nie będzie chciał ich przytulać. 


Polecamy i przytulamy!!!
 Pomyśleć, że "zwykłe" przytulanie ma taką moc...

wtorek, 4 lutego 2020

Rośliny doniczkowe, które warto mieć w domu

Jakość powietrza pogarsza się coraz bardziej. Niestety zamykając za sobą drzwi nie uciekamy od zanieczyszczeń. Wiele związków chemicznych krąży w naszych domach i mieszkaniach. Wśród nich znajdziemy takie jak: tlenek węgla, formaldehyd czy amoniak. Już w szkole uczono nas, że z różnymi zanieczyszczeniami doskonale radzą sobie rośliny. Warto się nimi otaczać. Są takie, które szczególnie warto mieć w domu. Ciekawi? Oto top 10 roślin doniczkowych, które pozwolą Wam oddychać pełna piersią czystym powietrzem.
Lawendę, możesz hodować w domu, jak inne zioła
1. Rozmaryn
Któż z nas go nie zna? Jest dość popularną przyprawą. Najczęściej kupowany suszony, ale uwierzcie, że warto zainwestować w doniczkę ze świeżym ziółkiem. Niewiele osób wie, że poza oczywistym wykorzystaniem go w kuchni, warto zwrócić uwagę na jego właściwości poprawiające koncentrację i wzmacniające pamięć. Potrawy przygotowane z gałązką świeżego rozmarynu zaskoczą nowym, smakiem i aromatem.

2. Lawenda
Wiele osób używa olejków lub świec lawendowych. Pamiętajcie jednak, że parafina podczas spalania wytwarza szkodliwe dla nas toksyny. Warto postawić doniczkę ze świeżą lawendą na parapecie. Nie dość, że świetnie wygląda, to pomoże nam w trudach codzienności. Lawenda posiada silne właściwości odprężające i uspokajające. Możesz dorzucić kilka gałązek do wody w wannie i zrobić sobie domowe spa. Eksperymentuj w kuchni- lawenda poprawi smak wielu potraw, świetnie komponuje się z gęsiną i jagnięciną. Kiedy po całym dniu, mimo zmęczenia, nie możesz zasnąć, zrób sobie herbatkę lawendową. Możesz też kilka źdźbeł włożyć do woreczka i umieścić go pod poduszką- łatwiej będzie pokonać bezsenność.

3. Aloes
O właściwościach aloesu pisałam Wam, podając przepis na nalewkę. Znajdziecie go TUTAJ To niezwykła roślina. Będziecie mieć pod ręką naturalny lek na podrażnienia i oparzenia. Pomoże też, kiedy Wasza skóra będzie już bardzo przesuszona.
Nasz nowy lokator- Zielistka Sternberga
4. Zielistka Sternberga, czyli popularna trawka"
Kiedyś stały na wszystkich parapetach. Hodowano je w szkołach, domach, biurach, sklepach. Były dosłownie wszędzie. Dlaczego? A no dlatego, że są łatwe w utrzymaniu. Nie wymagają szczególnej opieki. Są idealne dla nas, ludzi XXI wieku- wiecznie zabieganych, goniących za kolejnym projektem. Przede wszystkim jednak, ważne jest ich pozytywne dla nas działanie. Doskonale radzą sobie z wieloma toksynami znajdującymi się w powietrzu. Wyglądają atrakcyjnie, są łatwe w utrzymaniu i oczyszczają nasze powietrze- ideał.

5. Nefrolepis wyniosły
Kosmiczna nazwa? Spokojnie, to wszystkim nam znana paprotka. To kolejna roślina bardzo łatwa w utrzymaniu. Jedyne co musimy zrobić to zapewnić jej trwale wilgotne podłoże. W zamian będziemy mieć w domu piękny, zielony nawilżacz powietrza.

6. Bluszcz pospolity
skoro już jesteśmy przy roślinach rodem z PRLu, nie mogę nie wspomnieć do bluszczu. Któż z nas nie pamięta wijących się pod sufitem sznurków, przytwierdzonych do żyrandola, świętych obrazów, karniszy i oplatających je bluszczy. Wiły się w misternie zaplanowane systemy, czasami tworzyły wręcz zielone, podwieszane systemy.
Warto mieć w domu bluszcz, ponieważ oczyszcza powietrze z zarodników pleśni. Poleca się go szczególnie jeśli w rodzinie jest astmatyk lub alergik.
UWAGA! Bluszcz pospolity to roślina trująca. Musi być umieszczony poza zasięgiem Dzieci i małych zwierząt. Stąd pewnie zwyczaj ustawiania go na wysoko powieszonych kwietnikach i rozciągania pod sufitem, aby nic się nie stało, zwłaszcza Dzieciom.
Skrzydłokwiaty są coraz bardziej popularne
7. Skrzydłokwiat
Od jakiego czasu obserwuję wzrost popularności i zainteresowania tą rośliną. Widzę je coraz częściej w domach, ale i w biurach. Jest piękną rośliną o niezwykłych kwiatach. Poza ty, że to piękna ozdoba naszych wnętrz, oczyszcza nam powietrze. Skutecznie pochłania amoniak i trichloroeten. To dla nas poważne zagrożenie. Amoniak w dużych stężeniach może powodować podrażnienie śluzówek oczu, nosa i ust, wywoływać kaszel i duszności, a w najgorszym przypadku nawet śmierć. Trichloroeten jest substancją rakotwórczą i obecnie zaprzestano jego używania, ale nadal jest go dużo w naszym otoczeniu, ponieważ był powszechnie używany. 
Ponadto skrzydłokwiat wytwarza przyjemny, kwiecisty zapach.

8. Sansewieria gwinejska
Przez złośliwych nazywana "językami teściowej" 😂😜 W sklepach znajdziecie kilka jej odmian- będą różniły się kolorem liści i "obwódki" oraz ich szerokością. Potrafią rosnąć bardzo długie, kwiaty w kolorze zielonym lub białym przypominają pióropusze. Są mało wymagające. Zaleca się aby stały w sypialni. Posiada właściwości relaksujące i bardzo skutecznie oczyszcza powietrze. 
Ciekawostka! Jest to roślina "Stadna", najlepiej "czuje się" w towarzystwie. Warto więc ustawić w pomieszczeniu minimum 2 sztuki.

9. Figowiec sprężysty
Tak, to prawda, że są to rośliny, które mogą osiągnąć duże rozmiary i należy być na to przygotowanym. Można np. oddać zbyt dużą dla nas roślinę w miejsce, gdzie znajdzie się dla mniej odpowiednia przestrzeń. U nas oddajemy za duże kwiaty do Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, gdzie w patio pomagają się relaksować na śniadaniu przed oddaniem krwi.
Ogromnym plusem figowców jest fakt, że nie wymagają szczególnej opieki. Mamy zatem kolejną roślinę dla zabieganych. Jego duże liście niezwykle szybko pochłaniają toksyny i nieczystości z powietrza. 
WAŻNE! Dzięki pochłanianiu toksyn przez figowce, my mamy czyste powietrze, ale ich liście wymagają oczyszczenia. Od czasu do czasu, trzeba je umyć zwilżoną szmatką.

10. Gerbera
Na koniec zostawiłam pięknie kwitnącą roślinę. Jej  duże, barwne kwiaty na pewno zachwycą każdego. W sklepach znajdziecie je w różnych kolorach, więc można wybrać swój ulubiony.
Gerbera została doceniona przez naukowców z NASA. Uważają oni, ze gerbera jest rośliną, która najskuteczniej ze wszystkich usuwa benzen z powietrza i wytwarza tlen w nocy. Ot taki kosmiczny kwiat.

A jak to jest z Wami? Lubicie kwiaty? Macie jakieś w domu, w pracy? Które lubicie najbardiej i dlaczego?

czwartek, 30 stycznia 2020

Czy urodzę po terminie?

Zapewne wiecie, że tylko ok 10% Dzieci rodzi się w wyznaczonym terminie. Zdecydowana większość przychodzi na świat w "miesiącu porodowym", czyli w czasie 2 tygodni przed terminem lub 2 tygodni po nim, a więc między 38 a 42 tygodniem ciąży. 
Rodzice bardzo martwią się, aby ich Maluszek nie urodził się zbyt wcześnie, bo rozwój i opieka nad Wcześniakiem nie jest łatwa, a poród przedwczesny niesie ze sobą spore ryzyko. Co jednak z Dziećmi, które postanowią posiedzieć w brzuszku Mamy dłużej i pojawiają się na świecie po 42 tygodniu? Sama urodziłam po skończonym 42 tygodniu (42+1) i pamiętam jak stresujące były dla mnie te 2 tygodnie.
Zapis KTG- to badanie po wyznaczonym terminie robiono nam 3x dziennie
Kiedy ciąża jest przenoszona?
O ciąży przenoszonej mówimy, kiedy trwa ponad 42  tygodnie. Niektórzy mówią "przeterminowana", ale ja nie lubię tego określenia, bo kojarzy mi się z czymś zepsutym, niezdatnym do użycia (przeterminowane jedzenie). Do obliczenia długości ciąży stosuje się metodę kalkulacji od pierwszego dnia ostatniej miesiączki, chyba, że znana jest data poczęcia- jak w przypadku planowanej ciąży, kiedy wręcz notuje się współżycie w kalendarzu. Kiedy nie znasz daty poczęcia i zgubiłaś kalendarzyk, gdzie notujesz terminy miesiączek, lekarz obliczy datę porodu na podstawie usg. Jeśli będzie zrobione w 22 tygodniu, możesz liczyć na dokładność do 7 dni, jeśli zrobisz usg między 22 a 28 tygodniem ciąży, wyniesie ona ok 14 dni. Spokojnie, ciąże przenoszone to ok 3-12%. Oczywiście przez to, że Dzieci dłużej przebywają w brzuchu Mamy, są narażono na komplikacje związane z przedłużającą się ciążą, ale najczęściej rodzą się jako zdrowe Maluchy.

Stres przed nowym.
To, że lekarz wskaże termin porodu, nie oznacza, że Dziecko urodzi się dokładnie w tym dniu. Wpływa na to wiele czynników, takich jak dojrzałość płodu czy nawet stan psychiczny Mamy. Stres w życiu Ciężarnej może tak przyspieszyć, jak i zablokować poród. Opóźnienie może być wywołane przez strach przed porodem, bólem z nim związanym, a także niepewnością jak poradzisz sobie w nowej sytuacji, czy wczujesz się w rolę Matki, czy prawidłowo zaopiekujesz się Maluszkiem. Warto wtedy porozmawiać z kimś bliskim- partnerem, Mamą, przyjaciółką lub ze specjalistą, lekarzem. Pamiętaj, że wypowiedziane, lęki jakby maleją, a przeanalizowane i przewartościowane stają się łatwiejsze do pokonania.

Co z przenoszonym Dzieckiem?
Głównym zagrożeniem dla Dziecka w przedłużającej się ciąży jest niedotlenienie i smółkowe zapalenie płuc, związane z wydaleniem przed narodzinami smółki do wód płodowych. Czasami zdarza się odwodnienie Maluszka. 
Nie martw się jeśli stwierdzono u Was zielone wody (tak barwi je wydalana smółka), bo większość Dzieci w takim przypadku rozwija się prawidłowo. Najczęstsze objawy przenoszenia to sucha łuszcząca się skóra i mniejsza waga Dziecka (ponieważ zużyło zapasy tkanki tłuszczowej). Objawy przenoszenia widoczne są tylko w okresie noworodkowym i szybko znikają. 
Przenoszone ciąże w znacznej liczbie przypadków wiążą się z długim porodem. Czasami zdarza się, że poród zatrzymuje się nagle i niezbędna jest pomoc lekarzy, ale taka sytuacja może mieć miejsce również przy rozwiązaniu ciąży terminowej.

Czy po wyznaczonym terminie porodu trzeba leżeć w szpitalu?
Tu decyduje lekarz prowadzący ciążę. Jeśli uzna on, że nie dzieje się nic złego, spokojnie do 42 tygodnia kobieta może czekać na rozwiązanie w domu, a do szpitala zgłaszać się tylko na wyznaczone badania, takie jak KTG i USG, które pozwolą na stałe monitorowanie stanu zdrowia Dziecka. Często jednak stosowana jest praktyka przyjmowania do szpitala kobiet już 7 dni po wyznaczonym terminie porodu. Wynika to z troski o Matkę i nienarodzone jeszcze Dziecko. Dzięki temu są oni pod stałą obserwacją i w razie konieczności można natychmiast zareagować. Nie są związani na dodatkowy stres związany z koniecznością dotarcia do szpitala, kiedy rozpocznie się akcja porodowa.
My po wyjściu ze szpitala pod koniec 8 miesiąca- strój szpitalny, bo trafiłam na oddział patologii ciąży nagle, a że byłam sama, nie miał mi kto przynieść piżamy... Wyglądałam jak lekarz 😂
Domowe sposoby na przyspieszenie porodu.
Która z Ciężarnych nie słyszała o tzw. nieingerencyjnych metodach wywołania akcji porodowej? Chodzenie po schodach w większości przypadków to strzał w dziesiątkę. Trzeba jednak pamiętać, że kobieta ma mocno przesunięty ośrodek ciężkości co może spowodować zawroty głowy, a w konsekwencji upadek, co może skończyć się nawet tragicznie. Nie chodź więc po schodach sama!!! Zawsze miej kogoś przy sobie, kto w razie czego Cię przytrzyma, będzie asekurował, uchroni przed upadkiem. W ilu procentach to skuteczna metoda? Moim koleżankom pomogła, mi nie. Od dnia wyznaczonego terminu codziennie pokonywałam w szpitalu, między porannym obchodem a obiadem, schody od parteru na 2 piętro i z 2 piętra na parter po 200 razy, a po obiedzie ten sam slalom jeszcze 100 razy i NIC... 
Mycie podłogi/ okien. Tu już pojawiają się kontrowersje. Metodę tą zalecają starsze kobiety, a położne i lekarze raczej odradzają. Nie stosowałam jej, bo kto w szpitalu pozwoliłby ciężarnej umyć okna lub podłogę? Zwłaszcza w styczniu, kiedy na szybach mróz malował niesamowite obrazy.
Stymulowanie piersi. Polega na drażnieniu brodawek, co sprawia, że organizm wytwarza oksytocynę, a to z kolei pobudza macicę do skurczów? Tak u mnie, jak i innych oczekujących w szpitalu na poród dziewczyn ta metoda zupełnie się nie sprawdziła. U niektórych wywołała tylko wyciek siary, przez co chodziłyśmy z wkładkami laktacyjnymi. Do tego pojawiła się frustracja i poczucie, że cenna siara wsiąka we wkładki, zamiast służyć zdrowiu naszych Pociech. W moim przypadku było jej na tyle dużo, ze pomogła wcześniakom, których Mamy walczyły o rozpoczęcie laktacji. Na zdrowie Maluszki.
Masaż stóp i dłoni. Oczywiście mówimy i delikatnym uciskaniu i głaskaniu określonych miejsc. Kobieta sama może masować zagłębienie między kciukiem a palcem wskazującym swoich dłoni. Jeśli chodzi o stopy, tu przyda się pomoc partnera. Powinien on masować zagłębienie między paluchem i drugim palcem (jest to taki malutki dołeczek, mniej więcej 2 cm od miejsca, w którym się stykają). Na stopach warto też masować mały palec tuż przy zewnętrznej krawędzi paznokcia. Taki masaż, nawet jeśli nie pomoże wywołać akcji porodowej, na pewno pomoże się odprężyć. Jako, że byłam sama, nie miał mi kto masować stóp, używałam do tego drewnianego rollera, który stał na podłodze, a ja siedziałam na krześle. Zdecydowanie pozytywnie wpływało to na poprawę ukrwienia moich stóp i nóg.
Sex. Są dwa powody, dlaczego warto odbyć stosunek płciowy. Pierwszy: w śluzie szyjki macicy zwiększa się ilość prostaglandyn, które przygotowują do porodu szyjkę i dolną część macicy, poprzez ich zmiękczanie. Drugim powodem jest wydzielanie się oksytocyny podczas orgazmu, co wywołuje delikatne skurcze macicy. Podobno to bardzo skuteczna metoda. Dlaczego podobno? Znam ją tylko z opowieści, sama nie miałam okazji jej sprawdzić 😉

Wywoływanie porodu.
Kiedy lekarz może zdecydować, że konieczne jest wywołanie porodu? Jest kilka powodów: ilość odczuwalnych ruchów Dziecka nagle bardzo maleje lub jest ich więcej niż zawsze, pojawiają się nieprawidłowości w zapisie badania KTG, wynik USG wskazuje na nieprawidłowości (zagęszczenie płynu owodniowego, łożysko osiąga III stopień dojrzałości, dochodzi do zaburzeń przepływów), a także kiedy płyn owodniowy zabarwiony jest smółką. Kolejnym powodem jest cholernie uparta pacjentka, która "czuje, ze coś jest nie tak) i grozi, że pozwie szpital, bo od jutra ta ciąża będzie z definicji i faktycznego czasu trwania, ciążą przenoszoną. Tak, ja byłam taką pacjentką. Mimo, ze badania mieliśmy bardzo dobre, ja czułam ten niepokój, jak się później okazało uzasadniony. 
Jak lekarze wywołują poród? Najczęściej stosuje się podanie oksytocyny w kroplówce, po to by wywołać  skurcze macicy. Dla większości kobiet kończy się to bardzo bolesnymi skurczami (porównanie kobiet, które rodziły bez i z podaniem sztucznej oksytocyny). Czasami podaje się żel zmiękczający szyjkę macicy. Jest też metoda, którą zastosowano m.in. u mnie to kolejnej kroplówce z oksytocyną z rzędu, przerwania pęcherza płodowego. Stosuje się ją, kiedy Dziecko jest już nisko w miednicy. Teoretycznie jest to zabieg bezbolesny, ale to tylko teoria. Ja czułam bardzo nieprzyjemne uszczypnięcie i dość silne "szarpnięcie". Po tym zabiegu, wypływają wody płodowe, a główka Maluszka uciska szyjkę, co ma pobudzić szyjkę macicy.

U nas nie pomogły ani "naturalne" metody, ani te "medyczne". Między jednymi a drugimi zastosowano u mnie jeszcze tzw. balonik, który wywołał jedynie sączenie się wód płodowych i wypadnięcie czopa śluzowego. Po 27 godzinach na sali porodowej, wyczerpana próbami porodu siłami natury, podpisałam zgodę na poród przez cesarskie cięcie. To co się wydarzyło było złe, ale nie miał mi kto wtedy pomóc i podpowiedzieć, byłam sami i bardzo bałam się obwiniania mnie, ze nie jestem prawdziwą Mamą, bo zdecydowałam się na cesarkę. Teraz byłabym mądrzejsza. Przez takie piętnowanie kobiet mój Synek prawie stracił Mamę, a On sam był odwodniony. Na szczęście szybko doszliśmy do siebie. Dlatego Mamusie walczcie o siebie i swoje Dzieci. Jeśli tylko czujecie, że "coś jest nie tak", proście o pomoc. I NIE BÓJCIE SIĘ CESARSKIEGO CIĘCIA! Nie ujmuje Wam nic z bycia Mamą. Jest to forma porodu, która tak jak poród siłami natury pozwoli Wam cieszyć się chwilami z Waszym małym Szczęściem. Pilnujcie terminu Waszego porodu, ale nie panikujcie, jeśli Maluszek postanowi posiedzieć w brzuszku troszkę dłużej. Słuchajcie własnych organizmów i Waszego lekarza prowadzącego. Każdej z przyszłych Mam życzę szczęśliwego rozwiązania, najlepiej w wyznaczonym terminie!

poniedziałek, 27 stycznia 2020

Psi Patrol. Dzień dobry, pieski! Jak w zegarku.

Kto ma małe dzieci, zna wiele bajek. Jedną z nich są opowieści o zwariowanych pieskach, które pomagają mieszkańcom małego miasteczka. Psi Patrol (Paw Patrol) rusza do akcji!
Psi Patrol. Dzień dobry, pieski!
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Psi Patrol. Dzień dobry, pieski! Jak w zegarku
Autor: praca zbiorowa
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2016
Wydawca: Media Service Zawada sp. z o.o.
Liczba stron: 16
Format: 22,8 x 28,8 cm
Wiek: powyżej 3 roku życia
Cena wydawcy: 24,99 zł

Na szczęście Ryder i jego pieski są na miejscu...
W Zatoce Przygód mają rozpocząć się zawody balonów. Ale cóż to? Jakieś kłopoty. Czy pieski zdążą wszystko naprawić? Kto wygra zawody? Jakie przygody czekają ich podczas wyścigu? Czy  burmistrz Humdinger będzie uczciwie walczył o zwycięstwo? Tego wszystkiego dowiecie się, czytając książeczkę wraz ze swoimi Pociechami.

 Wyścig jest pełen niespodzianek. Kto wygra zawody?
Książka to nie tylko opowieść i kolejnej przygodzie wesołych piesków. Nieodłączną jej częścią jest zegar, który posiada ruchome wskazówki. Należy je ustawiać zgodnie ze instrukcjami, znajdującymi się na kolorowych paskach pod dużą zegarową tarczą. Dla najmłodszych, obok tych pasków jest narysowany zegar z poprawnym ustawieniem wskazówek. 
Wskazówki zegara można dowolnie ustawiać
Książeczka poza wartościową treścią jest idealną pomocą w nauce posługiwania się zegarkiem. Pomaga też wytłumaczyć na czym polega upływ czasu. Grube, tekturowe karty pozwalają na swobodną zabawę i pewność, że praktycznie są niezniszczalne. Pokryte są one dodatkowo cieniutkim laminatem, dzięki czemu staje się dodatkowo odporna na wilgoć i niesforne paluszki- nie zawsze do końca czyste. 

POLECAMY!

środa, 22 stycznia 2020

Jak oszczędzać pieniądze

Ileż to razy słyszałam piosenkę: "Pieniądze szczęścia nie dają. Być może. Lecz kufereczek stóweczek daj Boże.". Niby zabawne, a jakże prawdziwe. Jak więc zrobić, żeby tych "stóweczek" nie ubywało zbyt szybko z naszego portfela czy konta? Poznaj dekalog, który pomoże Ci zaoszczędzić pieniądze, a także wydawać je rozsądnie.

1. Ustal budżet i trzymaj się go!
Jak się okazuje, większość z nas nie potrafi zorganizować swoich wydatków. Ekonomiści zalecają trzymanie się podstawowej zasady i dzielić wydatki na 3 grupy procentowe: 50%- wydatki codzienne (rachunki, zakupy spożywcze, paliwo itp.), 30%- wydatki prywatne (osobiste drobiazgi, drobne przyjemności), 20%- oszczędności. Podobno taki podział gwarantuje sukces.

2. Kupuj rzeczy, które na siebie zarobią
O co chodzi w tej zasadzie? Dobrym przykładem są ubrania. Nie kupuj pstrokatych ciuchów, kiedy planujesz pracę, gdzie panuje określony dress code. Wybieraj ubrania o tradycyjnym kroju, w stonowanych kolorach. W przypadku kobiet zwróć uwagę na długość spódnic. Zainwestuj w kursy, które rozwiną Twoje umiejętności, a ogranicz wyjścia do klubów czy inne imprezy.

3. Zasada 24 godzin
O tej zasadzie powiedziała mi Babcia. Kiedy opowiedziałam Jej o pewnej rzeczy, którą chciałam sobie wtedy kupić, spokojnie powiedziała: "Idź spać i wyśnij sobie czy na prawdę tego potrzebujesz czy tylko tak ci się wydawało". Szybko zrozumiałam, że to bardzo dobra zasada. Mi wystarczyła noc, ale specjaliści zalecają odczekać 24 godziny. Jeśli po tym czasie dalej będziecie uważać, że dana rzecz jest Wam niezbędna do funkcjonowania, to dokonajcie zakupu, jeśli nie- zaoszczędzicie pieniądze i będziecie mogli je przeznaczyć na coś bardziej wartościowego.

4. Po pierwsze zobowiązania.
Nim zaplanujesz inne wydatki, koniecznie ureguluj swoje zobowiązania. Spłać kredyty luB pożyczki, zapłać rachunki, ubezpieczenia i inne opłaty stałe. Dopiero po tych opłatach będziesz wiedzieć ile zostało pieniędzy na pozostałe wydatki, przyjemności i oszczędności. 

5. Emocje i przeżycia.
Jakiś czas temu poznałam "Prezent marzeń" i powiem Wam, że to świetna idea. Warto bowiem zainwestować emocje i wspomnienia, bo one nas wzbogacają, poprawiają nasze zdrowie, samopoczucie, dają radość. Kolejny fajny gadżet będzie nas cieszył przez chwilę, a później będzie zbierał kurz, a o skoku spadochronowym będziemy opowiadać bardzo długo.

6. Nie szalej podczas wyprzedaży.
Po raz kolejny podkreślę zalety robienia list zakupów. Wyprzedaże kuszą nas i łatwo stracić głowę, kiedy wszędzie pojawiają się symbole %, obietnice niższych cen. Oczywiście warto kupować na wyprzedażach, ale tylko wtedy, kiedy od jakiegoś czasu chcieliśmy daną rzecz kupić, obserwujemy jej cenę i widzimy faktyczny jej spadek. Nie dajmy się ponieść szaleństwu zakupów.

7. Wybierz gotówkę.
Dość prosta zasada, że lepiej płacić gotówką niż kartą. Dlaczego? Widząc ile banknotów i bilonu ubywa z portfela, łatwiej zapanować nad budżetem, bo widzimy fizyczny ubytek pieniędzy. Płacą kartą nie jesteśmy w stanie tego kontrolować, bo nie obserwujemy tych różnic w sposób ciągły. Poza tym, jak miło wrzucać resztę z zakupów do skarbonki, by po jakimś czasie uzbierać całkiem pokaźną sumkę i przeznaczyć ją (bez wyrzutów sumienia) na przyjemności.

8. Inwestycja w radość.
Kiedy dopada Cię złu nastrój, masz ochotę kupić kolejną sukienkę, torebkę lub buty? Kiedy smutek mija zdajesz sobie sprawę, że wcale ich nie potrzebowałaś i pojawiają się wyrzuty sumienia? Znasz to? W takich chwilach warto wziąć głęboki oddech i powstrzymać chęć zakupów, by po jakimś czasie kupić np. rower, dzięki któremu poprawisz kondycję i zdrowie, a wytwarzane podczas ruchu endorfiny korzystnie wpłyną na poprawę humoru. 

9. Dzień bez wydatków.
Robicie sobie miesiąc bez cukru, tydzień bez pieczywa, weekend bez internetu, życie bez... Może warto zrobić sobie dzień bez wydatków? Jeśli masz manię wydawania, zacznij od 1 dnia w miesiącu, by stopniowo zwiększać ilość takich dni.  Zobaczysz jakie korzyści przyniesie to Twoim oszczędnościom.

10. Napraw.
Kiedyś szanowano rzeczy. Nie wyrzucaj, by kupić nowe, ale naprawiaj, zwłaszcza, że większość wyrzucanych obecnie rzeczy posiada zaledwie niewielkie uszkodzenia. Jeśli zainwestujesz w dobre rzeczy, nie zepsują się tak szybko, a ponad to będzie Ci trudniej je wyrzucić i kupić nowe. Czasami warto coś zszyć, wymienić obcas, skleić, niż od razu pędzić do sklepu.