Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 marca 2023

Rześko. Najbardziej zmysłowy poradnik osiędbania

Czujecie już wiosnę w powietrzu? A może przesilenie daje się Wam we znaki? Najwyższy czas zapatrzeć się we własne wnętrze i zadbać o siebie. Na pewno pomoże w tym zgranie się z przyrodą. Niezależnie od tego czy kochacie ciepło, czy męczy Was lato, warto sięgnąć po "Rześko" Niny Czarneckiej.
Rześko. Najbardziej zmysłowy poradnik osiędbania
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Rześko. Najbardziej zmysłowy poradnik osiędbania
Autor: Nina Czarnecka 
Oprawa: broszurowa ze skrzydełkami
Rok wydania: 2023
Wydawca: Wydawnictwo Znak
Liczba stron: 384
Format: 16,3 x 23,5 cm
Cena wydawcy: 64,99 zł



Pierwsze wrażenie
Książka w miękkiej oprawie broszurowej ze skrzydełkami. Na okładce "przeciągająca się" kobieta na tle przyrody. Kartki matowe, przyjemne w dotyku. Fotografie kolorowe, w przyjemnych, żywych barwach. Format poręczny- ułatwia trzymanie książki podczas czytania, zwłaszcza, że to pokaźne tomiszcze. Książka podzielona na rozdziały odpowiadające kolejnym miesiącom. W każdym wyszczególnione "podtytuły". Przejrzysty układ.
"Życie szybko mija... możesz je przegapić."

O czym jest książka
Książeczka w konkretny sposób pokazuje krok po kroku jak zadbać o siebie w ciepłe miesiące roku. Sama autorka przyznaje, że będąc miłośniczką wiosny i lata, miała trudność z napisaniem tego przewodnika. Nina Czarnecka pokazuje nam jak miesiąc, po miesiącu rozwijać wewnętrzny spokój, zadbać o wygląd. Podaje nam przykładowe przepisy, dzięki którym można poczuć się lekko i pełnym energii. W książce znajdziecie również ogrom wiedzy dotyczącej ajurwedy i rytuałów, które zdecydowanie pomagają polubić siebie. Wszystko to poprawia nasze zdrowie- to fizyczne, a przede wszystkim duchowe i psychiczne.

 Przepisy okraszone są pięknymi fotografiami
 
Co sądzę o książce?
Nina Czarnecka jest autorką bloga Blimsien. Znajdziecie u Niej treści związane z ajurwedą, urodą, psychologią i duchowością. To pasjonatka holistycznego podejścia do zdrowia.  Od dawna inspiruje do zadbania o siebie.
Zaskoczyła mnie pozytywnie objętość książki, bo przyznaję, że spodziewałam się mniejszej ilości stron. Bardzo podoba mi się matowy papier, który ułatwia czytanie, bo światło nie odbija się od kartek. Dla mnie to dodatkowe ułatwienie do robienia notatek, ponieważ to mój "brzydki nawyk" w poradnikach. U mnie, jak zawsze, skrzydełka służyły za zakładkę, dlatego cieszę się, że są dość szerokie.
Zdjęcia ilustrujące poszczególne rozdziały, zdecydowanie zostały dobrze dobrane do tekstu. Podoba mi się bardzo w "Rześko" fotografia kulinarna. Brawo Maia Sobczak!
Myślę, że Nina Czarnecka pozwala nam oswoić się z ciepłymi miesiącami- niezależnie od tego czy je lubimy czy raczej nas męczą. Wiele z nas odczuwa w tym czasie niepokój, wstyd przed odsłanianiem ciała, niepewność w kontakcie z innymi, a także dyskomfort termiczny. "Rześko" pomoże nam zmienić nastawienie i z niecierpliwością wyczekiwać dłuższych dni, ciepła promieni słonecznych oraz całej obfitości wiosny i lata.
Bardzo podoba mi się, że autorka przyznaje, że nie każdy musi w tym czasie czuć się dobrze. Pomaga nam zmienić podejście, zaufać sobie i zadbać o zdrowie. Z subtelnością i wyczuciem nakierowuje i tłumaczy. Jesteśmy trybikiem w maszynie, ale bez nas nie będzie ona działać poprawnie.
Przeczytałam książkę z przyjemną lekkością. Część porad marcowych już wprowadziłam. Zamierzam kontynuować tą przygodę w kolejnych miesiącach. Poczujmy się ... RZEŚKO!

Praktyczne "rozpiski" pomagają uporządkować zadania

"Wszystko czemuś służy."
 
 
Książkę do recenzji otrzymałam od Wydawnictwa Znak, za co bardzo dziękuję!
 
POLECAM! 

środa, 3 sierpnia 2022

Zen wędrowny. Jak odnaleźć spokój w czasie życiowych burz. Christopher Ives

Ostatnie kilka miesięcy, były dla mnie bardzo trudnym czasem. Na urlopie chciałam więc poszukać ukojenia. Książka Christophera Ives'a "Zen wędrowny. Jak odnaleźć spokój w czasie życiowych burz" wpadła w moje ręce niczym dar niebios. Recenzja miała ukazać się wcześniej, ale życie i internet zadecydowały inaczej. Nie zmienia to faktu, że książkę przeczytałam i... odnalazłam spokój...


Zen wędrowny. Jak odnaleźć spokój w czasie życiowych burz

Kilka danych technicznych:
Tytuł: Zen wędrowny. Jak odnaleźć spokój w czasie życiowych burz
Oryginalny tytuł:Zen on the Trail. Hiking as Pilgrimage
Przełożył: Justyn Hunia
Autor: Chrispother Ives
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2022
Wydawca: Wydawnictwo Znak
Liczba stron: 240
Format: 14 x 20,5 cm
Cena wydawcy: 49,99 zł


Wiele razy użyłam zakreślacza czytając tą książkę

Pierwsze wrażenie
Książka w miękkiej oprawie. Okładka utrzymana w stylistyce buddyzmu, ze spokojnym pejzażem. Wielkość idealna do schowania do torebki czy plecaka. Wewnątrz papier matowy, lekko kremowy, przyjemny w dotyku. Czcionka jednolita, przyjemna w odbiorze, kursywą pisane są cytaty. Książka podzielona na rozdziały.

Układ tekstu, wielkość czcionki, obłożenie strony- całość bardzo przyjemna w odbiorze

O czym jest książka?
"Zen wędrowny. Jak odnaleźć spokój w czasie życiowych burz" Christophera Ives'a to książka o pielgrzymowaniu. To "poradnik" o tym, jak odnaleźć siebie, jak ukoić serce, kiedy przyjdzie do nas trudny czas. "Zen wędrowny" to opowieść o poszukiwaniu i odnajdywaniu szlaku wędrówki. Snute przez autora opowiadanie daje nam poczucie przeżywania razem z nim każdego szlaku, spotkania, każdego kroku. Ives pokazuje jak różne może być pielgrzymowanie i jaką rolę odgrywa ono w naszym życiu. Pomaga zrozumieć, że każdy szczegół, każde cierpienie i trud, mają ogromne znaczenie, bo bez nich nie dotarlibyśmy do upragnionego celu, będąc takimi ludźmi, jakimi stajemy na  końcu szlaku.

Co sądzę o książce?
Zawsze bałam się poradników i podchodziłam do nich sceptycznie. Ucieszyłam się, kiedy po kilku stronach okazało się, że "Zen wędrowny" nie jest typowym poradnikiem. Dzięki formie narracji przyjętej przez autora "Zen wędrowny" przypomina zbiór opowiadań, z których każdy może wyciągnąć coś zupełnie innego, czego w danym momencie potrzebuje.Zdaję sobie sprawę, że czytając Christpohera Ives'a popełniłam według książko-holików wiele "zbrodni", takich jak notatki na marginesach, zakreślanie fragmentów tekstu, naklejanie znaczników. Wyszła jednak z założenia, że ma to być moja "ćwiczeniówka", "podręcznik", dzięki któremu, uda mi się osiągnąć tytułowy spokój. 
Autor w przystępny sposób przekazuje czytelnikowi wiedzę z dziedziny, w której się specjalizuje, a jest przecież profesorem religioznawstwa na Uniwersytecie Stonehill. Bardzo podoba mi się podejście, które prezentuje, że wędrówka (zwłaszcza górska), to w pewnym sensie pielgrzymka. Ives potrafi nawet laikowi wyjaśnić zasady etyki buddyzmu zen. Pokazuje również jak ważne jest odpowiednie podejście do przyrody, do natury.
Książkę czytało mi się nader przyjemnie. Prawie na każdej stronie udawało mi się odnaleźć ciekawostkę, uwagę lub "radę", którą chciała zapamiętać, zastosować, przeżyć mocniej. Pierwszy raz poczułam, że znalazłam poradnik dla mnie. 

"Świadomość, że prawdziwie oddychasz i prawdziwie idziesz- albo siedzisz- albo, a niech tam, leżysz- czyni cię pielgrzymem."
 
 
POLECAM!

środa, 27 stycznia 2021

Torba do porodu w czasie pandemii

Pandemia zmieniła nasz tryb życia, nasze ostrzeganie świata i standardy dotyczące ochrony zdrowia. Niestety pojawiło się wiele obostrzeń, zakazów, nakazów. Dotyczą one oczywiście również kobiet w ciąży i oddziałów ginekologiczno- położniczych w szpitalach. Pewne rzeczy pozostają jednak niezmienne, jak chociażby fakt, że większość ciężarnych chce być dobrze przygotowana do porodu, również w kwestii dobrze spakowanej torby.
Ja postawiłam na torby, które w całości mogę uprać. Ta druga, to zapas, który w razie potrzeby Po prostu TATA przyniesie mi do szpitala.

Co więc warto zabrać ze sobą do szpitala? Oto sprawdzone i skonsultowane z położną i lekarzem dwie listy: dla przyszłej Mamy i dla Maluszka.


Dokumenty:
- dowód osobisty
- NIP- własny (w przypadku prowadzenia własnej działalności gospodarczej), bądź pracodawcy, choć teraz nie jest już niezbędny, ponieważ wszystko jest w systemie
- skierowanie do szpitala
- karta przebiegu ciąży
- ostatnie wyniki badań: morfologia krwi, wyniki badania moczu
- USG oraz innych przeprowadzonych w czasie ciąży badań
- antygen HBs
- wyniki badań w kierunku WR i HIV
- grupa krwi matki (tatuaż czy wpis w karcie ciąży nie są dokumentem potwierdzającym Twoją grupę krwi!)
- w niektórych przypadkach: określony poziom anty-Rh
- posiew z pochwy w kierunku paciorkowców (GBS)
- w przypadku bycia pod opieką specjalisty- wyniki badań od lekarza (np. kardiologa lub okulisty)
- przy planowanej cesarce - poziom potasu i sodu i koagulogram
- plan porodu (chociaż nie znam kobiety, która podczas porodu o nim pamiętała 😉)


Dla Ciebie:
- maseczki jednorazowe (ok. 10 szt)- najlepiej zapakowane w woreczek strunowy, aby były czyste i by uniknąć zakładania wciąż jednej i tej samej. alternatywą jest przyłbica ochronna 
- kosmetyki: przybory do mycia w małych buteleczkach, antyperspirant, krem do twarz i do rąk, pomadka do ust (podczas porodu bardzo wysychają usta, mogą nawet boleśnie popękać), szczotka do włosów, szczoteczka do zębów, pasta do zębów, waciki kosmetyczne, płyn micelarny, mgiełka do twarzy/woda termalna do nawilżenia twarzy
- chusteczka do okularów, jeśli je nosisz
- ręcznik średniej wielkości i malutki do przecierania twarzy
- ciapy do chodzenia po szpitali, łatwe do zdjęcia
- klapki pod prysznic
- papier toaletowy
- chusteczki higieniczne
- piżamy/koszule, najlepiej rozpinane w okolicy piersi - przydatne przy karmieniu piersią (polecam zabrać 3-4)
- szlafrok (najlepiej sprawdza się z kieszonkami, tak żeby móc włożyć np. podkład idąc do toalety, a nie paradować z nim całą drogę)
- jednorazowa bielizna poporodowa, pozwalająca oddychać ranom po porodzie
- duże podpaski/ podkłady poporodowe (najlepiej wysokochłonne)
- podkłady jednorazowe na łóżko
- biustonosze do karmienia (2-3 szt)
- wkładki laktacyjne
- podkładki na toaletę
- gumowe kółko do pływania dla dzieci (zajmuje niewiele miejsca, a może przydać się po pęknięciu/nacięciu krocza, nadmuchasz je ewentualnie w szpitalu)
- regularnie zażywane lekarstwa
- maść łagodząca na brodawki
- telefon wraz z ładowarką
- butelka wody mineralnej (polecam zabrać 2 mniejsze niż 1 dużą)
- biszkopty (uwierz, na polskiej porodówce mogą być wybawieniem, a ich smak będzie wyborny 😋)
- luźne, wygodne ubranie na wyjście do domu (może być to same, w którym przyszłyście do szpitala)
 
 
Dla Dziecka:
- bawełniane śpioszki, body, pajacyki rozpinane na całej długości (3- 5 par)
- sweterek lub bluzę
- czapeczki (3 szt.)
- skarpetki (3 szt.)
- rękawiczki by uniknąć drapania się przez dziecko
- pieluszki jednorazowe (wystarczy małe opakowanie)
- pieluszki tetrowe i/lub bawełniane (przydają się gdy Dziecko ulewa oraz do położenia na nich Dziecka np. przy przewijaniu)
- kocyk lub rożek
- ręcznik z kapturkiem
- kosmetyki dla Maluszka: mydło dla niemowląt oraz krem na podrażnienia pupy, oliwka lub balsam
- chusteczki nawilżające
- podkłady jednorazowe (polecam te pojedynczo pakowane)
- ubranka na wyjście ze szpitala (adekwatnie do pogody)


Dodatkowo warto zabrać słuchawki do telefonu, bo czasami muzyka będzie prawdziwym ukojeniem, a Ty nie będziesz przeszkadzać innej Mamie, która będzie z Tobą na sali po porodzie. Polecam też spakować laktator. Oczywiście w szpitalu można wypożyczyć, ale dużo bardziej komfortowe będzie posiadanie własnego. Weź też niezbędne przybory i odrobinę płynu do mycia, tak żeby móc umyć te części laktatora, które będą mieć styczność z ciałem i pokarmem. Laktator pomoże przy nawale pokarmu lub w pobudzeniu laktacji.

Pamiętaj, że rzeczy które bierzesz do szpitala powinny być z materiałów, które będziesz mogła wyprać w wysokiej temperaturze, tak żeby pozbyć się bakterii szpitalnych. Bierzemy jak najmniej rzeczy – o tyle mniej rzeczy z zarazkami szpitalnymi wróci do domu. Możesz też zabrać rzeczy, których nie będzie Ci szkoda wyrzucić lub zostawić w szpitalu.


Co bardzo ważne- NIE ZABIERAJ DO SZPITALA BIŻUTERII I KOSZTOWNOŚCI! Warto też zdjąć obrączkę, bo może dojść do obrzęku palców i może się okazać, że niezbędnym będzie rozcięcie jej. 
Nie zabieraj zabawek, misiów, gryzaków czy grzechotek, bo są zupełnie zbędne, a do domu wrócą z cała masą bakterii szpitalnych. Dokładnie to samo tyczy się poduszki do karmienia. Jeśli uprzesz się aby mieć taką przy sobie, pamiętaj, że po powrocie do domu musi zostać uprana w wysokiej temperaturze, tak jak kocyk/ rożek i ubranka. Nie potrzebujesz w szpitalu kombinezony dla dziecka i fotelika samochodowego- osoba, która będzie pomagać Ci w powrocie do domu, przywiezie te rzeczy w dniu wypisu.
 
POWODZENIA dla nas rodzących w tych szalonych czasach!!! Pamiętajmy, że wszystkie jesteśmy najlepszymi Mamami na świecie, a nasze Dzieci, niczym księżniczki i książęta- rodzą się w koronie!!!

niedziela, 17 stycznia 2021

Słonecznik wyklejanka

 Pogoda za oknem typowo zimowa. Mróz i śnieg. Biały puch okrył świat, w tym nasze choinki- 2 już wsadzone i 2 czekające na wiosnę, aby wsadzić je w naszym maleńkim przyblokowym ogródeczku. Wyglądają cudnie niczym z widokówki. Jest też bałwanek, którego Piotruś ulepił z Tatą i postawili go na ramie balkonu, żebym mogła go obejrzeć. 
Nasz wyklejankowy słonecznik
 
Dziś zatęskniliśmy za latem i postanowiliśmy dodać odrobinę słońca w naszym domu. Tak właśnie powstał słonecznik. Jak go zrobiliśmy? Już piszę. A może i Wy zrobicie podobny?
 
Czego potrzebujemy?
1. Niebieska kartka lub pomalowana kolorem niebieskim.

2. Garść z czarnej bibuły (przy okazji rozwijamy motorykę małą robiąc kuleczki z bibuły).
3. Pomarańczowe i żółte płatki, które Dziecko musi samodzielnie wyciąć. Możecie wcześniej narysować ich kształt na kolorowym papierze. Nie przejmujcie się jeśli nie będą idealnie równe, takie same. Takie właśnie będą najpiękniejsze. Najważniejsze, że Dziecko się starało i zrobiło to samo pod Waszym nadzorem.

4. Zielony papier kolorowy na łodygę i liście. Dziecko może wyciąć je samo lub możecie odrobinę pomóc.
5. Klej i nożyczki. Przyda się podkładka z klipsem, dzięki której nasze dzieło nie będzie się ruszać, co zdecydowanie ułatwi nam pracę. 

My zaczęliśmy naszą pracę plastyczną od przyklejenia łodygi i liści. Po posmarowaniu kółka klejem Piotruś jedną przy drugiej przyklejał kuleczki z bibuły. Bardzo się starał, pilnował, żeby nie było żadnej luki.
Kiedy mieliśmy już ziarenkowy środek naszego słonecznika, przykleiliśmy pomarańczowe płatki. Ważne aby jednym końcem przylegały do czarnego bibułowego środka.
One stały się tłem dla radosnych żółtych płatków, przyklejonych w następnej kolejności. Klejem smarowaliśmy tylko część przylegającą do czarnego środka. Zewnętrzna część płatków może swobodnie odstawać od kartki.

Nasz słonecznik wywołał uśmiech na naszych twarzach. Wyszło nam słoneczko na błękitnym tle. Porozmawialiśmy jak są hodowane słoneczniki i czy można je mieć w doniczce. Opowiedziałam jak można zabezpieczyć je przed ptakami, aby nie wyjadły wszystkich smacznych ziarenek. Była zabawa i nauka. Był czas spędzony razem, a ten jest bezcenny.
 
MIŁEJ ZABAWY!

środa, 13 stycznia 2021

Słodka mama, czyli cukrzyca ciążowa

Jako Zasłużony Honorowy Dawca Krwi, badam się regularnie, minimum co trzy miesiące. Nigdy nie miałam problemu z podwyższonym poziomem cukru we krwi. Jakież było moje zaskoczenie, kiedy usłyszałam kolejny z "wyroków" w tej ciąży, który przez niewiedzę, wydał się jeszcze bardziej przerażający. Na szczęście mój lekarz prowadzący poświęcił na wyjaśnienia taką ilość czasu, aby wyjaśnić mi wszystko i nieco uspokoić. Kolejną trudnością okazało się znalezienie diabetologa i dietetyka w dobie pandemii COVID-19. Dietetyka nie mam do tej pory, a po wielu przejściach udało się znaleźć diabetologa. Niestety w przypadku cukrzycy ciążowej liczy się czas, pacjentka powinna być przyjęta zaraz następnego dnia po stwierdzeniu powikłania. Czasy jakie mamy i koszmarny stan polskiej służby zdrowia spowodował, że mimo diety, było u mnie "za późno" i trzeba było włączyć insulinę. Okazało się, że świetnie skomponowałam dietę i insulinę przyjmuję tylko na noc- tzw. insulina długo działająca, ponieważ dalej występuje problem z podwyższonym poziomem cukru na czczo.
Stały zestaw kobiety z cukrzycą ciążową
 
Czym więc jest cukrzyca ciążowa? 
Najogólniej, cukrzyca ciążowa to nietolerancja węglowodanów, występująca w trakcie ciąży u kobiet, które wcześniej miały prawidłowy poziom glukozy we krwi i jest wynikiem zaburzeń gospodarki hormonalnej. 
Jest to najczęściej rozpoznawane powikłanie o charakterze metabolicznym w czasie ciąży. Dane o ilości ciężarnych, które niestety to dotyka, są bardzo różne: Polskie Towarzystwo Ginekologiczne (PTG) podaje, że jest to ok. 3-5% kobiet, a niektóre źródła wskazują około 12%. Często wskazuje się, że tak duży odsetek "słodkich mam" jest bezpośrednio związany z czynnikami takimi jak wiek,  rasa i pochodzenie, a także uwarunkowania genetyczne. Nie bez znaczenia jest preferowany styl życia.  
Warto podkreślić fakt, że w ciągu ostatnich 20-30 lat znacząco wzrosła zachorowalność na cukrzycę ciążową. Duże znaczenie ma wykrywalność tego powikłania na skutek znacznej poprawy jakości opieki nad pacjentkami ciężarnymi, którym zleca się szereg badań, w tym monitorowanie stężenia glukozy we krwi. Niestety cukrzyca ciążowa bezsprzecznie związana jest z coraz częstszym występowaniem nadwagi i otyłości wśród coraz młodszych osób, a także niewłaściwą dietą i brakiem aktywności fizycznej. Może pojawić się u każdej ciężarnej, jednak bardziej narażone są kobiety, które przed ciążą miały sporą nadwagę, lub w ich najbliższej rodzinie znane są przypadki cukrzycy typu II. Ryzyko wzrasta wraz z wiekiem i każdą kolejną ciążą, zwłaszcza, w sytuacji kiedy w poprzedniej ciąży stwierdzano podwyższony poziom glukozy. 
 
Nierozpoznana, nieleczona lub źle leczona cukrzyca ciążowa może spowodować przedwczesny poród, niedojrzałość metaboliczną wielu narządów płodu-zwłaszcza układu oddechowego (noworodki często rodzą się z zaburzeniami oddychania i niejednokrotnie wymagają – mimo porodu w terminie – podłączenia do respiratora), a także przerost mięśnia sercowego u płodu oraz związane z nim upośledzenie jego czynności po porodzie. Co chyba najgorsze, u ciężarnych z cukrzycą częściej dochodzi do zgonu wewnątrzmacicznego. Powikłaniem cukrzycy ciążowej jest też tzw. makrosomia. Najogólniej jest to ryzyko urodzenia dziecka o masie ciała za dużej w stosunku do wieku ciążowego- waży ono powyżej 4,2 kg. Tak duży dzidziuś to ryzyko przedłużonego i utrudnionego porodu, a także urazów okołoporodowych u mamy, ale i dziecka. Cukrzyca ciążowa może być przyczyną ostrzejszego przebiegu żółtaczki noworodkowej, a więc Wasz pobyt po porodzie w szpitalu może się przedłużyć. 
Ważne, aby przyszła mama czuła wsparcie w walce z cukrem
 
Rozpoznanie cukrzycy ciążowej: test pierwszy
Powikłań związanych z cukrzycą ciążową można uniknąć. Warunkiem jest odpowiednio wcześnie rozpoznane i prawidłowo leczone schorzenie. Niepokojącymi sygnałami mogą być zawroty głowy, omdlenia, silne pragnienie wywołane nadmiarem glukozy we krwi, tzw. suchość w ustach. Jednak, co bardzo istotne, u większości kobiet cukrzyca ciążowa nie daje żadnych objawów, rozwija się ona bezobjawowo, a to może skutkować groźnymi powikłaniami. Dlatego też testy na stężenie glukozy we krwi wykonuje się w ciąży kilkukrotnie. Pierwszy raz badanie przeprowadza się do 10 tygodnia ciąży, najczęściej glukometrem, czasami pobiera się dodatkową próbkę krwi z żyły. Badanie jest proste, krew pobierana jest na czczo. Celem tego badania jest ocena, czy przyszła mama nie choruje na cukrzycę, o której nie wie.
 
Rozpoznanie cukrzycy ciążowej: test drugi
Pomiędzy 24. a 26. tygodniem ciąży przeprowadza się drugi test. Jest to tzw. doustny test obciążenia glukozą. To bardziej czasochłonne badanie. Najpierw pobierana jest krew na czczo, następnie ciężarna musi wypić szklankę mieszaniny, zawierającą odrobinę wody i 50-75g glukozy- w zależności od zalecenia lekarza. Roztwór jest bardzo słodki, dlatego pielęgniarki pozwalają dolać sok z połówki cytryny. W aptece można też kupić glukozę smakową- cytrynową lub cytrynowo- miętową. Nie wpływa to na wynik badania, ale to poprawia smak mieszanki. Po wypiciu płynu ciężarna musi spokojnie siedzieć w poczekalni i czekać. Należy unikać ruchu (nie możesz spacerować, żeby było lżej znieść mdłości wywołane spożyciem "glutka"), nie wolno nic jeść ani pić.
Krew ponownie pobierana jest po godzinie i po dwóch godzinach. 
Niekiedy- zwłaszcza w prywatnych laboratoriach glukoza dostępna jest w gabinecie. Najczęściej należy ją przynieść ze sobą- do kupienia w każdej aptece. Wynik zazwyczaj jest do odebrania następnego dnia, a jeśli podpytasz panie pielęgniarki, na pewno powiedzą co im wyszło chwilę po pobraniu. 
Jeśli poziom glukozy we krwi nie przekracza 140 mg/dl, wszystko jest w porządku.
 
Rozpoznanie cukrzycy ciążowej: test trzeci (tylko w przypadku, jeśli w teście drugim zastosowano 50g glukozy)
Jeśli wynik drugiego testu doustnego obciążenia glukozą przekracza 140 mg/dl i nie jest wyższy niż 180 mg/dl, ciężarna jest kierowana na tzw. test diagnostyczny. 
Badanie to jest takie jak test drugi. W tym przypadku jednak roztwór jest słodszy – należy wypić 75g glukozy, a krew pobierana jest nie po godzinie, ale po dwóch godzinach od momentu jego wypicia- chyba, że lekarz zleci pomiar po godzinie i dwóch godzinach.
Jeśli wynik tego testu na czczo jest wyższy niż 90 mg/dl, a dwie godziny po wypiciu słodkiego roztworu – przekracza 140 mg/dl, przyszła mama otrzymuje skierowanie do poradni diabetologicznej lub do ośrodka położniczego, który zajmuje się leczeniem cukrzycy u kobiet w ciąży.
Wyniki niższe oznaczają, że pacjentka nie ma cukrzycy ciążowej. 
 
WAŻNE! Test obciążenia glukozy jest prawidłowo przeprowadzony gdy:
- jest wykonywany na czczo;
- poprzedniego dnia ciężarna ograniczyła do minimum ilość spożytych słodyczy;
- ostatni posiłek został spożyty najpóźniej 12 godzin przed wykonaniem testu. 
 
Test trzeci jest ostatnim i już się go nie powtarza – wyniki nieprawidłowe świadczą o obecności cukrzycy ciążowej. Kolejny badanie tylko niepotrzebnie wydłużyłoby czas do rozpoczęcia leczenia.
Oczywiście lekarz prowadzący może zadecydować inaczej. W pierwszej ciąży miałam 4 testy obciążenia glukozą, ponieważ lekarzy martwiły moje wyniki po spożyciu płynu, nie przekraczające 75 mg/dl. 
 
 
Cukrzyca ciążowa - leczenie 
Leczenie cukrzycy ciążowej rozpoczyna się wraz z wizytą u diabetologa. Pierwszym etapem zawsze jest zmiana diety. Ma ona unormować poziom glukozy we krwi. Najczęściej wizyta u diabetologa połączona jest z wizytą u dietetyka. W czasach pandemii COVID-19, jest to niestety praktycznie awykonalne. Ja ułożyłam swoją dietę sama, na podstawie literatury wskazującej co "słodka mama" jeść może, a czego powinna unikać. Moja dieta okazała się być dość skuteczna, ponieważ cukier po posiłkach spadł do pożądanego poziomu poniżej 140 mg/dl. Problemem pozostał jedynie poziom glukozy na czczo.
 
Przede wszystkim należy ograniczyć ilość spożywanych cukrów prostych (czyli np. słodyczy i soków owocowych) oraz tłuszczów. Dietę należy skomponować uwzględniając okres ciąży, masę ciała oraz poziom aktywności fizycznej. 
Włącza się kontrolowanie poziomu glukozy cztery razy dziennie: rano na czczo i kolejno godzinę po każdym głównym posiłku- śniadaniu, obiedzie i kolacji. Czasami koniecznym jest mierzenie glukozy dodatkowo po II śniadaniu i po podwieczorku. Do samobadania stężenia glukozy we krwi służą glukometry. Są to specjalne urządzenia. W skład zestawu (poza samym glukometrem), wchodzą tzw. pen do nakłuwania z cieniutką igłą i paski pomiarowe. Igłą nakłuwa się skórę na palcu i ustawia glukometr z włożonym paskiem tak aby pobrał odpowiednią ilość z pojawiającej się w miejscu nakłucia kropli krwi. Wynik jest dostępny na wyświetlaczu glukometru po kilku sekundach.
Zaleca się, aby poziom glukozy na czczo nie przekraczał 90 mg/dl, a po posiłkach – 140 mg/dl. 
 
WAŻNE!
Dieta w cukrzycy ciążowej jest bardzo podobna, jeśli nie taka sama, jak ta zalecana chorym z cukrzycą. Posiłki winny być dobrze skomponowane- muszą zawierać odpowiednie ilości węglowodanów, białka i tłuszczu oraz dostarczać odpowiednią ilość kcal ( najczęściej pomiędzy 2300 a 2500 kcal/dobę). 
Kobietom z cukrzycą ciążową zaleca się stosowanie tzw. diety bogatoresztkowej. Składniki "resztkowe" znajdują się w: jarzynach, niektórych owocach oraz w produktach zbożowych. Hamują one nadmierne wchłanianie glukozy. Należy unikać wszelkiego rodzaju słodyczy, ograniczyć dosładzanie napojów takich jak kawa czy herbata. Tłuszcze powinny stanowić ok. 30 proc. dziennego zapotrzebowania na energię. 
Podsumowując zalecana dieta powinna zawierać: 
- 40–50 proc. węglowodanów (wybrane owoce, ciemne pieczywo, płatki owsiane, kasze);
- 30 proc. białka (drób, ryby); 
- 20–30 proc. tłuszczów. 
 
Przede wszystkim, należy pamiętać, że nie ma diety uniwersalnej! Zalecenia dietetyczne układane są indywidualnie dla każdej pacjentki.
Jeśli po tygodniu stosowania diety poziom glukozy nadal jest wyższy niż zalecane wartości docelowe, niestety koniecznym jest wdrożenie leczenia insuliną.
 
 
Postępowanie codzienne przy cukrzycy ciążowej 
Kobieta musi zacząć systematycznie prowadzić specjalny dzienniczek samokontroli. Za każdym razem zapisuje się w nim poziom glukozy z pomiarów oraz wielkość przyjmowanych dawek insuliny. Dodatkowo trzeba założyć specjalny notatnik, gdzie należy szczegółowo notować wszystkie posiłki i przekąski, wraz z podaniem ich wielkości (ml, gr, ilość sztuk) i sposobu przyrządzania (gotowane, pieczone, surowe, kiszone). Pozwoli to na dokładną analizę na każdej wizycie u lekarza, które będą odbywać się minimum raz w tygodniu i wprowadzenie ewentualnych koniecznych zmian.
Ważna jest nie tylko odpowiednia dieta, ale także wysiłek fizyczny. Poprawia on spalanie glukozy, a także zmniejsza insulinooporność tkanek i zwiększa ich wrażliwość na insulinę. Jeśli więc ciężarna dobrze się czuje i nie ma innych przeciwwskazań, zalecane są specjalne zestawy ćwiczeń przyspieszających metabolizm. Może je wskazać lekarz, ale bez problemu znajdziesz je w internecie. Pamiętaj, że nie mogą one przeciążać Twojego organizmu- Ty i dziecko jesteście najważniejsi. Dostosuj ilość i intensywność ćwiczeń do swoich potrzeb i możliwości. Czasami wystarczającym i dozwolonym będzie spacer. Niekiedy z ćwiczeń trzeba zrezygnować. Wszystko z głową i w porozumieniu z lekarzem prowadzącym. Przeciwwskazaniem do ćwiczeń może być np. skracająca się szyjka macicy, ponieważ ćwiczenia w takim przypadku mogą doprowadzić do przedwczesnego porodu.

Cukrzyca ciążowa - niezbędne częste kontrole u lekarza
Ciężarne z cukrzycą ciążową zdecydowanie częściej muszą zgłaszać się do lekarza prowadzącego, aby kontrolować stan dziecka i przyszłej mamy. Idealnym schematem jest aby kontrole odbywały się co dwa tygodnie od momentu rozpoznania cukrzycy do 34. tygodnia ciąży, a następnie raz w tygodniu – po 36. tygodniu ciąży. W polskim systemie jest to jednak praktycznie niemożliwe i najczęściej odbywa się co 3 tygodnie, a po 36. tygodniu raz na dwa tygodnie. W szczególnych przypadkach lekarz prowadzący może zadecydować o obserwacji pacjentki na oddziale patologii ciąży. 
Podczas kontroli lekarz ocenia m.in. wielkość dziecka, ilość wód płodowych oraz stan ciężarnej. Sprawdzana jest praca serca maluszka przy użyciu kardiotokografii (KTG)- jest to jedno z przyjemniejszych badań, większość mam bardzo je lubi, bo może posłuchać pracy serca swojego dzieciątka. 
W związku z tym, że jeszcze kilkanaście lat temu ciężarne z cukrzycą często rodziły martwe dzieci, czasami wykonuje się dodatkowo ocenę profilu biofizycznego płodu, co ma pomóc zapobiec obumarciu płodu.
Poza wizytami u ginekologa, dochodzą cotygodniowe wizyty w poradni diabetologicznej. Diabetolog musi ściśle analizować wyniki pomiarów glukozy we krwi, które ciężarna musi skrupulatnie spisywać w dzienniczku samokontroli. Lekarz decyduje również o dawce podawanej insuliny, o konieczności jej zwiększenia, zmniejszenia lub zmiany.

 
Poród przy cukrzycy ciążowej 
Jeśli ocena stanu płodu podczas wizyt u ginekologa wypada pomyślnie, a leczenie i kontrolowanie poziomu glukozy we krwi przynosi dobre rezultaty, można poczekać z porodem do jego naturalnego terminu. W takim przypadku nie ma przeciwwskazań do porodu naturalnego. Co jednak ważne, nie powinien się on jednak odbywać w zwykłym szpitalu, lekarz wskaże ośrodek referencyjny, czyli szpital specjalizujący się w przyjmowaniu trudnych porodów.
Przy porodzie obecny będzie neonatolog, który bezzwłocznie po przyjściu dziecka na świat oceni jego stan.
 
Jeśli natomiast z mamą dzieckiem dzieje się coś niepokojącego, albo jest ono zbyt duże (waga powyżej 4200 g), ciąża często jest rozwiązywana wcześniej, niejednokrotnie poprzez cesarskie cięcie. Najkorzystniej jeśli ma to miejsce po 37. tygodniu ciąży, co związane jest z rozwojem układu oddechowego dziecka- jest ono wtedy na ogół już zdolne do samodzielnego oddychania. Jeżeli ciążę należy rozwiązać wcześniej, kobiecie podaje się specjalne zastrzyki, mające na celu przyspieszenie rozwoju płuc maleństwa.


Co dalej?
Po porodzie poziom glukozy we krwi matki zazwyczaj wraca do normy. Przez pierwsze dwa tygodnie połogu koniecznym jest regularne kontrolowanie cukry we krwi. Po 2–3 miesiącach (najczęściej ok 7-9 tygodnia) po porodzie należy wykonać test doustnego obciążenia glukozą 75g, który ostatecznie potwierdzi czy była to cukrzyca ciążowa, czy też przerodziła się ona w cukrzycę, której leczenie należy kontynuować po ciąży- wtedy pacjentka musi także po urodzeniu dziecka pozostawać pod opieką poradni diabetologicznej.
Oczywiście warto zachować czujność i od czasu do czasu kontrolować poziom glukozy we krwi.
 
Wszystkim "słodkim mamom" życzę zdrowia i dużo sił- zwłaszcza tym, które muszą przyjmować  insulinę. Sama muszę stosować insulinę długo-działającą na noc. Wiem jak trudne i uciążliwe jest życie z cukrzycą ciążową- ciągłe pomiary, wyliczenia, kontrola posiłków, notowanie wszystkiego. Dla mnie dodatkowym problemem okazało się podawanie insuliny, ponieważ sama nie jestem w stanie tego zrobić. Potrzebuję wciąż pomocy- samodzielne wbicie igły i zrobienie sobie "zastrzyka" przerosło mnie. Pamiętajcie, że nie musicie być ze wszystkim same- proście odważnie o pomoc. Nie trzeba być na siłę bohaterem, bo może się to skończyć traumą. Nie warto się męczyć. Są na świecie ludzie, którzy Wam pomogą i warto z tego skorzystać. Jesteśmy silne i wywalczymy zdrowie dla nas samych i dla naszych Okruszków, których maleńkie serca biją tuż pod naszymi. Ściskam Was mocno i proszę o trzymanie kciuków za mnie, za nas...

Jeśli macie jakieś pytania, zapraszam do kontaktu.

środa, 4 listopada 2020

Dobranoc, Trefliki na noc

Wychylają głowy z okopów zabawek, by ujrzeć wroga, który chce ich przepędzić i skazać na sen. Jak straszny to wróg wiedzą tylko dzielni żołnierze, których wysyła się na "tortury" sprzątania, zdrowej kolacji, mycia, a co gorsze- mycia zębów i wreszcie... snu... Tak właśnie można by opisać większość wieczorów w wielu domach gdzie są dzieci. Dzielni żołnierze to oczywiście maluchy, a rodzice to całe to zło, które zmusza ich do pójścia spać. Wydawnictwo Trefl postanowiło pomóc rodzicom w usypianiu dzieci. Przed Wami książka "Dobranoc, Trefliki na noc".

Dobranoc, Trefliki na noc

Kilka danych technicznych:
Tytuł: Dobranoc, Trefliki na noc
Autorzy: Liliana Fabisińska, Patrycja Wojtkowiak- Skóra, Martyna Jelonek
Ilustracje: KAZstudio S.A., Wydawnictwo Trefl Sp. z o.o.
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2020
Wydawca: Wydawnictwo Trefl Sp. z o.o.
Liczba stron: 248
Format: 15 x 21 cm
Cena wydawcy: 34,99 zł

Poznajmy naszych bohaterów...

Książka wydana bardzo ładnie. Estetyka zachowana na najwyższym poziomie. Twarda oprawa, to coś co docenią opiekunowie młodszych dzieci, bo dzięki temu, książka zdecydowanie "przeżyje" dużo dłużej.  W środku kredowy papier, przez co było mi trudno zrobić zdjęcia do recenzji- wybaczcie "prześwietlenia". Tekst z pewnością nie do samodzielnego czytania nawet przez 6-7-latki, ponieważ czcionka jest dość mała, a dodatkowo czytanie utrudnia różowe "cieniowanie" stron. Dzieci na pewno ucieszy duża ilość ilustracji, które są doskonale dobrane do opowieści. Kolory wyraźne, ale nie jaskrawe, nie męczą podczas czytania. Każda strona numerowana na dole. Tyle danych technicznych.

Do Rodziców słów kilka...

Co więc zawiera książka o przyjaźnie brzmiącym tytule? Otóż składa się ona z trzech części. Pierwsza jest skierowana do dzieci i rodziców, aby wskazać w czym właściwie może im pomóc. Zawiera też propozycje, które pozwolą zmienić wieczór w dobrą zabawę. Kolejno omawia się 10 rytuałów: oglądanie bajki, sprzątanie zabawek, wieczorna zabawa, przygotowanie pokoiku do snu, kolacja, kąpiel, mycie zębów, przebieranie w piżamkę, wieczorne wygibasy i czytanie książeczki- nawiązanie do kolejnej części. Po nich mamy już część przeznaczoną dla dzieci. Zawiera ona 15 krótkich opowiadań z życia tytułowej rodziny Treflików. Rozpoczyna się opowiadaniem "Wieczór pełen przygód", które pomaga pokazać dziecku, że wieczorem każdy ma swoje obowiązki- mama szykuje kolację, tata kąpiel, a dzieci muszą posprzątać pokój i umyć zęby. Po obowiązkach kolej na przyjemności- przytulanie i bajkę czytaną przez rodziców. Po opowiastkach dla dzieci znów mamy część "wspólną" z opisem kolejnych wieczornych rytuałów: plan na jutro, przytulanie, kołysanka i gaszenie światła.

Rytuały omawiane są dla dzieci i rodziców- część wyróżniona kolorowym paskiem po lewej stronie tekstu

Dlaczego uważam, że książka jest wartościowa, kiedy na rynku znajdziemy masę poradników, jak poradzić sobie wieczorem z dziećmi? Dlatego, ze nie jest to typowy poradnik. Bardzo podoba mi się omówienie rytuałów wieczornych, które przeznaczone jest dla dzieci i rodziców, z tym, że część dla opiekunów wyróżniona jest poprzez oznaczenie pionowym paskiem. Tak na prawdę nie podoba mi się w niej tylko punkt pierwszy, czyli oglądanie bajki. Nawet słowem nie wspomina się, że punkt ten można pominąć, a przecież oglądanie bajek nie jest niezbędne. Owszem podkreślone jest aby była to krótka bajka ok. 8-minutowa i nie później niż dwie godziny przed snem. Uważam jednak, że punkt ten można spokojnie pominąć. Następne punkty uważam za bardzo trafione, zwłaszcza punkt 10- czytanie książeczki. U nas jest to punkt, którego absolutnie nie można pominąć. Warto pamiętać, żeby to były krótkie opowiadania lub kolejne rozdziały w książce, tak aby nasza Pociecha niczego "nie przegapiła". Tu zabrakło mi uwagi, że powinno się czytać dzieciom codziennie przez minimum 20 minut. Książka "Dobranoc, Trefliki na noc" zawiera króciutkie ok. 5-minutowe bajki i wprawionego słuchacza na pewno jedna nie zadowoli. Ja musiałam przeczytać 4, aby podczas ostatniej usłyszeć przeciągłe ziewanie mojego Syna. Oczywiście jeśli nie czytaliście do tej pory Waszym dzieciom, to taka jedna treflikowa bajka na początek wystarczy. Bajki zdecydowanie pozwalają się dziecku wyciszyć. Warto więc zadbać, aby w jego pokoju nie byłą włączonych sprzętów typu radio czy telewizor, a telefon opiekuna, co chwila alarmujący o nowym powiadomieniu, powinien zostać w salonie lub jego gabinecie. Podoba mi się, że autorki dopuszczają słuchanie z dzieckiem audiobooków. Prawdą jest, że czasami rodzic po całym dniu pracy jest bardzo zmęczony, zwłaszcza jeśli część pracy wykonuje przed monitorem. Takie wspólne słuchanie pozwala na dodatkowe przytulanie, a więc mamy dzięki temu większą dawkę czułości i bliskości, której dzieciom bardzo brakuje.


Książka jest pięknie ilustrowana. Ilustracje są duże i zajmują większą część strony

"Dobranoc, Trefliki na noc" to książka, która pomoże rodzinom zadbać o wieczorne rytuały i umili ten czas. Z pewnością wskazuje kierunki i podpowiada wiele rozwiązań. Należy pamiętać, że są to wskazówki, a nie sztywne zasady. Słowa odnoście rytuałów kierowane do dzieci, pozwalają poczuć im, że one są ważne i współtworzą wieczorną atmosferę. Okazuje się, że to nie tylko decyzje rodzica, ale i dzieci są istotne i podejmując je wspólnie, tworzymy ciepło rodzinnych chwil. A po takim wieczorze wszyscy zasypiają z uśmiechem...

Dobrze zorganizowany wieczór, może stać się świetną przygodą

Dobranoc, Trefliki na noc....

środa, 12 sierpnia 2020

Krokodyl dentysta- gra zręcznościowa

Chcecie poćwiczyć refleks? Szukacie gry na szybka rozgrywkę, która zajmuje niewiele miejsca, ale nie jest karcianką? Mam dla Was świetną propozycję! Do tego w zaskakująco niskiej cenie.
Krokodyl dentysta to gra zręcznościowa.
Kilka danych:
Nazwa: Krokodyl dentysta
Oryginalna nazwa: Crocodile Dentist
Rodzaj: zręcznościowa, akcja
Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 5-10 minut
Wiek: powyżej 3 lat
Gdzie szukać: Pepco
Cena: 9,99 zł

Odważysz się otworzyć paszczę tego gada i sprawdzić mu zęby?
Zasady gry są bardzo proste. Rozdziawiacie paszczę krokodyla i Waszym oczom ukazują się bielutkie zęby gada. Kolejno naciskacie po jednym zębie, tak żeby schował się w dziąsłach. Po naciśnięciu zęba szybko cofacie palec. Jeden z zębów uruchamia zapadkę i po jego wciśnięciu, paszcza szybko zamyka się i może przytrzasnąć palec gracza. Zabawa polega na tym, żeby zdążyć umknąć przed zamknięciem paszczy krokodyla. Nigdy nie wiecie, który ząb jest zapadką.
Zacznij grę otwierając szeroko paszczę krokodyla.
Wciśnij wybrany ząb.
Możecie naciskać zęby kolejno lub losowo.
Kiedy zostaną 3 zęby, napięcie wzrasta...
Gra nie zawiera ostrych elementów, ale jak to z Dziećmi bywa, mają one dziwne pomysły. Zęby traktowane są jako małe elementy i  dlatego zabawa zalecana jest powyżej trzeciego roku życia, aby uniknąć ryzyka zadławienia. Co ważne, warto pokazać Dziecku, na czym gra polega i "dać się ugryźć", aby się nie wystraszyło. Uścisk nie jest mocny, ale szybkość zamykania się paszczy może sprawić, że Dziecko poczuje nieprzyjemny nacisk, coś w rodzaju "bólu". Ważne aby za pierwszym razem obrócić to w żart, wtedy Dziecko będzie chciało więcej wrażeń.

Rozgrywka jest bardzo szybka. W zależności od tempa wciskania zębów i czy akurat trafimy na "ten ząb", może ona trwać 5-10 minut. Czasami jet to drugi naciskany ząb i gra kończy się bardzo szybko. Zdarzyło się nam, że żaden ząb nie uruchomił zapadki. W takim przypadku, trzeba nacisnąć wszystkie zęby, paszcza się zamknie i zęby znów wyskoczą gotowe do zabawy.

Rozgrywkę kończy zamknięcie się paszczy krokodyla.
Tak, to nie pomyłka. Gra kosztuje 10 zł, bez grosika. I moim zdaniem niczym nie różni się od dużo droższych gier. Podobna jakość materiału i wykonania. Tu plastik i tu plastik. A w przypadku tego Krokodyla, nie będziecie żałować, że wydaliście dużo pieniędzy na grę, która nie zaciekawiła Waszej Pociechy. 10 zł to kawa w kawiarni, a zabawkę możecie odsprzedać. Jestem jednak przekonana, że nie będzie to konieczne.

Gra jest niewielka. Idealna by zabrać ją na wakacje.
Nam gra bardzo się podoba. Można ją zabrać wszędzie, na wycieczkę, na spacer, na wakacje. Nie zajmuje dużo miejsca, a daje dużo radości. Po raz kolejny okazało się, że 10 zł za grę może przynieść więcej radości niż gry za 100 zł i więcej.

 To jak? Podejmiesz wyzwanie?
POLECAMY!