czwartek, 22 marca 2018

Świadoma Mama w Kielcach

Jak wiecie całym sercem wspieram projekt Świadoma Mama! Dlaczego? Dlatego, że Mamy powinny się wspierać!
Celem jest edukacja i kształtowanie świadomości kobiet w kwestiach związanych ze zdrowiem, macierzyństwem i wychowaniem dziecka. To wspaniała inicjatywa by wspierać kobiety w okresie ciąży i macierzyństwa. O projekcie i jego celach już Wam pisałam. 
Dziś zapraszam Was w szczególności na bezpłatne warsztaty Świadomej Mamy dla przyszłych i obecnych rodziców, które odbędą się 16 maja w Grand Hotel w Kielcach, w godzinach 11.00-20.00. Spotkanie poprowadzi aktywna mama i aktorka – Paulina Holtz. W programie m.in. wystąpienie pediatry, specjalisty masażu Shantala, fizjoterapeuty, dietetyka, położnej, seksuologa. Zapraszamy!

Chcecie być na bieżąco? Zachęcam Was do obserwowania strony projektu oraz fanpage na Facebooku. Zapraszam Was również do innych miast, gdzie odbędą się warsztaty.
Do zobaczenia na warsztatach! Po prostu MAMA wybiera się pomóc i dorzuci upominki do puli nagród! ^_^

środa, 21 marca 2018

Masza i Niedźwiedź- ukochani Przyjaciele mojego Synka

Ukochany Przyjaciel 
Maszkę kochamy, Maszkę lubimy
Gdy ją widzimy bardzo się cieszymy
Jej śmiech rozbawi ponuraka najwiekszego
Gdy zacznie słodko dźwięczeć wokół niego
I nawet ogromny Niedźwiedź przy niej łagodnieje
Jeżyk, wiewiórka, zając, a nawet wilki to jej przyjaciele
Ta mała śmieszka biega po lesie
Raz ma piłeczkę, raz złotą rybkę niesie
I choć niesforna, dokucza czasami
Podzieli się kaszą i marzeniami
Więc z przyjemnością cała rodzina ogląda
Piotruś i Mama, a nawet Tata zza gazety podgląda
Piotruś uwielbia Psotnicy przygody
Poznaje z nią sztuczki i sekrety przyrody
Nie zaśnie bez odcinka choćby jednego
Bez przeczytania rozdziału małego, tyciego
Są na poduszce i na kołderce
Na teczce, na ścianie i na tablecie
Naklejek tysiące w każdym kącie domu
Na lodówce magnesy co nie wadzą nikomu
Z klocków domek Niedźwiedzia jest wielkim marzeniem
I byłby Synka snów pięknym spełnieniem
Więc w szramki stajemy, mama wierszyk kleci
Licząc na szczęście klika "enter"- niechaj w świat leci
Niedźwiedź puchaty i Masza pluszowa
Jeździ z nami wszędzie, pod kołdrą się chowa
I nie wiem czy już o tym wiecie
To przyjaciele Piotrusia najlepsi na świecie
Masza i Niedźwiedź pilnują dobrych snów
Nawet na przyjęcie urodzinowe się wbili ^_^

czwartek, 15 marca 2018

Rozterki przed porodem

Jako przyszła Mama
Zostałam z brzuszkiem sama
Obaw było bardzo dużo, wiele
Daleko byli nawet Przyjaciele
Przerażała mnie samotność i brak sił
Czy ogarnę wszystko, gdy Dzieć będzie śnił?
Jak to zorganizować by dobrze było
Aby niczego nie brakło, gdy będzie zimno?
W styczniu śnieg może drogi zasypać
Co będzie, gdy ktoś o "szczegóły" będzie pytać?
Jak bez Tatusia wszystko zorganizować
Gdy on tak daleko będzie pracować?
Czy będę umiała zająć się Kruszynką?
Czy dobrze przewinę moja Dziecinkę?
Czy z kąpielą pierwsza sobie poradzę?
Czy na pierwszy spacer wyjść się odważę?
I czy nie braknie samozaparcia
Kiedy nie będzie nikogo do łez otarcia?
Czy spełnię się dobrze w roli Matki?
Czy puszczę mimo uszu sąsiadek gatki?
Były osoby, co pewność mą podkopały
I poczułam się jak okruch mały
I gdy już byłam na strachu granicy
Dostałam wsparcia tyle, że sama nie zliczę
Lekarz prowadzący Michał- ciężarnych marzenie
Wspierał, pocieszał, okazywał zrozumienie
Położna Ania oddechy liczyła
W krytycznym momencie znieczulenie załatwiła
I Przyjaciele do nas przyjechali
Ci co nie mogli przez telefon sił dodawali
I Tatusiowi się wszystko wypaliło
Miesiąc serce Jego przy nas było
Wszyscy pomogli i sił dodali
Wiarę słabej Matki podbudowali
Dobrych porad nie szczędzili
Życzliwością mnie rozczulili
W poradniki zainwestowali
Ze specjalistami skonsultowali
Udało się wszystko: przewijanie, spacer, piersią karmienie
I wiem już teraz, że macierzyństwo to mych marzeń spełnienie
Miłość do Dziecka jest bezgraniczna i bezwarunkowa <3

poniedziałek, 12 marca 2018

Wizyta u noworodka

Jak ze wszystkim i w tym zakresie powinny obowiązywać pewne zasady. Kiedy urodziłam Piotrusia, z wielu rzeczy nie zdawałam sobie sprawy, nikt mi nie podpowiedział, a sama nie wiedziałam czy mogę pewne rzeczy zrobić, powiedzieć, czy nawet pomyśleć. Dziś, po ponad 4 latach moja świadomość jest dużo większa i doskonale zdaję sobie sprawę, że cofając czas zrobiłabym inaczej. Oto moje złote zasady dotyczące odwiedzin u Maluszka, który dopiero co przyszedł na świat. Przeczytajcie i skomentujcie. Może coś dodacie?
Jeśli zaczekasz z wizytą będę się tak uśmiechać
Telefony z pytaniami
Uwierz, że możesz, a nawet powinieneś z tym zaczekać minimum dobę od porodu. W tych pierwszych momentach daj Mamie szansę na podzielenie się radością z Najbliższymi. Jeśli będę chciała, sama do Ciebie zadzwonię. Teraz chcę przywitać się z moją Kruszynką. Uszanuj to. 
  
Perfumy i papierosy
Jeśli chcesz nas odwiedzić, proszę tym razem pomiń perfumowanie się. Nie pal też przed wejściem do naszego domu. Silne zapachy i smród papierosów drażnią nas, a nawet potrafią wywołać wymioty. Pamiętaj o tym!
Fuj! Śmierdzisz! Niedobrze mi!
Myjemy rączki
Nim dotkniesz mojego Maleństwa, umyj ręce. Nie chodzi o zupełny brak bakterii, ale o wyeliminowanie tych, które mogłyby zaszkodzić. Pamiętaj, ze Twoje dłonie mają kontakt z wieloma powierzchniami, na których są bakterie, które mogą zaszkodzić Dziecku. To mała Istotka, której układ immunologiczny wciąż się rozwija. Woda, mydło i ręcznik znajdziesz w naszej łazience. Skorzystaj z nich!

Całusom mówimy NIE
NIE CAŁUJ MOJEGO DZIECKA!!! Jeśli już na prawdę nie możesz się oprzeć, pocałuj małą stópkę, w ostateczności rączkę. Pamiętaj, że Dziecko może być całowane w buźkę tylko przez Rodziców!!! 
   
To nie model
Zapytaj mnie czy możesz zrobić zdjęcie mojemu Dziecku. To nie manekin na wystawie czy model na sesji. A jeśli do tego chcesz używać lampy błyskowej, chyba się pogniewamy. Nie udostępniaj też nigdzie zdjęcia Mojego Dziecka i nie pokazuj nikomu- TYLKO JA MAM DO TEGO PRAWO! Dosłownie, prawo i to moje przywileje jako Rodzica. Musisz mieć na to moją zgodę!
Jak podrosnę, sam zapozuję
Nie rób hałasu i chaosu
Teraz potrzebujemy ciszy i stabilizacji. Wiem gdzie są rzeczy moje i Dziecka i nie musisz rozkręcać tornada, żeby mi pomóc. Jeśli dodatkowo zachowujesz się zbyt głośno, będę musiała Cię wyprosić.

Pomogę Ci
Nie pomagaj mi w pielęgnacji MOJEGO Dziecka na siłę! Radzę sobie. Jeśli będę potrzebować pomocy, wyraźnie Cie o to poproszę. Sama potrafię Je przebrać, wymasować, posmarować.
Nie patrz, jak się kąpię!
Popatrzę jak karmisz
Serio? Uwierz, że mnie to krępuje. Dalej jestem kobietą i moje piersi, to dalej fragment mojego ciała. Dla mnie karmienie to intymna sprawa. Wyjdź z pokoju lub upewnij się, że możesz w nim zostać. Popatrzysz jak moje Dziecko je, kiedy będziemy karmić si łyżeczką.

Czas wizyty
Nie siedź u nas dłużej niż pół godziny, chyba, że wyraźnie Cię o to poprosimy. Teraz szybko się męczymy i potrzebujemy dużo odpoczywać. Mamy też swoje rytuały, przy których wolelibyśmy zostać sami. Zerkaj więc na zegarek i odwiedź nas jeszcze za czas jakiś.

Odwiedź nas zdrowy
Jeżeli jesteś przeziębiony lub nie czujesz się najlepiej, zostań w domu. Ja po porodzie jestem osłabiona, a moje Maleństwo dalej buduje swoją odporność. Twój niewielki katarek, dla nas może skończyć się szpitalem i długą hospitalizacją. Wyzdrowiej, wtedy zapraszamy!
Twój katar, może zaprowadzić mnie do szpitala
Dziękuję za uwagi
Na prawdę możesz zostawić je dla siebie. Nie potrzebuję ich, nie są mi potrzebne do szczęścia. Wiem czego potrzebuje moje Dziecko i nawet jeśli robię coś nie do końca perfekcyjnie, to nie znaczy, że nie robię tego najlepiej jak potrafię. Dbam o moje Dziecko najlepiej jak umiem. Staram się przy tym ogarniać siebie i dom. Nie zawsze jest to łatwe. Czasami nie mam siły zrobić makijażu i po raz 10 zmienić bluzki- stąd ta plama. Ale czy na pewno masz prawo mnie krytykować? Nie, nie zgadzam się. Przemilcz lepiej i niech zniknie to w czeluściach niepamięci.
Serio masz uwagi? Tu rządzi moja Mama!
Jeżeli nie podobają Ci się moje zasady, trudno. To MÓJ dom i MOJE UKOCHANE DZIECKO! Szanuj więc moje zasady. Dlaczego? Dlatego, że jesteś tu gościem.
Jak urosnę, będę Cię odwiedzać na tych zasadach, na jakich Ty zrobisz to teraz

czwartek, 8 marca 2018

Kobietą być

Ostatnio usłyszałam, że kobieta decydując się na Dziecko, przestaje nią być- staje się "tylko" Matką. Zrobiło mi się przykro, ale już po sekundzie strasznie się zdenerwowałam. Jak to? Niby dlaczego? Co to wyznacza? Cielesność? Przecież dalej mam ręce, nogi, piersi. Ubrania? Nawet nie będąc Mamą czasami chodziłam w powyciąganym dresie, czasami w poplamionej bluzce. A po urodzeniu Dziecka zakładam sukienki, pończochy, nieprzyzwoitą bieliznę i szpilki. Makijaż? Serio? Przecież Mamy malują się i używają czerwonych szminki i lakieru.
Zaszalej, zmień fryzurę lub po prostu rozpuść włosy
Tak, piję wino i wychodzę potańczyć. Tak, czasami samotnie piję kawę w maleńkiej kawiarence. Tak, czasami zostawiam Syna z Jego Tatą i uciekam na kilka dni, które celebruję w każdej ich sekundzie. Tak, dalej się uczę, szkolę i podnoszę kwalifikacje zawodowe. Tak, robię wiele rzeczy tylko dla siebie.
Czy ładna bielizna sprawi, że będziesz złą Mamą? Jesteś KOBIETĄ!
Macierzyństwo rozmnożyło tylko miłość w moim sercu i wypełniło pustkę w duszy, której wcześniej nie potrafiłam zrozumieć. Nie ujęło nic z mojej kobiecości- a nawet dodało kilka kilogramów ;) Dzięki niemu stałam się bardziej zorganizowana i poukładana. Fakt, minęły czasy, kiedy w lodówce było tylko światło i słoik korniszonów, a znajomi wpadali o każdej porze. Ale czy to naprawdę taki problem? 
Jesteś piękną Kobietą i nie zapominaj o tym- NIGDY!
Mamo, przestań przejmować się takimi szczegółami i bredniami, które słyszysz od niespełnionych ludzi. Jesteś Mamą, ale nigdy nie przestaniesz być kobietą! Rusz do pokoju, wyciągnij z zakamarka szuflady koronkową bieliznę i załóż ją pod najseksowniejszą kieckę jaką masz. Do tego szpilki, fryzura i ulubiony makijaż. I choćbyś miała zostać spędzić w tym wieczór zerkając na łóżeczko, w którym śpi Twój Skarb- ZRÓB TO!

JESTEŚ PIĘKNA! JESTEŚ KOBIETĄ! Wszystkiego dobrego w Dniu Kobiet dla Was Piękne, ode mnie- KOBIETY w 1000000% 
Pozostań sobą- zawsze. Dziecko wzbogaca, nie ujmuje Ci niczego!

niedziela, 4 marca 2018

Odgarnij włosy z mych ramion

Śnieg za oknem nie przestawał czarować. Siedziałam opatulona w koce, z kubkiem herbaty w dłoniach. Oczywiście już dawno wystygła. Przyglądałam się tańczącym płatkom. Wiatr rozdzielał je, kiedy tylko zdołały zbliżyć się do siebie. Zasypany świat zdawał się być lekko uśpiony. Ludzie przemykali wąskimi uliczkami. Czasami nieśli jakieś paczuszki, zakupy. Wszystkie gospody zaczną się od jutra zapełniać gośćmi. W miasteczku znów będzie głośno, radośnie i tłoczno...
Nawet tak dobrą kawę można zmarnować
- Wypoczęłaś?- usłyszałam po cichym skrzypnięciu  drzwi.
- Cześć B. Tak, wyspałam się. O cholera- wylałam zimną już herbatę.
- Poczekaj, pomogę ci- podbiegł szybko i zabrał ode mnie kubek.
- Nie mam siły. Wszystko mnie przerosło- opadłam na fotel.
- Mała, spokojnie. Wiem, że to zabrzmi banalnie, ale sama zobaczysz, że to minie.
- Nie chcę, żeby minęło B. Chcę, żeby to we mnie było. Pół roku ciszy? Nawet zawodowo ograniczyliśmy kontakty praktycznie do zera.
- Nie płacz- ocierał moje łzy. Tak nie wolno. Wstań i zakładaj tą kieckę. Pamiętam ją z jednej szalonej imprezy-wskazał ubranie wiszące na haczyku na drzwiach.
- O Boże! Tańczyłam wtedy na stole z gitarą- uśmiechnęłam się mimowolnie na samo wspomnienie.
- Widzimy się za godzinę na dole. Monia z Tomkiem i Kasia już są. Ciii!-przyłożył mi palec do ust. Musisz nam pokazać miasteczko. Wieczorem ma przestać sypać, załóż szpilki.
- Oszalałeś! Zamarznę!
- Pójdziemy do jakiejś gospody. Załóż kozaki, a szpilki na zmianę weźmiemy.
- Dobrze.
- To ja uciekam i czekamy na ciebie- kiwnęłam tylko głową kiedy zamykał drzwi.

Co ja miałam zrobić? Od czego zacząć? Prysznic, szybki ciepły prysznic. Włosów myć nie będę, bo grypa murowana. Jak ja nienawidzę rajstop. Trudno, odmrożę sobie tyłek, ale zakładam pończochy. Lokówka i szybko coś trzeba zrobić z włosami- podkręcę moje naturalne loki. Makijaż? Przecież ja się nie umiem malować. Dobrze, nawet nie głupio to wyszło. I ta czerwona sukienka. Może jednak biała koszula i spódnica? Tak, to będzie idealny zestaw. Gdzie te moje szpilki? W końcu obiecałam B, a Przyjacielowi się nie odmawia. Zwłaszcza takiemu, który zjawia się w najtrudniejszym momencie, nie krzyczy, tylko przytula.
Wygląd pensjonarki mi odpowiada...
- No Mała, odwaliłaś się- Kasia przywitała mnie jak zawsze katalogowym uśmiechem.
- Daj spokój. B dał mi tylko godzinę, cudów nie zdziałasz.
- A gdzie ta czerwona kiecka?
- B przecież ja w niej zamarznę.
- Daj jej spokój. Ważne, że ją wyciągniemy z pokoju- Monika jak zawsze nie grzeszyła subtelnością.
- Chodźmy- zaproponowałam. Tylko już sporo turystów przyjechało, nie wiem czy coś znajdziemy wolnego.
Szliśmy główna ulicą. Już po kilku minutach zrozumiałam, że muszę jednak pokochać rajstopy. Wszystkie karczmy były już wypełnione po brzegi. Pomyślałam, że skończy się na zakupach w minimarkecie i imprezie w pensjonacie Matyldy. Nim wypowiedziałam tą myśl, poczułam jak ślisko jest na deptaku. Na szczęście ktoś mnie zdążył złapać i uratował przed zjawiskową wywrotką.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się do wybawcy. Nagle straciłam równowagę.
- Jest ślisko, a buty masz takie sobie- zamarłam, głos Z. i taki do niego podobny.
- Idziemy ze znajomymi coś zjeść i wypić- powiedziałam lekko zamroczona.
- Tu już nic na głównej nie znajdziecie. 
- To nas Pan pocieszył.
- Jestem Michał. Chodźcie do karczmy tu niedaleko. Dziś jeszcze nie będzie tam tłumów.
- Patrycja, miło mi- podałam mu dłoń. Katem oka zauważyłam, że ma plakietkę ratownika górskiego.
- Tak, wracam z dyżuru- przejrzał mnie bezbłędnie.
- Chodźcie z nami- zawołałam znajomych i ruszyliśmy do zaproponowanej przez nowego znajomego karczmy.
Rzeczywiście było pustawo, tylko 3 stoliki były zajęte. Monika z Kasią postanowiły, że siadamy w rogu sali. Tomek i B. poszli do baru zamówić grzańce. Podziękowałam Michałowi i wróciłam do znajomych.
- Pyśka, ty go tak nie rozbieraj wzrokiem.
- Kasia, co ty opowiadasz. Był miły, uratował mnie przed upadkiem i przyprowadził nas tutaj.
- No i jest ratownikiem, przystojnym ratownikiem.
- Kto jest przystojnym ratownikiem Kochanie?- spytał Tomek.
- Nowy facet Pyśki naszej- zaśmiała się Monika.
- Monia, przecież nawet go nie znam. Michał...
- Ooooo!- krzyknęli wszyscy wesoło.
- To już jesteście po imieniu. Brawo Pyśka. Może mnie i Kaśkę też przedstawisz?
W tym momencie na stole kelnerka w ludowym stroju postawiła dwa półmiski z jedzeniem.
- Ale my jeszcze niczego nie zamawialiśmy- szybko zareagowałam na widok przysmaków.
- To od Michała, kazał przynieść na stół.
- A to dziękujemy- uśmiechnęłam się i wstałam od stołu. Zaraz wracam.
Podeszłam do baru, gdzie Michał pił piwo. 
- Wolne?
- Tak. Masz ochotę na coś mokrego?
- Wódkę poproszę.
- Ostro.
- Dlaczego podesłałeś nam jedzenie?
- To moja karczma, spróbujcie co mam dobrego. Jak posmakuje, to będziecie przychodzić i znajomych przyprowadzicie. Zdrowie- podniósł kieliszek i podał mi mój.
- Zdrowie! Cwana zagrywka. Przyłącz się do nas. A pan niech da mi butelkę wódki i kieliszki- poprosiłam barmana.
- Dobrze, kelnerka zaraz przyniesie.
- Ostro się bawisz- zauważył Michał w drodze do stolika.
- Mam powody.
- Jakie?- złapał mnie w pół i zaczął tańczyć w rytm powolnej ludowej muzyki, którą zaintonował zespół w drugim końcu sali.
- Jestem sama jak palec. Świat zawalił mi się jakieś pół roku temu i odbudować jakoś się nie chce.
- Jesteś piękna. Facetów możesz mieć na pęczki.
- Żartuj sobie dalej. Lepiej tańczmy.
Siedzieliśmy przy stole, jedliśmy i piliśmy. Dziewczyny dość szybko zostawiły mnie samą na placu boju. Wódkę kelnerka wstawiła man w kubełek ze śniegiem, wyjątkowo dobrze mi tego wieczora "wchodziła"... Michał wstał przy trzeciej butelce i pożegnał się z nami pod pretekstem dyżuru od rana. Gospoda była już prawie pełna. Przy sąsiednim stoliku siedzieli jacyś faceci z korpo. Jeden z nich podszedł do nas.
- Czy ja mogę porwać panią na parkiet?- spytał i wyciągnął do mnie rękę.
- Czy ja wiem?- zerknęłam porozumiewawczo na Monikę.
- Idź, my jeszcze posiedzimy. Baw się dobrze- w myślach dusiłam ją gołymi rękoma.
Nie miałam wyboru. Zaczęłam tańczyć z obcym facetem. W kilka minut dowiedziałam się, że są tu całą firmą na szkoleniu, że fajny hotel mają z basenem i że kolor moich włosów jest intrygujący. Przy trzecim kawałku przestałam słuchać jego bełkotu. Dopiero kiedy jego dłonie zjeżdżały coraz niżej, mimo moich protestów, wyrwałam się z jego objęć i uciekłam na oślep do pierwszych lepszych drzwi. W wąskim korytarzyku panował półmrok. Za drzwiami słyszałam głos korpo-świra. Kolejne drzwi okazały się być otwarte, szybko zamknęłam je za sobą i przekręciłam zamek. Korpo- świr szarpnął je dwa razy i poszedł dalej. Odetchnęłam z ulgą.
-Siadaj, zapraszam- usłyszałam znajomy głos.
- Michał?- zdziwiłam się.
- Witam w moim biurze. Siadaj na moim fotelu lub kanapie, jak wolisz.
- Nic nie widzę, ciemno tu. Ogień w kominku to za mało.
- Przepraszam, już zapalam lampkę.
- Czyli to Twoje biuro?- rozglądałam się, siedząc na kanapie. Czułam jak lekko kreci mi się w głowie, alkohol zaczynał działać.
- Tak. Gdzieś muszę rozliczać faktury. Jak się bawisz?
- A idź. Dorwał mnie jakiś wariat z korporacji i uciekłam tu przed nim.
- Przed czym tak na prawdę uciekasz?- usiadł obok.
- Przed facetami. Mam pecha. Widzisz, jak już chcę z kimś być, to ten ktoś albo jest zajęty, albo mnie nie chce. Tak już jest. Nawet moje ładne cycki nic tu nie zmienią- uśmiechnął się.- Ty się nie śmiej, tylko wody mi daj, bo wódka zaczyna przeze mnie przemawiać.
- Jesteś taka piękna- poprawił mi opadający na twarz zielony lok.
- Michał ty mnie nie kuś, bo ty wiesz, że mi się podobasz. I jeszcze ratownik górski. Ciastku przytul mnie- wyciągnęłam ku niemu ręce.
- Patrycja nie kuś losu.
- No chodź- namawiałam wytrwale.
Michał skorzystał z zaproszenia. Przysunął się bliżej i przytulił mnie. Kiedy próbował się odsunąć, dotknęłam dłonią jego twarzy. Miał takie cudowne oczy, hipnotyzujące. Przymknęłam swoje i pocałowałam go. Odwzajemnił pocałunek. Już po chwili całowaliśmy się namiętnie, a jego dłonie sprawdzały wzór koronki moich pończoch. Guziki koszuli jakby same się rozpięły. Czułam jego ciepły oddech na mojej szyi, schodził pocałunkami coraz niżej. Czułam, że jeśli teraz nie ucieknę, to będę tego żałować. Co zrobić, kiedy było mi tak cudownie, a resztki pijanego rozumu krzyczały o ucieczce?
- Stop- odepchnęłam go lekko od siebie.- To za szybko- mówiłam zapinając guziki.
- Przepraszam, myślałem, że tego chcesz.
- Chcę, ale na trzeźwo- podeszłam do drzwi, podniosłam moje szpilki.
- Patrycja- oparta o drzwi patrzyłam w te jego piękne zielone oczy.- Ja nie chcę, żebyś pomyślała, że jesteś dla mnie kolejna pijaną turystką.
-Michaś ja nie umiem już...- pocałował mnie tak czule, delikatnie... Wiedziałam, że jeszcze chwila i nie będzie odwrotu.
Odepchnęłam go stanowczo od siebie, otworzyłam drzwi i wybiegłam. Na końcu korytarza zobaczyłam uchylone drzwi, w których stała i paliła papierosa jedna z kelnerek. Bez zastanowienia i butów na nogach wybiegłam z karczmy. Nie wiem co krzyczała za mną dziewczyna, biegłam szybko w stronę pensjonatu Matyldy. Nagle poczułam jak w pasie obejmuje nie silne męskie ramie, i podnosi mnie do góry.
- Co ty do cholery wyprawiasz?- trzymał mnie mocno w ramionach.
- Michał, ja tak nie potrafię- krzyczałam.
- Załóż buty. Natychmiast. Dopiero wtedy cię postawię- posłusznie nasunęłam szpilki na zamarzające stopy.- Co ty robisz? Bosy maraton po lodzie? Chcesz się rozchorować- mówiąc zakładał mi swoją kurtkę.
- Ja... poczułam się taka...- zupełnie nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Mała ja nie chcę cię skrzywdzić. Pragnę cię szalenie, wiesz o tym. Poczekam. Nie chcę być góralem na pocieszenie. Gdzie mieszkasz? Odprowadzę cię- wziął mnie na ręce.
- U Matyldy.
- W górze za Rynkiem?
- Tak- odpowiedziałam cicho.
Nie protestowałam. Teraz czułam jak zmarzły mi stopy przy tej ucieczce, jak cała przemarzłam bez butów i kurtki. Szedł szybko, pewnym krokiem. Nie wiem kiedy, wtuliłam twarz w jego ramiona, a on tylko przytulił mnie mocniej.

Obudziłam się przed świtem. W kominku, w moim pokoju, płonął ogień. Ktoś musiał go pilnować w nocy. Byłam w ubraniu. Podniosłam głowę, rozejrzałam się. W fotelu siedział Michał. Spał. Wstałam, przykryłam go kocem, a sama ruszyłam do łazienki. Ciepły prysznic zmył ze mnie wstyd nocnego wybryku. Wcisnęłam się w moją najcieplejszą flanelową koszulę i wróciłam do pokoju. Na stoliku była moja torebka- widocznie Monika lub Kasia ją przyniosły. Usiadłam na łóżku i patrzyłam na śpiącego Michała. Co on musiał sobie o mnie myśleć? Pewnie sądzi, że jestem wariatką.

- Dzień dobry- szepnęłam.
- Dzień dobry Mała- również szepnął.- Wyspana?
- Nie śmiej się. Chyba chora jestem- odpowiedziałam zawstydzona.
- Po takim biegu? Dziwisz się? Ledwo cię dogoniłem.
- Zrobiłam śniadanie. Tu jest ciepłe kakao, a w tym termosie herbata. Jeśli chcesz kawę, zejdę i zrobię.
- A ty co pijesz? Ładnie pachnie.
- Grzaniec od Matyldy, żebym się nie rozchorowała.
- Załatwisz taki dla mnie? Niosłem cię tu bez kurtki, a mróz był spory.
- Już idę. Tam jest łazienka, odśwież się- zaproponowałam.- Ręcznik jest na krześle w środku.
Kiedy wróciłam z grzańcem, stał w szlafroku w drzwiach od tarasu. Zapatrzony.
- Coś ciekawego na mieście?
- Powoli budzi się do życia. Dziękuję- odebrał ode mnie kubek.
- Siadajmy. Matylda powiedziała, że za pół godziny zrobi kontrolę czy zjedliśmy- uśmiechnęłam się.
Usiadł obok na sofie. Jedliśmy rozmawiając i popijając grzańce. Tosty zniknęły szybciej niż myślałam. Owoce jedliśmy dużo wolniej. Nagle, sama nie wiem dlaczego, pochyliłam się i pocałowałam go. Z przymkniętymi wciąż oczami cofnęłam się lekko. Wtedy o przejął inicjatywę, chwycił moją twarz w dłonie i całował. Tak delikatnie, powoli. Gładził mój policzek.
- Boże, jesteś taka piękna.
- Michał, ja nie chcę cię zranić- szepnęłam.
- Mała, daj z tym spokój. Chodź tu do mnie, przytul się.
- Dobrze- wtuliłam się w jego ramiona, którymi szczelnie mnie otoczył. 
Siedzieliśmy tak i rozmawialiśmy. Matylda zajrzała i zabrała pustą tacę. Zeszliśmy na dół dopiero na obiad. Michał trzymał mnie mocno za rękę. Założyłam jego polar i zakomunikowała mu, że musi sobie załatwić nowy, bo ten jest już mój. Tylko się uśmiechnął. Moi przyjaciele nawet nie skomentowali naszego zniknięcia wczoraj. Wiedziałam, że pytania zaczną się, kiedy Michał wyjdzie.

Nie chciałam żeby wychodził. Dowiedziałam się, że kiedy mnie przyniósł, spałam wtulona w niego. Matylda pomogła mu mnie położyć. Całą noc dokładał do ognia w kominku. Wziął urlop na dwa dni. W głowie miałam mętlik, a w sercu szaleństwo. Czuł moją niepewność.
- Lubisz bawić się moimi włosami, co?- zapytałam, kiedy położyliśmy się na moim łóżku.
- Muszę przyznać, że mają taki intrygujący kolor- uśmiechnął się.- I tak ładnie pachną.
- Bajerujesz.
- Będę je wąchał codziennie. I codziennie będę je całował.
- To jeszcze odgarniaj moje wszędobylskie loki z ramion i twarzy, bo mi do ust włażą.
- Tak zrobię, jak teraz. I będę dotykał twoją delikatną skórę.
- I jeszcze mnie przykryj, bo zimno.
- Zimno ci?Jest bardzo ciepło w pokoju, można w koszulce chodzić. Mała ty masz gorączkę.
- Wiem kochanie.
- Ale ja mówię poważnie. Idę po lekarza.
- Dobrze Z. ja tu sobie poleżę.
- Jaki Z? Patrycja, co ty mówisz?
- Michał zimno mi...

Odgarnij włosy z mych ramion i ust...


c.d.n. ........................

niedziela, 25 lutego 2018

Słowo o samodzielności

Przychodzi taki czas, że Maluszek zacznie interesować się tym co ma na talerzu, spróbuje złapać łyżeczkę, którą Go karmisz. To dla Ciebie jasny sygnał, aby Mu na to pozwolić i motywować do dalszego działania. To sygnał, że możecie rozpocząć naukę samodzielnego jedzenia. Ten magiczny moment zazwyczaj następuje ok 8-10 miesiąca życia. Oczywiście musisz nastawić się na wydłużony czas trwania posiłków oraz upacianego Malucha, ale będzie On coraz odważniejszy, bardziej samodzielny, a Ty w rezultacie zyskasz troszkę czasu dla siebie.
NIE KARM BUTELKĄ
Będzie łatwiej jeśli podasz kaszkę w butelce- usłyszałam, kiedy zaczęłam wprowadzać inne niż mleko pokarmy. Ale nie uległam tej pokusie, tylko karmiłam Piotrusia łyżeczką. I dobrze, Tobie też to polecam, bo karmienie łyżeczką pomaga wypracować ruchy małych usteczek, które niezbędne są do samodzielnego jedzenia. Pamiętaj aby łyżeczkę z jedzeniem wkładać i wyjmować z ust Dziecka poziomo- to ułatwia zgarnianie z niej pokarmu, a powstałe w ten sposób nawyki ułatwią prawidłowy rozwój mowy.
Łyżeczki mają profilowane uchwyty ułatwiające karmienie
KUBECZEK
Po pół roku wodę, mleko i inne napoje, jak herbatkę, podawaj Brzdącowi w kubeczku. Najlepiej zacząć od niekapka, ale niektóre Dzieci ich nie lubią, więc spokojnie zaczekaj. Po kilku dniach/ tygodniu ponów próbę nauki picia z kubeczka. Nie możesz pozwolić aby Dziecko zbytnio przyzwyczaiło się do picia z butelki ze smoczkiem, bo nim zauważysz, będzie mieć 3 latka i dalej chodzić z butlą.
ZABAWA JEDZENIEM
Pamiętacie, jak Rodzice mówili, żeby nie bawić się jedzeniem? Warto jednak na to pozwolić. Przecież ziemniaki mają inną strukturę niż makaron. Pamiętaj żeby karmić Dziecko w miejscu, które łatwo doprowadzisz do porządku po posiłku, najlepiej w kuchni. Załóż śliniaczek, przykryj ubranko ściereczką i pozwól na poznawanie czegoś nowego, niespotykanego. Walka z tym, to jak walka z wiatrakami. Ta fascynacja szybko minie, a zabranianie jej Maluszkowi, może zniechęcić do samodzielnego działania.
Bawcie się jedzeniem, niech Dziecko poznaje strukturę paluszkami
RĄCZKI DO DZIEŁA
Tak to się własnie zaczyna, że Maluch zaczyna samodzielne jedzenie... rączkami. Dlaczego? Dlatego, że łatwiej trafić do buzi własną rączką niż łyżeczką- mała, będąca ciałem obcym i dodatkowo trzeba uważać, żeby nic z niej nie wypadło. Dla Dziecka oto może być bariera nie do przebicia. Daj Dziecku swobodę wyboru.
"Gryzienie", "memłanie", "ciumkanie"- jedzenie jest super
RAZEM
Ważnym elementem nauki jest wspólne jedzenie przy stole. Dziecko obserwuje dorosłych i uczy się. Zauważ, że Przedszkolak w domu je niechętnie, a w grupie zawsze ze smakiem. Grupowe jedzenie zobowiązuje. Z grupy trudniej się wyłamać. Dlatego warto jeść razem, przy wspólnym stole. Zobaczysz ile radości dasz tym sposobem Dziecku, a z czasem i sobie!
RAZY DWA
Podczas nauki samodzielnego jedzenia musisz uzbroić się w cierpliwość. Niezbędnym będzie dokarmianie. Na początek może się okazać, że nie tylko dwie łyżeczki, ale wręcz dwa talerzyki są potrzebne do tego dzieła.Dzięki temu posiłek nie wystygnie, a Dziecko będzie miało pełny brzuszek. Cała akcja nie toczy się wtedy godzinami i Maluch uczy si ę prawidłowego jedzenia.
A może zostać obiadkiem?
SPACERY
Kiedy nauka nie idzie, Dziecko nie chce już próbować, musicie ochłonąć. Zabierz Malucha na spacer! Świeże powietrze pobudzi Malucha i jego apetyt, a Ty wyrwiesz się z domu. W wózku możesz mieć przekąski- chrupki, obrany owoc itd. Ne zapomnij jednak o chusteczkach- nauczysz Malucha podstaw higieny i nie będziesz wracała w małym prosiaczkiem.

Pamiętaj! Nie można się poddawać. Nie zrażaj się od razu. Daj Dziecku czas- też potrzebuje go na zmiany!
Będziesz dumna, kiedy w restauracji poradzi sobie Sam