czwartek, 21 maja 2020

Zatraceni

Kiedy dotykasz mojej twarzy czuję dreszcz, który przechodzi mnie całą. Jestem tu, a jakby unoszę się w powietrzu. Czekam na każdą Twą czułość, bo przenosi mnie ona w inny wymiar.

Uciekamy od świata do naszej bajki...
Leżę w Twoich ramionach. Pościel niedbale skrywa zaledwie fragmenty naszych ciał. Słucham rytmicznego bicia Twego serca. Próbujemy opanować nasze oddechy.

- Powiedz mi Żaba dlaczego?
- Co dlaczego?- patrzę na Ciebie zaskoczona.
- Dlaczego nas to spotkało?
- Ale co dokładnie?
- Ta cała historia. Ta wylana na ciebie kawa, tyle lat zapomnienia i nagle los znów nas spiknął.
- Może tak po prostu miało być?
- Ale po jaką cholerę nas życie rozdzieliło?
- Może to my sami się rozdzieliliśmy?
- Niby tak. Ale po co?
- Ja zaczęłam naukę w innym mieście, Ty nie pojechałeś na misje i wylądowałeś na powiecie.
- I co teraz będzie?
- Nie wiem "Z", ty też nie wiesz. Mamy swoje małe ogródki i raczej nie wykaraskamy się z nich bez uszczerbku...
- Ogródki... ładnie to określiłaś. W moim od cholery kamieni.
- Oj "Z"...- uśmiecham się, a Ty całujesz mnie delikatnie...

Wtuleni w siebie snujemy plany. Rozważamy różne opcje. Jak pogodzić wszechświat i obłaskawić los, abyśmy mogli być razem? Nie ma dobrej i prostej drogi. A najgorsze jest to, że każda z dróg niesie ze sobą piętno zranienia kogoś tak po prostu dobrego. Może to znak, że jednak nie powinniśmy być razem? Może powinniśmy odpuścić? A może zostać kochankami, spotykać się ukradkiem i cieszyć sobą przez chwilę? Tylko my tak nie chcemy. Chcemy czerpać od siebie i dawać tyle ile zdołamy udźwignąć... Jak to wszystko pogodzić?
Są miejsca, które na zawsze będą NASZE...
Wyrywamy światu po kilka minut, czasami godzinę, dwie. Nic się wtedy nie liczy. Nie słyszymy dźwięku naszych telefonów. Liczą się tylko nasze oddechy. Pamiętasz jak tamtego wieczoru siedzieliśmy na tylnej kanapie Twojego auta i w szybę zapukał starszy pan?
- Co wy tu robicie?- spytał.
- Nic. Siedzimy i rozmawiamy- odpowiedziałeś spokojnie.
- Myślałem, że to znowu gówniarze schadzkę sobie urządzili. Do widzenia- pożegnał nas krótko.
- Widziałaś Żaba Biorą nas za gówniarzy- uśmiechnąłeś się.
- Pewnie dlatego, że troszkę się tak zachowujemy.
- Chciałbym to zmienić.
- Wiem- szepnęłam.
- Pewnie myślał, że uprawiamy seks w samochodzie.
- Pewnie tak. A tu zaskoczenie. Siedzą w ubraniach, przytulają się i gadają- wybuchnęliśmy śmiechem...


Życie doświadczyło nas tak bardzo. W chwili, kiedy mieliśmy się poddać i trwać w marazmie, przewrotny los znów skrzyżował nasze drogi. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy do czego nas to doprowadzi. Nie wiedzieliśmy, że to wszystko nabierze rozpędu. Nie mogliśmy tego przewidzieć. Dziś mamy razem pojechać w to miejsce. Mamy sprawdzić czy nie prowadzono tam nielegalnych poszukiwań. Jedziemy powoli. Rozmawiamy o tylu rzeczach. Nie wiedziałam, że można rozmawiać bez końca. Nie wiedziałam, że można mieć kogoś, z kim tematy się nie kończą. A kiedy zapada cisza, Ty, tak po prostu, jesteś przy mnie. Radio gra cichutko, tworząc jakby tło do naszych rozmów. Pozwalasz się wyprzedzić wszystkim autom. Powoli zbliżamy się do celu. Parkujesz przed pierwszym znakiem informacyjnym. Wysiadamy z auta. Zakładam bluzę. Ruszamy zgodnie przed siebie, żadne z nas nie pyta, w którą stronę mamy pójść. Idziemy obok siebie, bardzo blisko. Nasze dłonie same się odnajdują. Palce splatają się w lekkim uścisku. Uśmiechamy się. Porozumienie dusz...

Jak ja lubię te nasze wspólne służby. Na początku miałam nawet poprosić naczelnika, żeby w grafiku ustawiał nas oddzielnie, na inne zmiany lub z innymi partnerami, ale teraz jestem szczęśliwa, że tego nie zrobiłam. Lubię kiedy rano rozkładamy mapę i ruszamy przed siebie. Lubię kiedy razem siedzimy w kwitach i wypełniamy tabele. Lubię kiedy przynosisz mi kawę w tym swoim dużym kubku. Nie wiem jak długo potrwa ta fascynacja. A jeśli po kilku latach znudzimy się sobie? Popadniemy w rutynę, która nas zgubi? Czy w naszym przypadku jest to możliwe? Zachłystujemy się każdym naszym oddechem.

Idziemy razem, trzymasz mą dłoń. Czuję jak Twoje ciepło mnie otacza. Tak lubię ten przyjemny dreszcz . Zaciskasz dłoń na mojej i przyciągasz mnie do siebie. Drugą ręką lekko przytrzymujesz mnie na wysokości łopatek. Uśmiechasz się do mnie. Przymykam oczy. Tulę twarz do Twojego policzka. Och jak przyjemnie. Taka subtelna czułość. Całujesz mnie. Nie chcę niczego więcej tylko czuć Twoje ciepło. Zatracamy się w sobie... 



(przypominam, że jest to fikcja literacka, a wszelka zbieżność osób, wydarzeń i miejsc jest przypadkowa!)
 

6 komentarzy:

  1. Czy będzie dalszy ciąg? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie. To jeden z fragmentów większej całości. Poprzednie znsjdziesz na blogu ;)

      Usuń
  2. Ciekawe wybrałaś zdjęcie do tego wpisu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia są 2. Oba wiążą się z historią tej dwójki- Patrycji i "Z".

      Usuń
  3. Trochę jestem zdezorientowana. Wpadłam tutaj do Ciebie pierwszy raz. Rozumiem, że to fragment większej całości?

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie poznam całość, tak przy kawie, w wolnej chwili. :)

    OdpowiedzUsuń