piątek, 15 marca 2019

Ciemieniucha- kłopot dla wielu Rodziców

Maleńkie Dziecko pojawiające się w domu, bywa dla młodych Rodziców niejednokrotnie powodem do zmartwienia. I nawet nie samo Dzieciątko, co pewne rzeczy, które przy Maluszku się pojawiają. Takim powodem do zmartwień są zazwyczaj małe, żółte łuski na główce Dziecka w okolicy ciemiączka. Ich widok może przyprawić o ból głowy, ponieważ sprawiają wrażenie objawu jakiejś groźnej choroby. I w 99% przypadków będzie to tzw. ciemieniucha/ciemieniuszka.

Cemieniucha to dla większości Dzieci niegroźna dolegliwość. Nie można jednak zostawić jej samej sobie. Niby nic, ale samo z siebie nie zniknie. Nazwa wywodzi się od najczęstszej lokalizacji ciemieniuchy, która pojawia się zazwyczaj w okolicy ciemiączka. Najczęściej przybiera postać żółtych łusek (czasami białawych). Powodem jej pojawienia się na małej główce są niedojrzałe gruczoły łojowe. Pracują one wtedy zbyt intensywnie, a nadmiar łoju łączy się ze złuszczonym naskórkiem. I tak powstają owe łuski, które wyglądają jakby przykleiły się do główki. Najczęściej dokucza Maluszkowi około 3-4 tygodnia życia. Niekiedy występuje u Dzieci starszych.
W aptece znajdziesz specjalne kremy na ciemieniuchę
Pielęgnacja ciemieniuchy jest zawsze taka sama. "Walka" z tą dolegliwością trwa zazwyczaj ok 2 tygodni. Powstałe łuski należy rozmiękczyć. Zazwyczaj stosuje się przeznaczone do tego kosmetyki- oliwki lub kremy. Tu szkoły są dwie. Jedni uważają za skuteczną tylko oliwkę, a inni twierdzą, ze wzmaga ona proces wydzielania łoju. Jedni i drudzy zgadają się z tym, że preparaty należy stosować kilka godzin przed myciem. Zaleca się też założenie bawełnianej czapeczki. Kolejnym etapem jest usuwanie zmiękczonych łusek. Część z nich odpadnie podczas mycia- można pomóc sobie bawełnianą myjką. Po myciu warto wyczesać je szczoteczką w mięciutkim włosiem. NIE UŻYWAJ GRZEBYKA- możesz skaleczyć delikatną skórę główki. Nie wolno podważać łusek, odrywać ich, zdrapywać! Po ustąpieniu zmian, nie zapomnij obserwować czy ciemieniucha nie nawraca. Jeśli tak się stanie, może to być objaw alergii. 

Czasami zdarza się, że zmiany pojawiają się także poza główką- uszy, paszki, plecki, a niekiedy nawet twarz Dziecka. W takich przypadkach niezbędna jest konsultacja lekarska- Malucha musi obejrzeć pediatra lub dermatolog, ponieważ mogą to być objawy poważniejszych problemów. Jednym z nich może być atopowe zapalenie skóry. Do lekarza musisz pójść również, jeśli standardowe metody pielęgnacji ciemieniuchy nie działają. Lekarz sprawdzi czy zmiany nie mają innego podłoża, jak np. grzybiczne. Zadecyduje o dalszym leczeniu.

Czy da się zapobiec pojawieniu się ciemieniuchy? Rodzice nie mają na to większego wpływu, bo nie są w stanie kontrolować wydzielania łoju w swojego Dziecka. Można jednak sprawić, żeby objawy były łagodniejsze. Przede wszystkim nie przegrzewaj skóry główki Maluszka. Pamiętaj, że jeśli Dziecko ma być w czapeczce, to musi ona być wykonana z przewiewnego materiału, najlepiej z bawełny. Jeśli już ciemieniucha się pojawi, nie panikuj. Większość Dzieci ją ma, dolegliwości szybko mijają- tak jak pamięć o niej. Trzymajcie się zdrowo!

poniedziałek, 11 marca 2019

Nic nas nie złamie

Są takie dni, kiedy słońce razi tak bardzo, że zamiast cieszyć się jego blaskiem i pozwolić skórze chłonąć radosne promienie, zasłaniasz rolety. Otwierając szafę automatycznie patrzysz na szarości, czernie, każdy ciemny skrawek. Burza w sercu nie pozwala cieszyć się odniesionymi wcześniej sukcesami. Wszystko przesłaniają czarne myśli... i łzy napływające do oczu...

Zakładasz ubranie i ruszasz do codziennych obowiązków. Zatrzymujesz się na chwile w wąskim korytarzu, oglądasz maski zawieszone na niewidzialnych haczykach. Wybierasz maskę do pracy i niby masz być gotowa do wyjścia. Kładziesz rękę na klamce, opierasz głowę o drzwi, bierzesz kilka głębokich wdechów, przymykasz oczy- niech ta cholerna łza tam zostanie. W oczach musisz ukryć pod codziennością mrok... Pora wyjść, ale czy jesteś gotowa?

Idziesz chodnikiem, mijasz tłum ludzi spieszący do pracy, szkoły, do codziennych zajęć. Starasz się wyrównać krok i płynąć z tą falą... Jak iść, kiedy serce każe się zatrzymać? Wchodzisz do pracy, rzucasz zdawkowe "Dzień dobry" i uciekasz do swojego pokoju. Z ulgą zamykasz za sobą drzwi. Zdejmujesz kurtkę, odwieszasz ją w szafie i uruchamiasz komputer. Radio? Tak, niech zagłusza wszystko, tak, żeby ludzie nie chcieli o nic pytać. Otwierasz przepastną szafę z dokumentami i wyjmujesz pokaźny stosik. Niech się nawet rozwali na całym biurku. Ile dziś zdążysz zrobić? Wszystko? Wszystko, a może jeszcze coś wyciągniesz? Niech pochłonie Cie wir pracy... Inaczej zwariujesz....
Każdy płatek to ułamek mego serca...
Pusty stał się mój świat... Jak wypełnić w sercu miejsce, które przeszyte jest teraz tylko bólem? Iść codziennie krok do przodu bez Ciebie oznacza walkę o każdy oddech... Smutkiem, smutkiem i pustką stał się mój świat... Modlę się w ciszy serca, w ciemnym, najmniejszym kąciku kościoła. Proszę Boga, aby wszystko zaczęło się jeszcze raz... Tak bardzo tego chcę...

Teoretycznie jestem tak silna, jak nigdy przedtem. Swoją postawą daję dowód wszystkim tym, którzy przegrali walkę, że warto walczyć do końca. Są ludzie, którzy mówią mi wciąż, że to już czas się poddać, że to już czas odpuścić. Może mają rację? Ile w końcu może znieść jedno serce? Ile może unieść jeden człowiek? Wstaje i każdego dnia walczę z szarym tłem codzienności. Ale czy nie zostałam sama na polu bitwy?

Uchwyć mą dłoń i nie zostawiaj mnie samej w walce o mnie. Pomóż przebrnąć przez ogród łez. Wtedy uwolnię się z tej matni. Już nigdy nie zostawiaj mnie samej na rozstajach. Niech nie kroczę już nigdy sama nieznaną drogą. Już nigdy nie wypuszczaj ze swych objęć. Chcę słyszeć Twe serce, które czasami bije tak spokojnie, a czasami wyrywa się z piersi.

Odrodzę się na nowo. Mam tyle żyć ile oddechów pomożesz mi wyrównać. W Twoich oczach widzę odbicie naszej siły, kiedy jesteśmy razem. Razem- daje moc, aby czynić cuda. Wiemy, że nic nas nie złamie...

czwartek, 7 marca 2019

Pucio powraca

Pucio, Pucio, Pucio... Kim jest Pucio? Pisałam Wam o nim TUTAJ  W wielkim skrócie, Pucio to główny bohater serii książek autorstwa Marty Galewskiej- Kustry. Kochają go dzieci, uwielbiają rodzice, wielbią logopedzi. Jest sympatyczny, ciekawy świata i pomaga przeprowadzić dziecko przez naukę mówienia, jakby był to spacer nad stawem- nad stawem z szuwarami ;) 
Pucia z książek znajdziemy teraz na puzzlach
Pod koniec lutego Wydawnictwo "Nasza Księgarnia" dało nam wszystkim niespodziankę. Teraz możemy powiększyć naszą "Puciową kolekcję" o... puzzle! Do wyboru mamy trzy zestawy. Ilustratorką jest oczywiście Joanna Kłos, która stworzyła całą szatę graficzna książek z przygodami tego pociesznego chłopca. Dostajemy zestawy przepięknych układanek, zapakowane w śliczne tekturowe pudełeczka. Mają sznureczek i "puzzelek" Pucia. Zdecydowanie idealne na prezent bez dodatkowego opakowania. Elementy wykonano z grubej tekturki. Jeden minus- są zapakowane w woreczki strunowe. Przy tak pięknych pudełkach zdecydowanie warto było zainwestować w woreczki materiałowe. Może w przyszłości Wydawnictwo to zmieni lub przynajmniej da możliwość wyboru. Osobiście wolałabym dołożyć kilka złotych.
Sami zobaczcie jakie są to piękne puzzle
W dalszym ciągu, poza zabawą, Pucio ma uczyć. Puzzle są zabawą, treningiem spostrzegawczości, wyobraźni, myślenia i oczywiście mowy!W zależności od potrzeb i możliwości dziecka,, puzzle są okazją do wielu zabaw o różnym stopniu trudności. Do wyboru mamy trzy zestawy: "Pucio. Czego brakuje?", "Pucio. Co tu pasuje?", "Pucio. 3 w 1". My wybraliśmy drugi i trzeci zestaw. Zestaw "Czego brakuje?" polega na dopasowaniu do puzzla, na którym narysowana jest konkretna sytuacja, puzzla z brakującą rzeczą. I tak na przykład mamy Pucia jedzącego śniadanie, a nasze dziecko musi dopasować puzzel z narysowaną nań bułeczką. Zestaw dedykowanym już dla dwulatków. Piotruś stwierdził, że to dla maluszków- taki z Niego duży 5-latek ;)
Pucio. Co tu pasuje?
Pucio. Co tu pasuje?
W pudełku znajdziemy 25 puzzli- 5 dużych, okrągłych, "głównych" i 20 mniejszych, "uzupełniających". 5 głównych elementów przedstawia Pucia w codziennych sytuacjach, które zna każde dziecko- jedzenie, poranna toaleta, zasypianie, zabawa i ubieranie się. Na puzzlach uzupełniających są rysunki różnych rzeczy- lalka, banan, czapka, misio, poduszka czy mydło. Zadaniem dziecka jest, po przyjrzeniu się głównemu puzzlowi, dopasowanie czterech rzeczy pasujących do sytuacji z głównego obrazka. I tak np do kółka przedstawiającego ubieranie się trzeba dopasować czapkę, rękawiczki, buty i kurtkę. Można urządzić zabawę kto szybciej dopasuje elementy do sytuacji lub ułożyć opowieść o stworzonym zestawie. Wszystko zależy od Waszej inwencji, możliwości dziecka i siły rodziców ;) Jest jeden minus- puzzle nie są zbyt dobrze docięte i niektóre elementy dość trudno dopasować. To może zniechęcać do zabawy.
Cena z pudełka: 24,90 zł
Pucio. Puzzle 3 w 1
Pucio. Puzzle 3 w 1
W tym zestawie znajdziemy trzy różne obrazki do ułożenia. Poza ilustracją, różnią się też ilością puzzli. Co ciekawe obrazków nie znajdziemy w książce, zostały stworzone specjalnie na potrzeby wydania puzzli. Obrazek z parasolkami to 16 elementów, zabawy w wodzie- 20, a robienie przetworów z babcią to 24 puzzle. Obrazki są po prostu ładne. Wywołują uśmiech, przyjemnie ogląda się stworzone dzieło. Wymiary obrazków to 20x20 cm. Wszystkie elementy są idealnie docięte, pasują do siebie bardzo dobrze.
Cena z pudełka: 31,90 zł
Wszystkie elementy idealnie do siebie pasują
Takie obrazki ułożycie mając zestaw "Pucio.3 w 1"
Niektóre elementy trudno dopasować
Tak wygląda kompletny obrazek w "Pucio. Co tu pasuje?"
W pudełku znajdziecie 25 elementów
Znajdziecie też mini instrukcję z opisem zabaw

poniedziałek, 4 marca 2019

Nalewki czosnkowe

Ostatnimi laty staram się naturalnie wspomagać organizm. Odnalazłam stary notatnik, w którym zapisanych jest wiele sekretnych receptur. Jednym z cudów natury jest czosnek! W czym pomogą nalewki czosnkowe? Mam kilka sprawdzonych propozycji!
Czosnek to jeden z najlepszych naturalnych antybiotyków
1. Antyseptyk, na bóle reumatyczne, aby rozszerzyć naczynia krwionośne i pomocna w obniżeniu ciśnienia tętniczego.
Przepis:
200g czosnku
1l wódki (40%-owej)
Czosnek pokrój i zalej wódką. Odstaw na 10 dni do macerowania. Pamiętaj aby miksturą często wstrząsać. Odfiltruj i gotowe.


2. Na astmę
Nalewka jak w pierwszym przepisie. Kostkę cukru skrop 5 kroplami. Ssij w chwili ataku.

3. W zapobieganiu miażdżycy i w jej wczesnej fazie. Do stosowania przez długi czas. Nalewkę przyjmuj 2-4 razy dziennie. Zaleca się 20 kropli przed głównymi posiłkami.
Przepis:
0,5 kg czosnku
1l wódki zbożowej
Czosnek obierz i drobno pokrój. Zalej wszystko wódką. Odstaw na 7 dni.

4. W przeciwdziałaniu miażdżycy, na obniżenie ciśnienia krwi.
Przepis 1-pić 2 razy dziennie po 30 kropli przez kilka dni:
1 kg czosnku
0,5l wódki
Przepis 2- pić 2 razy dziennie po kieliszku:
26 ząbków czosnku
3 cytryny
1l wody
Zmiażdż wszystkie ząbki czosnku. Wyciśnij sok z 3 cytryn. zmieszaj czosnkową miazgę z sokiem z cytryn. Zalej wszystko 1l wystudzonej przegotowanej wody. Odstaw na 2-3 dni.

NA ZDROWIE!!!

wtorek, 26 lutego 2019

Dziupla i szuwary, czyli "Pucio na wakacjach"

Pucio to mały, rezolutny chłopczyk-taki, jakich wielu na placu zabaw. Jest bardzo wesoły, jak cała jego rodzina. Mama o gołębim sercu, pomocny tato, wesoła ciocia, "pomocna" Misia i przeurocze Bobo. Ach i jeszcze Funio- słodki piesek z czarnymi uszkami i brązowymi łatkami na grzbiecie. Znamy ich już z poprzednich trzech części (Pucio uczy się mówić, Pucio mówi pierwsze słowa i Picio i ćwiczenia z mówienia). Tym razem poznamy ich przygody na niezapomnianych wakacjach na Kaszubach. Palce uszczypną nam raki, zjemy pyszności na trawie, zbudujemy zamki z piasku, popłyniemy statkiem pirackim...

Pucio na wakacjach, czyli uczymy się wymawiać
Kilka danych technicznych:
Tytuł: Pucio na wakacjach. Ćwiczenia wymowy dla przedszkolaków
Autor: Marta Galewska-Kustra
Ilustracje: Joanna Kłos
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2018 

Wydawca: Nasza Księgarnia

Liczba stron: 40 
Format: 20,5 x 25 cm 
Wiek: 3-6 lat

Cena z okładki: 39,90 zł

Na początek muszę przypomnieć (a nieznającym serii napisać), że autorka jest szanowanym specjalistą. Pani Marta Galewska-Kustra jest logopedą i pedagogiem dziecięcym. Zajmuje się tematyką rozwijania kreatywności dzieci i młodzieży. Dlatego doskonale wie na czym skupić się podczas nauki mówienia, a później prawidłowej wymowy. 
W książce znajdziemy podpowiedzi dla Rodziców
Czwarta część przygód Pucia to książeczka, która ma nam pomóc w nauce prawidłowego wymawiania głosek. To zabawy związane z artykulacją. Już na samym początku mamy "instrukcję obsługi" książki. Autorka podpowiada jak używać książki, aby efekty ćwiczeń były jak najlepsze, jak bawić się z Dzieckiem, na co zwracać uwagę, a czego unikać. To bardzo cenne wskazówki i warto się z nimi zapoznać, przed pokazaniem książki Dziecku. Po każdej przygodzie, na dole strony, mamy wyrazy do przećwiczenia z Dzieckiem, podzielone na grupy z przeznaczeniem dla trzy-, cztero- i pięciolatka. Dodatkowo, na czerwono podkreślone są głoski, na które powinniśmy zwrócić szczególną uwagę. I co najważniejsze, musimy zastosować się do podstawowej zasady: wszystko robimy w tempie dostosowanym do naszego Dziecka, nie pospieszamy, nie naciskamy!
Książka zachęca do ćwiczeń dostosowanych do wieku i możliwości Dziecka
Co dało nam posiadanie książki o wakacjach Pucia? Poradziliśmy sobie z problemem "r" i z "szeleszczeniem". Razem świetnie bawiliśmy się czytając, ale i opisując własnymi słowami ilustracje. Nie zapomnę jaka dumna byłam, kiedy usłyszałam, jak Piotruś chwalił się w przedszkolu, że potrafi prawidłowo powiedzieć "dżentelmen" czy "szuwary". Podczas zabawy można ćwiczyć "miny" ułatwiające ćwiczenia wymowy- śmiejemy się "cha, cha, cha" lub robimy "I-O, I-O" udając policyjny sygnał. 

POLECAMY! Miłej zabawy!
Wesołe ilustracje są pomocne przy ćwiczeniach- radosnej zabawy!

niedziela, 24 lutego 2019

Wino z cebuli

W tym roku pogoda szaleje. Jednego dnia mamy 15 stopniową, słoneczną wiosnę, a kolejnego jest już 5 stopni na minusie. W stajesz w środę i nie widzisz sąsiedniego budynku, bo jest tak gęsta mgła, a nazajutrz skrobiesz szyby samochodu, aby móc ruszyć do pracy. Dlatego trzeba wzmocnić organizm. Znam na to całkiem ciekawy sposób- zróbcie wino z cebuli.

Składniki:
20 dkg cienko pokrojonej cebuli
10 dkg jasnego, płynnego miodu (wybierz ulubiony)
60 dkg białego wina

Przygotowanie:

Wymieszaj wszystkie składniki i odstaw do macerowania na dwie doby (48 godzin). Po tym czasie przefiltruj np. przez pieluszkę tetrową i gotowe. Teraz możesz wzmacniać organizm, pijąc od 2 do 4 łyżeczek dziennie. Na zdrowie! 😄
Cebula pod każdą warstwą skrywa niespodzianki 😉
7 ciekawostek o cebuli:
1. W cebuli znajduje się duża ilość organicznych związków siarki. To one odpowiadają za zapach i właściwości cebuli. Są aktywne nawet w małych stężeniach.
2. Pod łuskami znajdują się minerały wzmacniające ogólną odporność organizmu na różne choroby i infekcje. Należą do nich cynk, fosfor, krzem i magnez.
3. Cebula zaliczana jest do tzw. naturalnych antybiotyków, ponieważ w każdej główce znajdują się substancje bakteriobójcze, które radzą sobie nawet z bakteriami opornymi na działanie antybiotyków.
4. Masz zatkany nos? Powąchaj obraną cebulę. W ten sposób naturalnie odkazisz i udrożnisz nos.
5. Chorowałeś i musiałeś brać antybiotyk? Może się to wiązać z ulokowaniem szczepów grzybów w przewodzie pokarmowym. W oczyszczeniu z nich organizmu pomoże zjadanie cebuli duszonej na wodzie.
6. Cebula pomoże obniżyć Twoje ciśnienie, syrop z cebuli ma działanie wykrztuśne.
7. W kuchni cebula jest nieodzownym dodatkiem do surówek. Jeśli przygotowujesz ciężkostrawne mięso koniecznie dodaj do dania cebulę z pieprzem!

czwartek, 21 lutego 2019

Krem na zimno

Powiecie, że ten post jest jakby "po niewczasie", ale ostatnio rozmawiałam z dermatologiem i pediatrą na ten temat. Rodzice i opiekunowie często zapominają, że Dzieci to nie dorośli! Ich skóra jest dużo delikatniejsza. Nawet jeśli temperatura jest powyżej 0(taka jaką obdarowuje nas już luty tego roku), możemy zobaczyć odmrożenia  na delikatnej skórze. To właśnie w okresach "przejściowych" jest najwięcej takich odmrożeń. Zwłaszcza, że mamy wtedy dużą wilgotność powietrza, często wieje wiatr. Dla nas poranny chłodek oznacza lekkie szczypanie w policzki czy dłonie, dla Malucha kłopoty.
Dbaj o skórę Twojego Maluszka
Najlepiej, żeby preparat był tłusty (im tłustszy tym lepiej). Używaj go już przy temperaturze poniżej 5 stopni (na plusie!). To moment kiedy powinno się zmienić krem "na każdy dzień" na tzw. zimowy lub wazelinę kosmetyczną. Złym wyborem będzie oliwka. Zapytasz dlaczego, skoro jest tłusta? Otóż nie chroni przed zimnem, a zwiększa ryzyko odmrożeń. Ja robię zawsze "test lodówki"- wkładam krem na ok. 1,5 godziny do lodówki i jeśli po wyjęciu z opakowania wycieka woda, wiem, że nie jest to "zimowy krem" i posłuży nam późną wiosną, wczesnym latem. Nie martw się niskim kofaktorem SPF, ponieważ w naszej strefie klimatycznej w zupełności wystarczy proponowany przez producentów 10 czy chyba najbardziej popularny 15. Krem z filtrem 20 SPF stosuj tylko w bardzo słoneczne dni.
Wybierz krem, który ochroni i nie uczuli skóry Dziecka
Kremy na chłodne, zimowe dni należy stosować już u noworodków. Kiedy idziesz na pierwszy spacer, skóra Twojego Dziecka musi być już zabezpieczona!!! Musisz zabezpieczyć buźkę kremem ok 15 minut przed wyjściem, tak żeby zdążył się wchłonąć. Pamiętaj, że odpowiednią techniką będzie delikatne wklepywanie opuszkami palców, a nie smarowanie.

A co po spacerze? Szczerze? Najlepiej niczym. W zupełności wystarczy zmycie resztek kremu z buzi. Jeśli będzie zaczerwieniona, ogrzej ją w swoich dłoniach- nie trzyj, żeby nie popękały naczynka. Gdyby zaczerwienienie utrzymywało się dłużej, skóra zrobiła się twardawa, koniecznie pokaż Maluszka lekarzowi.

Trzymajcie się zdrowo i udanych spacerów!

piątek, 15 lutego 2019

Pełnowartościowe posiłki dla dzieci? Co to znaczy?

Urozmaicony jadłospis to sekret dobrze zbilansowanej diety. Powinny się w nim znaleźć produkty z różnych grup. Trzeba też zachować odpowiednie ilości i proporcje, tak aby zapewnić Dziecku wszystkie niezbędne składniki odżywcze, a jest ich około 60. Dziecko z jedzeniem musi dostać białko (mleko i przetwory mleczne, jaja, ryby, drób, mięso), tłuszcze (te dobrej jakości), węglowodany, witaminy i minerały. Nie można zapomnieć o wodzie i błonniku- są bardzo ważne.
Słodycze? Raczej ich unikaj, dawaj Dziecku jak najmniej!
Niestety nie ma na świecie produktu, który zawiera wszystkie potrzebne składniki. Posiłki Dziecka powinny być pełnowartościowe. Muszą zawierać białka, produkty zbożowe (pieczywo, ryż, kasze), warzywa i owoce oraz dobre tłuszcze. Kiedy zdmuchujecie 1 świeczkę z pięknego i smacznego tortu, Twój Maluch powinien już zjadać 5 posiłków dzienni- 3 główne (śniadanie, obiad, kolacja) oraz 2 uzupełniające (drugie śniadanie i podwieczorek).

Dobry plan to podstawa. Jak powinny wyglądać posiłki Twojego Dziecka? Odpowiedź nie jest łatwa, ale spróbujmy! Ile kalorii mają dostarczać poszczególne posiłki? Oto dobre wartości:
1. Śniadanie to pierwszy posiłek w ciągu dnia. Po pierwszych i drugich urodzinach wystarczy 250-300 kalorii, ale powyżej trzech lat wartość ta wzrasta do 350-420 kalorii.
2. Drugie śniadanie, to pierwszy posiłek uzupełniający, więc powinno być "lekkie". Ma dostarczyć ok 100-120 kalorii, czyli około 10% dziennego zapotrzebowania.
3. Obiad jest największym posiłkiem dnia, ponieważ ma dostarczyć 30-35 procent dziennego zapotrzebowania na energię i składniki odżywcze. Dobrze kiedy obiad składa się z dwóch posiłków- zupy i drugiego dania. Dla Dziecka w wieku 1-3 lat odpowiednia będzie wartość 300-350 kalorii.
4. Podwieczorek, podobnie jak drugie śniadanie, to zaledwie 10% dziennej ilości kalorii. Dietetycy zalecają aby podwieczorek składał się ze świeżych warzyw i owoców.
5. Kolacja czyli ostatni posiłek dnia to ok. 150-200 kcal (15-20% dziennej ilości).
Dzieci obserwują. Pokaż, że dbasz o swoją dietę.
Aby posiłki Dziecka były dobrze skomponowane muszą składać się z produktów wszystkich grup, które wyżej wymieniałam. Muszą nie tylko zaspokajać głód, ale też wpływać na równowagę kwasowo- zasadową w organizmie. Pamiętaj, że proporcje i (porcje), zmieniają się wraz z wiekiem. Dziecko po 6 miesiącu musi dostawać ok 8% białka, 40% tłuszczów i 52% węglowodanów, a te w wieku 1-3 lata 10-15% białka, 35-40% tłuszczów i 50%węglowodanów. Jak to ogarnąć? To nie takie trudne.
BIAŁKO
Największa różnica dotyczy właśnie białek. Sterują przemianą materii, bierze udział w procesach obronnych organizmu i wspiera regulacje czynności życiowych organizmu. Skąd je pozyskać? Doskonałym źródłem białka jest mleko i produkty mleczne, takie jak serki, twarożki, jogurty czy kefiry, a także jajka, ryby i mięso. Ważne, aby Dziecku nie dostarczyć za dużo białka, ponieważ może to powodować otyłość.
TŁUSZCZE
Ważne jest, aby dostarczać Dziecku tłuszczy dobrej jakości. Odzwierzęce to np. świeże masło, a roślinne to oliwa z oliwek czy wysokiej jakości oleje. Są doskonałym źródłem energii. Dostarczają niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, witamin A, D, E, K. Pomagają w przyswajaniu innych produktów. Ilość potrzebnych tłuszczów zmniejsza się wraz z wiekiem Dziecka.
WĘGLOWODANY
Możemy je podzielić na dwa rodzaje: proste (pochodzące z owoców) i złożone (zawarte w kaszach i warzywach krzeniowych). W diecie Dziecka powinny znajdować się przede wszystkim te złożone. Dostarczają one energii na długi czas, ponieważ wytwarza się ona podczas rozkładu na cukry proste. Te z kolei powinny pochodzić nie ze słodyczy, ale z owoców, najlepiej świeżych.

Pamiętaj, że jeśli nie do końca wiesz, jak prawidłowo zbilansować dietę Dziecka, możesz poradzić się specjalisty. Twój pediatra na pewno będzie wiedział do kogo Was skierować, kogo polecić. Ja mam to szczęście, że pomogła mi w tym Mama, która jest wspaniałym kucharzem i zajmuje się komponowaniem diet, dla różnych grup wiekowych, płci czy osób wykonujących różne rodzaje prac. To duża pomoc. Pamiętajcie też, że lata temu na samym dole piramidy żywieniowej dietetycy umieścili RUCH! Jest go najwięcej i zdecydowanie warto się tego trzymać. Wyjdzie Wam to na zdrowie. A tymczasem... bon appétit!
Pizza? To dobry sposób aby "przemycić" "to zielone" 😜

wtorek, 12 lutego 2019

5 minut z baśnią. Kolekcja mądrych i zabawnych historii

Lubicie baśnie? Te popularne, wszystkim znane czy wyszukujecie te nieznane, z dalekich krajów i maleńkich zakamarków? Czytacie baśnie?
Ja zawsze lubiłam i starałam się znaleźć te z dalekich krajów. Zafascynowały mnie baśnie ludów północy i dalekiego wschodu. Od kiedy czytam mojemu Synkowi,staram się wybierać coś więcej niż te najbardziej znane. Oczarowały nas baśnie skandynawskie i te z kraju kwitnącej wiśni. Oczywiście czytamy też Andersena czy baśnie braci Grimm- oczywiście te złagodzone wersje, bo oryginały są dość brutalne.
5 minut z baśnią. Wydawnictwo JEDNOŚĆ
Czasami jednak, po ciężkim dniu nie mam siły, aby przeczytać coś dłuższego. I tu z pomocą przychodzi wspaniała książka od Wydawnictwa Jedność. Jak widzicie na zdjęciach, nasz egzemplarz jest już dość mocno sfatygowany. Na razie jednak muszę wybierać z bogatego zbioru, ponieważ nie wszystkie będą zrozumiałe dla mojego pięciolatka.
Wydawnictwo JEDNOŚĆ przenosi nas w magiczny świat baśni
Kilka danych "technicznych":
Tytuł oryginału: Five-minute Stories. A collection od delightful tales to share
Autor: praca zbiorowa
Wydawnictwo: JEDNOŚĆ
Rok wydania: 2012
Format: 16x22 cm
Ilość stron: 512
Druk: kolor
Okładka: miękka 
Wydanie: I 
Cena z okładki: 36,90 zł 
Dla dzieci powyżej 7 roku życia, niektóre dla młodszych
Opowieści pięknie zilustrowano
Książka to ogromny zbiór pięknych opowieści. Aby łatwiej dobierać baśnie, które mogą najbardziej zainteresować nasze Dziecko, podzielono książkę na 10 działów:
1. Opowieści z różnych stron świata
2. Figiel i psota
3. Zwierzęce psoty
4. Dzielne dzieci
5. Przygody koronowanych głów
6. Niezwykłe podróże
7. Dobre uczynki
8. Ulubione baśnie
9. Niewiarygodne historie
10. Czarodziejskie moce

Mój pięciolatek chętnie słuchał wielu z opowieści zawartych w książce. Jednak część go nie zainteresowała w choćby najmniejszym stopniu. Kilku nawet Mu nie czytałam, ponieważ uważam, że jeszcze ich nie zrozumie. Na pewno przyjdzie na nie czas. Książkę polecam raczej dla starszych dzieci, 7-10-letnich. Czcionka jest przyjemna dla czytającego, dość duża, dlatego młody czytelnik z łatwością sobie z nią poradzi.
Któż z nas nie lubi baśni o zwierzętach?
Każda baśń ma za zadanie czegoś nauczyć, przekazać jakąś mądrość. Każda ma pokazać, że dobro wraca, a zło mimo chwilowego tryumfu skazane jest na porażkę. Opowieści zostały pięknie zilustrowane, co doskonale uzupełnia opowieści. Dziecko uczy się dobra, serdeczności, pozytywnego myślenia, empatii, logicznego myślenia. Poznaje zwyczaje dawne i podania innych regionów czy krajów. Uczy się wielu nowych słów, poznaje nowych bohaterów. 
Każdy dział oddzielony jest piękną stroną- zakładką
Nie można pominąć działu z ulubionymi baśniami. Znajdziemy tu opowieść o trzech małych świnkach czy o Czerwonym Kapturku. Znane i lubiane baśnie są też w innych działach. W książce są baśnie o Jasiu i Małgosi, o księżniczce na ziarnku grochu czy Roszpunce. Ja najbardziej ucieszyłam się z "Flecisty z Hamelin" i polskiej baśni "Siedem kruków", która pokazuje jak ogromną krzywdę może uczynić wypowiedziane bez przemyślenia słowo, ale i jak wielkie rzeczy potrafi działać miłość. Znacie tą baśń? Nie? Poszukajcie jej w kolekcji mądrych i zabawnych historii, które sprawią, ze pięć minut Waszego dnia będzie czysta przyjemnością!
Moja ukochana ilustracja. Znajdziecie baśń, z której pochodzi?

niedziela, 10 lutego 2019

Nalewka ze skórki mandarynek

Mandarynki do kieliszków!

Zimą cytrusy są tańsze niż nasze rodzime owoce. Latem często tęsknimy za ich smakiem. Dlatego proponuję zamknąć je w szklanych butelkach. Lubicie nalewki? Tą polubicie na pewno!

Składniki:
60 g wysuszonych skórek z mandarynek
1 l spirytusu
4 szkl. wody
400 g cukru
0,5 laski wanilii
kilka goździków

Jak zrobić nawelkę?
Umyj dokładnie mandarynki i obierz je ze skórki. Cząstki zjedz ze smakiem, a skórki ususz.
Nie wyrzucaj skórek z mandarynek!
Kiedy Twoje skórki będą już ususzone, odważ 60 g i włóż do przygotowanego słoja. Do skórek dodaj wanilię i goździki, zalej spirytusem. Odstaw tzw. nalew na kilka dni, niech się robi w temperaturze pokojowej. Po tych kilku dniach przefiltruj nalew przez gazę lub pieluszkę tetrową.

Przygotuj syrop z wody i z cukru. Do syropu wlej przefiltrowany nalew, wymieszaj i szybko ostudź. Ostudzoną nalewkę rozlej do przygotowanych butelek. I teraz najtrudniejsze: odstaw nalewkę w chłodne i ciemne miejsce na kilka miesięcy. Im dłużej, tym lepiej 😉
Słodycz mandarynek w kieliszku? Przygotuj nalewkę!

poniedziałek, 4 lutego 2019

Styczeń 2019

Minął już pierwszy miesiąc tego roku. Zdawałoby się, że do podsumowań jeszcze daleko. Jednak chyba chciałabym zapisać kilka uwag w moim interaktywnym dzienniku- niecodzienniku.
Uda się! Musi! Kto da radę, jeśli nie ja?
Styczeń upłynął mi głównie pod znakiem wyciszenia emocji z grudnia 2018. Wtedy tak dużo się działo, musiałam ochłonąć. Wtajemniczeni wiedzą i rozumieją, a za okazane wsparcie serdecznie dziękuję. Kiedy emocje opadły, udało się pozbierać myśli i skompletować cały zestaw wniosków. Jakich? Po pierwsze utwierdziłam się w przekonaniu (już po raz kolejny), że RODZINA jest najważniejsza! Rodzina to potęga, siła i moc! Rodzina może być mała i duża, bliska i ta dalsza, ale ta prawdziwa zawsze stanie za Wami murem i będzie z Wami mimo wszystko. Po drugie to moc Przyjaźni. Czasami z zupełnie niespodziewanej dla nas strony, przychodzi wsparcie- ciepłe słowo, uśmiech, kawa o siódmej rano lub 23 wieczorem. Bez zbędnych pytań i doszukiwania się rzeczy, których nie ma. Po trzecie świadomość własnej wartości. Jeśli człowiekowi uda się dojrzeć do samoakceptacji, to droga do sukcesu stoi już otworem. Trzeba jeszcze znaleźć w sobie odwagę by  zrobić ten kolejny krok i ruszyć dalej...
Mój Bohater ma już 5 lat 😍
Styczeń to również przygotowania do 5 (!) urodzin Piotrusia. Sama nie wiem kiedy ten chłopczyk tak szybko urósł. To już pięć lat blask tych kochanych oczu sprawia, że nawet najtrudniejszy dzień, w mgnieniu oka (raczej oczka), zmienia się na lepszy. Przyozdobiliśmy mieszkanie, kupiliśmy kolorowe czapeczki, na paterę wskoczyły specjalne babeczki. To nie było wielkie przyjęcie, a raczej małe rodzinne spotkanie. Był tort z ulubionymi bohaterami i wymarzone prezenty. Było "Sto lat" i dużo przytulania. A emocji tyle, że sen nie chciał przyjść. Kocham to moje Szczęście nad życie!
Dobry plan na ten rok rozpisałam w moim terminarzu- pora odhaczać co zrobione...
W styczniu zaplanowałam największe i najdłuższe wyjazdy. Wpisałam w kalendarzu ważne spotkania, eventy, imprezy, konferencje. Zostawiłam też miejsce na niespodzianki i spontaniczność. Zarezerwowałam hotele, sprawdziłam wstępnie połączenia. To będzie magiczny rok. Nie mam zamiaru się zatrzymywać i będę dalej się rozwijać. Mam zamiar dalej się kształcić i poszerzać moją wiedzę i umiejętności. Pierwsze kroki już za mną. Jasno i stanowczo określiłam moje zawodowe priorytety, wyznaczyłam ścieżkę, którą chcę dążyć. Dziś wiem, że mam siłę tego dokonać...

sobota, 26 stycznia 2019

Moja miłość największa

Śpi i spokojnie tak oddycha
Gdzieś na ścianie zegar tyka
I odmierza czas leniwie
Który płynie tak szczęśliwie

Taki mały, mój Okruszek
Lubię gdy ma pełny brzuszek
I ten uśmiech kocham szczerze
Kiedy 5 kanapeczkę bierze

Małe dłonie, paluszki słodkie
Często odbite na szybie w oknie
Wypuszczą talerz, upuszczą szklankę
Zrzucą "niechcący" wiekową ramkę

Te bose stópki, tak ukochane
Ich tupot słodki budzi mnie rano
Same skarpetki się ich trzymają
Bucików szybko się pozbywają

Ząbki-perełki sznur w buzi cały
Co nie raz do krwi mnie pokąsały
I uśmiech słodki jak plaster miodu
Od słońca wschodu aż do zachodu

Te małe rączki, oplatają mą szyję
Niczym klejnoty- wnet czuję, że żyję
I szept najsłodszy, ledwo słyszalny
Co wzrusza wszystkie na świecie Mamy

Niech walą się mury i kończy się świat
Choć życie ma miliony wad
Gdy słucham w nocy Twego oddechu
Czuję jak mocno kocham Cię mój mały Człowieku

I choć zapłaczę przez Ciebie nie raz
I choć tak późno kładę się spać
I często na ubraniu mam plamę
Uwielbiam, gdy mówisz: "Ja kocham moją mamę!"

Wiosna czy lato, jesień czy zima
Prawda od wieków ten świat tak trzyma
Miłoś największa, nie do pokonania
To miłość, którą Dziecko obdarza Mama

Moja miłość największa❤❤❤

czwartek, 24 stycznia 2019

5 urodziny Piotrusia

Kiedy w 2013 roku w maju straciłam przytomność, myślałam, że to z przemęczenia. W szpitalu okazało się, że jestem w ciąży. Nie posiadałam się ze szczęścia. Mieszały się we mnie uczucia szczęścia i strachu. Zastanawiałam się co dalej i jak sobie z tym wszystkim poradzę. A od samego początku nie było łatwo. Ciąża była trudna, choć się do tego nie przyznawałam. Nawet moi Rodzice nie wiedzieli. Nikt. Świadomie byłam z tym wszystkim sama. Kiedy postanowiłam ujawnić ciążę, nie wszyscy się z niej ucieszyli. Wiele dni spędziłam w szpitalu, niejednokrotnie drżałam o moje Maleństwo. Nie chciałam znać płci Dziecka, bo zależało mi tylko na tym, żeby było zdrowe.
Ostatni miesiąc przeleżałam w szpitalu. Dwie "próby" porodu zakończyły się powrotem na patologię ciąży i czekaniem. Traumatyczny poród do tej pory tkwi w mojej pamięci. Ale warto było tak strasznie cierpieć...
23 stycznia 2014 roku, o godzinie 20:29, znacznie po terminie (42tc+1) przyszedł na świat mój mały CUD. Płakał tak głośno, dopóki położna nie przybliżyła mi Go do twarzy. Złapał mnie tak mocno i nie chciał puścić. Kiedy przewieźli mnie na salę pooperacyjną zaledwie chwilę czekałam na Synka. Przez pierwszy miesiąc miałam pomoc- był Po prostu TATA i moja Mamusia, ale później zostałam sama. A pod koniec połogu wylądowaliśmy w szpitalu dziecięcym, gdzie 1 noc przespałam na krześle, a drugą na podłodze. Musiałam sobie poradzić. Pamiętam, że za dnia silna, w nocy płakałam.
Tort na 5 urodziny mojego Synka
Minęło 5 lat. Głaszczę blond włoski, całuję kochaną rączkę. Niejednokrotnie płakałam przez tego Smyka. Były łzy szczęścia i bólu, a także rozczarowania własną bezsilnością. Zapewne popełnię jeszcze wiele błędów wychowawczych, ale jestem już o te 5 lat mądrzejsza. Nie pozwolę sobie wmówić, że jestem złą matką, bo nie jestem. Robię wszystko aby mój Syn rozwijał się prawidłowo i był szczęśliwy. Tak rozpieszczam Go i zapewne ma trzy razy tyle zabawek niż powinien mieć. Ale ma też wiele książek, które czytamy każdego dnia- bez czytania nie zaśnie. Mamy gry i kolorowanki. Mamy też piłki i torbę z foremkami do piasku. Tak daję Synkowi słodycze. Tak są dni, że do południa nie je nic, bo wstaje o 9 i nie ma ochoty na jedzenie, a ja nie mam zamiaru Go zmuszać. Ale za to nadrabia 3 miseczkami mleka z płatkami i 4 kanapkami. Tak pozwalam Mu krzyczeć, płakać, dąsać się i śmiać się w głos, bo to są emocje i nie chcę, żeby je w sobie tłumił. Tak pozwalam Mu bawić się wszystkimi zabawkami, bo ograniczenia są złe. Tak, pozwalam Mu grać na komórce i razem urządzamy demolkę grając na xBoxie. Tak, czasami śpię całą noc w rozkładanym fotelu obok Jego łóżka. Tak, czasami urządzamy "dzień brudaska" i pozwalam Mu pójść spać bez kąpieli. Tak, pozwalam Mu nie całować bliskich, a wręcz sama Mu tego zabroniłam. Tak, pozwalam Mu być "niegrzecznym". Tak... KOCHAM GO NAD ŻYCIE!!! 
Kocham Synka nad życie- to mój CUD!
Lubie być Mamą. Czasami bywa trudno, ale mój Syn, to największe szczęście jakie mnie spotkało. Nie zmieniłabym nic, a nic. Nie mogłam sobie nawet wymarzyć lepszego Synka. Mam nadzieję, że kiedyś powie, że dałam Mu dobre dzieciństwo. Na razie uwielbiam, kiedy zarzucając mi kochane rączki na szyję, mówi: Kocham Cię Mamo, jesteś najlepsiejsza na świecie!

niedziela, 20 stycznia 2019

Cisza przed burzą?

Od powrotu z Lublina minęło niespełna dwa tygodnie. W porozumieniu z szefostwem pracowałam zdalnie przez internet. Matylda dbała o mnie i rozpieszczała mnie swoimi przysmakami. Michał był prawie codziennie, chyba, że służba mu nie pozwalała.
- Oderwij się od tego na chwilę.
- Już, już. Została mi jedna sprawa do przeklikania.
- Nie za dużo tego?- pocałował mnie we włosy. Pójdę po herbatę. Obiad już jadłaś?
- Jeszcze nie. Jakoś zapomniałam o głodzie- spojrzałam na Michała przepraszającym wzrokiem.
- Mała tak nie można. Kończ to, a ja skombinuję nam obiad.
- Matylda cię lubi, to pewnie dostaniesz coś pysznego.
Cichutko zamknął drzwi, a ja przez chwilę słuchałam jak trzeszczą stare schody w domu Matyldy. Michał uspakajał moje skołatane serce, a jednocześnie cały czas czułam, że czegoś mi brakuje. Może dlatego własnie wróciłam do pracy i narzuciłam sobie wręcz mordercze tempo? Wydarzenia z Lublina cały czas dźwięcznie obijały się o nasze życie. Nie potrafiłam wymazać ich z pamięci. A może nie chciałam? Wiem, że raniłam nie tylko siebie, ale i Michała. Chociaż starałam się tego nie robić, on wiedział, że o Z nie zapomniałam. Nie wiem czy kiedykolwiek będę umiała zapomnieć.

 Kawa stała sie nieodłącznym elementem mojego biurka...
Lato zagarnęło już dnie. Tylko wieczory były jeszcze wiosennie chłodne. Często spacerowaliśmy, praktycznie każdego dnia. Michał pokazywał mi nowe zakamarki, wiele ciekawych miejsc, o których nawet nie wspominają przewodniki. Powoli przyzwyczajałam się do tej bliskości. 
- Lubię, kiedy jesteś blisko.
- Coś się stało?- zapytał zaskoczony.
-Nie. Dlaczego pytasz?
- To takie nagłe wyznanie.
- To źle?
- Nie, tylko mnie zaskoczyłaś.
Oparłam się o ogrodzenie i podziwiałam pasące się na łące konie. Podszedł do mnie od tyłu, objął mnie delikatnie. Przymknęłam oczy i pomyślałam, że jest mi tak po prostu dobrze, że ta chwila mogłaby trwać i nie kończyć się.
Michał działał na mnie wyciszająco. Uporządkowałam moje życie. Zamknęłam sprawy, które teoretycznie były nie do zamknięcia. Udało mi się zmienić zapisy umowy o pracę, tak, że 4 dni w tygodniu pracowałam zdalnie i tylko 1 miałam pojawiać się w siedzibie, żeby zaparafować pisma. Przeprowadziłam się na stałe do Matyldy.

- Dzień dobry Aniu- przywitałam się z sekretarką. Jest szeryf?
- Nie pan Marcin jeszcze nie przyszedł. Ma być dziś około dziewiątej. 
- A ma dziś jakieś spotkania?
- Tak, ale pod koniec dnia.
- Zadzwoń do mnie jak przyjdzie- zamknęłam drzwi sekretariatu i ruszyłam do gabinetu.
Lubiłam tą pracę. Czasami przytłaczała mnie ilość papierków. Potwierdzały tylko, że jestem "zwierzem terenowym". Gabinet urządziłam tak, jak chciałam-ogromne biurko, wygodny fotel, kącik kawowy, półka z książkami, po które najczęściej sięgałam i plakaty z wystaw w muzeach archeologicznych. Lubiłam tu pracować. Zaparzyłam kawę. Zapach wypełnił cały pokój. Rozkoszowałam się jej smakiem przy dźwiękach spokojnej muzyki.
 Decyzja o zmianie pracy nie przychodzi łatwo, zwłaszcza, kiedy w obecnej nie jest źle...
Poinformowałam szefa, że odchodzę. Obowiązywał mnie trzymiesięczny okres wypowiedzenia. Marcin nie krył zdziwienia. Chyba nikt w firmie nie spodziewał się tego. Marcin zaproponował mi bezpłatny urlop na przemyślenie tematu. Wiedziałam, że najbliższe 3 miesiące pokażą jaką ścieżką pójdę przez kolejne 25 lat. Czekało mnie jeszcze kilka ważnych rozmów i dwa ważne egzaminy, ale swojej decyzji byłam pewna w 85%. Pozostałe 15% zostawało dla dla Michała. Nie wiedziałam, czy odważę się porzucić spokojne życie, które tak mozolnie układałam i zaryzykuję wszystko. Obawy, że wpadnę z deszczu pod rynnę nie chciały mnie opuścić. No i jeszcze Michał... On przecież nic nie wiedział o moich planach, o tym, że do akademii zdałam już prawie wszystkie testy...

wtorek, 15 stycznia 2019

12 westchnień za 2018 rokiem

Prawie miesiąc minął od kiedy opublikowałam na blogu ostatni post. Potrzebowałam takiego detoxu, wytchnienia i skupienia się na sobie i moich najbliższych. Pokazywałam Wam tylko zajawki na zdjęciach co u nas słychać. Ten post powstawał powoli, a ja spokojnie dojrzewałam do jego publikacji. Rok 2018 był dla mnie jednocześnie bardzo szczęśliwym, jak i bardzo trudnym. I tak zebrało się kilka przemyśleń. Tam gdzie tekst jest pogrubiony, możecie kliknąć, a przeniesiecie się do odpowiednich wpisów. Dziękuję Wam za wspólne przeżywanie ze mną minionego roku i zapraszam na dalszą wędrówkę razem. A już teraz 12 westchnień... 
Baba z wiankiem namieszała w 2018 całkiem przyjemnie...
1 ach ten biegnący czas...
Styczeń i 4 urodziny Piotrusia. Dotarło do mnie, że mój Syn nie będzie młodszy, że będzie rósł szybciej niż bym sobie tego życzyła. Był pierwszy bal w przedszkolu i przygotowanie do Dnia Babci i Dziadka. Na szczęście Dziadzio Andrzej stanął na wysokości zadania i pojawił się w przedszkolu- radość na twarzy Piotrusia uświadomiła mi, że boli mnie, że tak daleko mieszkamy od Rodziców. To już ten wiek, że uczucie do Dziadków stało się świadome i coraz bardziej będzie Mu Ich brakować. Kiedy mój Okruszek tak szybko urósł

2 jak koniec marzeń
Czasami trzeba podjąć trudną decyzję. Decyzję, która może i raczej na pewno zaważy na moim życiu. Po walce o marzenia i osiągnięciu wysokiego wyniku, o którym mogłam tylko śnić, musiałam je porzucić. Wybrałam bliskość i możliwość patrzenia jak czas zabiera mi mojego maleńkiego Syneczka- jak rośnie, zdobywa nowe umiejętności i przyjaźnie. I wiecie co? W ostatecznym rozrachunku, mimo iż byłabym od pół roku znów w domu, cieszę się z tamtej decyzji. Pół roku bez tych kochanych oczu złamałoby mi serce. Czasami żal mi munduru, ale...są przecież inne możliwości i wyzwania, prawda? Pamiętacie TEN WPIS?

3 jak kobiecość matki
Każda Mama ma czasami chwile zwątpienia. Czasami w zabieganiu zapomina o swojej kobiecości. Ja wreszcie na nowo ja w sobie odnalazłam i postanowiłam jej już nie gubić. Macierzyństwo nie ujęło nic z mojej kobiecości. Podkreśliło nawet niektóre jej aspekty, dopełniło ją i pozwoliło w pełni zrozumieć. Pisałam o tym TUTAJ!
Samoakceptacja pomaga rozwijać się i być szczęśliwym
4 czyli uśmiech do siebie
W 2018 roku dojrzałam do tego, żeby polubić siebie mimo oczywistych wad. Nauczyłam się uśmiechać... do siebie. Gonitwa za doskonałością niszczyła mnie od wewnątrz, a była to gonitwa za ideałem, którego nigdy nie osiągnę. A nie warto. Warto każdego dnia uśmiechnąć się do siebie i z tym uśmiechem obudzić ukochane Dziecko. Tak, żeby widziało szczęśliwą Mamę, a nie sfrustrowaną, złoszczącą się z byle powodu matkę... bo rozlaną herbatę można zetrzeć, a stłuczoną szklankę po prostu zamieść, tak, żeby opiłki nie wbiły się w kochane stópki. I nie liczy się rozmiar ubrania, bo Dziecko kocha za serce i dobro, a nie za wcięcie w talii. To tak nieistotne szczegóły... Pisałam o tym TUTAJ

5 jak samorozwój
Po raz kolejny postawiłam na kursu, szkolenia, konferencje i spotkania z inspirującymi ludźmi. Nie warto stać w miejscu, nie warto spoczywać na laurach. Lubie się uczyć, poznawać nowe, poszerzać horyzonty. Dlaczego miałoby być inaczej? Poznałam tyle wspaniałych inspirujących osób, które nie tylko pomogły mi rozwinąć skrzydła, ale i wzmagały wiatr, dzięki któremu mogłam płynąć tym wspaniałym okrętem coraz dalej i dalej, i dalej... Z przyjemnością wspominam m.in. konferencje w Poznaniu czy w Łodzi, gdzie Baba z wiankiem znów świetnie się bawiła...
Otaczaj się dobrymi ludźmi. Tu z Kasią z Kocikowej Doliny
6 jak Przyjaźń
Dla mnie Przyjaźń, to potężne uczucie. Zawsze wierzyłam, że Przyjaźń to najprawdziwsze, najbardziej szczere i potężne uczucie. To więź, która splata z pozoru obcych sobie ludzi, aby ich serca były szczęśliwe. Przyjaciele, to rodzina, którą sobie sami wybieramy. O mojej Przyjaźni pisałam m.in. TUTAJ

7 jak strata...
Strata, która złamała moje serce... Dla tych, którzy nie czytali odsyłam TUTAJ To był czas, kiedy zrozumiałam, że życie jest bardziej ulotne, niż mi się zdawało. Zrozumiałam, jak okrutni są dla siebie ludzie i że jesteśmy marionetkami w rękach włodarzy tego świata. Zrozumiałam, że są straty, których serce nie potrafi przeboleć. Zrozumiałam, że przed pójściem spać trzeba na nowo uśmiechnąć się do świata i ludzi, przeprosić i wybaczyć, bo jutro może nie nadejść...
Czasami tylko chwila samotności ukoi i pozwoli wszystko poukładać...
8 jak hejt
Chyba do końca nie wierzyłam w hejt, dopóki mnie personalnie nie dotknął. Zrozumiałam, że ludzie potrafią być niewyobrażalnie podli. Ludzie oceniają całokształt po skrawkach dostrzeżonych w internecie. Postanowiłam o tym napisać i pokazać, że nie dam się zniszczyć. Czytaliście TEN WPIS?

9 rozwój przez zabawę
Postawiłam na zabawki dla Piotrusia, które pozwolą Mu się rozwijać. Nie mogło więc zabraknąć MINIWAFLI od Marioinex czy naszych ukochanych PlusPlus'ów. Oczywiście nie mogło zabraknąć książek np. o dobrych manierach czy udzielaniu pierwszej pomocy. Ja z kolei zanurzyłam się w komiksach paragrafowych, o których pisałam Wam TUTAJ i TUTAJ. Rodzinnie graliśmy w MANHATTAN i spędzaliśmy ze sobą czas tworzą np. kartki świąteczne.

10 jak zabytki
Och dużo działo się w tej materii. Postanowiłam pokazać Wam kilka wspaniałych zabytków z terenu województwa Świętokrzyskiego, jak Karczówka czy Archiopactwo w Jędrzejowie. Opowiedziałam o krzemieniach i Rezerwacie Archeologicznym Krzemionki Opatowskie. Przybliżyłam Wam też moją pracę pisząc o ochronie zabytków.To moja pasja, która stała się moją pracą. To ogromne szczęście móc pracować w wybranym przez siebie zawodzie. Mam nadzieję, że chętnie zaglądacie do tych wpisów.
Współpraca z Policją na najwyższym poziomie pozwoliła na rozwijanie pasji i ochronę zabytków- efekty zadziwiły całe archeo- środowisko
11 piersi ważna sprawa
Wyjątkowo mocno zaangażowałam się w uświadamianie kobietom jak ważne są ich piersi. Starałam się pokazać, jak o nie dbać, jak się badać, a także jak pielęgnować, tak, aby cieszyć się tym atrybutem kobiecości jak najdłużej. Możecie o tym poczytać TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ.

12 najważniejsze jest TU i TERAZ
Dosłownie. Bez odsyłania do tekstu na blogu. Bez wskazywania przemyśleń czy zdjęć. Tak po prostu. Stąd moja nieobecność w internecie i brak wpisów. Warto być, a nie tylko istnieć. Warto się wyłączyć, aby móc więcej widzieć, mocniej słyszeć, głębiej czuć i prawdziwiej zrozumieć.... POLECAM!
Zawsze bądź sobą, choćby to miało oznaczać leżenie na podłodze z królikami